Znaleziono 0 artykułów
10.01.2019

Łapanie równowagi

Justyna Salamonowicz-Gustaw (Fot. Luka Łukasiak)

Justyna Salamonowicz-Gustaw, która dzięki wsparciu Sieci Przedsiębiorczych Kobiet założyła Kod Równowagi, łączy umiejętności coacha, dietetyka, doradcy żywieniowego i konsultanta Ajurwedy. Sekret jej sukcesu? Doświadczenie choroby Hashimoto przekuła w pomoc innym.  

Coach, dietetyczka, istruktorka jogi. Masz imponujące CV. Już w szkole byłaś taką prymuską?

Raczej buntowniczką. Nie byłam łatwym dzieckiem, ani łatwą uczennicą. W liceum wydawało mi się, że już jestem studentką, więc mogę kwestionować opinie nauczycieli. Potem studiowałam zarządzanie, co niespecjalnie kojarzyło się z wolnością, ale dawało pewność na przyszłość. Potem, już z pasji, były socjologia, coaching, dietetyka.

A potem poszłaś do Sieci Przedsiębiorczych Kobiet…

Zaczęło się tak, że poszłam na jedno ze spotkań organizowanych przez Kasię Wierzbowską i Dorotę Czekaj, założycielki Sieci. Tam dowiedziałam się o programie Biznes w Kobiecych Rękach. Wzięłam udział w II edycji. Dzisiaj sama jestem mentorką w Sieci i poza nią. To ważne, żeby dawać kobietom wsparcie. Startując w programie, jeszcze nie wierzyłam, że pasję mogę przekuć w sukces. 

Byciu wystarczająco dobrą? Przecież wcześniej z sukcesem pracowałaś w korporacjach, między innymi w agencji reklamowej.

Tak, ale miałam poczucie, że muszę coś komuś udowadniać. Pracowałam często z mężczyznami, więc ukrywałam swoją kobiecość, bo jak wiele kobiet, bałam się, że oni uznają, że ich „prowokuję”. Często zachowywałam się jak twardzielka, bo wydawało mi się, że to ułatwi mi funkcjonowanie w korporacji. Mimo dużych kompetencji, czułam, że wciąż muszę podnosić kwalifikacje – najpierw studia z zarządzania, potem  socjologia, coaching, dietetyka, joga i relaksacja, ajurweda… Aby być w tym miejscu gdzie jestem, skończyłam wiele szkół, szkoleń i kursów, ale przede wszystkim uwierzyłam w siebie.

Justyna Salamonowicz-Gustaw (Fot. Luka Łukasiak)

Cierpiałaś na syndrom oszusta?

Niestety tak, ale dziewczyny umocniły we mnie wiarę, że mam umiejętności pozwalające założyć biznes. Ona we mnie była, ale głęboko schowana. Uwierzyłam, że jestem wystarczająco dobra.

Po studiach, a potem intensywnej pracy w korporacjach, zrobiłaś sobie przerwę? 

Moje życie przypominało wtedy trochę fabułę „Jedz, módl się i kochaj”. Rozstałam się z mężem, rzuciłam pracę i spakowałam walizkę. Wyjechałam z Polski na kilka lat. Zostawiłam stabilną sytuację za sobą, bo wiedziałam, że chcę szukać swojej drogi. Czułam, że miejsce, w którym jestem, mi nie wystarcza. Ale tak naprawdę to był powrót do źródeł. Od dziecka interesowałam się wpływem, jaki jedzenie i styl życia mają na fizyczną i psychiczną kondycję człowieka, dlatego pojechałam obserwować inne kultury, innych ludzi.

A podróże zawsze były dla ciebie sposobem na ucieczkę?

Ale ja nie uciekałam, bardziej szukałam i wracałam do siebie. Pierwsza ważna podróż? Po liceum wyjechałam na kilka miesięcy do Paryża. To były późne lata 90-te. Tam zobaczyłam, że można żyć inaczej, piękniej. Zachwyciły mnie wspaniałe, niezależne, eleganckie kobiety. Teraz, gdy tylko mam możliwość, podróżuję z mężem po świecie. Lubimy też jeździć po Polsce. Nie uciekam, tylko kolekcjonuję emocje, wspomnienia i smaki.

Justyna Salamonowicz-Gustaw (Fot. Luka Łukasiak)

Cieszysz się, że masz u boku osobę, która tak cię wspiera?

Mój mąż dopinguje mnie do działania, pomaga mi, ale pozostawia przestrzeń. Mam za sobą kilka nieudanych związków i rozwód. Nauczyłam się, że nie muszę tkwić w toksycznych relacjach. Wszystko, co mi się wydarzyło w życiu, również te trudne relacje z mężczyznami, traktuję jak swój kapitał. Wyciągnęłam wnioski i poszłam dalej. Nie byłabym tym, kim jestem dzisiaj, bez bycia tym, kim byłam wcześniej. Akceptuję wszystko, jestem pogodzona ze sobą i z innymi. Nie mam żalu. Dzisiaj pokazuję innym kobietom, że w każdym momencie mogą wiele zmienić.

Miałaś już spokojne, stabilne życie. Ale pojawiła się choroba?

Diagnozę o Hashimoto usłyszałam dziesięć lat temu. Jedną z przyczyn choroby był nadmierny stres, w którym żyłam przez lata. Gdy pojawiło się  rozprężenie, choroba zaatakowała.

O Hashimoto mówi się od niedawna.

Gdy dowiedziałam się o chorobie, w Polsce brakowało informacji na jej temat. Dochodzenie do diagnozy było trudne. U endokrynologa usłyszałam, że mogę brać leki do końca życia, ale już nigdy nie będę czuła się tak jak wcześniej. Będę zmęczona, przytyję. Zawsze byłam wojowniczką, dlatego nie chciałam przystać na taką sytuację. Zaczęłam szukać informacji za granicą. Dowiedziałam się, że w remisji Hashimoto pomagają zmiana stylu życia i dieta. Rozpoczęłam edukację w tym zakresie. Dzisiaj mam markę z obszaru wellbeing Kod Równowagi i jestem Prezesem Polskiego Stowarzyszenia Hashimoto.

Justyna Salamonowicz-Gustaw (Fot. Luka Łukasiak)

Mówienie o chorobie wciąż bywa wstydliwe. Chory jest często samotny.

Często boimy się, że wiadomość o chorobie wpłynie na nasze relacje społeczne i biznesowe. Na początku, po diagnozie, często szukamy winnych albo sami się obwiniamy. Jestem chora, bo żyłam w stresie, coś zrobiłam nie tak, nie badałam się. Stawiamy pytanie, dlaczego ja? Ważnym momentem jest ten, gdy przestajesz pytać: „dlaczego”, a zaczynasz zastanawiać się, co z tym można zrobić. Bo za to, co możesz zrobić, lub nie zrobić, bierzesz odpowiedzialność. Na to masz wpływ. Moje życie po diagnozie zmieniło się, teraz jest pełniejsze. Zamieniłam słabość na sukces, a z choroby uczyniłam atut. Jestem autentyczna w swoim przekazie, bo wiele rzeczy, o których mówią moje klientki, znam z doświadczenia. Zależy mi, żeby być inspiracją  i oparciem dla kobiet, które mają problemy z tarczycą lub z innymi chorobami. Wszystkie chcemy być zdrowe i piękne.

Pozbyłaś się stresu?

Stresu nie można się pozbyć, ale można zminimalizować jego destrukcyjny wpływ. Praktykuję jogę, mindfulness i relaksację, dobrze się odżywiam oraz  otaczam się dobrymi ludźmi. Staram się łączyć wszystkie elementy zdrowego stylu życia, by osiągnąć równowagę. Wycofałam się z szybkiego życia. Uprawiam slow life w wielkim mieście, żyję uważnie. Gdy piję herbatę, cieszę się jej aromatem, zapachem, kolorem…

Jak to zrobić mimo posiadania własnej firmy?

Warto nauczyć się rezygnować z niektórych ofert i propozycji. To trudne, ale możliwe. Gdy czuję, że nie mam przestrzeni, nie angażuję się za wszelką cenę. Rok temu odmówiłam napisania książki na zamówienie jednego z wydawnictw. Może napiszę teraz?

A nie brakuje ci rutyny pracy w korporacji?

Praca w korporacji daje poczucie bezpieczeństwa finansowego. Teraz mam mniejszą stabilizację, ale nie żałuję. Nigdy nie lubiłam korporacyjnej rutyny, ani szefów nad sobą, ale doceniam zdobyte doświadczenie. Jestem zorganizowana, planuję wiele rzeczy i pracuję na celach. To pomaga prowadzić firmę oraz dobrze pracować z klientami.

Justyna Salamonowicz-Gustaw (Fot. Luka Łukasiak)

A z jakimi problemami przychodzą do ciebie kobiety w ramach Kodu Równowagi?

Przeważają pacjentki Hashimoto lub mające zaburzenia wagi, słabą odporność, zaburzenia hormonalne. Często mają problemy jelitowe oraz związane z urodą, takie jak słabe włosy, czy brzydka skóra. Wiele z nich żyje lub żyły w stresie.

Czego uczysz swoje klientki?

Zaczynamy od analizy ich stylu życia – co jedzą, jak wygląda ich rytm dobowy, aktywność fizyczna, relacje, jak pracują i odpoczywają. Na pierwszym spotkaniu rozmawiamy o nich. Czasami pojawiają się łzy. Okazuje się, że dawno nikt nie poświęcił im tyle uwagi. Dużym problemem są wysokie wymagania, które kobiety sobie stawiają. Chcą być idealnymi szefowymi, pracownicami, matkami, żonami, kochankami i kucharkami. Zachęcam więc do tego, żeby przyjrzały się priorytetom i zaopiekowały same sobą. Nie można być idealnym we wszystkim. Stworzyłam autorski program dietetyczno-coachingowy Indywidualny Kod Równowagi. Uczę klientki i pomagam im zrozumieć, co jest dla nich dobre, a co im nie służy w diecie i stylu życia, dzielę się wiedzą, daję narzędzia, doceniam sukcesy i wspieram ich motywację.

Masz plany na przyszłość?

Oczywiście, zapisuję je w pięknych notesach. Zawodowo planuję rozwinąć Kod Równowagi w obszarze online, by móc dzielić się wiedzą i doświadczeniem na większą skalę. Chciałabym też zwiększyć świadomość społeczną na temat tarczycy i jeszcze większej liczbie kobiet pomóc odnaleźć indywidualną ścieżkę zdrowia i pięknego życia. Prywatnie planuję kolejną daleką podróż.

Justyna Salamonowicz-Gustaw (Fot. Luka Łukasiak)

Bywasz spontaniczna?

Coraz bardziej. Mogę dużo, ale niczego nie muszę.

Podziękowania dla Baru 13 w D.H. VITKAC za możliwość wykonania zdjęć. 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę