Znaleziono 0 artykułów
31.12.2018

Ostrożnie z warkoczami

Fot. Natalia Erdman dla "Vogue Polska"

To już ostatni moment, żeby nauczyć się pleść warkocze, za chwilę gazety pełne będą fryzur w stylu Pocahontas – przewiduje szefowa działu urody „Vogue Polska”, Katarzyna Straszewicz. Zobaczcie wyjątkową sesję beauty, w której w roli głównej wystąpiły właśnie fantazyjne upięcia. 

Szukając inspiracji do sesji, obejrzałam kilka sezonów norweskiego serialu komediowego „Norsemen”, którego akcja dzieje się w czasach Wikingów. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni noszą w nim włosy niezbyt czyste, za to przetykane misternie zaplecionymi warkoczykami. Podziwiam zaangażowanie stylistów, którzy naśladują ten styl, jak Thornton Bregazzi. Mokre od żelu warkocze w czasie pokazów Alexandra McQueena SS19 też zapamiętałam dobrze. Kłosy, które zaczynają się na czubku głowy, a kończą splotem cienkim jak włos, widziałam u Emporio Armaniego, Simone Rocha czy Emilii Wickstead. W Mediolanie Erica Cavallini w warkocze wplotła wstążki, a w Londynie u Nicholasa Kirkwooda fosforyzujące żyłki, ale można przecież ozdobić je także modnymi biżuteryjnymi spinkami – jak u Versace. 

Fot. Natalia Erdman dla "Vogue Polska"

Kiedy warkocz jest tak obszerny, że tworzy rodzaj luźnego koka, jest okazja, by połączyć trend z innym, który zakłada zwiększoną objętością fryzury uzyskaną tapirowaniem lub sprytnie ukrytymi wypełniaczami. 

Fot. Natalia Erdman dla "Vogue Polska"

Z warkoczami trzeba ostrożnie. Korona a la Frida Kahlo jest raczej opcją wieczorową, ale jeśli spuścimy z niej nieco powietrza wyciągając tu i ówdzie pojedyncze włoski, straci ślubną sztywność. A gdyby tak z warkoczy o różnej grubości zrobić nad uszami bułeczki jak księżniczka Leia w „Star Wars” albo skręcać z nich rozmaite koczki, co najpiękniej zrobił Guido Palau na pokazach Diora? Plecione koczki w nieco bardziej klasycznym, baletowym wydaniu widziałam też u Erdem czy Paco Rabanne. 

Fot. Natalia Erdman dla "Vogue Polska"

Taylor Momsen z The Pretty Reckless jako mała dziewczynka zagrała Cindy Lou Who w filmie „How the Grinch Stole Christmas”. Jej fryzura – dwa ciasno splecione warkocze przypięte do czubka głowy, tworzyły coś w rodzaju gigantycznych obarzanków i to też jest pomysł, który warto skopiować. Szykuje się pyszna zabawa formą. 

Zdjęcia: NATALIA ERDMAN 

Koncepcja: KATARZYNA STRASZEWICZ 

Włosy: TYMOTEUSZ PIĘTA / HAIRMATE

Asystentka: JULIA KOSYK / HAIRMATE / z użyciem kosmetyków Wella

Makijaż: AGA WILK / VAN DORSEN ARTISTS / kosmetykami Dr Irena Eris

Asystentka: ZUZANNA FRANASZEK

Modelka: KLAUDIA SIKORSKA / NEVA Models

Spinki: Lui Store oraz  collage.pl

Katarzyna Straszewicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę