Znaleziono 0 artykułów
03.04.2021

„Znoszone historie”: Sekretne życie ubrań

(Fot. materiały prasowe)

Serial dokumentalny Netfliksa nakręcony przez Emily Spivack, autorkę bestsellera „Worn Stories”, i twórczynię „Orange Is The New Black” Jenji Kohan przygląda się ludziom i ich ulubionym ubraniom. Okazuje się, że ubrania mogą zwiastować nowy początek, opowiadać o wielkiej miłości albo pomagać poradzić sobie ze stratą. Ten serial przypomina, dlaczego w ogóle warto się ubierać.

Emily Spivack, dziennikarka „New York Timesa”, „The Wall Street Journal” i „Washington Post”, która pisze bloga o ubraniach dla Smithsonian, w 2014 r. wydała „Worn Stories”, a potem kontynuację bestsellera – „Worn in New York”. Opowiedziała o ludziach zwyczajnych, którzy okazują się niezwyczajni, przez pryzmat ich ubrań. Skórzanej kurtki, która obudziła w nastolatku buntownika, butów, w których Marina Abramović przeszła Wielki Mur Chiński, purpurowej koszuli Rosanne Cash, która kiedyś należała do jej ojca.

Jenji Kohan w serialu „Orange Is The New Black”  pokazała, że pozbawione wolności, za kratkami, w pomarańczowym uniformie więźniarek, kobiety pozostają indywidualistkami.

„Znoszone historie”: Serial sprzed epoki dresu

Na chwilę przed pandemią Spivack i Kohan nakręciły dla Netfliksa serial dokumentalny „Worn Stories”, w którym śladami ubrań płynnie poruszamy się między Los Angeles a Nowym Jorkiem, Florydą i Środkowym Zachodem. Z perspektywy izolacji w czterech ścianach barwne życie bohaterów – na scenie z Tiną Turner, w kasynie w Las Vegas czy w miasteczku nudystów Cypress Cove – wydaje się niemal nierealne. Można dostać zawrotu głowy od ubrań, dzięki którym ludzie obserwowani przez Spivack i Kohan stali się sobą, odzyskali siebie albo przeobrazili się w kogoś innego.

(Fot. materiały prasowe)

Ostatni rok należał do jednego uniformu – dresu. Bezkształtny, miękki i wygodny oddaje ducha czasów. Łatwo się w nim leży, siedzi i zmienia pozycję z leżącej na siedzącą. Łatwo ukrywa ciało, któremu odebrano wiele przyjemności. Łatwo zapomina o indywidualności, wtapia w kanapę, popada w hibernację. Dres awansował na najmodniejszą rzecz wielu sezonów. Nosząc go, pozbawiliśmy się wielu form ekspresji. On opowiada właściwie tylko jedną historię – izolacji, niepewności i zawieszenia. Głęboko w szafie chowają się sukienka z pierwszej randki, marynarka podarowana przez tatę, szpilki, które dodawały nam w biurze pewności siebie.

Dlaczego warto się ubierać?

Na tej pustyni stylu „Znoszone historie” są jak oaza. Nie fatamorgana, lecz prawdziwy, życiodajny, bujny raj. Serial przypomina nam, dlaczego w ogóle warto się ubierać. Punkt wyjścia jest prosty: każdy z nas nosi w sobie historię związaną z ulubioną rzeczą. Ubrania są aż ciężkie od wspomnień. Tak powstaje refleksja o ludziach, a nie samych ubraniach.

Antropolodzy kultury specjalizujący się w fashion studies zacierają ręce. Spivack i Kohan pokazują doświadczenia indywidualne i przeżycia pokoleniowe, wpływ ubrań na rozkwit tożsamości etnicznej, seksualnej i profesjonalnej, przemiany obyczajowe, które nie dokonałyby się bez skórzanych kurtek członków ruchu praw obywatelskich lat 60., legginsów z gejowskiej siłowni z lat 80. czy płynnych płciowo sportowych bluz. „Znoszone historie” dotykają istoty materialności. Zwracając się ku rzeczom, dotykając ich, przytulając, gniotąc, patrzą na człowieka, który przedmioty traktuje jak przedłużenie siebie. Bohaterowie wybierając tylko jedną rzecz, muszą się określić. Dlaczego to chcę zachować? Dlaczego to jest dla mnie ważne? Dlaczego się z tym utożsamiam?

(Fot. materiały prasowe)

Osiem odcinków o związkach ubrań z historią

Każdy z ośmiu odcinków serialu odwołuje się do jakiegoś przełomu, rytuału przejścia, przebudzenia. W „Społeczności” nudyści zrzucają ubrania, by wreszcie stać się wolnymi od oczekiwań społecznych. W „Zagubione/znalezione” niektórzy dosłownie gubią element ubioru, inni – siłę, którą dawał im jakiś atrybut, w „Początkach” spodziewająca się dziecka Spivack dostaje od mamy swoje ubranka z okresu niemowlęctwa, w „Dorastaniu” nastolatka szykuje się do b’nai micwy, w „Uniformie” stewardesa, strażaczka i strażnik miejski opowiadają, że mundur przeobraża ich w bohaterów, w „Przetrwaniu” ubrania niosą wspomnienia po tych, których już nie ma, a w „Miłości” rzeczy scalają rodzinę.

W „Znoszonych historiach” właściwie w ogóle nie ma mody, są tylko ubrania. Nikt nie śledzi trendów, nikt nie szuka luksusowych ubrań z kolekcji domów mody, nikt nie zastanawia się, czy to, co noszą, pochwaliłyby influencerki. Ważna jest droga, którą rzeczy przeszły – kto je wykonał, kto je komu podarował, kto poczuł się w nich pewnie. Pozostając namacalnymi, stały się talizmanem, a nawet więcej, urosły do rangi symbolu, choćby tylko indywidualnego, prywatnego, całkiem skromnego.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę