Znaleziono 0 artykułów
16.05.2021

„Halston”: Serial o projektancie hołdem dla Nowego Jorku

(Fot. Getty Images)

Nowy serial Ryana Murphy’ego wchodzi na Netfliksa w atmosferze skandalu. Rodzina Halstona zarzuciła scenarzyście przekłamania. W „Halstonie” twórca posłużył się postacią projektanta, by opowiedzieć o Nowym Jorku przełomu lat 70. i 80.

Bianca Jagger na koniu, Liza Minnelli wypuszczająca gołębie, Elsa Peretti wciągająca kreski ze szklanego stolika. Na białym przyjęciu zorganizowanym przez Halstona w Studiu 54 pod koniec lat 70. najbielsza była kokaina. Legendarny nowojorski projektant brał narkotyki, by „uwolnić się od presji”. – Nie bać się tego, że za chwilę dobra passa się skończy – tłumaczy Ryan Murphy, który wziął postać Halstona na warsztat, bo tak jak projektant pochodzi z Indiany, tak samo zapyziałej zaraz po wojnie, gdy wychowywał się tam bohater serialu, i w latach 70., gdy dorastał przyszły twórca telewizji.

Ich drogi przecięły się raz. Gdy Murphy zaraz po maturze, w 1979 roku, przeprowadził się do Nowego Jorku, umawiał się ze starszym od siebie Fredem Hughesem, współpracownikiem Andy’ego Warhola. Razem odwiedzili apartament Halstona. – Tak chcę żyć, pomyślałem wtedy – mówił Murphy w wywiadzie dla „Vogue’a”. Jako osiemnastoletni gej, który wyrwał się z prowincji do centrum świata, marzył o bogactwie, dekadencji i sukcesie, a wraz z nimi o chłopcach, imprezach i używkach.

Serial „Halston”: Co się nie udało

Tworząc razem ze stałym współpracownikiem Ianem Brennanem miniserial „Halston” (reżyserią zajął się Daniel Minahan znany z „Sześć stóp pod ziemią”, „Newsroomu” i „Gry o tron”), chciał złożyć hołd Nowemu Jorkowi, jaki zapamiętał z pierwszych miesięcy spędzonych w metropolii. Halston, jedna z najważniejszych postaci świata mody, sceny imprezowej i śmietanki towarzyskiej epoki, był mu potrzebny jako ucieleśnienie ideałów epoki.

(Fot. Getty Images)

Siostrzenica Halstona Lesley Frowick, która zajmuje się archiwami projektanta, skrytykowała serial. – To fikcja – powiedziała. Podobne zarzuty padły pod adresem Murphy’ego ze strony innej rodziny z branży mody. Po premierze „American Crime Story: Zabójstwo Versace” z 2018 roku Donatella nie pozostawiła na produkcji suchej nitki. Tamten (o niebo lepszy) serial opowiadał o projektancie z perspektywy jego zabójcy, psychopatycznego Andrew Cunanana. W sensacyjnym newsie o morderstwie ikony Murphy zobaczył jak w soczewce czasy przełomu lat 80. i 90.: raczkujący kult celebrytów, pragnienie sławy, mrok kryjący się za blichtrem.

W „Halstonie” dokonano podobnego zabiegu. Tyle że tym razem Murphy zamiast wymierzyć ostrze krytyki, uległ czasowi Halstona i jego otoczenia.

W tytułowej roli Murphy obsadził Ewana McGregora. Casting też nie spotkał się z przychylnymi reakcjami, bo uznano, że Szkot, i to heteryk, nie zrozumie Halstona. Na ekranie widać manieryczną, megalomańską, zepsutą postać. Karykaturę kreatora mody stworzoną przez tych, którzy znają branżę tylko przelotnie. W serialu Halston jako człowiek budzi sympatię czy może raczej współczucie tylko wtedy, gdy schodzi ze sceny. Chory, osamotniony, zapomniany w ostatnich latach życia zamienił Nowy Jork na Kalifornię, by całymi dniami oglądać ocean. Jako projektant ma się w zamyśle Murphy’ego jawić jako wizjoner. – Rozumiał kobiety, słuchał ich, nie narzucał im swojej wizji. Pozwalał im błyszczeć – jak tłumaczy Minahan. Takiej postaci stworzyć się nie udało.

Największym problemem „Halstona” jest brak osadzenia. Osoby, które o modzie nie mają pojęcia, przewiną przydługie sekwencje pokazów mody. Nie dowiedzą się, dlaczego projektant uważany był za geniusza. Zobaczą jego upadek, nie rozumiejąc wzlotu (wszystko zaczęło się od kapelusika, który Jackie Kennedy założyła na inaugurację prezydentury męża). A osoby, które marzą o Ultrasuede, kultowej sukience Halstona, ucieleśniającej luksusową wygodę lat 70., co najwyżej przejrzą się w serialu jak w krzywym zwierciadle. Czasem do realiów branży bliżej jest filmowi „Diabeł ubiera się u Prady” niż serialowi o Halstonie.

(Fot. Getty Images)

Tom Ford o Halstonie i Studiu 54

W rozmowie z Murphym dla „Vogue’a” uczestniczył też Tom Ford, któremu udało się liznąć atmosfery Studia 54. Potwierdził, że tak jak w serialu na balkonie uprawiało się seks, przyznał, że na jego biurku co rano lądowała kokaina. Zdaniem Forda „Halston” oddaje presję związaną z zawodem projektanta. On sam się opamiętał – poszedł na odwyk, znalazł miłość, ograniczył pracę. Halstonowi nie wystarczyło instynktu samozachowawczego. Pogrążony w nałogu, uzależniony od seksu, przytłoczony własną sławą, uległ manipulacji. Po kilku latach świetności, gdy wszystkie nowojorczanki chciały nosić albo jego kopertowe sukienki, zmysłowe, choć proste, albo kreacje zwiewne jak motyle, stracił prawa do własnego nazwiska. Marka „Halston” trafiała na tanie ubrania, walizki czy sprzęty domowe.

Jak czytać serial „Halston”? Trzy sposoby

Można więc czytać „Halstona” jako opowieść o krwiożerczym kapitalizmie, który pożera kreatywność. Gdy Halston stał się szeregowym członkiem korporacji sygnowanej własnym nazwiskiem, stracił moc sprawczą, a więc także przyjemność tworzenia. Możliwe, że w tym miejscu Murphy przemycił własny żal. Zanim wchłonęła go machina Netfliksa, każąc produkować kilka nierównych seriali rocznie, był największą nadzieją telewizji.

Można zobaczyć serial jako portret pokolenia. W dużej mierze pokolenia straconego. Jeśli nie przez narkotyki, to przez szalejącą od początku lat 80. epidemię AIDS.

(Fot. Getty Images)

Najlepiej „Halston” broni się jako opowieść o przyjaźni. – Zawsze cię kochałam I jak to o mnie świadczy? Jesteś podły – wykrzykuje Włoszka Elsa Peretti (Rebecca Dayan), bliska współpracowniczka Halstona, modelka, a potem projektantka biżuterii, gdy ten odmawia jej pomocy. Otaczają go też inni utalentowani ludzie – rysownik Joe Eula, właściwie współtwórca kolekcji, Joel Schumacher (Rory Culkin), najpierw pomocnik Halstona, potem słynny reżyser, i wreszcie muzy mistrza, w tym ta najważniejsza – Liza Minnelli (Krysta Rodriguez), której styl projektant stworzył. Tło też jest barwne, zwłaszcza Kelly Bishop w roli Eleanor Lambert, organizatorki bitwy o Wersal z 1973 roku, czyli pokazu mody prezentującego modę amerykańską (Halston, Stephen Burrows, Bill Blass, Oscar de la Renta, Anne Klein) w kontrze do francuskich couturierów (Yves Saint Laurent, Pierre Cardin, Emanuel Ungaro, Marc Bohan, Hubert de Givenchy). Jest i Bill Pullman, znany z komedii romantycznych z lat 90. i innego przeboju Netfliksa – „Grzesznica”. Jego David Mahoney, który zainwestował w Halstona, to przedstawiciel świata wielkich pieniędzy, które prędzej czy później zawsze muszą stanąć artyście na drodze.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę