Znaleziono 0 artykułów
03.06.2022

„Rozmowy z przyjaciółmi”: Lato miłości

03.06.2022
(Fot. materiały prasowe)

Miłość milenialsów nie ma przed Sally Rooney tajemnic. Jej debiutancką powieść na ekran przeniósł twórca adaptacji „Normalnych ludzi”, Lenny Abrahamson. Serial „Rozmowy z przyjaciółmi” na HBO Max ma szansę powtórzyć sukces tamtej serii, bo oferuje podobną mieszankę erotyki, emocji i ekscytacji.

O Sally Rooney rozmawia się z przyjaciółmi. Niektórzy ulegają czarowi jej powieści, inni chwalą irlandzką pisarkę za wrażliwość społeczną, pozostali, doceniając jej niezwykłą umiejętność oddawania doświadczeń pokolenia milenialsów, uznają jej książki raczej za bestsellery albo, bardziej pejoratywnie, czytadła niż arcydzieła.

Emocje budzą także ekranizacje jej dorobku. Serial „Normalni ludzie” Lenny’ego Abrahamsona na podstawie drugiej powieści Rooney zasłynął czułymi, intymnymi, odważnymi scenami erotycznymi. Pierwsza miłość przyprawiała o rumieńce nie tylko bohaterów, Marianne i Connella, lecz także widzów obu płci. Odtwórcy głównych ról – Daisy Edgar-Jones oraz Paul Mescal – zostali gwiazdami, a reżyser postanowił nakręcić adaptację debiutu Rooney, „Rozmów z przyjaciółmi”.

(Fot. materiały prasowe)

„Rozmowy z przyjaciółmi”, druga po „Normalnych ludziach” ekranizacja powieści Sally Rooney

Do obsady zaprosił i nowe, i trochę starsze twarze. Odkrył debiutantkę Alison Oliver (w niektórych momentach do złudzenia przypominającą Margaret Qualley), której powierzył rolę narratorki, zahukanej poetki, dublińskiej studentki, dorastającej dziewczyny. Jej Frances rzadko się odzywa, wypowiada się, i to dosadnie, wyłącznie na scenie, gdzie występuje z najlepszą przyjaciółką i byłą dziewczyną. Bobbi (Sasha Lane z „American Honey”) to przeciwieństwo Frances. Bezczelna, przebojowa, wygadana. Pewna siebie, choć odrobinę powierzchowna. Frances rozmawia tylko z nią, to ona do pewnego momentu decyduje o życiu obu dziewczyn, to ona doprowadza do spotkania z Melissą i Nickiem. Pisarka i aktor, małżonkowie, starsi od przyjaciółek o ponad dekadę, pokażą odrzucającym przywilej lewaczkom dobre życie. Ale kto tu kogo naprawdę owija sobie wokół palca, kto kogo wykorzystuje i kto kim manipuluje, nie jest oczywiste. Melissa (Jemima Kirke, czyli Jessa z „Dziewczyn”) widziana oczami powściągliwej Frances jest wkurzająca, za głośna, zbyt bezpośrednia, a z perspektywy zadurzonej w niej Bobbi staje się niemal feministyczną ikoną. Najbardziej enigmatyczny jest jedyny mężczyzna w tym układzie. „Cholernie przystojny” Nick (Joe Alwyn, który wreszcie zbiera zasłużone laury) ze zdradzanego, przytłoczonego energią żony, lekko wycofanego męża przeobraża się w wymarzonego kochanka.

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Frances wie, że zakochując się w Nicku, przekracza granicę. Bobbi nie czuje tego samego, podkochując się w Melissie, bo dla niej to tylko eksperyment, podbój, zgrywa. Frances wpada po uszy. Kto jednak spodziewa się gorącego romansu, srogo się zawiedzie.

„Rozmowy z przyjaciółmi” są letnie, w najlepszym i najgorszym tego słowa znaczeniu. Oddają lepkość, lenistwo, luz wakacyjnej miłości, a jednocześnie temperatura emocji w serialu nigdy nie osiąga niebezpiecznych rejestrów. To nie kanikuła, gdy żądza obezwładnia zmysły, raczej leniwe popołudnie, gdy słońce pada na nagie ciało przez zasłonięte story.

Z zakazanych związków wszyscy wyjdą poranieni, a jednocześnie silniejsi. Konfiguracje, próby, rozczarowania pozwolą wszystkim dojrzeć. Frances uczynią dorosłą, Bobbi utwierdzą w przekonaniu, że dorosłym być nie warto, Melissie wskażą jej prawdziwe potrzeby, Nicka odblokują na to, o czym zapomniał.

(Fot. materiały prasowe)

Do adaptacji pozostaje trzecia, najtrudniejsza powieść Rooney – „Gdzie jesteś, piękny świecie”, gdzie znów z miłością walczą nieporozumienia, uprzedzenia klasowe, zazdrostki, a przede wszystkim swoista niemoc właściwa milenialsom. Ten bezruch jest niemal bohaterem „Rozmów z przyjaciółmi”. Trywialnej codzienności Frances – podróży pociągiem, piciu herbaty, pisaniu na komputerze – poświęca się tyle czasu ekranowego, ile miłosnym aktom. W tym leży może największy urok serialu: nawet najgorętsze uczucie nie osiąga temperatury wrzenia. Nie pozwala na to rozpadający się gdzieś poza kadrem „piękny świat”.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę