Znaleziono 0 artykułów
13.04.2021

Tina Turner: Gwiazdy o przyjaźni z wokalistką

Tina Turner i Cher, Nowy Jork 1985 rok (Fot. Robin Platzer/IMAGES/Getty Images)

Po amerykańskiej premierze filmu dokumentalnego „Tina” o najważniejszych momentach w 60-letniej karierze Tiny Turner opowiadają jej sławni przyjaciele: Donatella Versace, Giorgio Armani i Lionel Richie. – Ta kobieta to żywioł – mówią. 

„Dziewczyna z bawełnianych pól” – mówi o sobie Anna Mae Bullock, która dorastała w Nutbush w stanie Tennessee. Już jako Tina Turner stała się jedną z najpopularniejszych artystek wszech czasów, która sprzedała około 200 milionów płyt. Film dokumentalny „Tina”, w reżyserii Daniela Lindsaya i TJ Martina, nagrodzonych Oscarem za film „Niepokonani” z 2011 roku, to zapis jej historii.

Przez dwie dekady, od czasu gdy poznali się w 1956 roku, Tina błyszczała na scenie u boku męża, muzyka Ike’a Turnera. Razem stworzyli takie hity jak Proud Mary (1971) czy Nutbush City Limits (1973). Ike znęcał się nad Tiną fizycznie i psychicznie aż do Dnia Niepodległości 1976 roku, gdy korzystając z tego, że mąż zasnął, uciekła z pokoju hotelowego w Dallas, mając w kieszeni jedynie 36 centów. 

W roku 1984 wraz z premierą What’s Love Got To Do With It Turner się odrodziła. – To był debiut Tiny – wyjaśnia w dokumencie. – Mój pierwszy album. Nosiła kuse sukienki, miała krótsze włosy i jedno marzenie: – Być pierwszą czarnoskórą piosenkarką rockandrollową, której koncerty będą tak popularne jak występy The Rolling Stones. Na przekór rasistom sprawującym wysokie funkcje w przemyśle muzycznym wystąpiła przed 180 tysiącami widzów, zagrała nieustraszoną Aunty Entity w blockbusterze „Mad Max pod Kopułą Gromu” (1985), wydała autobiografię „Ja, Tina: Historia mojego życia” (1986) i nakręciła film biograficzny.

Choć po raz ostatni wystąpiła przed publicznością w 2009 roku, gdy miała 69 lat, nadal porywa swoją muzyką. Od czasu gdy wycofała się z działalności artystycznej, by zamieszkać w Szwajcarii z drugim mężem Erwinem Bachem, producentem muzycznym, opublikowała kolejną autobiografię „My Love Story” (2018), doczekała się musicalu opowiadającego o jej życiu „Tina: The Tina Turner Musical”, wystawianego w Londynie i Nowym Jorku, oraz została laureatką Grammy Lifetime Achievement Award. 

O najważniejszych momentach w karierze Tiny Turner opowiadają jej sławni przyjaciele. 

Donatella Versace

Tina Turner, Gianni i Donatella Versace, 1995 rok (Fot. Gian Paolo Barbieri)

Z Giannim ubieraliśmy Tinę, gdy występowała w Mediolanie w maju 1997 roku. Zaprojektowaliśmy dla niej naprawdę krótką mini w bieliźnianym stylu, wykonaną z kryształowej siatki. Gdy ją zobaczyła, powiedziała: „Chcę krótszą”. Kiedy ją założyła i przejrzała się w lustrze, jej postawa nagle się zmieniła. Zobaczyliśmy w niej lwicę. Tina rozumie moc, jaką mają w sobie ubrania, i potrafi ją okiełznać. Przed występem tańczyła z Giannim za kulisami. To była magiczna chwila, której nigdy nie zapomnę. A energia, którą prezentowała na scenie, była niesamowita! 

Lionel Richie

Tina Turner i Lionel Richie na rozdaniu nagród Grammy, 1985 rok (Fot. Lennox Mclendon/AP/Shutterstock)

Gdy myślę o mojej drogiej przyjaciółce Tinie, do głowy przychodzą mi takie wartości jak determinacja, siła i nieprawdopodobna etyka pracy. Artyści dzielą się na performerów, piosenkarzy i władców estrady. Tina ma wszystkie te atuty. 

W czasie gdy ukazał się album Tiny „Private Dancer”a ona sama była świeżo po okropnym rozwodzie, zgodziła się występować przede mną w czasie mojej trasy koncertowej „Can’t Slow Down”, w którą wyruszyłem w 1984 roku. Pamiętam, jak weszła na próbę – była bardzo cicha, wyglądała na nieśmiałą, pięknie się uśmiechała. Potem zaczęła grać muzyka i zmieniła się w Tinę Turner! Nie byłem w stanie wystąpić – po prostu siedziałem i na nią patrzyłem. 

Przyglądanie się jej jako fan to jedno, ale występ na tej samej scenie co ona był najbardziej niesamowitym doświadczeniem w ciągu całego mojego życia. Nie było ani jednej nudnej chwili, tylko ogień. W Tinie uwielbiam to, że jej śpiew i energia są hipnotyzujące. Kiedy nadeszła moja kolej i miałem śpiewać do niej, cały czas do mnie mówiła. Nie mogłem się skupić. Powtarzała: „Dawaj, Lionel! Zrób to dla mnie!”. Tak bardzo próbowała mnie dopingować, że w pewnym momencie pomyślałem: „Byłbym w stanie się skoncentrować, gdybyś na chwilę przestała gadać [śmiech]”. 

Od chwili gdy wyszła ze mną na scenę podczas jej comebacku jako prawdziwa Tina Turner przez czas, gdy nagrywaliśmy „We Are The World” (1985), po wspólne występy w ramach jej trasy koncertowej „Twenty Four Seven” [2000] po przerwie, jaką sobie zrobiłem. Nigdy nie zapomnę tych ważnych momentów, które spędzaliśmy razem. Moja przyjaciółka jest gwiazdą i żywą legendą.

Giorgio Armani

Giorgio Armani i Tina Turner w Paryżu (Fot. SGP / Courtesy Giorgio Armani)

Moja relacja z Tiną trwa od dawna. Przez te wszystkie lata szacunek, którym się darzymy, rozwinął się w piękną przyjaźń. Stała przy moim boku przy okazji wielu przełomowych wydarzeń w moim życiu zawodowym i prywatnym, choćby wtedy, gdy otrzymałem najwyższe francuskie odznaczenie Légion d’honneur in 2008. 

Czułem się zaszczycony, gdy w 2013 roku poprosiła mnie o zaprojektowanie sukni ślubnej. 

W 2009 roku widziałem na żywo jej występ w Londynie. Jej głos to idealna kombinacja charyzmy, magnetyzmu i siły – uosabia ją samą. 

Najbardziej podziwiam jej niespożytą energię oraz upór, które widać w niej przez wszystkie te lata. Ciągle się rozwija, a jednocześnie pozostaje wiecznie młoda. Zawsze gdy jesteśmy razem, zdaję sobie sprawę, że czas naprawdę się dla niej zatrzymał. 

Gayle King

Poznałam Tinę za kulisami jej trasy koncertowej „Wildest Dreams” w 1996 roku. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Była dokładnie taka, jak się spodziewałam: piękna, pełna gracji twardzielka. Znałam dobrze historię jej życia i podziwiałam ją za to, że nigdy się nie poddała. Cieszę się, że już od wielu lat czuje się prawdziwie kochana. I pomimo że nie występuje już na scenie, nadal jest dopingowana przez wszystkich, którzy ją uwielbiają. 

Keith Richards

Tina Turner i Keith Richards, 1985 rok (Fot. The LIFE Picture Collection via Getty Images)

Poznałem Tinę w 1964 roku. Z The Rolling Stones zaczynaliśmy właśnie trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. Nagle otworzyły się drzwi naszej szatni i naszym oczom ukazała się Tina Turner. Po początkowym szoku odkryłem, że to piękna, pełna gracji, ciepła i urocza dama o świetnym poczuciu humoru. Od tamtego czasu była dla nas jak starsza siostra. Pamiętam, jak radziła Mickowi Jaggerowi, żeby posmarował sobie klatkę piersiową maścią z mentolem, bo miał zachrypnięty głos. Potem wielokrotnie razem pracowaliśmy. Tina zawsze miała – i nadal ma – dar rozgrzewania widowni. Co za kobieta! 

Bob Mackie

Tina Turner w kreacji Boba Mackiego (Fot. Harry Langdon/Getty Images; Ilustracja Bob Mackie)

Zacząłem pracować z Tiną krótko po jej rozwodzie z Ikiem. Wracała wtedy do show-biznesu – podczas koncertów w Las Vegas wielokrotnie się przebierała, potem występowała w telewizji z Cher. Zaprojektowałem dla nich identyczne sukienki z płomieniami z cekinów. Niesamowite było to, jak bardzo podobne ubrania nosiły! Ciało i nogi Tiny są niesamowite, więc tworzenie dla niej sukni wieczorowych byłoby nudne. Chodziła po tanich paryskich butikach, przynosiła mi sukienki i mówiła: „Ubierz mnie jak nieokrzesaną kobietę!”.

Wiele lat później, w 2008 roku, ubierałem ją podczas trasy koncertowej z okazji 50. rocznicy pracy na scenie. Kiedy przyjechałem do jej domu w Szwajcarii, właśnie wydawała ogrodnikowi bardzo dokładne polecenia. Wszystkie kostiumy miała idealnie poukładane w garażu – jest prawdziwą perfekcjonistką. 

Wtedy Tina była już po siedemdziesiątce. Podczas występów unosiła się nad widownią na mechanicznym wysięgniku, który nazywaliśmy „pazurem”. Ubrana była w niebotycznie wysokie szpilki od Louboutina i nie miała żadnej uprzęży, która by ją zabezpieczała. Dokładnie wiedziała, kim jest i co ma dać z siebie na scenie. Ta kobieta to żywioł, uwielbiam ją. 

Rod Stewart

Rod Stewart i Tina Turner podczas koncertu (Fot. Christian SIMONPIETRI/Sygma via Getty Images)

Nigdy wcześniej nie miałem okazji śpiewać z osobą, której muzyka towarzyszyła mi w dorastaniu. Niestety wszyscy już nie żyją – Sam Cooke, Otis Redding, Muddy Waters. Ale pewnego dnia, w 1990 roku, szedłem zatłoczonymi bulwarami w Nicei na południu Francji, śpiewając z boginią Tiną Turner „It Takes Two” w reklamie Pepsi. I mieliśmy podobne fryzury! 

Tina występowała z Bowiem i Jaggerem, a jednym z moich ulubionych wspomnień jest to, gdy śpiewaliśmy razem Hot Legs w hali The Forum w Los Angeles, w 1981 roku. To była czysta magia. Co za legenda. Co za głos. Uosobienie seksu…

Liam Freeman
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę