Znaleziono 0 artykułów
18.08.2019

Bliskie związki na odległość

Fot. Getty Images

Bywają sposobem na podsycenie namiętności, sprawdzianem trwałości relacji albo przykrą koniecznością. Związki na odległość stają się coraz powszechniejsze. – Ważne jest to, by niezależnie od fizycznej odległości dbać o związek – mówi psychoterapeutka i seksuolożka Katarzyna Waszyńska. Czy w przyszłości większość z nas będzie żyła razem, ale osobno?

Niewielkie różowe jajeczko Lovense Lush może powodować wybuch równy sile erupcji wulkanu lub pulsować jak łagodna fala oceanu. Za pomocą aplikacji na smartfona można sterować jajeczkiem z drugiego pokoju lub z drugiego końca świata. Na rynku zabawek erotycznych dla par jest coraz więcej urządzeń, które pozwalają na intymność na odległość. A jeśli dodamy do tego jeszcze rozmowy wideo, to wydaje się, że dziś zdecydowanie łatwiej być razem, nawet jeśli dzielą nas tysiące kilometrów. Poza tym takie formy relacji – według futurologów – będą coraz częstsze. – XXI wiek to czas zmian. Znacznie częściej niż kiedyś zmieniamy pracę i miejsce zamieszkania. Ma to oczywiście wpływ na kształt związków, które tworzymy – tłumaczy dr Katarzyna Waszyńska, psychoterapeutka i seksuolożka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Razem, ale osobno

W książce „#GIRLSTALK. Dziewczyny, rozmowy, życie” postanowiłyśmy z moją współautorką Karoliną Cwaliną poruszyć kwestię związków na odległość. Jedna z naszych bohaterek od trzech lat ma chłopaka w innym mieście w Polsce. „Myślę, że to sporo jak na tego typu związek. Często ludzie zaczynają być ze sobą na odległość, ale po jakimś czasie to się zmienia, bo decydują, żeby to w którąś stronę rozwiązać – rozstają się lub zaczynają mieszkać wspólnie. My od początku jesteśmy razem, ale osobno. Ja mieszkam w Warszawie, a mój chłopak kilkaset kilometrów ode mnie” – opowiadała Monika.

W naszej kulturze wspólne mieszkanie świadczy o powadze związku. Bywa uznawane za ostateczny test, a w rezultacie – etap poprzedzający podjęcie decyzji o legalizacji związku. Zamieszkanie razem bywa podyktowane warunkami ekonomicznymi, chęcią wychowywania razem dzieci, może też jednak wynikać z presji społecznej, która sprawia, że próbujemy żyć tak jak inni, choć wcale tego nie chcemy.

Fot. Getty Images

Błogosławieństwo delegacji?

Związek na odległość bywa przejściowym etapem aż do podjęcia decyzji, że warto budować coś trwałego razem, czasem momenty wspólnego mieszkania przeplatają się z długimi okresami rozłąki albo jest to świadoma decyzja o tzw. funkcjonowaniu na dwa domy – wylicza Katarzyna Waszyńska. – Nie ma tu oczywiście jednoznacznej recepty na utrzymanie długofalowej relacji. Po rozmowach z 30-letnimi koleżankami zauważyłam, że małżeństwa naszych rodziców, w których zdarzały się częste delegacje czy inne okresy rozłąki, w większości przetrwały. Te, w których małżonkowie byli ze sobą praktycznie bez przerwy, często kończyły się rozwodem.

Badacze często sugerują, że warto w związku mieć chociaż osobne łóżka. Żeby zachować odrębną przestrzeń, wysypiać się i podtrzymać namiętność. W dbałości o świętość sypialni można ograniczyć tam używanie smartfonów. Można też pójść o krok dalej, by niczym Simone de Beauvoir i Jean-Paul Sartre czy Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz wybrać living apart together (LAT), czyli życie na dwa domy. W „Anatomii miłości” Helen Fisher pisze, że w XXI wieku największym problemem związków staje się radzenie sobie z dwoma sprzecznymi apetytami: prehistorycznym popędem do zakochiwania się i tworzenia związku oraz dążeniem do autonomii. LAT wydaje się sposobem na pogodzenie tych sprzeczności. I rozwiązaniem dla tych, którzy boją się rozwodów, lubią mieć własną przestrzeń, pracują w domu albo żyją w otwartym układzie. – Obecnie wiele osób prowadzi intensywne życie w tygodniu, pracują całymi dniami, podróżują, dlatego na popularności zyskuje seks z przyjacielem czy inne luźniejsze formy relacji. Czasem związek na odległość wydaje się wręcz idealną opcją. Najgorzej, kiedy w relacji spotkają się osoby mające inne cele i wizje wspólnego życia i może być trudno wypracować kompromis – twierdzi psycholożka i seksuolożka Izabela Jąderek.

Znam cię na pamięć

Dla Zofii, kolejnej bohaterki „#GIRLSTALK…”, która miłość znalazła w innym państwie, najtrudniejsze było to, że nie mogła na bieżąco dzielić się z partnerem ważnymi wydarzeniami z życia. Ale kobieta opisywała też, że każda zwyczajna czynność była celebrowana. „Zamiast się martwić, że zaraz któreś z nas odlatuje do swojego domu, wykorzystywaliśmy każdą chwilę na sto procent. To, że mogliśmy razem pójść do kina, zjeść śniadanie, zrobić zakupy, a nawet poczytać książkę w ciszy, ale blisko siebie, było dla nas wyjątkowe” – podkreślała.

Fot. Getty Images

Z jednej strony przeplatające się momenty spotkań i rozstań mogą sprzyjać utrzymywaniu wzajemnej fascynacji, a z drugiej – dla wielu osób niemożność bezpośredniego dzielenia z partnerem/partnerką bieżących spraw jest wielką trudnością – komentuje Katarzyna Waszyńska. – Z pewnością zamieszkanie razem daje możliwość pełniejszego poznania się, bo wtedy jesteśmy ze sobą i w zdrowiu, i w chorobie, w czasie wakacji i w okresie wytężonej pracy. Poznajemy też w większym stopniu nasze zalety i wady, bo trudniej coś ukryć, gdy widzimy się codziennie. Bywa jednak niestety i tak, że razem we wspólnym pokoju ludzie czują się bardziej samotnie niż wtedy, gdy dzielą ich tysiące kilometrów.

Fot. Getty Images

Monika deklarowała, że mimo wszystko znają się ze swoim chłopakiem naprawdę dobrze. „Widujemy się minimum raz w tygodniu, zwykle w weekend, spędzamy wspólnie dwa, trzy dni. Niczego przed sobą nie ukrywamy – mój chłopak rozrzuca przy mnie skarpetki tak, jak kiedy jest sam. Także w weekendy, gdy jesteśmy zestresowani po pracy, mamy swoje humory, gorsze nastroje, bywa, że wyładowujemy to niestety na sobie – jak to w związkach. Poza tym sporo podróżujemy i uważam, że jak się jest w często ekstremalnych sytuacjach, 24 godziny na dobę razem, to dobrze się poznaje siebie nawzajem”. Poza tym przypominała, że zdrada czy ukrywanie różnych rzeczy może się zdarzyć bez względu na typ relacji.

Miłość korespondencyjna

W związkach na odległość dużo zależy od tego, czy sami wybraliśmy taki model życia, czy wynika on z konieczności. „Jestem przekonana, że nie każdy nadaje się do związku na odległość. Ludzie, które mają ogromną potrzebę dzielenia niemal każdej chwili z drugą osobą, po prostu zwariują – opowiadała w „#GIRLSTALK…” Zofia. „Ale czego się nie robi dla miłości? To ona sprawia, że jesteśmy w stanie przetrwać tygodnie bez siebie”. Z kolei Monika podkreślała, że największym problemem bywa podejście, jakie do naszego związku mają inni ludzie, zwłaszcza ci bliscy. „Mam nadzieję, że społeczeństwo zacznie bardziej akceptować różne modele życia. Wtedy na pewno będzie się łatwiej żyło na przykład w związkach na odległość czy nieformalnych”.

Współcześnie ludzie wchodzą w związki z różnymi swoimi przyzwyczajeniami i historiami życiowymi, na różnych etapach swojego życia, więc trudno oczekiwać, by dla wszystkich wspólne zamieszkanie było w danym momencie najlepszym rozwiązaniem. Ważne jest to, by niezależnie od fizycznej odległości oddzielającej dwoje ludzi dbali oni o związek, mieli czas dla siebie i wzajemnie się wspierali – przypomina Katarzyna Waszyńska z Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Paulina Klepacz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę