Znaleziono 0 artykułów
07.02.2020

„Kłamstewko”: Błogosławieństwo niewiedzy

Kadr z filmu Kłamstewko (Fot. Materiały prasowe M2)

„Kłamstewko” Lulu Wang zaczyna się od tytułowego, nie do końca niewinnego, kłamstewka. A kończy, zgodnie z tytułem oryginalnym, pożegnaniem. Zgodnie z zasadami swojej kultury, rodzina chińskich imigrantów w Nowym Jorku zataja przed mieszkającą w rodzinnym kraju babcią, że umiera na raka. Pierwsze skrzypce w słodko-gorzkim filmie o rodzinie, różnicach kulturowych i tożsamości narodowej gra nagrodzona Złotym Globem raperka Awkwafina.

Dwudziestokilkuletnia pisarka Billi to dziewczyna z Brooklynu. Akcent, mowa ciała, styl życia – wszystko w niej jest do bólu nowojorskie. A jednak Billi nie jest tam w stu procentach u siebie. Płynąca w jej żyłach chińska krew sprawia, że Amerykanom wydaje się obca. Z kolei dla Chińczyków wychowana w Stanach dziewczyna jest za mało chińska. Ten konflikt kulturowy definiuje jej życie. I choć stara się go przepracować, czasami kłody rzucane jej pod nogi przez los są zbyt trudne do przekroczenia.

Kadr z filmu Kłamstewko  (Fot. Materiały prasowe M2)

O życiu aspirujących artystów w Wielkim Jabłku powstał niejeden film. Ciągła walka o zlecenia, niestabilność finansowa, poczucie niespełnienia to dla Billi chleb powszedni. Jednak bohaterka dźwiga na ramionach dodatkowy ciężar. Rodzice nie omieszkają jej na każdym kroku przypominać, ile dla niej poświęcili i ile w nią zainwestowali. Niemogąca osiągnąć wymiernego sukcesu, Billi idzie przez życie z charakterystycznym dla dzieci pierwszego pokolenia imigrantów poczuciem winy. Nie dość, że sama frustruje się swoimi potknięciami, to dodatkowo martwi się tym, że jest rozczarowaniem dla bliskich.

Kadr z filmu Kłamstewko  (Fot. Materiały prasowe M2)
Kadr z filmu Kłamstewko  (Fot. Materiały prasowe M2)

Sytuacja komplikuje się, kiedy Billi odkrywa, że jej ukochana babcia, mieszkająca w Chinach Nai Nai (wspaniała Zhao Shuzen), ma raka płuc. Czwarte stadium nie daje nadziei na wyzdrowienie. Rodzice bohaterki, Jian (Diana Lin) i Haiyan (Tzi Ma), pierwotnie wcale nie zamierzali jednak córce mówić o chorobie nestorki rodu. Co jeszcze ciekawsze, nie zamierzają informować o niej także… głównej zainteresowanej.

Podczas spotkania na festiwalu filmowym w Zurychu reżyserka „Kłamstewka” Lulu Wang tłumaczyła mi, że w Chinach głęboko zakorzeniona jest wiara w połączenie między ciałem a umysłem. Rodzina Nai Nai (po chińsku oznacza to po prostu „babcia”) sądzi, że gdy pacjentka dowie się o złych rokowaniach, to uwierzy, że umiera. I umrze naprawdę. A skoro nic nie wie, to wierzy, że będzie dobrze. I może siła umysłu sprawi, że tak będzie? Wydawałoby się dziwne, że Nai Nai nie ma pojęcia o swojej chorobie, skoro regularnie chodzi do lekarza. Ale chińscy lekarze fałszują wręczane pacjentce wyniki. Oczywiście dla jej dobra. Jednak ponieważ wizja rychłej śmierci babci wydaje się namacalna, rodzina musi znaleźć dobry pretekst, by po raz ostatni ją w Chinach odwiedzić. Staje się nim zaaranżowane naprędce wesele kuzynostwa. Wszyscy pakują walizki i ruszają w rodzinne strony.

Kadr z filmu Kłamstewko  (Fot. Materiały prasowe M2)

Wcielający się w rolę ojca Tzi Ma to niezwykle doświadczony aktor z wieloma anglojęzycznymi rolami na koncie. Wkrótce zagra Hua Zhou w aktorskim „Mulan”. Dla wcielającej się w Nai Nai, świetnie znanej w Chinach Zhao Shuzhen, „Kłamstewko” stało się międzynarodowym debiutem. Co ciekawe, jej młodszą siostrę gra Hong Lu, czyli prawdziwa „mała Nai Nai”, siostra babci reżyserki. Znana m.in. z „Ocean’s 8” i „Bajecznie bogaci Azjaci” Awkwafina miała poważne obawy, czy podoła tak zniuansowanej roli dramatycznej. – Nigdy nie płakałam na ekranie, nie wiedziałam w ogóle, czy to potrafię – mówiła. Ryzyko się opłaciło. Choć oscarowa amerykańska Akademia całkowicie pominęła film Wang w swoich nominacjach, Awkwafina zdobyła m.in. Złotego Globa, nagrodę Gotham i Satellite, a do tego wiele znaczących nominacji. Sam film również podbił serca wielu profesjonalnych gremiów, zdobywając łącznie 30 statuetek i 150 nominacji. Po premierze na zeszłorocznym festiwalu Sundance znana firma producencka A24 kupiła do niego prawa za dość wysoką jak na kino niezależne kwotę, oscylującą wokół 7 mln dolarów.

Kadr z filmu Kłamstewko  (Fot. Materiały prasowe M2)

Scenariusz Wang oparła na swoich własnych doświadczeniach. Gdy kilka lat temu jej babcia zachorowała, rodzina uznała, że nie można jej o tym powiedzieć, a ślub kuzyna posłużył za pretekst do ostatniego spotkania. Najpierw, w 2016 r., artystka stworzyła zainspirowany tą historią odcinek podcastu „This American Life”. Trzy lata później światło dzienne ujrzał jej drugi, po „Sztuce kłamstwa” (2014), film fabularny. Choć Wang i Billi nie są lustrzanymi odbiciami, kluczowe dylematy bohaterki są dla autorki aż nadto zrozumiałe. – Kiedy dotarła do mnie informacja o chorobie babci, kończyłam swój pierwszy film. Nie wiedziałam, czy okaże się on sukcesem. Chciałam się z nią pożegnać, ale paraliżowała mnie myśl, że ona zobaczy, że poniosłam porażkę – mówi Wang. Przewagi tej obawy nad pragnieniem przytulenia bardzo chorego krewnego nie rozumieli nawet najbliżsi znajomi artystki. To jedna z tych specyficznie zakorzenionych w konkretnej kulturze rzeczy, które Wang próbuje w „Kłamstewku” tłumaczyć.

Kadr z filmu Kłamstewko  (Fot. Materiały prasowe M2)

„Kłamstewko” to kino czułe, głęboko ludzkie i empatyczne. Gorycz równoważy słodyczą, a powagę starcia z tym, co ostateczne, rozbraja ironią. Wang bez wątpienia opowiada w „Kłamstewku” swoją historię. Reprezentuje też swoją społeczność i na pewno staje się wzorem dla wielu młodych Azjatek. Ale to film bardzo na czasie także w innych przestrzeniach i dla innych widzów. W Polsce coraz częściej słychać hasła o „narodowej tożsamości”. Wang, zawsze pół kroku za swoimi bohaterami, zastanawia się, co to w ogóle znaczy w dobie globalizacji i ciągłej migracji. Reżyserka dokumentuje zderzenie światów Wschodu i Zachodu: nieuniknione tarcia, wzajemne uprzedzenia, prowadzące często do zabawnych nieporozumień różnice. Odpowiada na pytania, co to znaczy być emigrantem funkcjonującym z dala od rodzinnych stron, w odseparowaniu od najbliższych. Ale przecież tak żyją nie tylko ci, którzy rodzinę zostawili za oceanem, ale często też tacy, których od bliskich dzieli kilka przecznic.

Anna Tatarska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę