Znaleziono 0 artykułów
14.09.2018
Artykuł sponsorowany

Błysk i mat: koniec konkurencji

(Fot. materiały prasowe)

Po co wybierać, skoro można mieć wszystko? Dzięki temu, że w trendach są zarówno błyszczące, jak i matowe usta, bez ograniczeń bawimy się makijażem. W kolekcji Eveline Cosmetics znajdziemy zarówno aksamitny Lip Cream, jak i Lip Lacquer nadający wargom wet look. Można je nosić na zmianę, w zależności od nastroju i okazji.

Przez ostatnie kilka sezonów influencerki – Kylie Jenner, Kim Kardashian-West czy Rihanna – lansowały matowe usta. Precyzyjnie obrysowane konturówkami, odcinały się od rozświetlonej cery, podkreślonych brwi i wytuszowanych rzęs. Taki makijaż w nieco mniej dramatycznym wydaniu sprawdzał się nie tylko na Instagramie, gdzie kontrasty są dobrze widziane, ale także na co dzień. Matowe pomadki stały się niezbędnym elementem kosmetyczek pracujących dziewczyn. Podczas gdy jagodowe, malinowe czy śliwkowe usta były zarezerwowane na wieczór, bo tak wyrazisty look potrzebował oprawy w postaci kreacji na wielkie wyjście, w biurze sprawdzały się odcienie nude – od prawie niewidocznego beżu po słodki karmel. Makijażyści przestrzegają jednak, że na matowe usta mogą pozwolić sobie dziewczyny o pełniejszych wargach. Zanim nałożymy na nie pomadkę, musimy też pamiętać o pilingu i pielęgnacji, bo mat może podkreślić wysuszoną skórę.

(Fot. materiały prasowe)

Dziewczyny nie lubią jednak czuć się ograniczone trendami. Odpowiedzią na potrzebę wolności jest triumfalny powrót błyszczyków. Lśniące usta, które kojarzą się ze stylem początku nowego millenium, nieprzypadkowo znów się podobają. Powiększone, soczyste, wilgotne wargi wyróżniały ikony stylu początku lat 2000. Britney Spears, Christina Aguilera i Paris Hilton nie rozstawały się z błyszczykami w odcieniach od różu gumy balonowej aż po winne bordo. Jednak błyszczykom, które pamiętamy z tamtych lat, zdarzało się kleić do ust. Nie mówiąc już o tym, że szybko się ścierały, wysuszały albo traciły kolor. Nowa generacja kosmetyków tego typu została wzbogacona o pielęgnacyjne składniki.

Reklama

Na pokazach kolekcji na sezon jesień-zima 2018/2019 też spotkały się błysk i mat. Podczas gdy aksamitna czerwień pojawiła się na wybiegach Brandona Maxwella, Rochas czy Alexandra McQueena, a śliwkowy mat u Cushnie et Ochs, naturalnie błyszczały usta modelek u Toma Forda. Mocne maty nie lubią konkurencji, za to delikatne błyszczyki stanowią piękne tło dla smoky eyes. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby jeszcze poszerzyć pole makijażowych eksperymentów. Matowe usta mogą mieć cielisty odcień, a połyskujące wibrować czerwienią, purpurą i różem.

(Fot. materiały prasowe)

Zarówno blask, jak i mat są dozwolone – mówi makijażystka Zosia Krasuska-Kopyt. Razem z powrotem mody z wczesnych lat 2000 wracają błyszczyki, glossy i blask. – Takie usta były na przykład u Cavalli. Ale też na kilku pokazach usta były lekko przygaszone matowym korektorem – dodaje. – Zawsze zimą wraca też moda na produkty typu lip stain i na make up wyglądający jak przygryzione wargi lub jakbyśmy właśnie jadły jagody. Jeśli chodzi o kolory to czerwień zawsze jest w modzie. A z innych kolorów niebieski, zielony, granat – podsumowuje. Mocno trzyma się także trend no make up, którego makijażystka jest fanką. – Projektanci i fotografowie coraz częściej proszą mnie o pozostawienie prawdziwgo koloru ust. W tym trendzie liczą się wypielęgnowane usta – tłumaczy.

(Fot. materiały prasowe)

Nieograniczone możliwości daje nowa kolekcja Eveline Cosmetics, w której znalazły się zarówno matowe Lip Cream, jak i błyszczące Lip Lacquer. W wydaniu Eveline Cosmetics mat stał się aksamitny, miękki i kremowy, dzięki czemu nie tylko równo pokrywa usta, ale także je nawilża, a błysk pokrywa usta warstwą lśniącą jak lakier, dzięki czemu osiągamy wet look. Intensywność szminki i blask błyszczyka w jednym!

(Fot. materiały prasowe)

Linia liczy aż 12 odcieni – sześć matowych i sześć błyszczących. Zbierając je wszystkie, stworzymy uniwersalną kolekcję na każdą okazję. Eveline zadbało o każdy szczegół. Wystarczy jedno pociągnięcie aplikatorem w formie gąbeczki, by usta nabrały koloru. Kolor rozprowadza się równomiernie, dając pełne krycie. Nie wymaga poprawek, utrzymuje się na wargach nawet kilka godzin.

(Fot. materiały prasowe)

W kolekcji matowej wyróżniają się odcienie nude. Każdy z nich dopasowany został do innej karnacji oraz naturalnego odcienia ust. Nr 01 Nude Rose jest lekko owocowy – naturalny, choć orzeźwiający. Nr 02 Cashmere Nude stapia się z opaloną skórą. Nr 03 Deep Pink to wersja dla odważnych, usta wyglądają niemal neonowo. Odcień 04, czyli Delicate Rose, przypomina naturalny odcień ust, więc można go właściwie traktować jak pomadkę bezbarwną. Nr 05 Lovely Nude-Rose rzeczywiście jest lovely – apetyczny, dziewczęcy, słodki. Nr 06 Soft Purple jest raczej ciemniejszy, bliżej mu do purpury niż do różu. To mocny mat, który odcina się od skóry, a więc sprawdzi najlepiej na wieczór. Zarówno do aksamitnej małej czarnej w klimacie lat 80., jak i grunge’owego looku z poszarpanymi dżinsami i ramoneską.

Kolekcja Lip Lacquer nawiązuje do mody retro, ale bynajmniej nie można jej nazwać staroświecką. W linii znalazło się sześć odcieni – od cielistego po czerwień. Nr 07 Elegant Rose to klasyczny róż. Taki, jaki na ustach nosiły nasze mamy. Nr 08 Sweet Caramel rzeczywiście ma w sobie słodycz karmelu. Uwaga! Nr 09 Vibrant Red-Rose jest intensywny jak czerwona szminka. Soczysty malinowy odcień najpiękniej wygląda w kontraście z porcelanową cerą. Nr 10 Glamour Rose to odcień codzienny. Można się nim malować do pracy, a potem pociągnąć raz jeszcze usta przed randką. Nr 11, czyli Satin Nude, przypomina o modzie lat 90. Nosząc ten odcień na wargach, można poczuć się jak Rachel z „Przyjaciół”. Nr 12 Charming Mauve łączy natomiast delikatność kolorów lila i lawendy, będzie więc świetnie pasować do jesiennych kreacji – płaszczy w kratę, dzianinowych golfów w ciepłych odcieniach czy skórzanych sukienek.

(Fot. materiały prasowe)

Kolor to nie wszystko. Wymagające kobiety oczekują, że ich pomadki będą spełniać więcej niż jedną funkcję. Dlatego nowa linia Eveline zapewnia pielęgnację. W składzie pomadek znalazł się olejek Marula, który pozostawia na skórze satynową ochronną powłokę. Bogactwo witamin C, E, katechin, kwasu oleinowego i flawonoidów sprawia, że olejek wygładza drobne zmarszczki oraz odświeża i dezynfekuje skórę. Za to ekstrakt z miodu działa na skórę odżywczo, a także łagodzi podrażnienia, dając ukojenie skórze szorstkiej, spierzchniętej i popękanej. Nie może też zabraknąć witaminy E, która poprawia ukrwienie, a więc wygładza, ujędrnia i przeciwdziała procesom starzenia. Niedawno potwierdzono też, że ma zdolność do wychwytywania i wiązania wolnych rodników powstających w wyniku promieniowania UV.

Niezależnie więc od tego, czy zdecydujemy się na Lip Cream, czy też Lip Lacquer (choć kobieta zmienną jest, więc raz na zawsze decydować nie musimy), oprócz trwałego koloru wybierzemy perfekcyjną pielęgnację.
 

 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę