Znaleziono 0 artykułów
05.12.2018

Chanel Métiers d’Art: z szacunku dla mistrzów

Pokaz Chanel Métiers d’Art (Fot. Eastnews)

Nie ma w Nowym Jorku miejsca, które kojarzy się z modą, popkulturą i sztuką tak silnie jak MET. Nic dziwnego, że Karl Lagerfeld wybrał właśnie egipską świątynię Dendur wyeksponowaną w muzeum na lokalizację swojego najnowszego pokazu.

Pokazy kolekcji pre-Fall stały się ostatnio dla najważniejszych domów mody okazją do tego, by pokazać się od najbardziej luksusowej strony. Projektanci szukają prestiżowych lokalizacji, wysyłają na wybieg modelki ubrane w stroje nawiązujące do archiwów, a oprawa pokazu staje się pretekstem do ujawnienia filozofii marki.

Karl Lagerfeld, który nie tylko w kwestii organizacji swoich prezentacji, należy do pionierów branży, już od siedemnastu lat poświęca swoje pokazywane w grudniu kolekcje mistrzowskiemu rzemiosłu. Nazywane Métiers d’Art kolekcje to hołd złożony paryskim atelier, które specjalizują się w detalach. Z częścią z nich współpracowała już sama Coco, a z czasem Chanel za pośrednictwem podległej domowi mody firmy Paraffection („z miłości”)  zgromadziło pod swoimi skrzydłami aż 26 pracowni. Właśnie trwa budowa ogromnej przestrzeni w podparyskim Aubervilliers, która pomieści pod jednym dachem wszystkich rzemieślników. 

Pharrell Williams jako współczesny faraon na pokazie Chanel (Fot. EastNews)
Reklama

Każda z 26 pracowni czeka cały rok właśnie na pokaz Métiers d’Art. Wtedy kapelusznicy z Maison Michel, złotnicy z Goossens, czy twórcy kaszmirów z Barrie mogą popisać się swoją pasją. I poświęceniem, bo stworzenie jednej dekoracji, ornamentu, czy też zdobienia pochłania pracowników na kilkadziesiąt godzin rozpisanych na dwa tygodnie. Przed nowojorskim pokazem, którego tematem był starożytny Egipt, najwięcej pracy miał Maison Lesage zajmujący się tweedem (współpracowali z tą manufakturą o tradycji sięgającej połowy XIX wieku taże Elsa Schiaparelli i Yves Saint Laurent). Szef Maison, specjalista od zdobień, Hubert Barrère mówił dziennikarzom Vogue.com, że najważniejszym zadaniem jest zawsze „uszczęśliwienie Karla”.

Kaia Gerber na pokazie Chanel (Fot. EastNews)

A Cesarz mody nie daje się łatwo zadowolić. Godzi się tylko na doskonałość. Zwłaszcza jeśli w grę wchodzi tak ambitny temat pokazu. Lagerfeld przyznaje, że coraz częściej inspiruje go historia mody, i to historia bardzo dawna. Ale chociaż na nowojorskim pokazie wyraźna była inspiracja Kleopatrą (nie tylko w kreskach na oczach), tak naprawdę przekaz miał być na wskroś współczesny. Sukienki zdobią hieroglify – niezrozumiałe ani dla nas, ani w większości nawet dla ekspertów z dziedziny. Łączą się ze współczesną ikonografią – grafitti, a nawet emoji, po to, by pokazać, że tak jak obrazki, moda tworzy odrębny język. Jego zrozumienie wymaga więc specjalistycznych narzędzi. Serwuje je sam Karl, przedstawiając nam rzemieślników stojących za każdą ze spektakularnych kreacji. 

Pokaz Chanel (Fot. EastNews)

Lagerfeld oddając pole do popisu mistrzom, zwraca także uwagę, że praca profesjonalistów musi kosztować. Każda z kreacji z tej kolekcji jest warta fortunę, bo zdobienia, np. pióra układające się we wzory, są wykonane ręcznie. Obok Egiptu najmocniejszą inspiracją jest moda lat 80. z jej złotem, kontrastami kolorystycznymi i przeskalowanymi fasonami.

Kleopatra z pokazu Chanel (Fot. EastNews)

A na jakie eksperymenty z formą pozwolił sobie tym razem Lagerfeld? Powracającym motywem jest wędrująca talia. Pojawia się też akcent ostatnio często przez Cesarza wykorzystywany, czyli warstwowe zestawianie ciężkich okryć i zwiewnych spódnic. 

Chanel, choć trzyma się tradycji, przechodzi rewolucję. W tym tygodniu ogłoszono, że w kolekcjach nie będą już wykorzystywane egzotyczne skóry. 

Pokaz z pierwszego rzędu oglądały m.in. Blake Lively, która powróciła na schody MET, ukochane miejsce jej Sereny van der Woodsen z „Plotkary”, Margot Robbie, którą właśnie oglądamy w „Marii, Królowej Szkotów”, Lily-Rose Depp, już nie na wybiegu, a także Marion Cotillard ubrana oczywiście w chanelowski kostium.

Anna Konieczyńska
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę