Znaleziono 0 artykułów
16.06.2022

Michael Kors o coming oucie, odnalezieniu miłości i porzuceniu lęku

16.06.2022
Projektant Michael Kors z mężem, Lancem LePerem / (Fot. Getty Images)

To bardzo ważne, by osoby publiczne mówiły prawdę o sobie – twierdzi Michael Kors, który w ramach serii „Growing Up, Coming Out”, publikowanej codziennie w ramach Miesiąca Dumy na Vogue.com, zdecydował się na osobiste zwierzenia.

Kiedy wracam myślami do dzieciństwa, wieku 11-12 lat, pamiętam, że najczęściej zamykałem się w swoim pokoju, rysując, czytając lub oglądając telewizję. Byłem jedynakiem i ostatnią rzeczą, na jaką miałem ochotę, to dołączenie do drużyny piłkarskiej lub baseballowej. Pewnego dnia podsłuchałem, jak mój ojczym pyta się mojej matki: „Dlaczego on siedzi cały dzień w swoim pokoju i rysuje damskie sukienki? Czy on jest gejem?”. Serce mi pękło. Moja mama odpowiedziała wtedy: „Jest utalentowany i wyjątkowy, i powinniśmy się z tego cieszyć”. To zabawne, że w tamtych czasach ludzie zwracali uwagę na każdy szczegół – wystarczyło położyć rękę na biodrze, by usłyszeć komentarz: „Nie rób tak, bo tak robią dziewczyny”.

Jako nastolatek byłem bardzo chudy, wyglądałem trochę androgenicznie i bałem się, że ktoś powie: „Jesteś gejem”. Obawiałem się, ale nie czułem strachu. Nigdy nie zagrałem w meczu, by móc później powiedzieć: „Jestem heteroseksualnym mężczyzną uprawiającym sport”. Czy przez długie włosy i chudą sylwetkę inni myśleli, że jestem dziewczyną? I jeśli tak, to czy w związku tym powinienem był coś z tym zrobić?

Gdy byłem nastolatkiem moja mama przyjaźniła się z gejami. Mówiła mi wtedy: „Jeśli chcesz mi coś powiedzieć, możesz mi powiedzieć wszystko”. A ja odpowiadałem: „Nie, nie mam ci nic do powiedzenia”. Mimo że żyłem w liberalnym domu, bałem się o tym rozmawiać. Przełomowy był dla mnie wyjazd do Nowego Jorku na studia na tamtejszym Fashion Institute of Technology. Po raz pierwszy znalazłem się w grupie osób homoseksualnych i nie czułem, że jestem jedynym. Życie na Manhattanie to było to, czego mi było trzeba, tam mogłem być sobą i robić to, co kocham. Kiedy dostałem się na studia, zadzwoniłem do wszystkich moich przyjaciół z liceum – dosłownie do każdego z osobna – i powiedziałem: „Przy okazji chcę wam powiedzieć, że jestem gejem”. I tyle. Nie sądzę, żeby ktokolwiek był szczególnie zszokowany. I chociaż moja mama cały czas mnie o to pytała, nigdy nic jej nie powiedziałem. Pojechałem do niej do Los Angeles w roku, w którym rozpocząłem studia, kiedy miałem 18 lat, i podczas wspólnej jazdy samochodem powiedziałem: „Tak dla twojej wiadomości, mamo, jestem biseksualny”. Zapadła pełna napięcia cisza. Moja mama spojrzała na mnie i powiedziała: „Nie sądzę”. A ja powiedziałem: „Przecież znamy wiele osób, które są biseksualne”.

(Fot. Archiwum własne)

Pomyślałem, że słowo „biseksualny” może złagodzi zadany jej cios. Jakieś 15 minut później powiedziałem jednak: „Właściwie to jestem gejem”. A ona odparła tylko: „Chcę, żebyś był szczęśliwy i żył w zgodzie ze sobą”. Niedługo potem zająłem się biznesem. Pociągała mnie nie tylko miłość do mody, lecz także branża, w której mogłem być sobą.

W późnych latach 70. w końcu mieliśmy prawdziwą władzę o szeroko pojętej kulturze, której siłą napędową były osoby homoseksualne i mniejszości etniczne. Nie przyszło mi wtedy nawet do głowy, że jeszcze kiedyś będę musiał stać się niewidzialny i nie być tym, kim jestem. Kiedy w latach 80. pojawiło się AIDS, z popularnego dzieciaka stałem się wyrzutkiem. Ponieważ byłem młody, tak jak i moi przyjaciele, nie wiedzieliśmy, co robić. Nie rozumieliśmy, co się dzieje. Na początku zastanawialiśmy się na głos: „Czy to dotyka tylko starsze pokolenie?”.

Niestety niedługo potem moi przyjaciele, koledzy i wszyscy wokół mnie zaczęli chorować. Kiedy zmarł Perry Ellis, choć początkowo nie mówiło się, że powodem było właśnie AIDS, był to dla mnie, i dla wielu ludzi, prawdziwy szok. Pojawiła się bezradność – nie wiadomo było, co robić, jak pomóc. Wtedy natknąłem się na organizację „God's Love We Deliver”. Nie byli związani politycznie z żadnym nurtem, po prostu starali się rozwiązać problem ludzi, którzy byli chorzy i nie mieli środków do życia.

Kiedy AIDS Coalition to Unleash Power odniosło sukces, znowu zacząłem się ukrywać, głównie ze wściekłości i bezdradności na to, co się wokół mnie działo. W branży mody pojawił się strach – „Czy każdy gej ma AIDS?”. Może byłem za młody, żeby zrozumieć, co się dzieje. Wtedy wydawało mi się, że wszyscy będą zakładać, że jeśli należysz do międzynarodowej grupy działającej na rzecz osób mających AIDS, to sam również cierpisz na tę straszną chorobę. Kiedy jest się w samym środku wydarzeń, trudno o perspektywę, jednak w szczytowym okresie działalności organizacji, gdy co raz więcej osób decydowało się na coming outy, konieczne były radykalne działania. Ludzie dookoła mnie umierali. Larry Kramer i ludzie z ACT UP z całych sił walczyli, by ocalić jak najwięcej ludzkich istnień.

Za każdym razem, kiedy wydaje ci się, że homofobia się już skończyła i że robisz postępy, jakieś wydarzenie sprawia, że cofasz się kilka kroków. Pamiętacie, gdy modne stały się rolki? To były lata 90., a ja jeździłem z kolegą po West Side Highway. Pewnego razu jakiś samochód zaczął nas śledzić, a siedzący w nim ludzie krzyczęli za nami: „Pedały, pedały, pedały!”. Byłem roztrzęsiony i zły. Pomyślałem: „Jestem w Greenwich Village. To jest moje osiedle, a nie wasze. Powinienem czuć się tu bezpiecznie”. I rzuciłem się w pościg za tym samochodem jak szalony. Dzięki Bogu nie dogoniłem go. Nie mam pojęcia, co bym wtedy zrobił.

(Fot. Archiwum własne)

Kiedy dorastałem, mama zawsze się o mnie martwiła – jej przyjaciele, którzy byli gejami, nie byli w długotrwałych związkach i myślę, że po prostu nie chciała, żebym był samotny. Wtedy nagle zakochałem się w kimś, z kim mogłem dzielić życie! Jednak Lance [LePere, mąż Korsa – przyp. red.] i ja nigdy nie myśleliśmy o tym, że kiedykolwiek będziemy mogli się pobrać. Nawet o tym nie marzyłem, nigdy nie wierzyłem, że to może stać się realne.

Pewnej nocy siedzieliśmy razem na kanapie i oglądaliśmy telewizję. Chyba w Massachusetts wprowadzono wtedy równouprawnienie małżeństw, ale ja upierałem się, że ponieważ urodziłem się i wychowałem w Nowym Jorku, który zrobił dla mnie tak wiele, będę czekać, aż będę mógł wziąć legalny ślub właśnie tam. Kiedy w końcu się to wydarzyło, spojrzałem na Lance’a i powiedziałam mu: „Weźmy ślub”. A on odparł na to: „Chętnie”.  Zadzwoniliśmy do dwóch naszych najlepszych przyjaciół, pary, z którą się przyjaźnimy. Powiedzieliśmy: „Chcemy wziąć ślub tak szybko, jak to możliwe – weźmy go wszyscy razem”. Popędziliśmy na Sheridan Square. Chodziłem wokół i myślałem: Czy to się dzieje naprawdę? To była jedna z najwspanialszych nocy w moim życiu – stać przed budynkiem Stonewall w gronie bliskich mi osób. To jeden z tych momentów, w których po raz kolejny robisz krok do przodu, a potem modlisz się, żeby nic się nie popsuło. Czy to tylko strach? Nie wiem, może to trauma mojego pokolenia. Czy boję się iść z mężem ramię w ramię po ruchliwej ulicy miasta? Tak, do dziś się boję. Myślę, że to niedorzeczne, że wciąż mam ten strach z tyłu głowy. A potem dzieją się rzeczy, które sprawiają, że wiem, że jednak takie nie jest, gdy słyszę pod swoim adresem wyzwiska, spacerując z Lance'em po plaży.

To przerażające, ale trzeba iść naprzód. Myślę o ludziach, których znam, którzy są nastolatkami, dwudziestolatkami i mają zupełnie inne podejście do definiowania tego, kim są. Idea gejowskiego getta, które kiedyś było jedynym miejscem, gdzie czuliśmy się bezpiecznie, upadła – to my szturmowaliśmy jego bramy, przeskakiwaliśmy barykady. I owszem, nadal chcemy mieć bezpieczne miejsce, ale chcemy też móc swobodnie poruszać się w świecie bez obaw, że ktoś nas zaatakuje.

To bardzo ważne, aby osoby publiczne mówiły prawdę o sobie. Ważne jest, by media przekazywały innym ludziom, że nie są sami. Mam nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek i poczucie sprawiedliwości. Trzeba się przeciwstawić, gdy ktoś na nas napiera, i to z całą mocą.

Artykuł oryginalnie ukazał się na Vogue.com

Michael Kors, wysłuchał Mark Holgate
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę