Znaleziono 0 artykułów
19.07.2022

Filmowa sceneria: Ślub w posiadłości z „Perswazji”

19.07.2022
(Fot. Ed Godden)

Z powodu pandemii ceremonia musiała zostać przełożona o rok, część gości nie dojechała, a w dniu ślubu padał deszcz. Jednak wszystko wynagrodziła niesamowita lokalizacja – Brympton House, dwór w Somerset, który możemy oglądać w najnowszej ekranizacji powieści Jane Austen „Perswazje”.

„2020 brzmi dobrze” – powiedziałam do mojego obecnego męża, gdy rozważaliśmy potencjalne daty ślubu. Oświadczyny nie były zupełnie niespodziewane (tak naprawdę wiedząc, jak osobliwy mam gust, sama wybrałam wcześniej pierścionek zaręczynowy), jednak Alemu udało się mnie zaskoczyć, gdy nagle zadał mi to najważniejsze pytanie podczas weekendu w Cambridge, gdzie w 2011 roku się poznaliśmy.

Brympton House: Filmowa lokalizacja

Poważniejsze plany zaczęły się wiosną 2019 roku. Ponieważ nastawiliśmy się na wesele na południowym zachodzie kraju, gdzie dorastał Ali, ograniczyliśmy listę potencjalnych lokalizacji do trzech miejsc. Pierwszym, które odwiedziliśmy, był Brympton House, dwór w Somerset. Praktycznie od razu oboje wiedzieliśmy, że to właśnie tam chcemy się pobrać. Zachwyciły nas wspaniały podjazd prowadzący do domu, piękny taras z tyłu, mały budynek przypominający kaplicę, w którym odbywają się cywilne ceremonie, oszałamiające tereny wokół… Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Brympton jest tak malowniczym miejscem, że wcielił się w rolę Uppercross w nowej adaptacji „Perswazji” z Dakotą Johnson w roli głównej (pojawił się też w filmie „Czekolada” oraz adaptacji „W kleszczach lęku” wyprodukowanej przez BBC).

Gdy byliśmy już pewni, że Brympton jest właściwym miejscem, kolejnym krokiem było ustalenie daty. Wszystkie letnie weekendy były już zarezerwowane, więc musieliśmy zdecydować się na wesele w maju lub we wrześniu. Ta druga opcja dawała nam więcej czasu na przygotowania, więc zaznaczyliśmy w kalendarzach 5 września 2020 – kilka dni po 30. rocznicy ślubu moich rodziców. Wyglądało na to, że gwiazdy nam sprzyjają.

Suknia ślubna od Gabrieli Hearst: Ukłon w stronę środowiska

Oczywiście okazało się to nieprawdą. Gdy w marcu 2020 roku rozpoczął się pierwszy lockdown, nie miałam jeszcze sukni. Wtedy zakładałam jeszcze optymistycznie, że wrzesień jest realny, więc kupiłam przez internet suknię w kolorze kości słoniowej, zaprojektowaną przez dbającą o środowisko projektantkę Gabrielę Hearst. Jako redaktorka zajmująca się zrównoważonym rozwojem chciałam znaleźć suknię, której stworzenie odbędzie się poszanowaniem dla środowiska i która naprawdę mi się spodoba. Okazało się to nie lada wyzwaniem. Na szczęście minimalistyczny styl Hearst idealnie odpowiadał na moje potrzeby. Jedyny problem? Suknia była o dwa rozmiary za duża, ale wiedziałam, że zmniejszenie jej nie powinno przysporzyć większych trudności.

Latem było już jasne, że do września nie będziemy w stanie zorganizować takiego wesela, o jakim marzyliśmy, więc – choć nie obyło się bez łez – przełożyliśmy je na 11 lipca 2021 roku. Nawet wtedy do ostatniej chwili nie byliśmy pewni, czy nie będziemy musieli wybrać jeszcze bardziej odległego terminu. Być może pamiętacie, że tak zwany dzień wolności w Anglii, zaplanowany na czerwiec zeszłego roku, został opóźniony, a plotki głosiły, że może to też oznaczać dłuższy zakaz organizacji wesel. Niecały miesiąc przed ślubem w końcu dowiedzieliśmy się, że może się odbyć bez zakłóceń.

Wtedy przygotowania poszły już sprawnie. Zespół dekoratorów Brympton House przygotował niesamowite instalacje kwiatowe (oczywiście nie używając przy tym sztucznej pianki do układania kompozycji), a menu zostało skomponowane z lokalnie pozyskiwanych składników. Moja suknia od Gabrieli Hearst została przerobiona, a po długim namyśle zdecydowałam się również na zakup sukni wieczorowej innej stawiającej na zrównoważony rozwój projektantki, Maggie Marilyn, którą znalazłam na eBayu. Oznaczało to, że moja pierwsza suknia ślubna nie zniszczy się w czasie przyjęcia (więc będę mogła sprzedać ją innej pannie młodej), a krótszą kreację założę jeszcze w przyszłości.

Wesele – mecz: 1:0

Musieliśmy podjąć jeszcze jedną decyzję. Anglia dostała się do finału Euro (był to pierwszy finał ważnych rozgrywek dla naszej męskiej drużyny od 55 lat), który zbiegł się w czasie z naszym ślubem. Ali i ja jesteśmy wielkimi fanami piłki nożnej, więc zastanawialiśmy się, czy powinniśmy wyświetlić mecz w czasie wesela. W końcu postanowiliśmy, że tego nie zrobimy. Nie chcieliśmy, by nasz ślub zamienił się w imprezę, na której najważniejszy będzie mecz – w końcu miał to być nasz wielki dzień. Oczywiście niektórzy goście i tak oglądali go na swoich telefonach, wokół których wszyscy się zgromadziliśmy, by zobaczyć bolesną dla naszej drużyny wymianę rzutów karnych.

Ponieważ wesele odbyło się w środku pandemii, naturalnie nie mogło wyglądać dokładnie tak, jak planowaliśmy je kilka miesięcy wcześniej. Nigdy nie przypuszczałam, że nasi goście w czasie ceremonii będą mieli na sobie maseczki, że niektórzy przyjaciele i członkowie rodziny mieszkający za granicą nie dojadą z powodu obowiązującej kwarantanny czy że część gości (między innymi moja druhna) odwoła swoje przybycie w ostatniej chwili, po pozytywnym wyniku testu lub kontakcie z kimś zakażonym. Do tego cały dzień padało – co podobno (jak usłyszeliśmy od wielu osób) ma przynieść nam szczęście.

Pomijając te przeciwności, oboje jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że w końcu mogliśmy wziąć ślub. Nikt nie wiedział, jak rozwinie się pandemia i czy będzie trwała kolejne miesiące, a nawet lata. Jeśli czegoś się dzięki niej nauczyliśmy, to tego, że życie jest nieprzewidywalne. Po 16 trudnych miesiącach nasze wesele było pierwszą okazją, by zobaczyć się z wieloma bliskimi nam osobami. To był naprawdę magiczny dzień – a jego wspomnienie będziemy pielęgnować już zawsze.

Artykuł oryginalnie ukazał się na Vogue.com.

Piękny południowy front Brympton House – dworu, w którym rozgrywa się akcja nowej adaptacji „Perswazji”.

Ellie, jedna z druhen, poprawia makijaż przed samą ceremonią.

W związku z pandemicznymi restrykcjami goście podczas ceremonii musieli mieć maseczki na twarzach.

Ali miał na sobie ślubny garnitur Prady.

Bukiet panny młodej.

Choć cały dzień padało, nie popsuło to nastroju młodej parze.

Chwila dla nowożeńców.

Goście rozmawiają pod zachodnią ścianą Brympton House.

Jeden z niewielu momentów, gdy nie padało. Panna młoda ma na sobie suknię od Gabrieli Hearst i buty By Far.

Zdjęcie od południowej strony dworu.

Pięknie nakryte stoły w salonie Brympton House.

Tort wykonany przez Joannę Pydę udekorowany był świeżymi kwiatami.

Na wieczorne przyjęcie Alexa założyła suknię od Maggie Marilyn, którą kupiła na eBayu. Zestawiła ją z wypożyczoną torebką Shrimps i kolczykami Alighieri, których nie zdejmowała przez cały dzień.

W drodze na wieczorne przyjęcie z druhnami Ellie i Alice (siostra panny młodej).

Rozmowy gości w czasie wieczornego przyjęcia.

Emily Chan
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę