Znaleziono 0 artykułów
14.08.2022

Panowie młodzi w smokingach Prady na meksykańskim weselu

14.08.2022
(Fot. Maureen M. Evans)

Podczas ceremonii weselnej w Oaxaca Mario Rodriguez Graniel i Guy Rejwan postanowili połączyć dwie tradycje – meksykańską i żydowską. Panowie młodzi na ten wyjątkowy dzień wybrali białe smokingi od Prady, tańczono do latynoskich rytmów, a punktem kulminacyjnym była chupa.

Mario Rodriguez Graniel i Guy Rejwan poznali się w 2013 r. na pierwszym roku studiów biznesowych na uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Zaręczyli się sześć lat później podczas wycieczki do Florencji. Mario odważył się to zrobić podczas kolacji. – Guy zrozumiał, że właśnie wtedy się oświadczam i natychmiast powiedział „tak!” – wspomina Mario, wiceprezes Fendi.

Wkrótce po zaręczynach para na miejsce ślubu wybrała ogród botaniczny w Oaxaca. – Oaxaca to właściwe miejsce, ze względu na jego bogactwo kulturowe, historię i jedzenie – wyjaśnia Guy, który jest właścicielem firmy zajmującej się handlem nieruchomościami. – Mario jest Meksykaninem i zawsze darzył to miasto wyjątkowym uczuciem, a ja zakochałem się w nim, gdy pojechałem tam na wakacje z plecakiem przed rozpoczęciem studiów.

Planowanie było ekscytujące, bo obaj mogliśmy wpleść w weselny weekend swoje upodobania i elementy kultur, z których się wywodzimy – dodaje Mario. – Żeby uhonorować żydowską tradycję Guya, pobraliśmy się pod chupą, którą udekorowaliśmy tradycyjnymi meksykańskimi kwiatami. Nasza ceremonia odbyła się w ogrodach byłego zakonu katolickiego. Postanowiliśmy pracować jedynie z meksykańskimi dostawcami oraz wykorzystać regionalne jedzenie, kwiaty i materiały, z których wykonane zostały dekoracje.

Para zatrudniła wedding plannerkę Marcelę Gonzalez i firmę organizującą eventy Tónico Visual, które doskonale rozumiały stojące przed nimi zadanie. Instruktaż dotyczący dekoracji wskazywał estetykę, którą Mario i Guy opisują jako „współczesny Meksyk”. Skupiał się na ciepłych odcieniach ziemi oraz naturalnych materiałach, typowych dla kraju, w którym organizowali swój ślub.

Weekend rozpoczął się od powitalnego przyjęcia koktajlowego w restauracji Criollo prowadzonej przez Enrique Olverę. Odbyło się ono w huerto, czyli ogrodzie warzywnym, a goście na zaproszeniach przeczytali, że obowiązuje tam „odświętny strój koktajlowy”. Stoły ozdobione zostały monochromatycznymi dekoracjami kwiatowymi w różnych odcieniach pomarańczu, które kontrastowały z czarnymi wazonami z gliny, typowymi dla Oaxaca City. Podano wiele koktajli z mescalem, a jako tło dla toastów wygłaszanych przez rodzinę i przyjaciół posłużyła instalacja świetlna okalająca przestrzeń, w której odbywało się przyjęcie.

Na sobotnią ceremonię młoda para postawiła na bardziej stonowany wystrój – obrotową konstrukcję z białych gladioli połączonych z amarantusem. Ta subtelna paleta barw objęła również ich ślubne looki. Mario i Guy wiedzieli, że na ceremonię chcą ubrać się w identyczne smokingi. Gdy zaręczyli się we Florencji, znaleźli smokingi Prady w odcieniu kości słoniowej, wykonane z mieszanki jedwabiu i bawełny. – Na szczęście mieli je w rozmiarach pasujących na nas obu – mówi Mario. – Pracowałem wtedy dla Prady i miałem poczucie, że to marka, która idealnie oddaje nasz styl i osobowość. Nigdy nie planowaliśmy, że ubierzemy się cali na biało, ale zakochaliśmy się w kolorze, fakturze i eleganckim kroju tych garniturów. Jedną ze wspaniałych rzeczy na gejowskich weselach jest to, że obowiązuje na nich mniej tradycji, nie wiążą się z tak wieloma oczekiwaniami, co pozwala na autentyczność.

Idealnym dopełnieniem smokingów od Prady były muszki Givenchy. Jeżeli chodzi o obuwie, wybrali buty Manolo Blahnika z jasnoszarego aksamitu. – Ten model buta nazywa się Mario, więc uznaliśmy, że był nam przeznaczony! – mówi Guy. – Bardzo podobało nam się też to, jak ich kolor prezentował się na tle szarego bruku w centrum Oaxaca.

Wraz z przyjaciółką Joanną Nikas, która udzieliła im ślubu, Mario i Guy zaplanowali ceremonię opartą na żydowskim dziedzictwie Guya, dostosowując ją tak, by stanowiła odzwierciedlenie ich osobowości i związku. Siostrzenice Mario, bliźniaczki, otworzyły ceremonię, sypiąc kwiatki, za nimi weszło tam rodzeństwo młodej pary i ich ojcowie. – Do ołtarza poprowadziły nas nasze mamy – mówi Guy. – Było to dla nas bardzo wyjątkowe, bo obie odgrywają znaczącą rolę w naszym związku.

Panowie młodzi odczytali osobiście napisane przysięgi. – To decyzja, którą podjęliśmy w ostatniej chwili. Większość naszych gości zalała się łzami! – wspomina Guy. – Naprawdę się wzruszyłem, gdy Mario mówił o spokoju, jaki wnoszę w jego życie, i o tym, jakie mieliśmy szczęście, że zakochaliśmy się w sobie jako najlepsi przyjaciele. Potem wymieniliśmy się obrączkami, a nasza rodzina i przyjaciele bili brawa i wiwatowali. No i oczywiście, żydowskie wesele nie mogło się obyć bez tłuczenia szkła. My postanowiliśmy, że obaj stłuczemy kieliszki, licząc na to, że przyniesie nam to jeszcze więcej Mazel Tov!

Po ceremonii nowożeńcy zabrali gości do znajdującego się obok ogrodu, gdzie powitano ich szampanem i muzyką lokalnego zespołu marimba. Calenda, tradycyjna dla Oaxaca, przypominająca paradę, procesja z muzyką, poprowadziła ich przez centrum miasta, obok majestatycznej Katedry Santo Domingo, do ogrodu botanicznego, gdzie odbyła się kolacja i przyjęcie. – Na Instagramie dostałem wiadomość prywatną od przechodzącej tam wtedy kobiety, która napisała, jak wzruszona była widokiem uśmiechów na naszych twarzach, gdy tańczyliśmy na ulicach – mówi Guy.

Przed kolacją Guy i Mario przebrali się w czarne spodnie i czarne muszki Armani, pasujące do ich białych koszul i marynarek w kolorze kości słoniowej od Prady. Gdy około godziny 19 zaszło słońce, nowożeńcy weszli na przyjęcie przy dźwiękach fragmentu piosenki „Spice Up Your Life” – Piosenka, którą wybraliśmy na wejście, okazała się hitem wśród gości, którzy wstali z krzeseł, by tańczyć i śpiewać – wspomina Mario. – Wszyscy uwielbiamy muzykę z lat 90.!

Ogród botaniczny został udekorowany ciepłą paletą brązów, beżów, zieleni i odcieni terakoty, z niskimi kompozycjami kwiatowymi, oraz granatami, figami i gruszkami rozrzuconymi na stołach. Kolacja z czterech dań, autorstwa Casa Oaxaca, pokazała, jak bogata jest lokalna kuchnia. Podano sałatkę z owocami morza i typowe dla tego miejsca składniki, takie jak mamey zapote, komosa piżmowa czy kwiaty cukinii. – Jedzeniem zajął się głównie Guy, który uwielbia gotować i organizować szabaty z nowojorskimi przyjaciółmi – zauważa Mario.

Po kolacji obaj panowie młodzi zatańczyli ze swoimi mamami, a następnie ze sobą. – Jako muzykę do naszego tańca wybraliśmy „When I See You” Fantasii – mówi Mario. – Kolejny wielki hit wśród naszych gości, z których wielu zapomniało, jak potężną siłą jest Fantasia, lub słyszało ją po raz pierwszy. Gdy skończyliśmy nasz taniec, DJ zagrał piosenkę disco i od tego momentu było pozamiatane. Goście tłumnie ruszyli na parkiet.

Tort został pokrojony około godziny 22, a godzinę później podano nocne meksykańskie jedzenie. Esquites, chilaquiles i tlayudas dodały gościom energii, którą mogli znowu spożytkować na parkiecie. O północy wystrzelono fajerwerki, które rozbłysły za kaktusami będącymi elementem charakterystycznym dla tamtejszego krajobrazu.

Meksykańskie wesela zazwyczaj trwają 12 godzin, co dla wielu może być zaskoczeniem. Nasza ceremonia rozpoczęła się o 15, a przyjęcie skończyło się o 3 nad ranem! – mówi Mario. – Wielu gości nie mogło uwierzyć, że tańczyli przez całe sześć godzin! Było to dla nas bardzo radosne przeżycie, a teraz czuję mieszankę zdumienia, radości i ulgi. Zdumienia, bo ten weekend przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Radości, bo ludzie sprawili, że było wyjątkowo. A ulgę, bo w dzisiejszych czasach niełatwo jest zaplanować wesele marzeń, a ja z pokorą dziękuję za to, że wszyscy byliśmy zdrowi i mogliśmy świętować je razem.

Artykuł ukazał się w oryginale na Vogue.com.

W drodze na powitalne przyjęcie koktajlowe spacerujemy po ogrodach goszczącego nas hotelu, odnowionego XVI-wiecznego zakonu w centrum Oaxaca City.

Gotowi na wysłuchanie przemówień rodziny i przyjaciół. Mario ma na sobie niebieski garnitur Fendi, a Guy jest w projekcie Prady.

Ogród restauracji Criollo Enrique Olvery był idealnym miejscem, by zorganizować nasze przyjęcie powitalne.

Byliśmy szczęśliwi, witając przyjaciół z różnych stron świata, z którymi znów udało nam się spotkać w Oaxaca!

Wspaniale jest otrzymać tyle miłości od innych niesamowitych par, które tak bardzo podziwiamy.

Dress code na piątek opisaliśmy jako „odświętny strój koktajlowy”.

Firmy Tonico Visual i Allium Floral świetnie się spisały, wykorzystując naturalne materiały i angażując lokalnych rzemieślników, by stworzyć ciepły nastrój towarzyszący nam przez cały weekend.

Nasz wielki dzień. Mario zajął się ostatnimi szlifami.

Nigdy nie przypuszczaliśmy, że weźmiemy ślub w bieli, aż we Florencji, parę dni po zaręczynach, natknęliśmy się na smokingi Prady w odcieniu kości słoniowej. Gdy byliśmy już gotowi, dostaliśmy pozwolenie na zdjęcia w pokoju sąsiadującym z naszym, w którym zachowały się oryginalne XVI-wieczne meble z zakonu. Warto było spędzić tam te pięć minut.

Goście byli zachwyceni bliźniaczkami, siostrzenicami Mario, które sypały kwiatki. Victoria i Valentina bardzo poważnie podeszły do tego zadania i prosiły siostrę Mario, Jenny, by w domu odtwarzała im pieśń z ceremonii, przy której ćwiczyły swoje przejście. Rodzeństwo Guya, Oren i Sharon, szło za nimi powoli, aż dziewczynki opróżniły swoje koszyki z płatkami kwiatów.

Dla Mario najbardziej emocjonalną częścią ceremonii był prawdopodobnie moment, gdy szedł do ołtarza ze swoją ukochaną mamą Marthą. Obaj jesteśmy bardzo blisko ze swoimi matkami, więc to, że były przy nas, traktujemy jako coś naprawdę wyjątkowego.

Idąc w stronę chuppy, Guy i jego piękna mama Galit nie przestawali się uśmiechać.

We współpracy z naszą drogą przyjaciółką Joanną Nikas stworzyliśmy własną wersję ceremonii, opartej na żydowskiej tradycji Guya. Joanna świetnie się spisała, udzielając nam ślubu, a nieocenionym wsparciem był dla niej jeden z naszych najlepszych przyjaciół Herschel Bender.

Wymieniając przysięgi pod chuppą udekorowaną meksykańskimi kwiatami, reprezentowaliśmy obie kultury, z których się wywodzimy.

Po stłuczeniu szkła byliśmy już małżeństwem.

Klasyczne meksykańskie trio smyczkowe, któremu przewodził muzyk z Oaxaca Gil Sanchez, grało w trakcie ceremonii. Potem rozległy się dźwięki marimby, która dodała temu dniu energii i folkloru.

Światło w Oaxaca nie ma sobie równych. Nasza fotografka Maureen Evans i operatorka kamery Lorena Cabrero z Social Art Cinema wykorzystały najlepsze oświetlenie w ciągu tego dnia.

Pan młody i pan młody.

Jesteśmy teraz jedną wielką rodziną! Tego lata wybieramy się na drugie wspólne wakacje.

Bardzo kochamy te dziewczynki i jesteśmy szczęśliwi, że zapamiętają tę chwilę ze swoimi wujkami.

Na tym rodzinnym portrecie widać, jak Mario, tata Mario i jego brat Rafael opowiadają dowcipy.

Rodzina Guya była przeszczęśliwa, że pomimo restrykcji dotyczących podróży udało jej się bezpiecznie przelecieć z Izraela do Meksyku, szczególnie po dwuletnim oczekiwaniu na tę uroczystość.

Po kieliszku szampana goście zostali poprowadzeni na ulicę, gdzie zaskoczyła ich grupa 30 członków Calendy, tradycyjnej parady ulicznej, składającej się z tancerzy, lalkarzy i zespołu grającego muzykę na żywo. Wszyscy dołączyliśmy do procesji i tańcząc, skierowaliśmy się ku miejscu, w którym odbyła się kolacja. Marcela Gonzalez i jej zespół świetnie się spisali, koordynując sekwencję różnych aktywności w czasie 12 godzin świętowania.

Występujący w paradzie pochodzą z Guelaguetzy, dorocznego festiwalu odbywającego się w lipcu, jednej z najważniejszych tradycji w Oaxaca.

Gdy gra meksykański zespół, dzieje się magia.

Wspaniała ozdoba głowy z piór noszona przez jednego z artystów Calenda.

Zatrzymaliśmy się na chwilę na głównym placu miasta, by zrobić zdjęcia na tle słynnego kościoła Santo Domingo.

Po spacerze i tańcu dotarliśmy do miejsca, w którym zorganizowaliśmy kolację: ogrodu botanicznego w Oaxaca. Ogród znajduje się na ponad dwóch akrach ziemi, która kiedyś należała do kościoła Santo Domingo.

Na przyjęcie postawiliśmy na klasyczny look składający się z białych marynarek zestawionych z szytymi na zamówienie czarnymi spodniami Armaniego.

Fantastycznie było na chwilę odejść na bok, by spędzić kilka chwil sam na sam i nacieszyć się towarzyszącymi nam emocjami.

Ogród ma jedną z największych kolekcji różnych odmian kaktusów na świecie.

Chcieliśmy, by główną rolę odgrywały roślinność i architektura tego miejsca. Wybraliśmy długie stoły z lnianymi obrusami i minimalistyczną drewnianą pergolę okalającą parkiet.

Guy to zapalony kucharz, który organizuje szabaty w naszym nowojorskim mieszkaniu. Chcieliśmy, by wesele przypominało nasze domowe przyjęcia. Wykorzystaliśmy elementy z meksykańskiej gliny i kompozycje kwiatowe, które wyglądały na lekko niedopracowane. Na stołach znalazły się też luźno rozrzucone granaty, figi i gruszki. Granat stał się symbolem naszego wesela. To owoc powszechnie występujący w kuchni regionu Oaxaca, a w judaizmie ma specjalne znaczenie, związane z nowym początkiem.

Gdy nie można się zdecydować, jakiego smaku ma być tort weselny, rozwiązaniem jest siedem małych tortów o różnych smakach. Zdecydowaliśmy się współpracować tylko z meksykańskimi dostawcami.

Nasi przyjaciele pojawili się, by świętować w oszałamiających lookach.

Ściana kaktusów utworzyła idealną naturalną fotobudkę.

Gdy zapadła noc, goście usiedli do kolacji.

Zachód słońca był dla nas sygnałem, by wejść na przyjęcie przy dźwiękach „Spice Up Your Life” Spice Girls.

Taniec matek z synami zabrał nas w podróż od izraelskiej ballady do latynoskich ruchów w wykonaniu Mario i jego mamy.

Kolacja przygotowana przez Casa Oaxaca była nowoczesnym meksykańskim posiłkiem, którego wszyscy potrzebowaliśmy. Pokazała ona bogactwo kuchni regionu – zaserwowano sałatkę z owocami morza i typowe dla tego miejsca składniki, takie jak mamey zapote, komosa piżmowa czy kwiaty cukinii, a także nasz ulubiony lokalny mescal i tequilę.

Mario uwielbia słodycze, więc był to dla niego jeden z najlepszych momentów.

Na chwilę przed otwarciem parkietu, na którym goście tańczyli przez sześć godzin bez przerwy.

Gdy słyszysz piosenkę Bada Bunny’ego i nie jesteś w stanie usiedzieć w miejscu.

Noc zakończyła się fajerwerkami na niebie nad Oaxaca City i wspomnieniami na zawsze.

Alexandra Macon
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę