Znaleziono 0 artykułów
23.04.2022

Romantyczny ślub w koronkach od Monique Lhuillier

(Fot. Norman & Blake)

Byli parą niemal przez całe studia, ale postanowili zrobić sobie przerwę. Gdy Morgan Selzer i Matt Bagnard spotkali się ponownie, wiedzieli, że chcą razem spędzić życie. Na perfekcyjny ślub inspirowany pracami Georgii O’Keeffe i Fridy Kahlo panna młoda wybrała koronkową suknię od Monique Lhuillier, którą… wywróciła na lewą stronę. Napisaną przez siebie przysięgę Morgan i Matt złożyli sobie na pomoście na Oceanie Spokojnym.

Morgan Selzer i Matt Bagnard spotykali się przez większość czasu, który spędzili na University of Southern California. Gdy Morgan przeniosła się do Nowego Jorku, by kontynuować studia w Parsons, postanowili zrobić sobie przerwę. Jednak kilka lat później, gdy przeprowadziła się z powrotem do Los Angeles, gdzie zaczęła nową pracę, szybko się zeszli. – Oboje bardzo dorośliśmy od czasu, gdy się poznaliśmy – mówi Morgan, która jest teraz agentką w The Wall Group. – Cieszyliśmy się, że znowu jesteśmy parą i że możemy wspólnie rozpocząć nowy etap. Zamieszkaliśmy razem na chwilę przed wybuchem pandemii na początku 2020 roku, a reszta to już historia.

Przez jakiś czas Morgan i Matt rozmawiali o małżeństwie, aż w końcu postanowili się pobrać. – Razem zaprojektowaliśmy pierścionek, co było naprawdę świetnym doświadczeniem – mówi Morgan. – Ponieważ oboje cenimy sobie prywatność, żadne z nas nie chciało fanfar w czasie zaręczyn, jak ukryty fotograf czy patrzący na nas ludzie. Zamiast tego dzień po Święcie Dziękczynienia Matt przyniósł mi śniadanie do łóżka, a naszemu szczeniakowi przyczepił do obroży karteczkę i się oświadczył. To było naprawdę urocze, że zrobił to w domu, który razem stworzyliśmy. Moja rodzina była w mieście na święta, więc zaraz potem mogliśmy wszyscy razem celebrować to wydarzenie.

Przyjęcie inspirowane pracami Georgii O’Keeffe i Fridy Kahlo

Wesele zaczęli planować podczas pandemii, na początku 2021 roku, więc wszystkie decyzje dotyczące miejsca i liczby gości podejmowali, pamiętając o covidzie. – Na początku chcieliśmy zorganizować ślub w Europie, ale w końcu wybraliśmy bliższą lokalizację, w Meksyku, tak by goście nie musieli daleko podróżować, bo większość z nich pochodzi z Kalifornii i Teksasu – mówi Morgan. – Postanowiliśmy też, że liczbę gości ograniczymy do 38 osób, co oznaczało zaproszenia jedynie dla najbliższej rodziny i najlepszych przyjaciół.

Przy przygotowaniu wesela w One & Only Mandarina w meksykańskiej miejscowości Riviera Nayarit para współpracowała z Lisą Vorce. – Jakieś pięć lat temu pomagałam koordynować przejazd makijażysty Vincenta Oquendo do Kolorado, gdzie był zatrudniony przy ślubie organizowanym przez Lisę – wspomina Morgan. – Zapamiętałam, jak wspaniale pracowało się z Lisą i jej zespołem. Zdjęcia z wesela i uwaga, jaką przywiązuje do szczegółów, są niesamowite. Nie zapomniałam o niej przez te wszystkie lata! Po tym, jak się zaręczyłam, weszłam na jej stronę internetową i wiedziałam już, że to jej potrzebujemy.

Organizacja wesela zajęła około trzech miesięcy. – Lisa angażuje się od samego początku, więc ani przez moment się nie martwiliśmy – wspomina Morgan. – Naprawdę zrozumiała naszą wizję i wcieliła ją w życie w sposób, jakiego nawet byśmy sobie nie wyobrazili. Bardzo inspirowaliśmy się pracami Georgii O’Keeffe i Fridy Kahlo oraz tropikalnym otoczeniem w Mandarinie. To one stanowiły bazę do przygotowania weselnego weekendu.

Wymarzona kreacja: Romantyczna, wyjątkowa i… nieślubna

Morgan chciała, by jej stroje na weekend miały jak najwięcej koloru. – Jednym z faworytów była różowa suknia Rodarte, która kojarzyła mi się z Fridą Kahlo malującą „Autoportret na granicy Meksyku z USA” – mówi. Na dzień ślubu szukała kreacji, która byłaby romantyczna i wyjątkowa, ale mogłaby zostać wykorzystana również na inne okazje. – Nigdy nie rozumiałam, dlaczego wydaje się tyle pieniędzy na strój, który potem upycha się do szafy – przyznaje. Zakochała się w koronce z jednego z projektów Monique Lhuillier, więc razem z tą marką stworzyła zdekonstruowaną wersję sukni z jej kolekcji. – W czasie pierwszej przymiarki stwierdziłam, że suknia jest piękna, ale nie do końca pasuje do mojej wizji, więc poprosiłam o wywrócenie jej na lewą stronę, tak by wyeksponować usztywnienie gorsetu. Na szczęście pracownicy marki przystali na mój szalony pomysł – wspomina Morgan. – Wydłużyłam tren dla teatralnego efektu i dodałam cienkie białe paski, które nadały jej styl z lat 90. – opowiada. Gdy szła do ołtarza, w rękach miała ciemnoczerwony bukiet.

Co nie bez znaczenia, Morgan ma szczęście reprezentować jednych z najlepszych wizażystów i stylistów fryzur w branży. – Przez lata pracy zaprzyjaźniłam się z nimi, więc gdy nadszedł czas, o makijaż i fryzurę poprosiłam dwójkę moich ulubionych – Matthew Collinsa i Kate Synnott. Nie lubię długo siedzieć, więc byłam wdzięczna za ich umiejętność szybkiego działania. Nie mieliśmy żadnej próby, po prostu powiedziałam: „Róbcie to, co potraficie najlepiej”, i zdałam się na nich.

Wiedząc, że w Meksyku będzie upalnie, Matt wybrał oliwkową marynarkę Brunello Cucinelli, którą założył do koszuli tej samej marki oraz paska i butów Tod’s.

Chwilę przed zachodem słońca goście zebrali się na długim pomoście wychodzącym daleko w ocean. – Pina, która wykonała dekoracje z kwiatów, ozdobiła go bujną zielenią z czerwonymi akcentami – wspomina Morgan. By dojść do miejsca, gdzie goście usiedli, czekając na ceremonię, panna młoda musiała przejść przez cały pomost. Ślubu udzielił im ojciec Matta, Bill. – Dzięki temu, że był tam z nami, czuliśmy się komfortowo – mówi Morgan. – Ważne było dla nas, by napisać własne słowa przysięgi. Moment, gdy ją mówiliśmy, był bardzo emocjonalny. Oboje mieliśmy wrażenie, że podczas ceremonii opuszczamy swoje ciała. Mieliśmy wobec niej tak wiele oczekiwań, które jeszcze rosły przez kilka miesięcy planowania i zmian wprowadzanych na ostatnią chwilę. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że stoimy tam ramię w ramię, ze wspaniałą rodziną i przyjaciółmi, którzy dzielili z nami ten moment.

Po ceremonii Morgan przebrała się w złotą sukienkę od Juliena MacDonalda, którą znalazła na kilka tygodni przed ślubem, i młoda para dołączyła do gości w Canalan Beach Club, gdzie odbyło się przyjęcie. – Był to wieczór pełen pięknych toastów, wspaniałego jedzenia, tańca i świetnej zabawy – mówi. –Moja mama zaskoczyła nas przygotowanymi przez siebie fajerwerkami – było to absolutnie wyjątkowe!

Artykuł ukazał się oryginalnie na Vogue.com.

Bujna zieleń otaczająca One & Only Mandarina. Jest tam ponad 50 gatunków drzew, z których moim ulubionym jest Higuera blanca o wielkich, mocnych korzeniach.

Świetnie się bawiliśmy, tworząc zaproszenia wspólnie z naszą wedding plannerką Lisa Vorce Design oraz firmą projektującą zaproszenia Amber Moon Designs. Szukaliśmy czegoś nietradycyjnego, a robienie zaproszeń było okazją do zabawy różnymi czcionkami i teksturami. Bardzo spodobał mi się kontrast między zaproszeniami o nowoczesnej formie i kopertami inspirowanymi stylem vintage. Plan wydarzeń oprawiliśmy w miękką wegańską skórę zszytą nicią w kolorze rdzy.

Kojący widok z jednego z okien One & Only Mandarina.

Dizajn stołów przygotowanych na kolację powitalną nawiązywał do barw z obrazów Fridy Kahlo i Georgii O’Keeffe – od zastawy stołowej po dekoracje kwiatowe na stołach i wokół basenu. Lisa Vorce, nasza florystka Pina Picate oraz firma wynajmująca sprzęt Warehouse Rentals idealnie zrozumieli naszą wizję.

Gdy po raz pierwszy przyjechaliśmy z Mattem do Mandariny, by wybadać teren, siedzieliśmy przy prywatnym basenie, który ma każdy pokój, oglądając zachód słońca i grając w karty. To sprawiło, że nie chcieliśmy żadnego innego miejsca.

Lokalny zespół mariachi, który znalazła Lisa. Byli niesamowici!

Matt i ja witamy przyjeżdżających gości. Ten trzyczęściowy kostium Chanel znalazła moja mama, a ja natychmiast zakochałam się w jego kolorach. Teraz uwielbiam nosić tę spódnicę ze zwykłym T-shirtem – przypomina mi zawsze o tamtej nocy.

Światło świec jest dla mnie ważne. Lisa Vorce, nasza wedding plannerka, stworzyła bardzo romantyczny nastrój na klifie z widokiem na Ocean Spokojny.

W czasie kolacji przedślubnej. Sukienka to projekt Toma Forda, a kolczyki należą do mojej babci. Mój dziadek dał je jej przed swoją śmiercią.

Na początku chcieliśmy, by nasza przedślubna kolacja odbyła się w środku należącej do Mandariny dżungli, ale nie dostaliśmy na to pozwolenia. Lisa wymyśliła, jak zaprosić dżunglę do środka!

Mama Matta, Tamera, zaproponowała, by przedślubną kolację podać na dwóch długich stołach, i jestem jej za to bardzo wdzięczna. Był to taki kameralny, ciepły wieczór, cieszyliśmy się swoją obecnością.

Nasze tropikalne neonowe afterparty! Po kolacji przedślubnej chcieliśmy zaprosić gości w miejsce, gdzie mogliby się dalej bawić. Wymyśliliśmy kilka zabawnych elementów, jak świecąca w ciemności farba.

W weselny poranek poszłam z przyjaciółkami do spa. Nasi fotografowie Norman & Blake przekonali mnie do zdjęć bez ubrania, no bo czemu nie. Myśląc, że woda jest ciepła, wskoczyłam do niej, by natychmiast się zorientować, że jest lodowata!

Te buty są tak „ślubne”, że nie mogłam się powstrzymać.

To zdjęcie zostało zrobione zaraz po ukończeniu makijażu i fryzury, gdy założyłam suknię ślubną. Miałam wielkie szczęście, że byli ze mną przyjaciele – utalentowani stylista fryzur Matthew Collins i wizażystka Kate Synnott, których reprezentuję. Nie mieliśmy żadnej próby, po prostu pozwoliłam im robić swoje, a oni sprawili, że poczułam się piękna.

Od razu wiedziałam, że chcę mieć długi, przejrzysty tren. Ekipa Monique Lhuillier stworzyła taki dla mnie, a mnie bardzo spodobało się to, jaki jest spektakularny. Dodaliśmy do niego paski, dzięki czemu nabrał stylu lat 90.

Matt znalazł tę lnianą marynarkę w sklepie Brunello Cucinelli i zestawił ją z miękkim dżinsem w kolorze kości słoniowej od Marine Layer, dzięki któremu czuł się dobrze w upale i dużej wilgotności. Ja bardzo chciałam mieć intensywnie czerwony bukiet, a Pina, która robiła dekoracje z kwiatów, znalazła dokładnie taki, jakiego szukałam.

Gdy z mamą u boku szłam do ołtarza, mój welon zaczepił się o drewniany pomost i uciekł. Złapałam go w locie. Mama próbowała mi go z powrotem założyć, ale nie jest zbyt wysoka. Zrobiło się zamieszanie, a ja nie mogłam przestać się śmiać. Potem sama wymyśliłam, jak znowu go przyczepić. Szkoda, że nie widzieliście miny Matthew (mojego stylisty fryzur)!

Poprosiliśmy tatę Matta, Billa, by poprowadził ceremonię. Waży słowa i emanuje ciepłem. Bill spowodował, że w ogóle się nie denerwowaliśmy przed odczytaniem przysięgi, którą sami napisaliśmy.

Gdy tylko zobaczyliśmy ten pomost, wiedzieliśmy, że to tu chcemy wziąć ślub. Bycie na środku oceanu wydawało się trochę surrealistyczne. Całą jego długość przeszłam do dźwięków akustycznej wersji „XO” Beyoncé.

Gdy odchodziliśmy od ołtarza, wszyscy goście rzucali płatkami kwiatów.

Upewniam się, że moja suknia lub welon nie zaczepią się znowu o pomost.

W końcu jako mąż i żona.

Gdy pracowałam przy sukni i trenie z ekipą Monique Lhuillier, zapytałam, czy welon może być nawet dłuższy niż sama suknia, a oni właśnie taki dla mnie zrobili. Efekt mnie zachwycił.

Nasze przyjęcie odbyło się w Canalan Beach Club w Mandarinie.

Chcieliśmy przetańczyć całą noc na plaży, a Lisie udało się wypełnić stoły wysokimi świecami i kolorowym szkłem. Wyglądało to bardzo romantycznie.

Pina znalazła wspaniałe czerwone kwiaty na stoły. Moje ulubione to czerwone kalle.

Kolejny niesamowity zachód słońca.

Moja najlepsza przyjaciółka Jessica i jej chłopak Manny. Pełniła nieformalną funkcję mojej druhny.

Słodki Matthew. To mój najbliższy kuzyn, który bardzo szybko dorasta. Ponieważ moja rodzina mieszka w Houston, nie widujemy się zbyt często i byłam szczęśliwa, że mógł tam być.

Goście przybywający na przyjęcie.

Drinkiem tego weekendu były ostre margarity! Po lewej widać jedno z drewnianych serc, które Lisa dodała do zastawy stołowej. Nazywają się Milagros i reprezentują miłość, uleczenie i wdzięczność.

Śmiejemy się z toastu mojego brata, który był raczej (pełnym miłości) roastem.

Przytulam Marielle, młodszą siostrę Matta, po jej uroczej przemowie. Moja złota sukienka od Juliena MacDonalda to jeden z ulubionych strojów tego weekendu. Matthew i Kate szybko poprawili mój look, gdy się przebierałam. Matthew związał mi włosy w wysoki kucyk i ozdobił go pasującą do sukienki opaską od Lelet NY.

Nasz pierwszy taniec do „Can’t Take My Eyes Off of You” Lauryn Hill.

Moja mama zaskoczyła nas fajerwerkami. To niesamowite zakończenie tej nocy, a mnie i Mattowi wystarczyła sekunda, by zejść na plażę i je obejrzeć.

Lisa z kolejnymi pięknymi świecami.

Kończę tę noc boso na plaży, z moim najlepszym przyjacielem.

Alexandra Macon
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę