Znaleziono 0 artykułów
23.03.2021

Emily Ratajkowski: Blisko ciała

23.03.2021
(Fot. Getty Images)

Ludziom wydaje się, że zmysłowe kobiety są wulgarne, bo stereotypowo seksapil oznacza igranie z męskim pożądaniem – mówi seksbomba, która feministycznymi postami na Instagramie i zbiorem esejów „My Body” walczy o prawo kobiet do decydowania o swoim ciele.

U Emily Ratajkowski wszystko zaczyna się i kończy na ciele. Zaczyna od teledysku „Blurred Lines” Robina Thicke’ego, T.I. i Pharrella z 2014 r., w którym zagrała półnaga, z rozwianymi włosami i czerwoną szminką. Kończy na instagramowej dokumentacji zmieniającej się w ciąży figury [tydzień temu urodziła Sylvestra Apollo Beara, ojcem dziecka jest producent filmowy Sebastian Bear-McClard – przyp. red.], walce o odzyskanie praw do wizerunku zapoczątkowanej artykułem „Buying Myself Back” w magazynie „New York”, a także zbiorem esejów „My Body”, który ukaże się jesienią.

Na gali MET (Fot. Getty Images)

Robin Thicke zaprosił Emily do udziału w klipie, gdy zobaczył jej zdjęcia w erotycznym magazynie „Treats”. A w „Blurred Lines” wypatrzył ją Ben Affleck, który namówił Davida Finchera, by dał debiutantce rolę kochanki głównego bohatera w „Zaginionej dziewczynie” na podstawie powieści Gillian Flynn. Udział w teledysku to dla Ratajkowski ambiwalentne doświadczenie. Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że dzięki niemu zyskała 20 mln obserwatorów na Instagramie, zaczęła grać w filmach, została influencerką, a w konsekwencji może głośno mówić o sprawach dla niej ważnych – popierać Berniego Sandersa, pikietować za prawem do aborcji, walczyć z male gaze, które wciąż w popkulturze dominuje. Z drugiej, „Blurred Lines” całe jest o męskim spojrzeniu – kobieta jest tu tylko zabawką mężczyzny. Jej „nie” oznacza „tak”, on „wie, czego ona chce”, ona, w zależności od jego potrzeb, jest „zwierzęciem”, „najgorętszą dziwką w mieście” albo „grzeczną dziewczynką”.

Z mężem (Fot. Getty Images)

Jeden dzień zdjęciowy zaważył na moim wizerunku – mówiła potem Ratajkowski w wywiadzie dla „GQ”. Z roli Andie u Finchera się cieszyła, bo zawsze chciała grać interesujące kobiety, które budzą kontrowersje, a nie dziewczyny z sąsiedztwa. Mizoginistyczni krytycy nawet w poważnych recenzjach komentowali rozmiar jej biustu, który odsłania w scenie seksu z Affleckiem. Przywarła do niej łatka femme fatale. Przeglądając filmiki z udziałem Ratajkowski na YouTubie, znajdziemy głównie „gorące” sceny z jej udziałem powycinane z kolejnych filmów – „Ekipy”, „We Are Your Friends” czy „Witaj w raju”. Tylko jej kumpelka Amy Schumer próbowała walczyć z tym emploi w komedii „Jestem taka piękna!”, pokazując prawdziwą stronę zmysłowej piękności. Wtedy, po premierze „Blurred Lines”, a przed tym, jak odzyskała swój głos, Ratajkowski była regularnie nagabywana – pod jej domem wystawali paparazzi, a w barach, kawiarniach i restauracjach podchodzili do niej podpici yuppies z prośbą „o zdjęcie dla kumpla”.

Rodzice Emily obawiali się, że show-biznes może próbować ją skrzywdzić. W wieku 14 lat Ratajkowski podpisała kontrakt z agencją modelek Ford. Skauci wypatrzyli ją znacznie wcześniej, ale rodzice nie chcieli się zgodzić na kontrakt. – Moja mama odparowała jednemu z agentów: Zostanie neurochirurgiem, a nie modelką – mówiła Emily w „New York Timesie”. Jej samej bliższe było marzenie o sztuce. W końcu wychowała się wśród bohemy.

Urodzona 7 czerwca 1991 r. w Londynie Emily (w jej żyłach płynie krew polska, żydowska i niemiecka), w wieku pięciu lat przeprowadziła się z rodzicami do Encinitas pod San Diego. Jej tata, malarz John David Ratajkowski, uczył tam w szkole plastyki. A mama, profesorka literatury angielskiej Kathleen Balgley, dojeżdżała na wykłady do California Polytechnic State University w San Luis Obispo. – Moja mama jest feministką, profesorką literatury angielskiej, prawdziwą intelektualistką. Dzięki niej potrafię celebrować kobiecość, nie przepraszając za to, jak wyglądam – mówi Ratajkowski.

Z psem Colombo (Fot. Getty Images)

Dzieciństwo spędziła na plaży – w Kalifornii i na Majorce, gdzie rodzice jeździli na wakacje. Mama zawsze opalała się nago. To dzięki niej Emily czuje się dobrze w swoim ciele. Jako nastolatka zagrała w dwóch odcinkach serialu dla dzieci „iCarly”, ale zamiast dołączyć do stajni Disneya, zdała na studia. Na UCLA studiowała malarstwo. Po roku zdecydowała poświęcić się w pełni modelingowi. Wszystkim tłumaczyła jednak, że to tylko przejściowe zajęcie, potrzebne jej po to, by zarobić na szkołę albo na działalność artystyczną. Na każdym kroku podważano jej kompetencje. Ładna i głupia – chciano o niej myśleć. A wtedy ona zaskakiwała rozmówcę analizą ostatniej powieści Jonathana Franzena, cytatem z Rebeki Solnit albo recenzją nowej wystawy w Nowym Jorku. Zaplecze intelektualne nie uchroniło Emily od nadużyć świata mody. W 2011 r. 40-letni wówczas fotograf Jonathan Leder opublikował bez jej zgody akty młodszej o połowę Emily. Trzy lata później padła ofiarą jednego z największych hacków w historii – na 4chanie można było oglądać nagie zdjęcia Emily i kilkudziesięciu innych sławnych kobiet. „Zdjęcia, które wysłałam komuś, kogo kocham, są teraz obsesyjnie oglądane przez ludzi z całego świata” – pisała zdruzgotana. Już wtedy kiełkował w niej pomysł na to, jak odzyskać swoje ciało.

Przemyślenia zawarła w tekście „Buying Myself Back” sprzed kilku miesięcy. Pisze o tym, że kobieta jest zawsze obserwowana, więc internalizuje to spojrzenie, od najmłodszych lat ucząc się kontroli, rygorów i tresury ciała. „W każdej sekundzie myślisz o tym, jak postrzegają cię inni. Czujesz się, jakbyś wciąż patrzyła na siebie w lustrze” – pisała Ratajkowski.

To pierwszy z jej esejów. Reszta ukaże się jesienią w tomie „My Body”. Emily opowie o tym, dlaczego została ambasadorką Planned Parenthood, organizacji gwarantującej kobietom dostęp do antykoncepcji i aborcji. O tym, jak jej ciało zmieniło się w ciąży. O tym, dlaczego nie chciała zdradzać płci dziecka („Zdecyduje o niej samo po 18. urodzinach”).

Wzbraniała się przed napisaniem tej książki, bo to jej mama była w rodzinie „tą od słów”. Z czasem stwierdziła, że to kolejny sposób na odzyskanie kontroli. Pisząc, utrudnia innym tworzenie jej obrazu. Publikując nagie zdjęcia na swoim Instagramie, broni się przed tym, by ktoś inny nie wykorzystał jej ciała. Zakładając biznes, markę kostiumów kąpielowych i ubrań do domu Inamorata, uniezależniła się finansowo od zleceń modelingowych. „Gdy byłam młodsza, pozwalałam rzeczom się dziać, ale wcale mi się to nie podobało. Nie jestem z natury bierna. Kontrola się kobietom należy” – pisze Emily.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę