Znaleziono 0 artykułów
02.06.2019

Erika Lust: Szowinizm jest mieczem, a feminizm tarczą

Erika Lust na planie filmowym (Fot. dzięki uprzejmości reżyserki)

Jedna z najbardziej znanych seksfluencerek na świecie, szwedzka reżyserka i scenarzystka, wielokrotnie nagradzana autorka niezależnych filmów dla dorosłych i książek skierowanych do kobiet, używa ruchomych obrazów, by nauczyć ludzi rozmawiać o seksie.

Dzięki tobie po raz pierwszy w życiu obejrzałam w całości film pornograficzny. Zaciekawiła mnie historia i urzekły zdjęcia. Nie jestem krytykiem filmowym, ale czułam, że obcuję z pięknem.

W latach 60. i 70. filmy pornograficzne wywoływały takie uczucia, jakie właśnie opisałaś. Ludzie, którzy pracowali w branży, byli twórczymi filmowcami. Chcieli być częścią czegoś wyjątkowego. Posługiwali się językiem kina do opowiedzenia historii, pisali scenariusze, budowali postaci. Branżę pornograficzną zepsuło wideo, które pojawiło się w latach 80. Nagle robienie filmów stało się dużo tańsze, a umiejętność filmowania przestała być potrzebna. Wielu właścicieli klubów ze striptizem kupowało kamery, nagrywało dziewczyny i zarabiało na tym pieniądze. A potem pojawił się internet, więc chłopaki z branży coraz mniej dbali o estetykę. Zależało im tylko na zysku, dlatego porno zamieniło się w fabrykę kiełbas. Czasami u nas w biurze mówimy, że my taką fabryką kiełbas nie jesteśmy. Jesteśmy butikową firmą produkcyjną z Barcelony, a to zupełnie inny rodzaj podejścia do pornografii. Nie jesteśmy fast foodem, który nie dba o składniki potraw. I dodaje do każdej cukru, żeby uzależnić klienta. 

Zdjęcie z planu filmowego (Fot. dzięki uprzejmości reżyserki)

Brzydota mainstreamowego porno to jedno, ale to, co szokuje bardziej, to mizoginistyczny, rasistowski język, czasem zupełnie nieetyczny. Zwróć uwagę na opisy kategorii, takie jak „Zdzirowate Latynoski”, „Dławiąca się wielkim, czarnym fiutem”, „Ledwo legalna”. Sposób, w jaki mainstreamowe porno dzieli ludzi na grupy, kategorie rasowe jest kompletnie absurdalny. 

Gdyby Netflix umieścił w swoim menu kategorię „Międzyrasowy”, ludzie by się wkurzyli, ale gdy robi to jedna z największych platform z pornografią na świecie, nie ma najmniejszego problemu. Dodam, że „międzyrasowy” nie oznacza ludzi z różnych środowisk etnicznych, ale malutką białą kobietę, która walczy z dużym czarnym mężczyzną. Albo weźmy MILF, najpopularniejszą kategorię porno. Czy wiesz, że przez nią powstała przepaść dla 25–35-letnich kobiet, które chcą pracować w branży? Obecnie dziewczyny mogą być albo „ledwo legalną”, albo MILF-em, nie ma nic pomiędzy.

Dlaczego pornografia ma przyzwolenie na bycie politycznie niepoprawną?

Ma to niestety wiele wspólnego z tym, jak działa przemysł i kto w nim rządzi. Na przykład w firmie MindGeek, która ma 80 proc. rynku, pracują internetowe nerdy, a nie ludzie, którzy kochają seks. Liczą się dla nich algorytmy i statystyki, a że są właścicielami stron z pornografią online oraz płatnych i darmowych witryn, dyktują, co się w nich pojawia i kształtują nasz pornograficzny gust.

Ciebie i twoje filmy media społecznościowe banują. Dlaczego?

Rozrywka dla dorosłych jest mocno ograniczana. Social media blokują mnie regularnie, bo nie są to demokratyczne platformy, ale prywatne firmy. Co więcej, większość z nich to prywatne amerykańskie firmy z purytańskimi wartościami bazującymi na opinii białych, heteroseksualnych mężczyzn. Dlatego kobiety mają problem z graniem według ich zasad.

Co im się podoba?

Zdjęcia, na których same się uprzedmiotawiamy lub ktoś nas uprzedmiotawia. Tak wygląda amerykańska definicja słowa „seksowny”. Jeśli ogolisz się odpowiednio, założysz bikini, podrasujesz swój wygląd i będziesz flirtować z aparatem, to będzie fantastycznie, ale jeśli nie chcesz golić okolic intymnych, a chcesz pokazać piersi i sutki, to nagle pojawia się problem. Zdjęcie jest blokowane, nagle stajesz się antykulturowa, bo jesteś inna. Media społecznościowe nie są przyzwyczajone do inności i nie wiedzą, jak sobie z nią radzić.

Zdjęcie z planu filmowego (Fot. dzięki uprzejmości reżyserki)

Czytałam komentarze na twojej stronie na Facebooku pod filmem z udziałem pary seniorów. Mężczyzna oznaczył swoją partnerkę i napisał: Kiedy się zestarzejemy, chcę, żeby było nam ze sobą tak przyjemnie, jak tym staruszkom.

Myślę, że patrzenie na zróżnicowane ciała w sytuacji erotycznej ma moc! Jedyne, co możemy zobaczyć w głównym nurcie porno, to blondynki z wielkim biustem. Seniorzy nigdy nie byli erotyzowani i to było dla mnie wielkie wyzwanie. Oczywiście chciałam, żeby film był edukacyjny, ale też to, co robię z moim sprzętem, ekipą filmową, kamerą, scenografią i montażem, to kładzenie warstwy erotyzmu na sytuacje i osoby, które wcześniej nie były postrzegane przez pryzmat erotyki.

Kiedy zaczęłaś myśleć o miejscu kobiet w społeczeństwie?

Miałam 19 lat, kiedy zostałam feministką. Zapewniam cię, wtedy to nie była popularna decyzja. Moje przyjaciółki pytały, czy jestem pewna, że chcę dołączyć do grupy terrorystek odcinających mężczyznom penisy i odbierających im władzę. Obecnie wyobrażenie jest trochę inne. Już moje córki, 8- i 11-latka, uważają się za feministki. Któregoś dnia młodsza powiedziała coś bardzo mądrego: Szowinizm jest mieczem, a feminizm tarczą. Szowinizm atakuje, feminizm chroni przed innymi.

Zdjęcie z planu filmowego (Fot. dzięki uprzejmości reżyserki)

A jaka jest twoja definicja feminizmu?

W moim przekonaniu feminizm jest o człowieku i o równych prawach. Jestem feministką, bo uważam, że żyjemy w czasach, w których nadal ma znaczenie, czy rodzisz się mężczyzną, czy kobietą. Jako facet startujesz z lepszymi możliwościami. Feminizm polega na posiadaniu prawa do decydowania o naszych ciałach. Nadal dla wielu ludzi feministki to szalone czarownice, ale my musimy coś robić z tą nierównością. Dopiero od niedawna jesteśmy w sytuacji, w której mamy głos i siłę. Kiedy jesteś aktywistką, to jest właśnie to, co robisz. Powtarzasz swój przekaz raz za razem. Czasami już mi się wszystko myli. Myślę: Jezu, czy ja już o tym mówiłam?, ale chwilę później przypominam sobie, że muszę się powtarzać, bo jedyny sposób na szerzenie wiedzy o pozytywnej seksualności to rozmawianie z ludźmi, w szczególności z dziennikarzami, którzy docierają do mas. Aby zmienić szwankujący system, musimy wkraczać w coraz więcej obszarów władzy.

Czy z takim podejściem jak twoje trudno jest się utrzymać?

Pracujemy w 24 osoby, więc moja firma to dobrze prosperujący biznes. Oczywiście padamy ofiarą piractwa, ludzie nagminnie kradną nasze filmy i umieszczają je na darmowych stronach... Dlatego pracujemy nad tym, by nasi klienci czuli, że płacąc za filmy, wspierają konkretną ideę i dostają dodatkową wartość. Jeśli dołączysz do naszej społeczności, damy ci wysokiej jakości treści z napisami w różnych językach, z szacunkiem do drugiego człowieka. Ale nawet jeśli rośniemy, odnosimy sukcesy, jesteśmy szczęśliwi, robimy piękne filmy i pracujemy w pięknym biurze, jesteśmy okruchem w branży porno. Cały przemysł niezależnych producentów filmów porno jest bardzo mały. Możemy być jedną z większych firm.

Dajesz ludziom narzędzia do rozmowy na jeden z najważniejszych i najbardziej wstydliwych tematów.

To prawda. Na przykład „The Porn Conversation” stworzyłam po to, by edukować rodziców. Żeby nie mówili dzieciom, że porno istnieje, ale nie powinny go oglądać, bo to zło. Kiedy masz 13 lat, czujesz, że twoja seksualność się rozbudza. To jest najnormalniejszy ludzki popęd. Nie ma nic złego w tym, że interesujemy się seksualnością. Jakby się zastanowić, pochodzimy z seksu. Podniecamy się, obserwując ludzi uprawiających seks. Tak to działa. Więc zamiast wyśmiewać popęd, zamykać oczy i udawać, że seks nie istnieje, porozmawiajmy o tym, co lubimy, co nam się podoba, a co nam się nie podoba. Co na przykład uważamy za zdrowy związek z pornografią, ponieważ zdecydowanie myślę, że porno jest czymś, co może być dla ciebie korzystne, ale może być też niezdrowe, podobnie jak tabliczka czekolady versus 200 pudełek.

Nawet jeśli ta rozmowa będzie trudna.

Przestańmy wstydzić się seksu! Możesz obejrzeć film ze swoim partnerem i porozmawiać na przykład o power play. Nigdy wcześniej tego nie robiliśmy, ale może byłbyś zainteresowany? Może sprawdzimy, jak to działa, jak inni ludzie to robią? Jesteś dominujący czy raczej uległy? To jest rozmowa, którą warto odbyć, by pozwolić sobie na przyjemność. Seks to komunikacja, dawanie i branie, bycie razem w określonym czasie, a nie jedna osoba popychająca drugą.

I warto odbyć tę rozmowę z partnerem, zanim porozmawiamy o seksie z naszym dzieckiem.

Jeśli sam nie poradziłeś sobie z seksualnością, rozmawianie z dziećmi będzie dla ciebie męczarnią. Kiedy dzieci są małe, zaczynają się dotykać, odkrywać własne ciało. O, mam ucho, o, mam oko, o, mam pochwę. To normalne, ale wielu rodziców, zwłaszcza matek, mówi dziecku: Nie rób tego!. A kiedy tak mówią, tworzą obszar, który jest nietykalny, haniebny, brudny. I to jest dla dzieci źródło konfliktu, ponieważ czują się dobrze, gdy dotykają siebie, dlaczego zatem miałyby się tego wstydzić?

Zdjęcie z planu filmowego (Fot. dzięki uprzejmości reżyserki)

Sama jesteś rodzicem, rozmawiasz z córkami o seksie?

Moje córki żyją w pozytywnej energii seksualnej. Są otwarte na swoje ciało i uczucia. Pewnego dnia moja starsza dziewczyna, ponieważ w tej chwili uczy się o reprodukcji, wróciła ze szkoły i zapytała: Hej, mamo, co to jest masturbacja? I zamiast mówić jej, że jest to coś złego, czego nie powinna robić, zaczęłam od wytłumaczenia, że masturbacja to dotykanie siebie. Na co ona: Moje koleżanki mówią, że masturbacja to wkładanie palca w pochwę i ruszanie nim bardzo szybko. Czy to boli? Na co ja: Masturbacja to wkładanie palca do pochwy, ale też dotykanie sromu. Można to robić w różnym rytmie i z różną prędkością. Niektórzy dorośli mają nawet wibrujące zabawki, dzięki którym czują się dobrze.

Czy twoi rodzice rozmawiali z tobą o seksie?

Nie, jako Szwedka zawdzięczam swoją sekspozytywność systemowi szkolnictwa. Dlatego tak dużo mówię o edukacji seksualnej. Uważam, że jako społeczeństwo nie powinniśmy wierzyć, że każdy rodzic porozmawia o seksie ze swoim dzieckiem. System szkolnictwa musi działać, w innym wypadku dzieci nie będą mieć równego dostępu do wiedzy.

Jak myślisz, dlaczego tak bardzo boimy się seksu?

Ma to wiele wspólnego z religią, która nadal jest podstawą wielu naszych wartości. Chrześcijaństwo jest restrykcyjne, jeśli chodzi o seks. Nie zawsze tak było, ale tak się stało. Strach pochodzi również z systemu patriarchalnego, ponieważ jeśli przyjrzysz się innym religiom i mitologiom...

Były one otwarte, jeśli chodzi o kochanie się.

Oczywiście! Seks był czymś ważnym i wartościowym, to było wszystko. A potem przyszli księża wkurzeni na kobiety, chcący je kontrolować, zarządzać ich ciałami, jak w przypadku aktualnej rozmowy o aborcji. Chcieli decydować o legalności prostytucji czy pracy związanej z seksem w ogóle. Prostytucja to zresztą bardzo ciekawy temat z perspektywy feministycznej. Ponieważ był to pierwszy rodzaj pracy, którą kobiety mogły wykonywać i uniezależniać się od mężczyzn. Zatem zakaz pracy seksualnej jest sposobem na kontrolowanie kobiet. Mężczyźni bardzo się boją kobiecej rewolucji seksualnej, ponieważ jeśli się uwolnimy, możemy być dla nich bardzo niebezpieczne.

Co konkretnie się stanie?

Na pewno nie wyjdziemy i nie odetniemy im penisów. To nie opisuje tego, kim jesteśmy, nie po to przychodzimy. Chcemy po prostu móc wracać do domu po zmierzchu i czuć się bezpiecznie. Chcemy, aby mężczyźni zaczęli nas chronić, rozmawiać z innymi mężczyznami i stawać w naszej obronie. Bardzo chciałabym być wolna jak mężczyźni, którzy mogą w tym świecie funkcjonować w pojedynkę i się nie bać. 

Skąd bierzesz w sobie tę siłę i entuzjazm do postawienia się systemowi?

Szwedzkie wykształcenie naprawdę pomogło mi zrozumieć, że seks jest akceptowalny. Ale jednocześnie moja rodzina nigdy nie była sekspozytywna. Nie widziałam, żeby moi rodzice się całowali, byli sobie bliscy. Przypomniała mi się pewna anegdota. Miałam może 6 lub 7 lat i wybrałam się na urodziny do koleżanki. To naprawdę głupia historia, ale dziewczyna, która obchodziła urodziny, chciała obrazić swojego brata i poprosiła mnie, abym napisała jakieś brzydkie słowo na kartce i mu ją dała. I napisałam „kutas”, bo było to najbrzydsze słowo, jakie znalazłam. Oczywiście, brat się wkurzył i powiedział swojej matce, a ta powiedziała mojej, która również się zezłościła. Poczułam się slut-shamingowana. To bardzo zabawne, nigdy wcześniej o tym nie mówiłam. Nigdy nie powiedziałam tego na głos, ale teraz, kiedy usłyszałam własne słowa, myślę, że nie czułam wtedy wstydu. Czułam się jak zdzira i to mnie tak wkurzyło. Później, dorastając, umawiałam się z chłopakami, interesowali mnie i intrygowali, to również nie podobało się moim rodzicom. Regularnie mnie za to potępiali. Finalnie jestem z kimś od 19 lat. Okazuje się, że wyszło mi to na dobre.

Olka Kaźmierczak
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę