Znaleziono 0 artykułów
08.07.2020

Filmy do zobaczenia z rodziną

„Harry Potter i Kamień Filozoficzny” (Fot. materiały prasowe)

Rodzinne filmy mają podobać się przedstawicielom wszystkich pokoleń, wprowadzać domową atmosferę i przywoływać wspomnienia. Wybraliśmy więc dziesięć kultowych pozycji  w myśl zasady, że dobrego nigdy za wiele.

Są takie filmy, które jednoczą przed telewizorami niemal każdą rodzinę. Inne podobają się tylko nielicznym, ale wtedy zyskują status kultowych. Warto powrócić arówno do przebojów, jak i produkcji, które budzą nostalgię.

Harry Potter 

Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint w pierwszej części „Harry'ego Pottera” (Fot. materiały prasowe)

Gdy tylko dopada nas zimowa depresja, a do dłuższych dni wciąż jeszcze daleka droga, zaczynamy maraton „Harry'ego Pottera”. Wielogodzinny seans można rozpocząć od pierwszej części, w której 11-letni czarodziej po raz pierwszy jedzie do Hogwartu, od razu przeskoczyć do najlepszej, czyli „Więźnia Azkabanu” w reżyserii Alfonso Cuaróna, a nawet oglądać od końca do początku, w pierwszej kolejności emocjonując się finałową walką ze złem. Niezależnie od objętej strategii, „Harry” zawsze działa jak balsam na zranione serce. Przywraca wiarę w dobro, pozwala zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości, na powrót czyni nas dziećmi. Czego chcieć więcej?

Bezsenność w Seattle

Tom Hanks i Meg Ryan (Fot. materiały prasowe)

Trudno uwierzyć, że bezdyskusyjnie jedna z najlepszych komedii romantycznych w historii kina, świętowała w tym roku 25. urodziny. Warto ten jubileusz świętować co najmniej jednym seansem. A warto, bo mimo upływu czasu, żarty wciąż śmieszą, romantyczne chwile nadal wzruszają, a aktorska para – Tom Hanks i Meg Ryan – nadal zachowują się, jakby byli dla siebie stworzeni. Niezależnie od tego, czy tłem ich miłosnych potyczek byłoby Seattle, Nowy Jork, czy jakiekolwiek inne miasto na świecie. 

Powrót do przyszłości

Christopher Lloyd i Michael J. Fox (Fot. materiały prasowe)

Kolejny film z chlubną już historią. Pierwszą część komedii science fiction widzowie mogli oglądać w kinach w 1985 roku, czyli wtedy, gdy wielu naszych czytelników nie było jeszcze na świecie. Drugą, która opowiadała o przyszłości, czyli o 2015 roku, też warto zobaczyć, choćby po to, żeby przekonać się, która z filmowych przepowiedni się spełniła. Ale najważniejsze są nie efekty specjalne, które trącą dziś myszką, ale uniwersalne wartości – przyjaźń, ponad podziałami nie tylko pokoleń, ale nawet epok, ciekawość świata skłaniająca do poznawania nie tylko w przestrzeni, ale także w czasie, oraz tęsknota za tym, żeby nie być uwięzionym w jednym momencie historii. Nie mówiąc już o tym, że stylówki Marty'ego McFly'a, łącznie oczywiście z majtkami Calvina Kleina, to już klasyka mody. 

Dziennik Bridget Jones

Renee Zellweger (Fot. materiały prasowe)

Na tym filmie wychowały się starsze siostry, teraz oglądają je młodsze, a za kilka lat rozterki Bridget Jones doskonale zrozumieją ich córki. Film, który niedługo świętować będzie 18. urodziny, ostatnio w dobrym tonie jest krytykować. Bo nie dość feministyczny. Bo bohaterka dokonuje niewłaściwych wyborów. Bo nie potrafi być samodzielna. Ale nawet jeśli „Dziennik” oglądać będziemy nie jako czułą, ciepłą i bezpretensjonalną opowieść o singielce, a wyłącznie jako świadectwo epoki, a konkretnie przełomu wieków, warto. Możemy się założyć, że za rok do filmu wrócicie, cytując co lepsze hasła z „Christ, is that blue soup?” na czele. 

E.T.

Drew Barrymore (Fot. materiały prasowe)

Kto choć raz nie popłakał się po słowach „E.T. go home”, chyba ma serce z lodu. Opowieść o przyjaźni dziewczynki i kosmity powstała na długo przed „Stranger Things”, ale bez niej współczesne, lekko kampowe, produkcje nawiązujące do lat 80., nie miałyby skąd czerpać inspiracji. Jedno z największych dzieł Stevena Spielberga wylansowało też Drew Barrymore, wtedy słodką sześciolatkę, potem uzależnioną od narkotyków nastolatkę, a dziś ikonę kina.

Opowieści z Narni

Bohaterowie „Opowieści z Narni” (Fot. materiały prasowe)

Między fanami filmowego cyklu sprzed kilkunastu lat, a miłośnikami brytyjskiego serialu z lat 80-tych, nie ma zgody. Wcześniejsza realizacja co prawda lepiej oddała odrobinę mrocznego ducha sagi C.S. Lewisa, ale hollywoodzka superprodukcja sprawiła, że o wielkości Aslana przekonał się cały świat. W wielu rodzinach rodzeństwo Pevensich jest tak uwielbiane, że każdy utożsamia się z jednym z bohaterów. Najlepiej oczywiście być Łucją – dojrzałą na swój wiek dziewczynką otwartą na świat, która niczego się nie boi. 

Tajemniczy ogród

Bohaterowie filmu Agnieszki Holland (Fot. materiały prasowe)

W tym roku o Agnieszce Holland znów było głośno. Za sprawą „Pokotu”, serialu „1983”, a także bezkompromisowych wypowiedzi politycznych. W święta warto cofnąć się o 25 lat wstecz, by zobaczyć jeden z najlepszych, choć najmniej docenianych, filmów polskiej reżyserki. Ekranizacja powieści Frances Hodgson Burnett jest można nawet lepsza niż literacki pierwowzór. Mary Lennox, która odkrywa tajemniczy ogród, a wraz z nim miłość, poświęcenie i nadzieję, u Holland staje się silniejsza, bardziej dojrzała i samodzielna niż w brytyjskiej powieści. Bez tej filmowej lektury dorastanie dziewczynek jest niepełne. 

Małe kobietki

„Małe kobietki” (Fot. materiały prasowe)

W czasach, gdy feminizm wreszcie stał się jednym z najważniejszych tematów kina, doczekaliśmy się dwóch nowych ekranizacji klasycznej powieści Louisy May Alcott. W ubiegłym roku powstała serialowa wersja z Mayą Hawke i Emily Watson w obsadzie, teraz trwa produkcja flmowych „Małych kobietek” w reżyserii Grety Gerwig (aktorki kina niezależnego i twórczyni „Lady Bird”). Przed kamerą wystąpią m.in. Saoirse Ronan, Timothee Chalamet, Emma Watson i Meryl Streep. Przed premierą wracamy jednak do wersji z połowy lat 90-tych z ówczesną ikoną Winoną Ryder w roli Jo, najbardziej zbuntowanej z sióstr March. 

Droga do domu

Anna Paquin, Dana Delany i Jeff Daniels (Fot. materiały prasowe)

Najmniej bodaj znany film z listy. Co nie znaczy, że nie warto przekonać się, że jest co najmniej tak wzruszający jak „Moja dziewczyna”. Amy i jej tata postanawiają zagubione stado gęsi odprowadzić do ciepłych krajów. Opowieść o sztuce latania, dotykaniu niemożliwego i miłości do natury to lekcja otwartości dla każdego dziecka – dużego i małego. 

Gwiezdne wojny

„Gwiezdne wojny” (Fot. materiały prasowe)

I znów, tak jak w przypadku „Harry'ego Pottera”, możemy zacząć od pierwszych (a więc chronologicznie środkowych) filmów z lat 70-tych albo od razu przeskoczyć do aktualnych produkcji, w oczekiwaniu na przyszłoroczną premierę. Dzięki kilku dodatkowym filmom uniwersum „Gwiezdnych wojen” jeszcze się poszerzyło. Nie sposób spamiętać wszystkich bohaterów, poznać wszystkich światów, ani kiedykolwiek znudzić się jednym z najgenialniejszych dokonań w historii kina. Dzieciaki zobaczą w niej fantazyjne postaci, obce planety i szybkie pościgi, a dorośli – przypowieść o odwiecznej walce dobra ze złem. 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę