Znaleziono 0 artykułów
04.08.2019

Gdzie na randkę w Warszawie

Loreta Bar /(Fot. materiały prasowe)

Miejsce na pierwszą randkę. Niesztampowe czy niezobowiązujące? Wystawna kolacja czy drink nad Wisłą? W modnym lokalu czy gdzieś poza głównym restauracyjnym szlakiem? Sprawdzamy!

Wybór miejsca na pierwszą randkę potrafi spędzić sen z powiek, zwłaszcza kiedy zdamy sobie sprawę, że lokal powie sporo o nas i o tej drugiej osobie, może narzucić konkretną atmosferę spotkania, a w dodatku przysporzyć nam kłopotów – wpadniemy na znajomych, których akurat wolelibyśmy nie spotkać, utkniemy w eleganckiej restauracji bez możliwości ucieczki…

Pierwsza randka często jawi się jako wyzwanie. Ekscytacja miesza się z niepokojem, chcemy jak najlepiej wypaść przed nowo poznaną osobą, ale też boimy się, że ta osoba nie przypadnie nam do gustu lub zabraknie tematów do rozmowy i zapadnie krępująca cisza. Dlatego właściwy dobór miejsca, gdzie te nasze wzloty i upadki mają się odbyć, wydaje się naprawdę ważny.

Jak poznałem waszą matkę

Wielu osobom włącza się przy okazji potrzeba zaimponowania, wydaje się, że pierwsze spotkanie jest w 100 proc. decydujące i musi zapaść w pamięć, a najlepiej podbić czyjeś serce. No i jak zaiskrzy, to co będziemy opowiadać dzieciom i wnukom? Że po prostu poszliśmy na spacer czy drinka? Cóż, popkultura nieźle namieszała nam w głowach, karmiąc nas obrazami niecodziennych randek, pocałunków w deszczu, pogoni za ukochanymi na złamanie karku.

Tymczasem z badań doświadczeń randkowych wynika jasno – pierwsze spotkanie najlepiej odbyć w niezobowiązującym miejscu. Ma być bezpiecznie, miło i na luzie. Bo – jak radzi Helen Fisher, antropolożka, autorka bestsellera „Anatomia miłości” i ekspertka randkowego serwisu Match.com – pierwszą randkę wypada potraktować jak rozmowę o pracę i zdobywać konkretne, istotne informacje. Używamy funkcjonalnych, zaawansowanych technologicznie aplikacji do poznawania ludzi, co wymusza niejako zmianę reguł gry. Nie to, że nie ma być romantycznie, erotycznie i tak dalej. Po prostu wszystko w swoim czasie. Najpierw trzeba się obwąchać.

Krewni i znajomi królika

Loreta Bar ( Fot. materiały prasowe)

Jakie miejsce więc wybrać, aby móc swobodnie poznawać swoje wady i zalety? Jakiś czas temu team aplikacji randkowej Clover donosił, że najczęściej wybieranym w Stanach miejscem na pierwsze spotkanie jest… Starbucks. Oczywiście i u nas kawiarni tej sieci nie brakuje, ale bez wątpienia jest wiele innych lokali, które są bardziej „sexy”. Świetne na randkę wydają się ulokowane w Śródmieściu Loreta Bar na dachu hotelu Puro, eklektyczna Regina przy Koszykowej lub jej krewny, czyli MOD przy Oleandrów, Wozownia albo Paloma nad Wisłą z pysznymi drinkami i ofertą dań wege, Veganda, bistro Eden na Saskiej Kępie… Miejsca znane, lubiane – czytaj: oblegane. Więc oprócz problemu ze znalezieniem stolika mamy niemal gwarantowane, że spotkamy bliższych lub dalszych znajomych, którym niekoniecznie na pierwszej randce chcemy przedstawiać potencjalną kandydatkę czy kandydata na związek lub romans.

Pacyfik /(Fot. materiały prasowe)

Na królewskim trakcie

O pomoc w znalezieniu miejsc na pierwszą randkę poza głównym szlakiem barowo-restauracyjnym zwracam się więc do Basi Stareckiej, dziennikarki kulinarnej prowadzącej bloga Nakarmionastarecka.pl, która proponuje restaurację Lotos przy Belwederskiej. – To miejsce retro, z klimatem, gdzie czas się dosłownie zatrzymał – opowiada. – Zjemy tam polskie dania, swego rodzaju comfort food będący powrotem do dzieciństwa, co może otwierać, sprzyjać bliższemu poznaniu się, wprawiać w dobry nastrój, uruchomić wspomnienia.

Lotos /(Fot. materiały prasowe)

Brzmi to nieźle, ale muszę przyznać, że zawsze krępuje mnie jedzenie przy kimś nowym, wszystko mi staje w gardle. I wiem, że nie ja jedna tak mam. Dlatego często wybieram po prostu spacer, byle w świetle dnia, na przykład po Saskiej Kępie, szlakiem architektonicznych perełek, który ewentualnie można skończyć w restauracji Biała – zjedz i wypij ulokowanej w modernistycznej willi z przepastnym ogrodem. Ze względu na architekturę warto się wybrać także na randkę po Żoliborzu, a po drodze wstąpić do jakiejś kameralnej winiarni czy wziąć na wynos aromatyczną, pobudzającą kawę z Faworów czy Secret Life Cafe. Oczywiście spacerowym klasykiem są Łazienki Królewskie, choć ja wolę szwendać się po osiedlu fińskich domków na Jazdowie, żeby nie było za romantycznie. – W takim razie miejscem dla ciebie może być Dzik przy Belwederskiej – wyrokuje Starecka. – W środku jest wiele miłych i intymnych zakamarków, w ogródku można się ukryć za jakimś przyjemnym krzewem, cieszyć przyrodą i w niezobowiązującej atmosferze skupić się na randkowaniu.

Biała Zjedz i Wypij /(Fot. materiały prasowe)

Schadzka w barze

Naczytałam się jednak różnych randkowych poradników i wszędzie radzą, aby na początek pójść na niezobowiązującego drinka. I wybrać miejsce, z którego łatwo uciec. Serio. Oczywiście w tym przypadku przychodzi mi na myśl barStudio czy Cafe Kulturalna – jedna z moich koleżanek opuściła tam randkę, mówiąc, że idzie do toalety, i już nigdy nie wróciła. Nie testowałam takiego rozwiązania, choć bywałam na spotkaniach do tego stopnia nieudanych. Zawsze udawało mi się jednak zakończyć je szybko i oficjalnie, nawet bez ratowania się „niewyłączonym żelazkiem”. Niestety lokale na placu Defilad znów równają się spotkaniu znajomych. Dlatego z miejsc „bezpiecznych”, ale raczej w tygodniu, polecam Koko & Roy przy Wilczej, a Basia Starecka bar Pacyfik przy Emilii Plater. – Fajna, ciekawa, ale i niezobowiązująca kuchnia, dobre drinki. I stamtąd też można łatwo nawiać – śmieje się. – Dobrym miejscem na schadzkę może być bar w obrosłym legendą hotelu Sofitel Victoria, który przeszedł niedawno lifting. Bar z przyciemnionym, wręcz „pościelowym” oświetleniem i z nowoczesnymi drinkami ulokowany jest w lobby. Plusem tego miejsca jest, że w razie potrzeby możemy się szybko przenieść do hotelowego pokoju.

Azja Express

Ale zanim wylądujemy z kimś w łóżku, chcemy go zwykle jak najlepiej wybadać. A w sieci, jak wiadomo, mniej lub bardziej kreujemy swój wizerunek, przybieramy różne maski, więc to pierwsze spotkanie powinno nam wyjaśnić, z kim mamy do czynienia. Basia Starecka proponuje więc mikrowyprawę, dzięki której wybadamy podejście naszej potencjalnej partnerki czy partnera do innych kultur.

Regina ( Fot. Krystian Lipiec)

Ludzi najlepiej się poznaje w podróży, w nietypowych sytuacjach, więc wybrałabym się na randkę do Azji – mówi. – Może to być np. wycieczka do Wólki Kosowskiej, gdzie oprócz wyzwań kulinarnych staną przed nami i takie, jak się dogadać w wietnamskiej knajpie – bo raczej nie po polsku czy angielsku, bardziej mową ciała. Tak możemy przetestować otwartość, ciekawość świata i nastawienie do innych ludzi naszego wybrańca lub wybranki. Choć to plan, który ma ograniczone możliwości ucieczki i może się stać bronią obosieczną– dodaje Basia. – Bliższą opcją może być więc Marywilska 44, gdzie polecam bar Nam Saigon prowadzony od lat przez dwóch braci, którzy pierwotnie działali na Stadionie Dziesięciolecia, czy bary na Bakalarskiej. Inne miejsce, tym razem z ukraińskim jedzeniem, nadające się do testów, to U Sióstr na ulicy Złotej za Dworcem Centralnym – autentyczne smaki, czuć w jedzeniu serce, potrafi ono poruszyć. Są tam fantastyczne gałuszki, czyli takie pampuchy, pyzy na parze, bardzo lekkie, obłoczne, całuśne, wręcz zmysłowe. W sezonie letnim koniecznie skosztujmy tych na słodko z jagodami i z zimną, tłustą śmietaną. Wprawdzie ubrudzimy się jagodami, ale można się z tego pośmiać i rozładować napiętą atmosferę.

Belvedere ( Fot. materiały prasowe)

Paryż vs. Saint Tropez

Skoro jesteśmy przy wyzwaniach, to jednak podpytuję Basię o miejsca bardziej „wymagające”, filmowe, gdzie nie wypada się nie wystroić. – Bardzo lubię restaurację Belvedere w Łazienkach Królewskich. Myślę, że marząc o sekretnej i eleganckiej randce, można zarezerwować sobie balkonik w koronach tropikalnych roślin oranżerii i poczuć się naprawdę wyjątkowo. Także wszystkie restauracje Daniela Pawełka, którego cenię, utrzymane są w romantycznej, paryskiej oprawie – jak, dajmy na to, Brasserie Warszawska przy Górnośląskiej z dużym wyborem świeżych ostryg – rekomenduje Starecka. – Generalnie nie radziłabym jednak na pierwsze randki wybierać miejsc eleganckich, takich, gdzie co chwilę przez ramię zagląda nam kelner i pyta, czy wszystko w porządku. I tak jesteśmy pewnie dość skrępowani, a to nas dodatkowo zestresuje, zwłaszcza jeśli na co dzień nie chodzimy na ostrygi i szampana. Według mnie to świetny plan na świętowanie kolejnego spotkania.

Lukullus ( Fot. materiały prasowe)

Ustalamy więc zgodnie, że lepiej stawiać na miejsca, które nie wymuszają konwencji, gdzie panuje swobodna atmosfera i serwuje się „łatwe jedzenie”. Idąc tym tropem, układamy scenariusz idealnej randki – spacer po parku Rydza-Śmigłego na Powiślu i wizyta w pobliskiej lodziarni Lukullus w St. Tropez przy ulicy Rozbrat. – Wnętrze wydaje mi się szalenie erotyczne, prowokujące do uruchomienia wyobraźni, można je odczytywać na wielu poziomach i mieć z tego fascynujący temat do dyskusji – twierdzi moja rozmówczyni. – Dodajmy do tego obłędne lody i desery, ale i suszenie rąk pod złotą dmuchawą w kształcie pośladków. To wszystko działa na zmysły.

MOD ( Fot. Krystian Lipiec)

Rachunek zysków i strat

Wychodząc na lody, wino czy kolację nie da się uniknąć kwestii pieniędzy – dla wielu z nas wciąż krępującej i trudnej do poruszenia. Dziś jednak normą powinno być dzielenie rachunku, to od początku ustala warunki relacji, o to walczyłyśmy. – Wypada dorzucić się do rachunku, tym bardziej że umawiamy się przez aplikacje, które wydają się równościowe, opierają się na wzajemnym zmatchowaniu – przyznaje Basia Starecka. – Możemy też w razie czego zaproponować kawę czy deser w kolejnym lokalu i nasza chęć rewanżu powinna spotkać się z aprobatą.

Jak wspomniałam na początku, dla wielu osób randki są pod różnymi względami wyzwaniem. Nic więc dziwnego, że te nieudane uznajemy za stratę czasu, zniechęcamy się do kolejnych spotkań. Jestem jednak zdania, że randkowanie się opłaca. Powoli wchodzi w krew swobodne rozmawianie z nieznajomymi, stajemy się bardziej towarzyscy, poznajemy swoje potrzeby, pokonujemy słabości. I nawet z najgorszej randki zawsze coś wyciągniemy. Choćby anegdotę do opowiadania przyjaciołom.

 

Paulina Klepacz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę