Znaleziono 0 artykułów
14.12.2019

Harry Styles: Chłopak z plakatu

Harry Styles (Fot. Tim Walker)

Ambasador Gucci, gospodarz gali MET, najlepiej ubrany Brytyjczyk – w ciągu 10 lat w show-biznesie z wokalisty boysbandu One Direction Harry Styles awansował na boga rocka. Pozostał jednocześnie tym chłopakiem, którego plakat mamy pozwalają swoim córkom wieszać nad łóżkiem. Ta sztuka udaje się nielicznym. 13 grudnia do sprzedaży trafił drugi solowy album muzyka – „Fine Line”.

O istnieniu Harry’ego Stylesa dowiedziałam się, gdy zaczął się spotykać z Taylor Swift. Parę sfotografowano w Central Parku. Ona w budrysówce, sweterku z liskiem i zrobionym na drutach szaliku, on w czapce typu beanie, dżinsowej koszuli i bluzie z kapturem. Starsza od Stylesa o pięć lat Swift (rocznik ’89) chciała przypominać licealistkę. Był początek 2012 roku, a ja wciąż byłam najzagorzalszą fanką dziewczyny, która właśnie wydała album „Red”, będący jej przepustką do panteonu popu. Byłam już jednak o wiele za stara, żeby słuchać One Direction, w którym Styles zapewniał wszystkie fanki o swojej miłości: „Gotta Be You”. Z racji wieku w boysbandach zatrzymałam się na Backstreet Boys, New Kids on the Block i Take That.

Dwa lata później usłyszałam „Style” z płyty „1989”, gdzie Taylor opowiedziała o swojej miłości, która w międzyczasie oczywiście się skończyła. „You got that James Dean daydream look in your eye” – śpiewała, nie wiedząc nawet, jak prorocze okażą się jej słowa o tym, że „We never go out of style”. Minęło kolejnych pięć lat, a Harry nie tylko nie wychodzi z mody, ale też stał się jej ikoną. Ona zaś najważniejszą artystką mijającej dekady.

Harry z Kendall Jenner (Fot. Getty Images)
Harry na gali MET w koronkach (Fot. Getty Images)

Chłopaki z One Direction – oprócz Stylesa zespół tworzą Niall Horan, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Liam Payne – sami nazywają się chełpliwie najwspanialszym boysbandem świata. Zwróciłam na Stylesa uwagę ponownie, gdy usłyszałam „Sign Of The Times”, jego pierwszy solowy singiel z wiosny 2017 roku. Brzmiał braćmi Gallagher, Robbiem Williamsem i Eltonem Johnem. Po drugim albumie – „Fine Line” – jest już jasne, że Styles chce zostać prawdziwą gwiazdą rocka. Kimś takim jak Mick Jagger, kto do osiemdziesiątki będzie symbolem seksu, biegającym frenetycznie po scenie z mikrofonem. Z coraz młodszymi partnerkami poza sceną.

„Fine Line” pojawia się na rynku w trzech odsłonach: na CD, winylu oraz w wersji specjalnej zawierającej 32-stronicową książeczkę z ekskluzywnymi zdjęciami zrobionymi w czasie powstawania płyty. Album zapowiadały artystowskie teledyski. „Adore You” to historia dziwnego chłopca z fikcyjnej wyspy rybackiej Eroda. Jest tu coś ze społecznikowskich filmów Kena Loacha, trochę surrealizmu Tima Burtona, a może realizmu magicznego „Mrocznych materii” z HBO. Narrację o outsiderze Stylesie, który chce łowić złote rybki, prowadzi wokalistka Rosalía. Za kamerą stanął reżyser Dave Meyers, który nakręcił „Señoritę” Shawna Mendesa i Camili Cabello oraz „Bad Guy” Billie Eilish. Wcześniej do sieci trafił „Lights Up” – orgiastyczny manifest otwartości. Na ekranie Styles pokazuje wytatuowaną klatę, pocąc się w tanecznym uścisku z dziewczynami i chłopakami. Trochę w klimacie „Waiting for Tonight” Jennifer Lopez sprzed 20 lat. Fani potraktowali teledysk jako potwierdzenie, że ich idol jest biseksualny albo panseksualny, a z pewnością nie lubi szufladkowania. – To piosenka o wolności – przyznaje Styles. – O samoświadomości, poszukiwaniu siebie i swobodzie. To pozytywny song o akceptacji siebie. Jak zauważa dziennikarz „Rolling Stone”, który przeprowadził z artystą wywiad okładkowy do najnowszego numeru, Harry jest w wieku, w którym człowiek się zastanawia, kim jest. Stawia pytania o gender, tożsamość, męskość. – Moi kumple lubią mówić o uczuciach – tłumaczy Styles na łamach magazynu.

Chłopak z gitarą (Fot. Getty Images)

Zdradza, że większość piosenek z nowego albumu było inspirowanych „seksem i smutkiem”. Na dopracowanej okładce z arbuzem, nawiązującym do singla „Watermelon Sugar”, wokalista nosi spodnie z wysokim stanem z oficerskimi guzikami, jak Beatlesi w sesjach do „Sgt. Pepper”, i różową rozpiętą koszulę. Jako przyjaciel, ambasador i współpracownik Alessandra Michelego z Gucci (jest twarzą Gucci’s Mémoire d’une Odeur – uniseksowego zapachu) wie, że pokolenie współczesnych 20-latków jest płynne płciowo. Dlatego z dumą nosi torebkę, maluje paznokcie na miętowo i kreśli czarne kreski na powiekach. Na tegorocznej gali MET, której był gospodarzem obok Lady Gagi, Sereny Williams, Michelego i Anny Wintour, pokazał się w czarnych koronkach. Nietrudno było zobaczyć w nim inkarnację Oscara Wilde’a, a właściwie niebezpiecznie pięknego Doriana Graya.

Harry Styles (Fot. Tim Walker)

Znakiem rozpoznawczym Stylesa są włosy w nieładzie. Gdy któregoś razu chciał je ściąć, by zrzucić etykietkę ładnego chłopca, veto zgłosili jego styliści, członkowie zespołu, a nawet mama i siostra. To właśnie one są najbliższymi mu kobietami. Umawiał się już z Carą Delevingne, Kendall Jenner i Taylor Swift, ale miłości jeszcze nie znalazł. – W feminizmie nie chodzi o to, że mężczyźni powinni spłonąć w piekle. Liczy się równość – mówi, dodając, że pozostaje pod silnym wpływem kobiecej energii. Jego wybranka albo wybranek nie będą mieli łatwo. – Harry wciąż jest moim małym chłopcem – mówi jego mama, do której syn dzwoni pięć razy dziennie, a jeśli nie może, pisze SMS-y. – Jest bardzo romantyczny – twierdzi mama. Wspomina, że w dzieciństwie nie planował śpiewać. Miał zostać fizjoterapeutą, studiował prawo, socjologię i ekonomię. Owszem, grał w zespole White Eskimo, ale były to chałtury na weselach.

Aż wystąpił w „X-Factor”. W telewizji 16-letni Harry zaśpiewał „Isn’t She Lovely” Stevie’ego Wondera wystarczająco dobrze, żeby poznał się na nim Simon Cowell, najpotężniejszy człowiek show-biznesu na Wyspach. Harry trafił do zespołu, który za jego sugestią nazwany został One Direction. Chłopcy obrali jedyny słuszny kierunek: sławę. Harry, najmłodszy w grupie, nie miał problemu z piszczącymi fankami. Pławił się w popularności. Chciał być chłopakiem z plakatu, grzecznie udzielał wywiadów, nie przestawał pracować, poszerzając stopniowo pole działania. W 2017 roku, gdy zespół zrobił sobie przerwę, nagrał solowy debiut, wystąpił też u Christophera Nolana w wojennej „Dunkierce”.

Na szczęście współczesność pozwala Stylesowi na bycie freakiem. Poster boy nie musi już być ugrzeczniony. W dobie, gdy Billie Eilish dorównuje popularnością Taylor Swift, jest wreszcie miejsce dla idoli różnych ras, wyznań i tożsamości. – Nieważne, czy jesteś czarny, czy biały, homo- czy heteroseksualny, bądź, kim chcesz. Kocham każdego z was – zapewnia Styles fanów, jednocześnie ciesząc się z tego, że oni pozwalają mu na pełnię ekspresji.

Harry Styles (Fot. Tim Walker)

Na liście jego idoli znaleźć można przewidywalne nazwiska i zespoły – David Bowie, Joni Mitchell, Van Morrison, Fleetwood Mac (Stevie Nicks to jego dobra przyjaciółka), Sex Pistols. Chętnie podkreśla też duchową więź z muzykami ze złotej ery rocka. Tak jak Mick Jagger i spółka uwielbia przemierzać Kalifornię kabrioletem, jeść grzybki nad basenami drogich hoteli i pisać piosenki po nocach spływających alkoholem, tańcem i seksem. – Iggy Pop powiedział kiedyś, że umawia się tylko z kobietami, które złamią mu serce. Gdy masz 25 lat, robisz dokładnie to – spotykasz się z ludźmi, którzy cię zniszczą. Bo to pozwala ci zajrzeć w głąb siebie – tłumaczy. Dobrze, że Harry nie boi się zagubić. Tylko w ten sposób odnajdzie swoją muzykę.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę