Znaleziono 0 artykułów
06.11.2020

Historia jednego zdjęcia: Julia i Emma Roberts w 2010 roku

(Fot. Getty Images)

Dziesięć lat temu na premierze wspólnego filmu „Walentynki” królowa komedii romantycznych z lat 90. mianowała 19-letnią wówczas bratanicę swoją następczynią.

Gdy się uśmiechamy, pokazujemy za dużo zębów – śmiała się Emma Roberts w programie telewizyjnym Busy Philipps, zapytana o to, co łączy ją ze sławną ciotką Julią (jest córką brata Julii, Erica i Kelly Cunninghamów). Punktów zbieżnych jest o wiele więcej. I Emma, i Julia mają orzechowe oczy, mocno zarysowane brwi i dołeczki w policzkach. Już w 2010 r. na premierze „Walentynek” było jednak widać, że Emma nie chce naśladować Julii. Gwiazda pokazała się jak zwykle w czerni, tym razem od Christiana Diora, z włosami rozpuszczonymi w swobodne fale. Emma do dziś woli słodkie sukienki – w kwiatki, z cekinami, w pastelowych barwach. Wtedy wybrała małą białą od Jenny Packham, ulubionej marki dorastających gwiazdek.

Już wtedy Emma nie ustępowała Julii talentem. W latach 90., po „Pretty Woman”, „Uciekającej pannie młodej” czy „Notting Hill”, widzowie zakochali się w Julii Roberts. I chcieli zakochiwać się tak, jak ona na ekranie – bez pamięci, w zabójczo przystojnym amancie, zawsze z happy endem.

Teraz przedstawicielki pokolenia milenialsów flirtu towarzyskiego powinny uczyć się od Emmy. Jej netfliksowa komedia romantyczna „Randki od święta” utrzymuje się na szczycie rankingów popularności od premiery. Rodzina granej przez Roberts Sloane nie może jej wybaczyć, że wciąż jest singielką. Umawia się więc z Jacksonem (Luke Bracey, piękny jak każdy Australijczyk w Hollywood), że będą spotykać się tylko od święta. Piją więc razem zielone piwo w Dniu Świętego Patryka, tequilę na Cinco de Mayo i poncz na Halloween. Wbrew założeniom, ale zgodnie ze scenariuszem filmów o miłości, Sloane i Jackson szybko nie mogą bez siebie się obyć. Ale jak powiedzieć drugiej stronie, że pragnie się zaangażowania wykraczającego poza friends with benefits? Mimo komercyjnej konwencji „Randki od święta” oddają dylematy randkujących trzydziestolatków. Kto może pierwszy powiedzieć: „kocham cię”? Czy seks coś jeszcze znaczy? Jak się zaangażować tak, żeby niczego nie stracić? Schemat filmów z lat 90. z Julią Roberts był prostszy. Perypetie kochanków, choćby nie wiadomo, jak skomplikowane, miały ich w końcu doprowadzić do oświadczyn albo do ołtarza.

Jestem dumna, że mogłam zagrać w tym filmie, który daje odrobinę radości, nostalgii i romansu w trudnych czasach. Ostatnio mam dosyć wiadomości i pełnych przemocy filmów. Potrzebuję komedii z przeszłości, żeby znów poczuć się dobrze – mówiła Emma w programie „Entertainment Tonight”. Nic dziwnego, że „Randki od święta” zapowiadają ogromny świąteczny program Netfliksa – nie doczekamy do Gwiazdki, już teraz pilnie potrzebujemy eskapizmu.

Prywatne życie Emmy Roberts przypomina współczesną wersję komedii romantycznej. Po długoletnim związku z Evanem Petersem, kolegą z planu filmu „Tylko dla dorosłych”, a potem serialu „American Horror Story”, Emma po cichu związała się z Garrettem Hedlundem, przebrzmiałym przystojniakiem, który kiedyś świetnie się zapowiadał (i zdobywał serca Kirsten Dunst i Lindsay Lohan). Niedługo Emma urodzi pierworodnego syna, co ogłosiła na Instagramie dyskretnie i dowcipnie. Podpisała zdjęcie z Garrettem i brzuszkiem: „Z dwoma ulubionymi chłopakami”. Nie wiadomo, czy Emma zrobi sobie urlop macierzyński, bo jest teraz na fali. A poza tym pracuje bez przerwy od dziewiątego roku życia. Wtedy zadebiutowała u Teda Demme’a w narkotycznym „Blow”. Ale już wcześniej spędzała czas na planach filmowych Julii – prace nad „Erin Brockovich” z 2000 r., za który ciocia dostała Oscara, Emma wspomina jak kolonie. Rok później była statystką w „Ulubieńcach Ameryki”, kolejnej komedii romantycznej Julii. Obserwowała od najmłodszych lat, że ciocia nie ogranicza się do jednego gatunku. Choć królowała w filmach o miłości, poważniejszymi produkcjami walczyła o uznanie krytyków.

Dlatego filmografia Emmy też jest pełna sprzeczności – z jednej strony pierwszą główną rolę zagrała w serialu dla dzieciaków „Nieidealna” (2004-2007) o zwyczajnej dziewczynie, która pisze piosenki o swoim życiu (Roberts obiecała kilka dni temu, że jeśli jej fani zagłosują na prezydenta, udostępni film z castingu). Potem wydała też płytę „Unfabulous and More” z piosenkami z telewizji (słuchając dziś „Dummy”, można się tylko cieszyć, że Roberts wybrała aktorstwo). Za rolę Adie dostała wiele Teen Choice Awards. Z drugiej strony, bardziej wyrafinowanej publiczności pokazała się w „American Horror Story” i „Królowej krzyku”, dołączając do ulubienic Ryana Murphy’ego. Dla tych produkcji rzuciła studia – po maturze zaczęła anglistykę na prestiżowym Sarah Lawrence College. Miłość do literatury pozostała – od trzech lat z najlepszą przyjaciółką prowadzi instagramowy klub książki Belletrist, gdzie poleca najlepsze nowości.

„Wszystkiego najlepszego dla dziewczyny, którą kocham najbardziej na świecie. Tak, o tobie mowa, Emmo” – napisała Julia na Instagramie w lutym tego roku z okazji 29. urodzin bratanicy. Mała Emma często spędzała wakacje z ciotką, jej mężem Dannym Moderem i ich trójką dzieci. – Nic się przez te lata nie zmieniła. Martwiłam się, że woda sodowa uderzy jej do głowy albo że Hollywood ją zniszczy. Nic takiego się nie wydarzyło. Jest wciąż tą samą dziewczyną, bo wie, czego chce, i jak to osiągnąć – mówiła Julia w wywiadzie dla „Los Angeles Times” z 2013 r.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę