Znaleziono 0 artykułów
29.11.2019

„Historia małżeńska”: Koniec miłości

Scarlett Johansson i Adam Driver (Fot. materiały prasowe)

Nicole chce odejść od Charliego. On wciąż ją kocha, ona pragnie wolności. Łączą ich dom, wspólna praca i przede wszystkim syn. Chcą dla niego jak najlepiej. Ale czy uda się przetrwać rozstanie bez bólu? Scarlett Johansson i Adama Drivera w melodramacie Noah Baumbacha oglądamy od 6 grudnia w Netfliksie.

Być może najgorszym z uczuć, jakie można poczuć w związku, jest obojętność. Jeśli obie strony przestają się starać, sytuacja jest z pozoru prosta. Wystarczy przyznać się do porażki, podziękować i odejść. Gorzej, gdy jeden z partnerów marzy o wolności, a drugi nie widzi w związku problemu. Co więcej, kocha, więc nie rozumie, dlaczego się nie udało. Charlie (Adam Driver) z „Historii małżeńskiej” nie spodziewa się odejścia Nicole (Scarlett Johansson). Zaabsorbowany pracą reżyser teatralny z Nowego Jorku jest przekonany, że wraz z żoną – gwiazdą jego spektakli – tworzą idealny zespół. Ich oczkiem w głowie jest syn Henry.

Scarlett Johansson i Laura Dern (Fot. materiały prasowe)

Na początku film daje nadzieję na polubowne załatwienie spraw. W końcu bohaterów oprócz małżeństwa łączą też przyjaźń i wieloletnie zawodowe doświadczenie. Umiejętność mediacji powinni mieć w małym palcu. Przecież wiele razy dyskutowali o niuansach scenariusza, negocjowali natężenie emocji, ustalali grafik. Okazuje się jednak, że dzielenie życia na pół to wyższa szkoła jazdy. Na scenę wkraczają prawnicy. Koncyliacja przeradza się w konflikt. Suchy język prawników zmusza do usystematyzowania pretensji z przeszłości. Niedocenione kompromisy, nieuświadomione poświęcenia, tłumiona gorycz wylewają jak szambo. Nic dziwnego, że Nicole tak szybko wraca do rodzinnego, pogardzanego przez „inteligenta” Charliego Los Angeles. Charlie traci grunt pod nogami, miota się między obronnym odszczekiwaniem a wyciem o miłość. Tylko jedno pozostaje pewne: najważniejszy jest Henry (Azhy Robertson). Instynkt rodzicielski i chęć zostania głównym opiekunem dziecka podsycają emocje.

Adam Driver i Azhy Robertson (Fot. materiały prasowe)

Na początku swojej kariery reżyser Noah Baumbach („Frances Ha”) nazywany był nowym Woodym Allenem. Kilkanaście lat temu to określenie nie budziło jeszcze takich kontrowersji. Przedstawiciel nowojorskiej inteligencji, syn krytyków filmowych, Georgii Brown i Jonathana Baumbacha, szybko stał się ekspertem od neurotycznych historii miłosnych. Z tematem rozwodu zmagał się już 14 lat temu w filmie „Walka żywiołów” (2005), który ugruntował jego zawodową pozycję. Reżyser przepracowywał wtedy rozstanie swoich rodziców. „Historia małżeńska” powstała w oparciu o doświadczenia rozwodu reżysera z aktorką Jennifer Jason Leigh. Film można jednak bez problemu czytać jako uniwersalną refleksję na temat pokolenia dzisiejszych 30- i 40-latków, którzy stają przed wyborem równie trudnym jak Nicole i Charlie.

Podobnie jak w „Walce…”, „Margot jedzie na ślub” (2007), „Frances Ha” (2013) i „Opowieściach o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane)” (2017) Baumbach fenomenalnie prowadzi aktorów. Adam Driver od lat z sukcesem łączy kino artystyczne z komercyjnym, jest więc posklejany z przeciwieństw – nieporadny, ale despotyczny, altruistyczny, ale skupiony na sobie, stadny, ale aspołeczny. Kreacją Charliego Driver spełnia pokładane w nim nadzieje. Rola Nicole bez wątpienia przyniesie Scarlett Johansson nominacje do ważnych nagród. Aktorka, która ostatnio ukrywała się za komiksową tarczą komercji, przypomina, że nie potrzebuje żadnych gadżetów, by wywoływać u widzów emocje.

Wcielający się w role prawników Laura Dern i Ray Liotta zasługują na największe pochwały. Ona postać Nory przyprawiła asertywnością Renaty z „Wielkich kłamstewek”, ale osłodziła praktycznym feminizmem. Jej oponent z luzem pogrywa ze stereotypem potężnego mężczyzny. W zwarciach Dern i Liotty lecą iskry. Nie można też zapomnieć o Julie Hagerty w roli zapatrzonej w Charliego matki Nicole, Sandry, i Merritt Wever, która ostatnio pokazała się w serialu „Niewiarygodne”.

Scarlett Johansson (Fot. materiały prasowe)

Z weneckiego festiwalu filmowego dzieło Baumbacha wyjechało bez nagród. Zapewne jury nie chciało rozpieszczać Netfliksa, uhonorowanego rok temu za „Romę”. „Historia małżeńska”, nawet jeśli chwilami zbyt teatralna, była jednym z najjaśniejszych punktów konkursu głównego. W zakulisowych rozmowach słyszałam, jak dzielono się doświadczeniami podobnymi do losów Nicole i Charliego. „Historia małżeńska” każe przyjrzeć się związkowi na schyłkowym etapie. Tym, od którego w prawdziwym życiu najchętniej uciekamy. Tak doskonałego kina nie warto szufladkować, trzeba je przeżywać.

Anna Tatarska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę