Znaleziono 0 artykułów
10.10.2021

Opowieść o pijanym słoniu

Fot. Materiały prasowe

Marka kosmetyczna Drunk Elephant podbiła światowy rynek beauty i wreszcie pojawiła się u nas. W ciągu zaledwie dziewięciu lat jej produkty osiągnęły status kultowych. Specjalnie dla „Vogue Polska” Tiffany Masterson, pochodząca z Houston w Teksasie twórczyni marki, opowiada o bezpiecznej i skutecznej pielęgnacji.

Co jest najważniejsze w Drunk Elephant?

Tiffany Masterson: Drunk Elephant jest dokładnie tym, co ja sama chciałabym dostać w kosmetykach. Używamy wyłącznie składników, które bezpośrednio wpływają na zdrowie skóry lub wspierają integralność receptur. Nie ma tam „wypychaczy” – mam na myśli składniki, które są w formule, aby wyglądała lub pachniała lepiej, ale nie przynoszą żadnych korzyści skórze. Może to dziwić, ale dla nas nie jest istotne, czy coś jest syntetyczne, czy naturalne, tylko czy jest biokompatybilne. Bo biokompatybilność oznacza, że skóra może rozpoznać formułę i od razu z nią współpracować.

Skupiamy się też na utrzymaniu odpowiedniej kwasowości skóry, drobnocząsteczkowej strukturze substancji, tak aby były łatwo przyswajalne oraz na skutecznych składnikach aktywnych, które realnie działają.

Ważne jest też to, czego nie ma?

To jeden z filarów naszej filozofii! Stworzyliśmy pojęcie: Suspicious 6™ (Podejrzana 6), które obejmuje wszystkie substancje szkodliwe i potencjalnie drażniące skórę – i unikamy ich jak ognia. W kosmetykach Drunk Elephant nie znajdziesz więc olejków eterycznych, wysuszających alkoholi, silikonów, chemicznych filtrów przeciwsłonecznych, substancji zapachowych i barwników oraz SLS. Wierzymy, że tych sześć wszechobecnych składników leży u podstaw większości problemów ze skórą. Nie powiedziałabym, że jeden jest gorszy od innych – każdy może zakłócać funkcjonowanie samej skóry i prowadzić do denerwujących problemów, takich jak skłonność do trądziku, wrażliwość, przesuszenie lub przetłuszczenie.

Fot. Materiały prasowe

Unikając „Podejrzanej 6” i używając wyłącznie składników odżywczych, biokompatybilnych, wspierających i ochronnych dostarczamy preparaty, które są w stanie odmienić ludzką skórę z typu: trądzikowa, mieszana, tłusta, sucha, wrażliwa – na: dobrze funkcjonująca, zdrowa i normalna. To jest jak dieta eliminująca szkodliwe składniki, a wyniki, które obserwujemy u naszych klientów, są niesamowite. To pełna nadziei wiadomość, która przemawia do dzisiejszego konsumenta, w każdym wieku i z każdego rodzaju skórą. Dlatego też nie mamy linii przeznaczonych całkowicie dla określonego typu skóry.

Postanowiłam zrobić jedną linię, z której każdy mógłby skorzystać, nie skupiając się na jednym, konkretnym problemie, takim jak nadwrażliwość lub wypryski. Moja idea to: mniej produktów z czystymi składnikami, których wszyscy możemy używać.

Chciałabym również zasugerować, że produkty do pielęgnacji twarzy nie powinny być pachnące, w żaden sposób. Nigdy! Miejmy nadzieję, że pewnego dnia spojrzymy wstecz i powiemy: czy możesz uwierzyć, że kiedyś nakładaliśmy olejki i perfumy na twarz?! Od klientów słyszę, że kiedy już przestaną, to nie ma możliwości powrotu. Patrzę na składniki kosmetyku jak na jedzenie, jak na to, z czego robię koktajle i posiłki. Sprawdziliśmy to: ta dieta eliminacyjna jest korzystna dla każdego rodzaju skóry!

Co doprowadziło cię do „pijanego słonia”?

Zajmowałam się w domu czwórką moich maluchów, kiedy postanowiłam zacząć sprzedawać odlotową, małą kostkę myjącą. Dodam, że hasła, które promowały to moje pierwsze mydło, były kompletnie nietrafione. Ale ta kostka rzeczywiście doskonale oczyszczała skórę. I wtedy mnie olśniło! Zorientowałem się, że ten produkt działa tylko z powodu tego, czego nie zawiera, czyli: olejków eterycznych, perfum, silikonów i wysuszających alkoholi. Przerwa od tych składników była dokładnie tym, czego potrzebowała moja skóra, aby powrócić do zdrowia. Kiedy już przetestowałam na samej sobie, co działa, a co nie – zastosowałam tę wiedzę, aby pomagać innym.

Fot. Materiały prasowe

Tak powstał pomysł stworzenia własnej marki. Naprawdę udało mi się znaleźć lukę na rynku i wypełnić ją linią produktów, która była klinicznie skuteczna, ale jednocześnie czysta i kompatybilna ze skórą. Zakup produktów do pielęgnacji skóry jest zawsze bardzo emocjonalnym przeżyciem. Z jednej strony możesz cieszyć się tym, że te kosmetyki działają i są bezpieczne jak te z marek aptecznych, a drugiej, kupujesz naturalne produkty do pielęgnacji skóry. Drunk Elephant ma wszystko, co najlepsze z obu tych światów.

Czy masz swój ulubiony rytuał, dzięki któremu czujesz się pięknie?

Moim ulubionym rytuałem są ćwiczenia. Trening jest dla mnie najlepszą formą dbania o siebie, która natychmiast poprawia moje samopoczucie. Ćwiczenia pomagają mi także oczyścić głowę i lepiej się koncentrować.

Jak kończysz dzień i odpoczywasz?

Pod koniec dnia uwielbiam siedzieć przy kominku, nawet latem! Robię długą kąpiel przy świecach, a potem ubrana w wygodną piżamę oglądam jakiś dobry kryminał. Ideał.

Moją największą inspiracją jest to, że pomagam ludziom mieć zdrową, szczęśliwą skórę.

Najbardziej ekscytujący moment w twojej karierze?

Trudno wskazać jeden moment, wszystko było niesamowite i jestem bardzo dumna z całej tej podróży oraz z zespołu, który zaprowadził nas tak daleko. Byłam w domu z czwórką dzieci… Ciężko mi to wyznać, bo to bardzo osobiste, ale ludzie powinni wiedzieć, że kiedy naprawdę ciężko pracujesz i nastawiasz się na coś, to może się wydarzyć. Kto by pomyślał, że mama samouk z Houston w Teksasie bez wcześniejszego doświadczenia może wprowadzić na rynek linię produktów do pielęgnacji skóry, która stanie się tak szybko globalnym przebojem? Mojemu rodzeństwu i przyjaciołom wydawało się to absolutnie poza moim zasięgiem.

Mój przykład pokazuje, że każdy może spełnić swoje najśmielsze marzenia przy wystarczającej determinacji, wierze w siebie, dyscyplinie i ciężkiej pracy. Ale też wiem, że jutro wszystko może się skończyć. Codziennie budzę się z zobowiązaniem w sercu, że będę pracować tak ciężko, jak musiałam pracować pierwszego dnia. Moja rada? Nigdy nie bierz niczego za pewnik.

Dlaczego Drunk Elephant?

Kiedy zaczęłam zbierać informacje na temat różnych składników, zakochałam się w afrykańskim olejku marula. Jest bardzo lekki, bogaty w witaminy, minerały i pomaga praktycznie każdemu rodzajowi skóry – od suchej po trądzikową. Zafascynował mnie też krążący wokół niego mit, według którego słonie upijają się owocami Maruli i są wtedy niesłychanie szczęśliwe. Postanowiłam, że moja poważna linia kosmetyków pielęgnacyjnych powinna mieć wesołą nazwę.

Fot. Materiały prasowe

Opowiedz nam jeszcze o ruchu #barewithus na Instagramie?

Dieta pielęgnacyjna polegająca na eliminacji Podejrzanej 6 zainspirowała ruch #barewithus na Instagramie. Ludzie, którzy stosowali te kosmetyki, umieszczają selfie bez makijażu, pokazując, że odzyskali wiarę w siebie, pokochali na nowo swoją skórę, czują się szczęśliwi.

Uwielbiam patrzeć, jak ludzie wspierają się nawzajem, dzielą się doświadczeniami, pielęgnują skórę i pokazują prawdziwe selfie, jednocześnie odnajdując wspólne wartości w naszej społeczności. Lubię myśleć, że twoja energia przyciąga do ciebie twoje plemię. Zawsze przyjemnie jest widzieć, jak rozprzestrzenia się miłość i życzliwość okazywana sobie nawzajem. Upajamy się tym w Drunk Elephant!

Maja Mendraszek-Goser
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę