Znaleziono 0 artykułów
25.05.2018

Jaime Hayon: Przedmiot ma do ciebie mówić

Jaime Hayon (Fot. Wittmann)

Czuje się przede wszystkim projektantem, a nie artystą. Pracuje z najlepszymi. Magazyn „Time” uznał go za jednego z najważniejszych kreatorów współczesności. Pochodzący z Hiszpanii Jaime Hayon był gościem tegorocznej edycji Łódź Design Festiwal. W rozmowie z Vogue.pl zdradził, dlaczego dał się namówić na romans z modą. 

Innowacja – to najmodniejsze słowo w designie. Szukanie nowej definicji tego, co już znamy i mamy. Tak brzmiało również słowo-klucz tegorocznych targów w Mediolanie. 

To prawda, też to zauważyłem, ale mediolańskie targi zawsze stawiają na tego typu hasła. Czasami chodzi o inwestycje w produkty, innym razem o refleksję nad materiałem, a czasami po prostu o rozgłos i bycie modnym. To przede wszystkim PR i marketing lubi to słowo.

Dla mnie definicja innowacji to dostarczanie odbiorcom ciekawostek, bo z reguły są to małe zmiany na poziomie samego produktu. Zdarza się zresztą, że firmy mają za dużo tzw. innowacyjnych projektów i nie są z tego zadowolone. Ich klienci nie są zainteresowani trudnymi w odbiorze historiami o materiale czy technologii. Chcą po prostu ładnego, użytecznego przedmiotu. 

W Mediolanie materiałem przyszłości została okrzyknięta tkanina. Zgadzasz się z tym?

Moim zdaniem materiały przyszłości to zawsze te, które były już w przeszłości. Rzymianie znali marmur i ceramikę, a nawet kryształ. A my nadal je mamy i cenimy. Ale zgadzam się, że tekstylia są fascynujące i to bardzo prawdopodobny wniosek. I tutaj technologia jest niezwykle istotna, bo rozwija produkty do szpitali, przepuszczające dźwięk czy po prostu odporne na zabrudzenia. Interesujące jest także to, że tkanina pozwala już na stworzenie wszystkiego, co jest solidne i trwałe. To jest materiał, który może mówić każdym językiem, w każdej kulturze. Odradza się w zależności od kontekstu, nie tylko w branży mody. 

(Fot. materiały prasowe)

Skoro o modzie mowa… Kolekcja, którą zaprojektowaliście z Jasperem Morrisonem pod marką Jijibaba, sprzedała się na pniu. Tymczasem wy, przynajmniej pod względem estetyki, pozostajecie z Jasperem na przeciwległych biegunach. 

I dlatego od lat się przyjaźnimy. Wbrew pozorom mamy ze sobą wiele wspólnego, a projektowanie mody potraktowaliśmy po prostu w kategoriach produktu. To kolejny etap naszego zawodowego rozwoju. Chcieliśmy zrobić to po swojemu.

Czyli?

Tiovivo Hillyer (Fot. materiały prasowe)

Nie jesteśmy z branży mody, więc możemy robić, co chcemy. Pierwsza kolekcja się sprzedała, ale nie wiemy, co jeszcze zrobimy. Może akcesoria? A może zegarki. Nic nas nie obciąża, a na pewno nie sezonowość. Mieliśmy świetną dystrybucję i to oczywiście zawdzięczamy Comme des Garçons. To poważni ludzie, którzy zaopiekowali się naszą małą i młodą firmą. Od razu zrozumieli, co chcemy zrobić i do kogo skierowana jest nasza oferta, zobaczyli potencjał w tym, że nie jesteśmy ze świata mody.

Na początku projektowaliśmy tylko dla siebie, ale okazało się, że z ich pomocą stoi przed nami cały świat – Tokio, Singapur, Hong Kong, Londyn czy Nowy Jork. To były proste ubrania z dobrych materiałów.

Nie chcecie kuć żelaza, póki gorące?

Nie wiem, zobaczymy. To w tej współpracy jest najfajniejsze. Nie robimy tego dla pieniędzy, tylko po prostu, bo tak nam się podoba. Branża modowa jest łatwiejsza od wnętrzarskiej. Możesz zrobić dwa tysiące pięknych kurtek i sprzedać je na targach w Paryżu. Wszystko dzieje się szybko. Projektujesz, szyjesz i… już. W naszą kolekcję uwierzyło Comme des Garçons i po pół roku byliśmy w sklepach, obok ubrań z wielkich domów mody. Na nasze eventy przychodzili celebryci. Z meblem ciężko jest trafić tak szybko do masowej świadomości i na okładki magazynów.

(Fot. materiały prasowe)

Na wykładzie w ramach Łódź Design Festival powiedziałeś, że nie lubisz nudy.  

Tak, bo najlepiej łączyć emocje z funkcją. Przedmiot ma do ciebie mówić, opowiadać jakąś historię. W patrzeniu i odczuwaniu jest także użyteczność rzeczy. I kreatywność – zawsze to podkreślam. Aby zrobić coś fajnego, warto wyjść ze swojej strefy komfortu. Ja tak robię cały czas, bo tam zdarzają się „wypadki”, które doprowadzają mnie do nowego, innego rozwiązania. Robiąc ciągle to samo – nigdy tam nie dojdziesz.

Od czego zaczynasz projektowanie?

(Fot. materiały prasowe)

Nie czekam na zlecenie, ale muszę codziennie coś narysować. Jak dostaję zamówienie, mam od czego zacząć. Teraz mogę projektować dla przyjemności i skupić się na konceptach artystycznych. Moja wartość w oczach kuratorów sztuki wzrosła.  

Dobrze, to gdybyśmy mieli postawić ci pomnik na podstawie jednego produktu…

Bardzo ciężko jest wybrać jeden, który mnie definiuje, bo do wyboru są meble, instalacje, dodatki czy ubrania. Teraz w projektach artystycznych czuję się lepiej, bo pokazują moją osobowość. Ale na pewno Multileg Cabinet dla marki BD Barcelona to ważny dla mnie produkt. Dlatego, że firma była owładnięta pojęciem funkcji. 

Jaime Hayon, "Green chicken" (Fot. materiały prasowe)

A ty tego nie lubisz?

Lubię! Wszystko, co robię jest użyteczne i wygodne. Na przykład meble dla &Tradition czy Fritz Hansen. W moim portfolio jest funkcjonalny Hayon, ale jest też zabawny Hayon. Bez względu na projekt jedno jest pewne – wszystko musi być dobrze zrobione. Funkcja jest najłatwiejsza w projektowaniu. Multileg Cabinet jest funkcjonalny i zabawny jednocześnie. To najlepszy przykład, że można jedno i drugie.

Gdy pójdziesz do hotelu, który zaprojektowałem (Hotel Barceló Torre de Madrid – przypis red.), będziesz miała idealne światło w pokoju, a w barze najpiękniejszą szklankę i wygodne krzesło. Pod tym względem jestem „freakiem” i dlatego zostałem projektantem. Inaczej mógłbym być tylko artystą. Kocham komfort i rzeczy, które naprawdę działają. 

 

Jaime Hayon – hiszpański artysta-projektant, urodzony w Madrycie, w 1974 r. Po założeniu Hayon Studio w 2001 r., zaczął projektować przedmioty użytkowe, w tym meble dla Wittmann, b.d. Barcelona, Cassina, Fritz Hansen, Magi, &Tradition, a także oświetlenie i dodatki dla Bisazza, Lladró i Baccarat. Zaangażowany był również w opracowanie koncepcji wnętrz dla hoteli, restauracji, muzeów i butików na całym świecie.

Dominika Olszyna
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę