Znaleziono 0 artykułów
19.03.2021

Japonki: Najmodniejsze sushi w Warszawie

Fot. materiały prasowe

Nowy lokal w Browarach Warszawskich serwujący sushi na światowym poziomie zawładnął Instagramem. O fenomenie Japonek rozmawiamy z założycielami, Dawidem Uszyńskim i Linh Nguyen.

Zanim wystartowali z lokalem, Dawid i Linh znali się tylko ze słyszenia. On po latach pracy z kuchnią francuską i nordycką doskonalił się w sztuce kuchni japońskiej w prestiżowym Yashin w Londynie, by następnie zostać szefem kuchni w restauracji Mayha w Libanie. Ona popularyzowała kuchnię azjatycką w Warszawie, pracując przy otwarciu To To Pho, Koreanki czy Vietnamki. – Od lat marzyłam, żeby przeprowadzić małą rewolucję na warszawskiej scenie kulinarnej. Moim zdaniem brakowało tu restauracji sushi z prawdziwego zdarzenia. Do tego potrzebowałam ludzi. Znajomi polecili mi Dawida – wspomina restauratorka Linh Nguyen.

Dawid Uszyński i Linh Nguyen / Fot. materiały prasowe

We wrześniu wróciłem z Bejrutu. Nie bardzo wiedziałem, co ze sobą zrobić po katastrofie, która się tam wydarzyła. Gdy tylko przyjechałem do Warszawy, dowiedziałem się, że Linh mnie szuka i chce razem działać. Spotkaliśmy się kilka dni później. Oboje byliśmy zaskoczeni chemią, jaka się między nami narodziła. Przystąpiliśmy do pracy – mówi szef kuchni Dawid Uszyński.

Celem duetu było stworzenie restauracji specjalizującej się w japońskiej kuchni. Udało im się znaleźć lokal, ale plany otwarcia pokrzyżował lockdown. – Od początku wiedziałam, że to zamknięcie potrwa dłużej niż dwa tygodnie. Dlatego zaczęliśmy pracować nad kartą jedynie na wynos – mówi Linh. Tak powstały Japonki, które początkowo miały być jedynie pop-upem. Lokal zawdzięcza nazwę klapkom. – Japonki to ważna część japońskiej kultury. Tradycyjnie były wykonywane z drewna, dziś niestety zwykle kojarzą się nam z tanimi plastikowymi butami. Nazwa lokalu ma nawiązywać do powrotu do tradycji – dodaje.

Fot. materiały prasowe

Ważne było dla nas wszystko – od ryżu, przez rybę, po samo pudełko. Przez dwa miesiące testowaliśmy różne smaki i rozwiązania. W końcu stwierdziliśmy, że czas otworzyć się na szerszą publiczność – dodaje Dawid, zapewniając, że stawiają na najwyższą jakość produktów.

W menu znajdziemy 13 wariacji na temat japońskich rolek – od tych z pieczonym łososiem, przez te z kultowym tuńczykiem bluefin, aż po wegańskie propozycje ze szparagami. Gdy otwieramy pudełko, od razu zaczynają pracować wszystkie zmysły. – To było dla nas ważne, żeby to nie było tylko jedzenie, ale całe doświadczenie.

Fot. materiały prasowe

Wszystko zaczyna się od ryżu. Stoi za nim cała filozofia, której nauczyłem się od moich mistrzów w restauracji Yashin w Londynie. Sztuka serwowania ryżu stale ewoluuje, od kilku lat ta tendencja zaczyna powoli docierać do Polski, zwraca się uwagę na to, by ryż nie był słodki i sklejony. Musi być starannie umyty i wymieszany. Dzięki temu staje się sypki, a włożony do ust zamienia się coś w rodzaju risotto. Tu zaczyna się prawdziwa magia – mówi Dawid.

Drugim najważniejszym elementem są ryby. – Używamy tuńczyka bluefin. W Warszawie to wciąż rzadkość, u nas jest on standardem. Nie używamy dzikich ryb. Wszystkie serwowane przez nas pochodzą z certyfikowanych farm. Staramy się w ten sposób minimalizować wpływ na środowisko – dodaje. Z tego samego powodu zespół minimalizuje wykorzystanie plastiku, a wykorzystywane opakowania nadają się do recyklingu. – Stawiamy na świadomą konsumpcję – podkreślają zgodnie.

Dawid Uszyński i Linh Nguyen / Fot. materiały prasowe

Ich starania docenili warszawiacy. Przez kilka weekendów zainteresowanie było tak duże, że wyprzedali całe zapasy. Zdjęcia setów zawładnęły Instagramem. – Chcemy stale próbować nowych rzeczy. Teraz bierzemy na warsztat californię, czyli amerykańskie sushi, którego historia bywa często błędnie interpretowana. California nie jest równoznaczna z rolką serwowaną „na lewą stronę”. Prawdziwa california to krab, nie surimi, majonez i awokado, ewentualnie ogórek. I to wszystko. Proste i pyszne – mówi Dawid. W planach są również limitowane zestawy na bazie wyszukanych produktów sprowadzanych m.in. z Japonii, takich jak otoro z tuńczyka, ikra łososia czy małże św. Jakuba. – Warszawa jest spragniona nowości – dodaje Linh.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę