Znaleziono 0 artykułów
11.10.2021

Jenny Packham: osiem ikonicznych kreacji kobiet Bonda

Fot. materiały prasowe

Od błyszczącej sukni Rosamund Pike ze „Śmierć nadejdzie jutro”, po sznurowaną halkę z satyny w amarantowym odcieniu, w której Caterina Murino wystąpiła w „Casino Royale” – Jenny Packham odtworzyła epokowe kreacje z filmowej serii o Jamesie Bondzie. Agent 007 niebawem będzie obecny na ekranach od 60 lat i właśnie przed tym jubileuszem brytyjska projektantka stworzyła kapsułową kolekcję strojów wieczorowych – to nie tylko glamour w wydaniu kobiet najsłynniejszego ekranowego szpiega, a także olśniewająca i ponadczasowa estetyka, jaką Packham doskonali od trzech dekad swojej obecności w branży mody.

Są całkiem ładne, prawda? – z wrodzoną sobie skromnością mówi Packham o przełomowym momencie w swojej karierze. – Te suknie mają naprawdę fajną energię – bardzo bondowską. Czuję się szczęśliwa, że mogę ponownie pracować z wytwórnią Eon Productions – dodaje. Ośmioelementowa kolekcja łączy najbardziej niezapomniane chwile w historii serii i niezmienną elegancję. – W zasadzie klasyczna stylizacja kobiety Bonda polega na kolorze, klasycznym, seksownym kroju i umiarkowaniu – zapewnia Jenny. Tym samym rozkłada na czynniki pierwsze formułę garderoby opracowaną przez zespół producentki filmów o Bondzie Barbary Broccoli, odkrywa sekret, który na ekranie przyciąga uwagę niczym magnes.

Fot. materiały prasowe

W kolekcji X 007 Jenny Packham są suknie „Doktor No” i „Goldfinger”

Zdjęcia prezentujące kolekcję, zrobione przez Grega Williamsa w restauracji Isabel w Londynie, wyglądają tak zjawiskowo, że mogłyby pełnić rolę fotosów promocyjnych do „Nie czas umierać”. Film miał zresztą premierę mniej więcej wtedy, kiedy kolekcja Jenny Packham X 007 pojawia się w 10 najbardziej znanych i renomowanych sklepach na świecie. Jest w tym zestawie sukienka „Doktor No” – uwodzicielska kreacja z szyfonu w szkarłatnym odcieniu, inspirowana obcisłą stylizacją, którą nosiła Sylvia Trench, kiedy tajny agent po raz pierwszy przedstawił się jako „Bond – James Bond”; suknia „Goldfinger” – peleryna nakrapiana cekinami i kryształkami, które przywodzą na myśl wizerunek Jill Masterson pomalowanej na złoto, kiedy leżała na łóżku Bonda – oraz emocjonujący projekt „Octopussy” z odważnym wysokim rozcięciem i kaskadowym drapowaniem, przypominający kostium Maud Adams w „Człowieku ze złotym pistoletem”. Każdy model jest oszałamiający, a przy tym ponadczasowy. Wyobraźcie sobie tylko kobietę Bonda Ursulę Andress ubraną w czarujące stylizacje albo Léę Seydoux, która w najnowszym filmie o agencie 007 w kreacji Jenny Packham prezentuje ekstrawagancki francuski styl.

Fot. materiały prasowe

Do pewnego czasu większość kobiet w filmach o Bondzie nosiła bikini

W zasadzie nie istnieje aż tak wiele sukienek kobiet Bonda, jak twierdzi Jenny Packham, która posiada zbiór książek o twórczości Iana Fleminga. – Do pewnego czasu większość kobiet w filmach o Bondzie nosiła bikini! – mówi. Zauważa, że najważniejsze zapamiętane sukienki pojawiły się dopiero w latach 70. – Dla nas mieć w kolekcji choćby dwa ważne modele to... – urywa, zagubiona w słowach. Przyjęcie, jakie spotkało Caterinę Murino, kiedy weszła na plan „Casino Royale” w cudownej sukni Packham, jest tu bardzo dobrą pointą. – Caterina powiedziała, że ​​ta sukienka zmieniła jej życie – wspomina Jenny. – Cała obsada ucichła; pragnęli jej wszyscy mężczyźni, a kobiety chciały być nią. Nie trzeba dodawać, że marka sprzedała potem sporo replik tej kreacji.

Fot. materiały prasowe

Kogo Packham wyobraża sobie w prawdziwym życiu w równie oszałamiającej sukni? Ekspertka w dziedzinie strojów wieczorowych i ślubnych, która może się pochwalić dobrymi wynikami sprzedaży w pandemii, mówi, że dzisiaj w większym stopniu niż kiedykolwiek chcemy czuć się wyjątkowo. – Choć bardziej chodzi o kobietę, jej wnętrze niż o sukienkę – mówi Jenny o tym, dla kogo projektuje – niezależnie, czy jest to piękność, z którą musi się liczyć Daniel Craig, kluczowa klientka księżna Cambridge, czy po prostu kobieta szukająca bezwstydnie wspaniałej sukienki sprawiającej, że ​​poczuje się świetnie. – Współpraca jest pretekstem do świętowania! O to zawsze chodziło w moich sukienkach – mówi.

Tekst oryginalnie ukazał się na Vogue.co.uk.

Alice Newbold
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę