Znaleziono 0 artykułów
22.04.2019

Joanna Kuchta: Polish princess

Joanna Kuchta i Patrick Gibson (Fot. David M. Benett/Dave Benett/Getty Images)

Na pilates chodzi w białym futerku, czarnej opasce Chanel i z różową torebką Louis Vuitton. Jeszcze do niedawna w Polsce mało kto kojarzył 23-letnią blondynkę. Mimo to Joannę Kuchtę w mediach społecznościowych obserwuje więcej osób niż supermodelkę Anję Rubik. Jej sekret? Jest po prostu sobą.

Pochodzi z Gdańska, ale gdy miała 13 lat, jej rodzice postanowili przeprowadzić się do Irlandii. Już w Polsce interesowała się modą. Chciała pozować do zdjęć, a do ich robienia przekupywała młodszą siostrę: – Dawałam jej kilka złotych i prosiłam, żeby zrobiła mi zdjęcia. Miałam wtedy 12 lat, ona 9 – mówi Joanna Kuchta, z którą spotkaliśmy się podczas Vogue Polska Festiwal. – Już wtedy edytowałam je w Photoshopie, ale w tamtym czasie to wszystko było tylko hobby. Wrzucałam wtedy swoje zdjęcia na portal Lookbook. Z dużego miasta Joanna przeniosła się do małej irlandzkiej miejscowości, w której nikt nie interesował się trendami. Inspiracji i ludzi dzielących jej zainteresowania szukała więc online. – Po przeprowadzce do Irlandii zaczęłam prowadzić bloga na Tumblrze. Chciałam pracować w branży mody, a w miejscu, w którym mieszkałam, nikt nic o tym nie wiedział. Wyróżniałam się tam z tłumu – podsumowuje Joanna. Nie widziała siebie jednak w roli blogerki modowej. Opisywanie stylizacji na blogu wydawało jej się zbyt przyziemne i drobiazgowe.

 
 
 
fzaak
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

mugshot

Post udostępniony przez Joanna Kuchta (@joannakuchta)

Polska lolitka

W dniu osiemnastych urodzin dostała pierwszego iPhone’a i zaczęła prowadzić profil na Instagramie. Wcześniej była aktywna na Twitterze, gdzie miała stałą grupę około 2 tysięcy obserwujących: – Publikowałam tam swoje opinie na przeróżne tematy. Znajdziemy więc tweety mówiące o tym, że opalenizna dodaje jej supermocy, a także liczne zdjęcia jej czarnej chihuahua.

Pierwsze trzy posty na Instagramie ze stycznia 2014 to czarno-białe zdjęcia prezentujące zbliżenia na nogi w obcisłych dżinsach i krótkich szortach. Joanna Kuchta nie była wtedy jeszcze platynową blondynką, ale wiedziała już, że styl zmysłowej lolitki stanie się jej znakiem rozpoznawczym. – Lubiłam japońską kulturę i anime, które prezentuje piękne dziewczyny z dużym biustem w krótkich spódniczkach. Ten styl był dla mnie dużym źródłem inspiracji – mówi influencerka. – Na Tumblrze obserwowałam również konta, gdzie kobiety były często bardzo skąpo ubrane. Uwielbiam Twiggy oraz Cher z filmu „Słodkie zmartwienia”. Znajomi często mówią, że jestem podobna do głównej bohaterki.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

about me

Post udostępniony przez Joanna Kuchta (@joannakuchta)

Świadomie wybrane przykrótkie i obcisłe spódniczki, sukienki, a także malutkie topy. Ujęcia z łóżka, łazienki lub windy. Bliskie kadry na pupę, fragment biustu czy rozchylone usta – nie bez powodu zdjęciami młodej Polki zainteresowała się amerykańska marka American Apparel, która słynęła z kampanii reklamowych epatujących erotyzmem. – To była wtedy moja ulubiona marka – opowiada Joanna. – Zwerbowali mnie do zdjęć i robienia wideo promujących ich ubrania. Użytkownicy chętnie udostępniali jej zdjęcia w mediach społecznościowych, jednak to współpraca z amerykańską marką była punktem zwrotnym w karierze. – Ludzie zaczęli o mnie rozmawiać, bo były to bardzo charakterystyczne zdjęcia, oscylujące na pograniczu seksapilu i niewinności. To było czymś zupełnie innym, świeżym w internecie w tamtych latach. Zrobiłam to w odpowiednim momencie. Nawet Ariana Grande zaczęła mnie wtedy obserwować. Wysyłała mi tweety, że lubi mój styl i moje zdjęcia. Robiłam coś naprawdę innego, unikalnego – wyznała Joanna.

Joanna Kuchta (Fot. David M. Benett/Dave Benett/Getty Images for Nicopanda)

Od księżniczki do królowej

Na początku w jej stylizacjach królowały biel i czerń, które potem szybko ewoluowały w róż, metaliczne tkaniny, przezroczystości, brokat i sztuczne futerka. – Patrząc na mój Instagram, widać, że jestem teraz kobietą, ale naprawdę lubię różowy kolor, totalnie przerysowane rzeczy, brokat, lata 60., krótkie sukienki. Mój styl to wciąż ja, nigdy się nie zmienię, bo wiem, co lubię – podkreśla. – Bardzo chciałabym zobaczyć siebie jako starszą babcię, pewnie będę miała długie, siwe włosy i będę mieć na sobie różowy płaszcz. Coś w stylu Iris Apfel.

Dzisiaj jej konto na Instagramie obserwuje ponad 1,1 miliona osób, na Twitterze 165 tysięcy. Obie liczby stale rosną. Co ciekawe, Joanna twierdzi, że prawie wszyscy followersi to kobiety, które często wysyłają jej prywatne wiadomości. – Nie byłabym w stanie osiągnąć tego, co osiągnęłam bez nich. Mam z nimi bliski kontakt, dlatego też nie promuję rzeczy, których sama bym nie kupiła. Dziewczyny piszą do mnie, mówiąc, że moja historia ich inspiruje, że podziwiają moją pewność siebie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Christmas ‘18 - Christmas ‘98 ♡ I got bigger but dogs got smaller. 🖤 @zalando #zalandostyle #mojezalando

Post udostępniony przez Joanna Kuchta (@joannakuchta)

Patrząc na zdjęcia Joanny, widać, że pewności siebie zdecydowanie jej nie brakuje. Talia osy, pełne usta, idealny biust. Młoda influencerka zna swoje atuty i umiejętnie je wykorzystuje, jednocześnie nawołując inne kobiety do tego, aby czuły się pewnie w swoim ciele. – Na Tumblrze znajdowałam bardzo dużo feministycznych tekstów, godzinami przesiadywałam na platformie i czytałam te inspirujące materiały – opowiada Joanna. – Feministki otwarcie dyskutowały tam na różne tematy i to pomogło mi zrozumieć, że wszystkie ciała są piękne. Dlatego takie tematy jak kobiece sutki czy włosy na ciele nie były dla niej tabu, a własna akceptacja stała się czymś naturalnym: – Mogę publikować, co chcę, bo to moje ciało. Społeczeństwo stara się narzucić nam ramy, twierdząc, że nie powinnyśmy odsłaniać za dużo ciała, pokazywać sutków, kiedy faceci mogą chodzić z gołym torsem. Kuchta otwarcie pokazała, co o tym myśli, publikując na Instagramie fotografię w obcisłej koszulce bez stanika, włączając się na samym początku w akcję #freethenipple i bulwersując dużą grupę swoich fanów. Instagram zresztą bardzo szybko odkrył, że Joanna Kuchta pokazuje zbyt wiele. Jej odważniejsze zdjęcia zostały usunięte. Dziewczyna jednak się tym nie zraziła i nadal publikuje zdjęcia bez stanika, zasłaniając newralgiczne miejsca naklejkami. Taki zabieg nie odstraszył fanów – liczba obserwujących stale wzrasta.

Kryje się za tym ciężka praca. Na Twitterze Kuchta sama podkreśla, że obsesyjnie dba o to, żeby jej Instagram wyglądał spójnie. Zrobienie idealnego zdjęcia potrafi zająć bardzo dużo czasu. Zresztą jej agencja czuwa nad tym, żeby grała zgodnie z zasadami. – Traktuję media społecznościowe jako pracę. Moja agencja daje mi sugestie, np. żebym zrobiła to troszkę inaczej, ale wciąż była sobą. Rozumiem to, tak po prostu jest. Influencerka jest selektywna w swoich wyborach i nie zamierza pracować z markami, których produktów sama by nie kupiła. – Pracuję z markami, które pozwalają mi zachować swoją kreatywność, mówiąc: wybierz, co chcesz, zrób zdjęcie, jakie chcesz, wyślij to nam, a my to zaakceptujemy.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

dubai bb ✨✨ wearing @asos design 💛 #ad

Post udostępniony przez Joanna Kuchta (@joannakuchta)

A jak na jej sukces reagują najbliżsi? – Moi rodzice na początku nie komentowali tego. Mój tata chyba totalnie to zignorował, nie wiem, czy w ogóle ogląda moje zdjęcia, mama natomiast prosiła, żebym uważała na komentarze. Dostawałam na początku bardzo dużo hejtu, bo jeżeli robi się coś tak kontrowersyjnego, znajdą się ludzie, którzy będą cię wspierać, oraz tacy, którzy będą cię nienawidzić. Pozwolili mi jednak robić to, co chciałam.

Joanna Kuchta (Fot. Tim Whitby/BFC/Getty Images)

Różowe wzgórza Hollywood

Żeby zostać pełnoetatową influencerką, po dwóch latach nauki rzuciła studia na kierunku komunikacja w Dublinie, przeprowadziła się do Londynu. – Studia były bardzo interesujące, ale w pewnym momencie poczułam, że nie dają mi żadnych nowych umiejętności. W stolicy Wielkiej Brytanii mieszka ze swoim chłopakiem, aktorem Patrickiem Gibsonem, którego można oglądać w serialu Netfliksa „OA”. W najbliższym czasie zamierza się skupić na pracy, i to na poważnie. Mimo że ma tylko 160 cm wzrostu, nie przeszkadza jej to w pracy modelki. – Podpisałam właśnie kontrakt z agencją w Nowym Jorku. Przeprowadzę się tam na kilka miesięcy, żebyśmy mogli bliżej ze sobą współpracować – opowiada Joanna o swoich najbliższych planach. – Jestem osobą mocno skoncentrowaną na pracy i uwielbiam klimat tego miasta. To bardzo wymagające, ale jednocześnie inspirujące środowisko i bardzo się cieszę, że będę przebywać wśród ludzi, którzy kierują się pasją i dążą do osiągania zamierzonych celów.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

😳

Post udostępniony przez Joanna Kuchta (@joannakuchta)

Na tym jednak nie koniec. Niedługo premierę będzie miała jej własna marka ubrań Shiree. – Wszystko będzie produkowane w Polsce, dlatego na pewno będę tutaj częściej. Projekty w moim stylu nawiązują do lat 60. Na początku planuję kilka sukienek i kilka rodzajów topów. Influencerka sama projektuje, ale przyznaje, że mocno inspiruje się istniejącymi już projektami. – Nie czuję, żeby ktokolwiek robił teraz coś oryginalnego. Inspiruję się więc angielskimi i amerykańskimi szablonami krawieckimi z lat 60., ponieważ w przeszłości ludzie bardzo często sami szyli swoje ubrania. Zmieniam je tak, aby pasowały do mojego stylu – wyjaśnia Joanna.

Kolejnym przystankiem na jej mapie jest Los Angeles. I to nie tylko ze względu na chłopaka. Joanna nie wyklucza, że w przyszłości spróbuje swoich sił w aktorstwie. – Nie będę kłamać i mówić, że nie jestem zainteresowana, ale nie dam rady robić wszystkiego naraz. Póki co chcę skupić się na mojej marce, bo to zawsze było moim marzeniem. To przychodzi mi o wiele bardziej naturalnie niż aktorstwo.

Katarzyna Pietrewicz-Żero
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę