Znaleziono 0 artykułów
29.05.2019

Katarzyna Gajek: Wszystko pod kontrolą

Katarzyna Gajek

Ślub i wesele to piękne chwile, ale ich organizatorom mogą przysporzyć dużo stresu. Żeby tego uniknąć, najlepiej poprosić o pomoc profesjonalistów. Takich jak jedna z pierwszych wedding plannerek w Polsce, perfekcjonistka o romantycznej duszy Katarzyna Gajek.

Katarzyna Gajek jest właścicielką agencji ślubnej Aspire. Organizacją ślubów zajmuje się od piętnastu lat. Na swoim koncie ma koordynację ceremonii wielu polskich gwiazd, takich jak Małgorzata Kożuchowska, Marta Żmuda-Trzebiatowska czy Maja Bohosiewicz. Jak nikt inny wie, co w ślubnej trawie piszczy i jakie są najgorętsze trendy w branży. Sama nazywa się organizatorką perfekcyjnych ślubów i wesel. Ale czy takie istnieją?

 Z mojej zawodowej perspektywy perfekcja powinna dotyczyć sprawnej obsługi ślubnego klienta, przewidzenia nieprzewidywalnego, czyli opracowania planów A, B i C na wypadek różnych scenariuszy. Dbania z determinacją o każdy, choćby najdrobniejszy element. Myślę, że właśnie zaangażowanie, determinacja i dbałość o szczegóły to mój znak firmowy – mówi Katarzyna Gajek. – Ludzi, którzy kochają śluby i ślubną stylistykę, jest wielu, ale ludzi, którzy od lat odnoszą sukcesy w obsłudze ślubnego klienta i robią to perfekcyjnie, tak naprawdę wielu nie ma – dodaje. Jaki więc, zdaniem czołowej polskiej wedding plannerki, jest przepis na ślub idealny?

Fot. 5Czwartych

Święty spokój

Kiedy Katarzyna Gajek rozkręcała swój biznes, korzystanie z usług wedding plannerki było uznawane za fanaberię zarezerwowaną dla sławnych i bogatych. Tymczasem, jak przekonuje właścicielka Aspire.pl, jest to usługa, z której w Stanach Zjednoczonych od lat korzysta większość narzeczonych.

– Dzięki współpracy z profesjonalnym wedding plannerem klient zyskuje przede wszystkim wiedzę. Doświadczona ślubna konsultantka ma dla swoich klientów rekomendacje zweryfikowanych podwykonawców i obiektów – tłumaczy Katarzyna Gajek. – Dzięki mojej pomocy klienci mają też znacznie więcej czasu na swoje życie prywatne i zawodowe. W dniu wesela to my koordynujemy wszystkie ustalenia i wszystkich podwykonawców zatrudnionych do realizacji uroczystości. Gdy nas nie ma, to potencjalnie właśnie para młoda czy ich najbliżsi muszą biegać z telefonem przy uchu, próbując na przykład namierzyć kierowcę autokaru lub sprawdzić, czy menedżer obiektu wie, że trzy osoby niestety nie dotrą na przyjęcie.

Malachite Meadow
Fot. Celestyna Król

Przewaga wedding plannera polega także na tym, że organizując kilkadziesiąt przyjęć weselnych rocznie, dysponuje ogromnym doświadczeniem i szeroką bazą kontaktów. W dodatku do wszystkiego podchodzi na chłodno, bez emocji, które w wielkim dniu towarzyszą młodej parze i ich bliskim. Dzięki temu ma wszystko pod kontrolą, a to w dniu ślubu jest nie do przecenienia. – Często słyszę stwierdzenia typu: „A cóż to za problem zorganizować wesele? Każdy głupi to potrafi!”. Ale tak twierdzą tylko ci, którzy jeszcze nie próbowali – podsumowuje Gajek.

Nie ulega wątpliwości, że dzień ślubu to czas, kiedy młodzi powinni skupić się na sobie i własnych emocjach. Zamiast zastanawiać się, czy kwiaty i inne dekoracje dotrą na czas, powinni móc w gronie bliskich ze spokojem celebrować swój wielki dzień. Tymczasem, choć coraz więcej par decyduje się na usługi konsultanta ślubnego, wciąż w stosunku do USA jesteśmy w tej kwestii daleko w tyle. – Jeden z mitów, z którym od lat się mierzę, to przekonanie, że usługa konsultanta ślubnego jest tylko dla bogatych – mówi Gajek. Jej zdaniem to nieprawda, bo koszt się szybko zwraca. – Pary, które decydują się na moją pomoc z pełnym przekonaniem, że wedding planner jest im niezbędny, mówią, że to dla nich inwestycja w święty spokój. W powodzenie uroczystości, w zapewnienie sobie przyjemności z tego wyjątkowego czasu, w sensowność wydatków. Zresztą nietrudno jest dostrzec różnicę w jakości uroczystości organizowanych samodzielnie – amatorsko, i zawodowo – przekonuje.

Fot. Przemysław Pokrycki

Royal Wedding kontra Ferragnez

Pary, które jednak zdecydują się na zatrudnienie wedding plannera, często przychodzą na pierwsze spotkanie z imponującą liczbą inspiracji. Okazuje się, że rolą konsultanta ślubnego jest także to, aby mógł pomóc wybrać z wielu wypatrzonych na Instagramie czy Pintereście trendów takie, które można przenieść na polski grunt. – Klienci często pokazują zdjęcia np. z Florydy, a ja muszę im uświadamiać, że mimo najszczerszych chęci nie wszystko da się zrealizować w Polsce. W naszych warunkach klimatycznych nie odważyłabym się zarekomendować uroczystości w stu procentach pod gołym niebem. Nasz klimat jest nieprzewidywalny. Nawet jeśli prognozy mówią, że będzie pięknie i słonecznie, w plenerze trzeba zadbać o zadaszenie, specjalny namiot – tłumaczy Gajek.

Egzotyczne inspiracje często są wynikiem śledzenia ślubów gwiazd. Katarzyna Gajek zrealizowała w swojej karierze sporo takich uroczystości. Ale, jak przekonuje, to, co pokazują media, często znacząco rozmija się z rzeczywistością. Ponadto każda uroczystość jest inna, dlatego śluby znanych osób powinny służyć raczej jako luźna inspiracja, a nie jako coś, co można 1:1 przekopiować. – Nasza praca jest pracą twórczą, nie odtwórczą. Tak, żyjemy w czasach, w których wszyscy się wszystkim inspirują, ale dbamy też mocno o unikalne elementy każdej uroczystości – tłumaczy Katarzyna Gajek. I dodaje, że często poświęca dziesiątki godzin na to, aby namówić klientów do kompromisu, który sprawi, że ich wesele będzie utrzymane w wymarzonym klimacie, ale jednocześnie będzie wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. – Zawsze to kwestia pokazania alternatywy, innych pomysłów. Zachęcenia i zapewnienia, że wiem i mam pewność, że inny wybór będzie bardziej trafny.

Fot. Archiwum Agencja Aspire

Przyszli małżonkowie inspiracje czerpią nie tylko z ceremonii rodzimych celebrytów. Ogromny wpływ na trendy ślubne mają zawsze tzw. Royal Weddings. – Śluby brytyjskiej rodziny królewskiej są spektakularne, widowiskowe i śledzone przez miliony ludzi na całym świecie. Są bardzo klasyczne, eleganckie, a jednocześnie królewskie, bajkowe – tłumaczy fenomen ich popularności Gajek. Jednocześnie przekonuje jednak, że jej zdaniem znacznie większy wpływ na aktualne ślubne trendy miała nie ceremonia Meghan Markle i księcia Harry’ego, a bajkowe wesele włoskiej influencerki Chiary Ferragni i muzyka Fedeza. Jak tłumaczy Katarzyna Gajek, najgorętsza uroczystość zeszłego roku obfitowała w masę atrakcyjnych pomysłów, rozwiązań, gadżetów, które bardzo spodobały się również polskim klientom: – Dekoracje były olśniewające, do tego spektakularne oświetlenie, w całości rzeczywiście wyglądało to absolutnie magicznie! Suknie Chiary były również szeroko komentowane. Ale choć wiele par marzy o podobnej uroczystości, niestety nie każdy może sobie na to pozwolić. „Ferragnez” zorganizowali dla gości lunapark, co oczywiście nie jest z finansowego punktu widzenia łatwe do odwzorowania, ale było tak szalonym pomysłem, że nie można o nim nie wspomnieć. Stworzyli też całą kolekcję różnych pamiątek: porcelanę, laleczki, które były ich podobizną, przygotowali dla gości powitalny zestaw do samolotu. Wszystko to kosztowało fortunę. Zgodnie z wyliczeniami specjalistów więcej niż uroczystości Meghan i Harry’ego. Niektóre z pomysłów „Ferragnez” udało się jednak przenieść na polski grunt. – Kilku moich klientów było zainteresowanych podobną ekspozycją tortu weselnego, czyli na huśtawce. Inspirujące dla wielu par było też zaproszenie ślubne 3D – wspomina Gajek.

„Bridezillas” i inne niespodzianki

Nawet podczas perfekcyjnie zorganizowanej uroczystości mogą się zdarzyć wpadki. Czy, jak woli je nazywać Katarzyna Gajek, niespodzianki. – Oczywiście tak jest, bo pracujemy z ludźmi. A ludzie są nieprzewidywalni. Jednak po prawie 15 latach pracy przy tego typu imprezach naprawdę niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć – przekonuje Gajek. – Mam tę umiejętność, że potrafię podejmować trafne decyzje w różnych, nawet stresujących sytuacjach, więc moi klienci zwykle z takich zdarzeń wychodzą obronną ręką.

Fot. 5Czwartych

Tak było w sytuacji, kiedy podczas organizowanego przez nią wesela w budynek, w którym bawili się goście, uderzył piorun. – Dach zaczął się palić. Gości trzeba było ewakuować na zewnątrz obiektu, podczas deszczu. Przyjechały wozy strażackie i było wielkie zamieszanie. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a para młoda miała dodatkową sesję ślubną ze strażakami – wspomina z uśmiechem Gajek.

Bywa i tak, że państwo młodzi sami fundują sobie niepożądane okoliczności. Ślub to piękny dzień, ale też bardzo stresujący moment. Natłok emocji sprawia, że często nawet spokojne na co dzień osoby pokazują swoją ciemną stronę. Z tzw. bridezillas, czyli pannami młodymi z piekła rodem, na swojej drodze zetknęła się także Katarzyna Gajek. Na szczęście wie doskonale, jak sobie z nimi radzić.

Dziś jestem już często starsza od swoich panien młodych, więc znacznie łatwiej mi opanowywać ich wybuchy czy pretensje. A one są najtrudniejsze, bo przecież ja nie jestem winna czy odpowiedzialna za rynkowe ceny, które klienci uznają zazwyczaj za zbyt wysokie, za nieprzewidywalną pogodę, biurokrację w urzędzie stanu cywilnego czy kościołach czy też brak możliwości, by spełniać marzenia z najwyższej półki – tłumaczy wedding plannerka. I dodaje, że jej zawód wymaga umiejętności negocjacji. Ale Gajek, z wykształcenia psycholożka, ma talent do rozwiązywania konfliktów. Zarówno na linii młodzi – rodzice, jak i pomiędzy młodymi. Mimo to, jak wspomina, w jej karierze zdarzyło się nieraz, że para rozstała się podczas przygotowań do ślubu. – Przygotowania do ślubu i wesela to swoisty test dla związku. Zdarza się, że w czasie ślubnych przygotowań ujawniają się konflikty lojalności. Nie każdy potrafi postawić się rodzicom, stanąć po stronie swojej narzeczonej czy narzeczonego – tłumaczy Gajek. I dodaje, że z takich kłótni nie zawsze młodzi wychodzą obronną ręką. – W tym roku już chyba trzy pary odwołały ślub. No cóż, to poważne decyzje i zobowiązania. Są pary, które muszą dojrzewać dłużej do tej decyzji i przekładają ślub np. o rok. Są pary, które definitywnie się rozstają – podsumowuje wedding plannerka.

Na szczęście często wpadki i nieprzewidziane sytuacje nie burzą harmonii uroczystości. Niezależnie od wszystkiego rolą wedding plannera jest zaradzenie takim niespodziankom. Katarzynie Gajek niejednokrotnie udało się ugasić taki ślubny pożar. – Pamiętam zlecenie, gdzie para młoda wynajęła luksusowe auta dla całego orszaku ślubnego, ale bez obsługi i niestety nikt z rodzinnych kierowców nie potrafił uruchomić naszpikowanych elektroniką samochodów. Ostateczne parę młodą wiozłam do ślubu ja swoim skromnym autem – wspomina. Ale to właśnie brak rutyny sprawia, że Katarzyna Gajek kocha swoją pracę. – Moje życie zawodowe jest naprawdę bardzo barwne. Cieszy mnie każdy finał, każdy kolejny raz, kiedy udaje nam się przekroczyć oczekiwania klientów. Dla mnie celem nie jestem spełnienie oczekiwań pary, ale ich zdecydowane przekroczenie! To nie jest praca dla ludzi, dla których „enough is good enough”. W tej pracy wszystko ma znaczenie i wszystkiego trzeba dopilnować.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę