Znaleziono 0 artykułów
21.11.2018

Kierunek: Korea

(Fot. Getty Images)

Trend na K-Beauty dotarł także do Polski. Coraz chętniej testujemy nie tylko maseczki w płachcie, ale przyzwyczajamy się też do siedmiostopniowej pielęgnacji. W czasie zimowych imprez warto przekonać się do #glass skin. Czym jeszcze warto się zainspirować? 

O trendzie na K-Beauty wiedzą nawet polskie przedszkolaki, które nakładają ze swoimi mamami maseczki w płachcie zdobione wzorami bajkowych zwierząt, bo są bardzo „aegyo”, czyli słodkie. Od Koreanek kopiujemy jednak nie tylko zabawne gadżety. Nie możemy żyć bez esencji ze śluzu ślimaka, peelingu z mangostanu, kilkustopniowego oczyszczania i rozświetlacza, który sprawia, że twarz wygląda jak po brokatowym prysznicu.

#sheetmask

Nie ma chyba marki kosmetycznej, która nie miałaby w swojej ofercie maseczek w płachcie. Dostępne m.in. u Skin 79, It’s Skin czy od marki Bielenda zdobią wzory z kreskówek: świnek, pand, piesków i kotków przypominające filtry ze Snapchata. Absolutny #instamust! Okazuje się, że pielęgnacja nie musi być nudna. Jeśli jednak nie jesteś fanką kotków, możesz sięgnąć po maseczkę z wyciągiem z żeń-szenia, jarmużu czy awokado z kolekcji masek w płachcie Skin Food (Sephora) wykończone piękną grafiką przedstawiającą te zdrowe warzywa, albo medyczne w oprawie maski Dr.Jart+ (również Sephora).

Maseczki natychmiast odświeżają cerę, zachęcając kobiety do zwrócenia uwagi na inne produkty z kategorii k-beauty. Takie jak genialne gadżety do oczyszczania, nawilżania czy złuszczania Tony Moly. Rodzina ośmiorniczek Tako jest chyba marzeniem każdej małej i większej dziewczynki. Sama mu uległam, więc mam już dwie Tako: mamę i dziecko z peelingiem i pastą węglową do oczyszczania twarzy…

#skipcare

 Do tej pory Koreanki do porannej i wieczornej pielęgnacji stosowały 7-10 różnych produktów. Europejki pokochały warstwowe nakładanie kosmetyków, ale w naszej kulturze tak skrupulatna pielęgnacja się nie przyjęła i nie przyjmie. #skipcare jest kompromisem pomiędzy modelem azjatyckim a resztą świata. Stosuje się 3-5 kosmetyków od „skip”, które w j. Angielskim oznacza pominąć/przeskoczyć. To nadal więcej niż mleczko i żel do mycia, po które sięgają Polki, natomiast nie jest to 10 preparatów.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

일 년 전 퓨퓨퓨 ,, 🙀

A post shared by 민주🖤(1️⃣9️⃣) (@rose0_3_0) on

#glass skin

Dlaczego Azjatki wyglądają dużo młodziej niż Polki? Poza genetyczną budową twarzy i delikatniejszymi rysami, których skopiować się nie da, nieskazitelną cerę zawdzięczają kilku trikom. Niemal nie stosują preparatów matujących i kryjących podkładów. Krem BB zastępuje im wszelkie fluidy (chyba, że te w gąbeczce typu #cushion). Natomiast pasjami skórę nawilżają i rozświetlają. Mocno nawodniona cera jest dużo gładsza, równiejsza i ma silniejszą barierę hydrolipidową. Nawilżona skóra nabierając #glow, wygląda na znacznie młodszą. Jeśli umiejętnie się efekt nawilżenia „podkręci” bazą rozświetlającą lub inną formą rozświetlacza, uzyska się efekt #glasskin, czyli cerę gładką niczym tafla szkła.

Taka skóra nie wymaga większych zabiegów makijażowych. Ma wyglądać perfekcyjnie sama z siebie. Jakby w ogóle nie była pomalowana. W porównaniu z ciężkimi od kryjących podkładów makijażami kobiet na instagramie, #glasskin jest szlachetniejszy. I daje pole do popisu wszelkiej maści rozświetlaczom. Ale efekt tafli szkła w przypadku nie do końca idealnej cery, można też zamarkować, łącząc podkład z płynnym rozświetlaczem, a potem dodając do niego nawilżającej bazy albo nakładając serum z kwasem hialuronowym na same szczyty kości policzkowych.

#męskimakijaż

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

#manmakeup #kpopstyle #koreanmakeup #男士妆容 #韩式妆容

A post shared by TKK_MUA (@tkk_mua) on

Azja jest kontynentem niezwykle różnorodnym. Od lat jest bardziej otwarta na istnienie trzeciej płci, w niektórych krajach nazywanej ladyboy. To osoba transpłciowa, która rodzi się jako biologiczny mężczyzna, ale ma duszę kobiety. Wyróżnia się dużo delikatniejszymi rysami twarzy, smuklejszym ciałem i kobiecymi gestami. Od Azjatów zaczęła się moda na #manmakeup charakterystyczny dla drag queen.

Chłopcy i mężczyźni z Azji przełamując stereotypy, sięgają po klasykę w stylu make up no makeup, która jest subtelnym sposobem podkreślenia urody – mocniejsza i bardziej wyrazista linia brwi, szczypta rozświetlacza na szczycie kości policzkowych, błyszczyk na ustach. Ale nie stronią też od kolorystycznych odjazdów. Testując najnowsze trendy, otwierają światu oczy na to, że makijaż nie jest zarezerwowany wyłącznie dla kobiet. Dlaczego więc piękni chłopcy mieliby nie korzystać z najpiękniejszych cieni Huda Beauty czy Anastasia Beverly Hills albo rozświetlaczy Too Faced? Jak się okazuje, trend #manmakeup jest niesamowicie inspirujący. Także dla kobiet!

Maria Kowalczyk
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę