Znaleziono 0 artykułów
25.08.2018

Kosmetyki do makijażu Rihanny Fenty Beauty już w Polsce

Rihanna w kampanii Fenty Beauty (Fot. Mariano Vivanco)

Rihanna, zapalona fanka makijażu, do listy swoich osiągnięć niedawno dołączyła stworzenie kosmetycznego imperium. Polska premiera jej linii Fenty Beauty już 7 września w perfumeriach Sephora.

Instagram kocha makijaż. Z wzajemnością. Oglądając zdjęcia influencerek, trudno nie ulec pokusie polubienia pięknego postu. A od lajka do zakupu kosmetyku już niedaleka droga. A gdyby tak malować się jak gwiazda, której styl jest naprawdę świeży? Stworzone przez Rihannę kilka lat temu szminki MAC okazały się bestsellerem. Idąc za ciosem, rok temu założyła własną markę kosmetyków kolorowych. Tym razem jest nie tylko twarzą produktów, ale uczestniczy także w każdym etapie ich powstawania. Poznajcie Fenty Beauty.

„What’s my name”, czyli DNA marki

Rynek kosmetyków kolorowych przynosi dziś kosmiczne zyski. Coraz więcej znanych twarzy firmuje kolejne szminki, cienie czy lakiery. Ale Fenty Beauty jest dla Rihanny tak osobistą marką, że nazwała ją własnym nazwiskiem (Fenty). Gwiazda ma wpływ na najdrobniejsze detale dotyczące powstawania kosmetyków, od kształtu i koloru oraz designu opakowań, po formuły produktów. Wszystko testuje na własnej skórze. A także na cerach mamy, przyjaciółek, asystentek i znajomych. Test trwa dwa lata. Dopiero potem produkt może trafić do sprzedaży. Powód? Liczy się jakość. Wokalistka nie dzieli klientek ze względu na kolory skóry, wiek czy rodzaj cery. Jeśli puder sprawdził się na skórze matki, młodszej asystentki i jej własnej, RiRi uznaje, że musi być dobry. A to, co nie zdało egzaminu, nie zostanie wprowadzone na rynek.

Fenty Beauty (Fot. materiały prasowe)
Reklama

Rihanna jest prawdziwym kameleonem, więc Fenty Beauty stanowi inspirację dla kobiet, które każdego dnia chcą wyglądać inaczej. – Nie warto traktować makijażu zbyt poważnie. Baw się kolorami i fakturami! Pod koniec dnia możesz przecież wszystko zmyć. Ale nie zakładaj, że kolor ci się nie podoba, dopóki go nie przetestujesz na własnej skórze. Może się okazać, że jest dla ciebie stworzony – mówi Weam Bkhou, menedżer marki Fenty Beauty w Europie.

„Only girl in the world”, czyli wyjątkowe dopasowanie

Kolekcja produktów do oczu (Fot. materiały prasowe)

Pomimo tego, że Rihanna kocha modę, Fenty Beauty nie jest marką osadzoną w trendach. Jej największą zaletą jest uniwersalność. Dowód: ma aż 40 odcieni podkładów dopasowanych do różnych kolorów i karnacji, od jasnoporcelanowej, po ciemną czekoladę. Przekaz marki jest jasny. Każda dziewczyna, niezależnie od kulturowego DNA, ma prawo mieć podkład dobrany do swojej skóry. Tak jakby artystka mówiła, że może się poczuć jak the only girl in the world. Podkłady, które stapiają się ze skórą, to znak charakterystyczny Fenty Beauty.

Jeden z 40 odcieni podkładu Fenty Beuaty (Fot. materiały prasowe)

Siłą marki jest tzw. Fenty Face, czyli idealnie matowa cera, która w niektórych miejscach takich, jak kości policzkowe, broda czy skronie, jest mocno rozświetlona. Pierwszy krok naszego flagowego makijażu, to primer, który przygotowuje skórę, wygładza ją, zmniejsza widoczność porów. Następnie nakłada się podkład, który warto przed użyciem wstrząsnąć, ponieważ ma bardzo lekką, wodną konsystencję. Jest fluidem matującym, utrzymującym się na skórze przez wiele godzin. Można stopniować nim krycie od naturalnego, który przypomina nagą skórę, po mocniejsze – mówi Wea Bkhou.

Nie znajdziesz tu podkładów nawilżających, rozświetlających czy transparentnych. Czy to dobre posunięcie marketingowe? Podobno sama Rihanna nie znosi świecącej się od nadmiaru sebum skóry, więc zawsze ma przy sobie swój ulubiony produkt matujący. Taki, który nie daje efektu białej plamy na zdjęciach czy wideo. Ponieważ artystka jest cały czas pod ostrzałem paparazzich, a sama uwielbić robić selfie, nie rozstaje się z pewnym białym pudełeczkiem…

Rihanna w kampanii Fenty Beauty (Fot. Mariano Vivanco)

Zawsze ma przy sobie puder matujący Invisimatte Blotting Powder z pędzelkiem. Często po niego sięga w ciągu dnia. To superlekki, prasowany puder transparentny z lusterkiem. RiRi nosi go, bo chce zawsze wyglądać perfekcyjnie. Dlatego jeśli stylista wręcza jej kopertówkę, w którą się Blotting Powder nie zmieści, Rihanna zmienia ją na inną torebkę – mówi menedżerka marki.  

Kolejną obsesją artystki jest błyszczyk Gloss Bomb. Produkt w przeciwieństwie do kilkudziesięciu podkładów, ma tylko jeden odcień. Powód? RiRi uważa, że pasuje do każdego koloru skóry, przepięknie rozświetla i optycznie powiększa usta. Jego kolor to róż złamany brązem z mnóstwem błyszczących opiłek. Jest też drugi solista w linii. Gdy Rihanna usłyszała, że czarne kobiety źle wyglądają w czerwonych ustach, stworzyła czerwień uniwersalną. Bo jej zdaniem makijaż nie może nikogo ograniczać. Stunna Lip Paint to nietypowa pomidorowa czerwień, która wygląda jak płynny błyszczyk, a na ustach daje efekt matowej szminki. I na złość krytykantom, bardzo pasuje ciemnym karnacjom.

„Diamonds”, czyli hity i rozświetlenie

Rihanna w kampanii Fenty Beauty (Fot. Mariano Vivanco)

W Fenty Beauty nie sposób nie zauważyć opakowań. W kartonikach, które wyglądają jak miejskie murale, puzdereczka i flakony zaskakują prostotą, minimalizmem i kobiecością. Kształtem nawiązują do ośmiokątów, jak z plastra miodu. Można z nich tworzyć kompozycje, więc z pewnością będą hitem instagrama. To piękne przedmioty w odcieniach bieli, perły lub pudrowego różu. Najciekawsze wydają się sztyfty do makijażu Match Stix i pędzle, których magnetyczne opakowania można łączyć w dowolne konstrukcje, dzięki czemu nie gubią się w torebce czy kosmetyczce.

Podwójny rozświetlacz KILLAWATT FREESTYLE (Fot. materiały prasowe)

Natomiast kolory produktów są wypadkową nastrojów i potrzeb samej Rihanny. Pomysły na tworzenie kredek czy pomadek czerpie czasem z prozaicznych sytuacji… 

Na przykład kolor szminki Sew-C (Exotic Tangerine) powstał dzięki wizycie RiRi w Dunkin’ Donuts. Zrobiła tam selfie z pomarańczową słomką i wymyśliła, że chce mieć pomadkę dokładnie w takim kolorze. Trzeba było więc szybko biec po słomki do Dunkin’ Donuts i odtworzyć ten odcień – śmieje się Wea Bkhou. 

Natomiast intensywnie zielona pomadka z linii Mattemoiselle, Midnight Wasabi ma przypominać kolor japońskiego chrzanu i ten moment, gdy zamawiasz sushi w środku nocy. Kolor jest zupełnie niekomercyjny i wygląda kosmicznie na ustach. Jest ostry i wyrazisty jak wasabi. Zbiera skrajne opinie. Ciężko więc znaleźć w Fenty Beauty jedną regułę, poza tą, że kobieta zmienną jest, a makijaż to forma wyrażania siebie.

Match Stix Matte (Fot. materiały prasowe)
Transparentny puder prasowany Blotting Powder (Fot. materiały prasowe)

Wiele osób z pewnością pokocha rozświetlacze i sztyfty do konturowania twarzy Match Stix. Te lśniące można nakładać na kości policzkowe czy powieki i usta, a matowymi wymodelować twarz. Łączy je łatwość aplikacji. Nie trzeba być mistrzem makijażu, żeby taki produkt właściwie nałożyć. Sekretem jest dobranie odpowiedniego odcienia, w czym z pewnością pomogą konsultantki w perfumeriach Sephora, gdzie Fenty będą dostępne.

Można też wzmocnić efekt glow pudrowymi Killawatt o przeróżnych odcieniach. Największym hitem jest złoto, które na skórze wygląda jak prawdziwe. To ideał na wielkie wyjście dla osób, które uwielbiają robić wrażenie. Ale w kolekcji znajdują się również bardziej uniwersalne Killawatt, takie jak dwukolorowy Lighting Dust i Fire Crystal. Można nimi do woli stopniować efekty mokrej skóry i szklistego blasku. Nie brakuje również odjazdów kolorystycznych, takich jak duet fuksjowo-mandarynkowy, Mimosa Sunrise i Sangria Sunset, którymi Riri stworzyła swój makijaż na zeszłorocznej Met Gala. Z pewnością nie jest to zestaw kolorów łatwych do noszenia, ale jak powtarza artystka, to tylko makijaż. I zawsze można go zmyć.

Rihanna w kampanii Fenty Beauty (Fot. Mariano Vivanco)

Najbardziej jednak w Fenty Beauty zachwyca autentyczność. Widać, że marka powstał z pasji do makijażu. Artystka do kampanii promującej Fenty Beauty pomalowała się sama. Mimo to, że może oddać się w ręce najlepszych profesjonalistów, lubi sama bawić się kolorami. Ale nie codziennie. Żeby nie było nudy.

Maria Kowalczyk
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę