Znaleziono 0 artykułów
09.04.2019

Marc Jacobs: Twój do spróbowania

Wesele Chara Defrancesco i Marca Jacobsa (Fot. Gotham/GC Images, Getty Images)

Campbell, Hadid, Wintour, Moss – tylu wielkich nazwisk świata mody w jednym miejscu nie widziano chyba od zeszłorocznej MET Gali. Tym razem gwiazdy przyciągnęło wesele Marca Jacobsa i Chara DeFrancesco, którzy pobrali się po ponad pięciu latach związku. Projektant nie mógł wymarzyć sobie lepszego sposobu na uczczenie przypadających dzisiaj 56. urodzin.

Nie będę podejmowała się opisania wszystkich tatuaży Marca Jacobsa, bo ma ich aż 33. Są wśród nich Spongebob, sofa Jeana-Michela Franka, Marc jako Muscle Man, a także M&M’sy. Paradoksalnie, największe znaczenie ma jednak ten najmniejszy, umieszczony na prawym nadgarstku projektanta. Ten dość niedbały i surowy napis „perfect” to pamiątka po pierwszym odwyku, przypomnienie, że Jacobs jest tym, kim powinien być, i znajduje się w miejscu, w którym powinien się znajdować. Dziara nie jest wyrazem dążenia do perfekcji. Stanowi raczej oznakę akceptacji, zarówno siebie, jak i świata.

Jacobs do tej ostatniej dojrzewał stopniowo. I z przeszkodami. Odkąd skończył siedem lat, regularnie odwiedzał psychiatrów. Do 19. urodzin, gdy rozpoczął studia, mieszkał z babcią w luksusowym apartamentowcu przy nowojorskim Central Park West. Decyzję o przeprowadzce podjął zresztą samodzielnie. Zmęczony ciągłymi zmianami miejsca zamieszkania i intensywnym życiem towarzyskim, w którego wir jego matka rzuciła się po śmierci męża, postanowił odciąć się od rodziny. Babcia zapewniła mu dom, jakiego nigdy nie miał. I, przede wszystkim, zachęcała do bycia sobą, bez względu na konsekwencje.

Z Winoną Ryder, 2007 rok (Fot. Jamie McCarthy, Getty Images)

Nigdy nie powiedziała mi „nie” – mówił o niej w jednym z wywiadów. – Że coś jest złe lub czegoś nie wypada mi robić. Nigdy nie powiedziała: „nie możesz być projektantem”; „jesteś chłopcem, więc nie możesz chodzić na lekcje stepowania”; „nie możesz iść na imprezę, bo 15-latkowie nie chodzą na imprezy”. Nigdy nie powiedziała mi: „Bycie gejem jest złe”. Elegancka kosmopolitka i miłośniczka pięknych rzeczy wierzyła we wnuka i jego talent do tego stopnia, że biegała po okolicznych sklepach, przekonując ich właścicieli, że jej wnuk będzie „następnym Calvinem”. Jej przepowiednia się sprawdziła. Podobnie jak Klein, Jacobs stał się uosobieniem amerykańskiej mody. I podobnie jak starszy kolega po fachu, nie uchronił się przed uzależnieniami.

Steven Meisel, Naomi Campbell i Marc Jacobs, 1998 rok (Fot. Rose Hartman, Getty Images)

Z uzależnieniami, głównie od kokainy i heroiny, Jacobs borykał się od liceum. Od 12 lat jest jednak czysty. W zerwaniu z nałogiem pomógł mu nie tylko odwyk w 2007 roku (przebywał wtedy w wyspecjalizowanym centrum w Arizonie), ale także diagnoza, którą usłyszał kilka miesięcy wcześniej. Okazało się bowiem, że choruje na przewlekłe zapalenie jelita grubego. Na tę samą chorobę umarł w 1970 roku jego ojciec. Zmotywowało go to do całkowitej zmiany stylu życia, a odcinając się na dobre od przeszłości, zatrudnił personalnego trenera („Easy” jest dziś jednym z jego najbliższych przyjaciół) i dietetyka. Z jednego nie potrafił jednak zrezygnować. To papierosy, których palenie uznaje za najwyższy i najpiękniejszy przejaw dekadencji.

W 1990 roku (Fot. Ron Galella, Getty Images)

„Dekadencja” to zresztą bardzo bliskie Jacobsowi pojęcie. Nie tylko nazwał tak jeden ze swoich najpopularniejszych zapachów (twarzą zamkniętych w zielonej torebeczce perfum została wtedy Adriana Lima). Dekadencka jest jego moda i dekadencki – już w pozytywnym znaczeniu tego słowa – jest także jego styl życia. Jacobs zawsze chce więcej. Gdy osiągnął sukces w modzie, ruszył na podbój branży beauty. Gdy robił sobie nawet najbardziej kolorowe tatuaże, już myślał o kolejnych. Lubi wywracać wszystko do góry nogami, czy to projektując kolekcję, która ostatecznie będzie kosztować go stanowisko, czy – już kilkanaście lat później – organizując pokaz pozbawiony jakiejkolwiek ścieżki dźwiękowej. Jest bezwstydny. Nie w aroganckim, ale w lekko kontrowersyjnym wymiarze. Gdy podobno przez przypadek udostępnił swoje nagie zdjęcie nie kochankowi, ale prawie 200 tysiącom obserwatorów, nie przeprosił. Bo i za co miał przepraszać? Nie tylko rozbroił wszystkich szczerym i przede wszystkim pragmatycznym oświadczeniem, ale przekuł potencjalnie kryzysową sytuację w działania marketingowe, zmieniając opis marki na Twitterze na podpis ze zdjęcia, czyli „Jest twój do spróbowania”.

Jacobs zawsze grał według własnych zasad. Nie zaszedłby jednak tak daleko, gdyby nie doceniany nie tylko przez kochającą babcię talent. Pierwsze poznało się na nim szefostwo butiku Charivari, w którym Jacobs, mając 15 lat, pracował jako magazynier. Łącząc pracę z nauką w High School of Art & Design, nastolatek szybko zaczął projektować dla Charivari swetry. Te z czasem przykuły uwagę wykładowców z Parsons. Na prestiżowej uczelni Jacobs znacznie wyróżniał się na tle pozostałych uczniów. Największy sukces przyszedł jednak podczas pokazu dyplomowego. Trzy oversize’owe swetry zaprojektowane przez 21-letniego Marca i ręcznie wydziergane przez jego babcię zrobiły furorę. Jacobs opuścił galę z nagrodą dla studenta roku i Perry Ellis Gold Thimble Award. Projekty Marca zainteresowały też Roberta Duffy’ego, który poszukiwał młodego, zdolnego kreatora do objęcia sterów sportowej marki przedsiębiorstwa Reuben Thomas – Sketchbook. Moment ten był więc początkiem nie tylko poważnej zawodowej kariery Jacobsa, ale przede wszystkim relacji między nim a Duffym. Ten do dziś jest jego najważniejszym biznesowym partnerem i najbliższym przyjacielem.

Kate Moss na pokazie Jacobsa na wiosnę-lato 1997 (Fot. Evan Agostini, Getty Images)

Reszta pozostaje – przynajmniej częściowo – znaną wszystkim historią: stworzenie podwalin pod Marc Jacobs Inc. w 1986, objęcie sterów marki Perry Ellis w 1989, pokaz kontrowersyjnej i przełomowej kolekcji oraz zwolnienie ze stanowiska w 1992, przejęcie kreatywnego dowodzenia nad domem mody Louis Vuitton cztery lata później. W międzyczasie kilka bardzo ważnych z perspektywy branży, nagród, w tym projektanta mody damskiej CFDA w 1992 i 1997.

Marc Jacobs na tygodniu mody w Paryżu (Fot. Pierre Suu, Getty Images)

Rozpoczęcie pracy w Louis Vuitton było dla Jacobsa zawodowym triumfem i prywatną porażką. Krótko po objęciu stanowiska wpadł w wir uzależnień. Przez cały czas mógł jednak liczyć na przyjaciół. Bo ludzie zawsze byli dla niego najważniejsi. I nie chodzi tylko o to, że w 2003 zaprosił do kampanii Winonę Ryder, którą skazano za kradzież jego ubrań z Saksa. Wymiar ludzki, jakkolwiek trywialnie to zabrzmi, ma też projektowana przez niego moda. O swoich sukienkach Jacobs mówi, że nie tworzy ich po to, by były czyszczone chemicznie i przetrzymywane w pokrowcach, ale noszone przez całą noc. Skutecznie odmawia także wskazania swojego firmowego kroju, techniki czy sylwetki, która przewijałaby się w jego wszystkich kolekcjach. Zamiast tego sporo i chętnie mówi o kobiecie Marca Jacobsa. To, jak powiedział kilka lat temu w wywiadzie dla „New York Timesa”, kobieta, którą spotykasz na imprezie i patrzysz na nią, jakbyś ją znał, ale nie za bardzo pamiętasz skąd; która nerwowo rozgląda się wokół, jakby nigdy nie miała kontaktu z żadnym z zebranych gości.

Lady Gaga i Marc Jacobs (fot. Getty Images)

Dziś imperium Jacobsa, zlokalizowane głównie w obrębie jego ukochanego West Village w Nowym Jorku, to marka Marc Jacobs (i wchłonięta przez nią w 2015 roku tańsza linia Marc by Marc Jacobs), Marc Jacobs Beauty i globalne przedsiębiorstwo Marc Jacobs International, którego projektant jest dyrektorem kreatywnym. Marc nie myśli jednak o przyszłości, bo mówi, że napawa go to lękiem. Nie analizuje też tego, co było. Żyje się tu i teraz. To teraźniejszość jest miejscem, w którym odnajdujemy bezpieczeństwo i komfort i w którym dzieje się wszystko, co dobre – twierdzi. Patrząc na to, gdzie Jacobs znajduje się teraz, prywatnie i zawodowo, trudno się z tą filozofią nie zgodzić.

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę