Znaleziono 0 artykułów
09.06.2020

MARCELL VON BERLIN: Między Berlinem a LA

09.06.2020
MARCELL VON BERLIN jesień-zima 2020-2021 (Fot. materiały prasowe)

Miał 17 lat, gdy wyjechał z Polski do Nowego Jorku, by uczyć się i zbierać doświadczenie w pracy w branży mody. I choć autorską markę założył w Berlinie i z niemieckiej stolicy uczynił swoją największą inspirację, dziś wraca na drugą stronę Atlantyku – do Los Angeles, w którym otworzył drugi butik. Marcell Pustul, założyciel marki MARCELL VON BERLIN udowadnia, że te dwie, z pozoru kompletnie różne metropolie, mają ze sobą o wiele więcej wspólnego niż może się wydawać.

Ciałopozytywność, fokus na zrównoważoną produkcję, rezygnacja z sezonowości – to tylko kilka z szalenie istotnych zmian, jakie dokonały się w branży mody na przestrzeni ostatnich 10 lat. Gdy w 2011 r. Marcell Pustul zakładał własną markę, świat mody działał na innych, prostszych zasadach. Ready-to-wear było ready-to-wear. Couture było couture. Moda damska była modą damską, a męska – męską. Dziś żadne zasady i ograniczenia już nie obowiązują. Projektanci dają upust swojej kreatywności, projektując neutralne płciowo sylwetki. Moda wysoka wychodzi na ulice, a luksus nie zawsze wynika wyłącznie z bogactwa. Marka MARCELL VON BERLIN, której estetykę sam Pustul określa mianem „ulicznego couture”, zdaje się być doskonałym odzwierciedleniem tej zmiany. A sam projektant – wizjonerem, którego ogranicza wyłącznie ich własna wyobraźnia.

Choć w nazwie jego marki figuruje Berlin, Pustul jest obywatelem świata. Ma włoskie korzenie, urodził się i wychował w Polsce (jego babcia i mama były krawcowymi, a znaczna część produkcji jego projektów odbywa się nad Wisłą). Miał 17 lat, gdy postawił wszystko na jedną kartę i wyprowadził się do Nowego Jorku. Uczył się projektowania na prestiżowej Parsons School of Design i odbył staże u kilku znanych amerykańskich projektantów (współpracował m.in. z Donną Karan). Potem przez kilka lat jego domem i miejscem pracy stał się Berlin – tu otworzył pierwszy, flagowy butik przy Friedrichstraße. W 2018 r. postanowił jednak częściowo powrócić na drugą stronę Atlantyku. Zafascynowany atmosferą Los Angeles (ubierał amerykańskie gwiazdy), zamieszkał tam i otworzył swój drugi sklep. Dziś kursuje między dwiema metropoliami, eksplorując zarówno ich podobieństwa, jak i różnice.

Marcell Pustul (fot. materiały prasowe)

– W obu miastach ludzie chętnie ubierają się w duchu „easy to wear – mówi Pustul. – Te metropolie oferują ogromną przestrzeń do osobistego i kreatywnego rozwoju. Ich mieszkańcy mają niczym nieograniczoną wolność w podejmowaniu decyzji i ubieraniu się tak, jak chcą. A ja wychodzę z założenia, że w modzie powinno chodzić przede wszystkim o wolność.

Butik w Los Angeles (Fot. materiały prasowe)

Pustul projektuje ubrania i akcesoria nie tylko dla kobiet, lecz także dla mężczyzn. Hołdując wolności, wyrazistości i niepowtarzalności, równie dużo uwagi, co designowi, poświęca wykonaniu i oryginalności. Szybko znalazł swój znak rozpoznawczy – kolorowe, w pełni autorskie printy. Stawia wyłącznie na europejską produkcję. – Produkowanie kolekcji w Europie zapewnia nam nie tylko wysoką jakość, lecz także możliwość kontrolowania każdego etapu produkcji – tłumaczy projektant. – Odbywamy cykliczne wizyty w szwalniach i pracowniach, a przed współpracownikami stawiamy wysokie wymagania. Zatrudniamy najlepszych ekspertów, którzy dedykowani są konkretnej dziedzinie – nasze buty i torebki powstają we Włoszech, a odzież szyta jest w Polsce.

Butik w Berlinie (Fot. materiały prasowe)

Autorskie nadruki są nie tylko charakterystycznym motywem w większości projektów Marcella, lecz także punktem wyjścia do jego pracy (choć jak zdradza, zdarza mu się zacząć też od wybrania konkretnej tkaniny) i medium, przy użyciu którego komunikuje swoją wizję mody – otwartej, pełnej kontrastów, pozbawionej ograniczeń. Tego podejścia nauczył go Berlin. – Moda na berlińskich ulicach nie ma żadnych zasad – mówi. – Możesz mieć na sobie spódnicę couture, a do tego minimalistyczny top z kaszmiru, trampki i torbę na zakupy i będzie to całkiem normalne! Berlin jest buntownikiem. Zawsze możesz spodziewać się, że czymś cię zaskoczy. Staram się, aby moje kolekcje odzwierciedlały jego żywą, eklektyczną energię i wielkomiejski urok.

MARCELL VON BERLIN jesień-zima 2020-2021 (Fot. materiały prasowe)

Nie są to puste słowa. Wystarczy przyjrzeć się kolekcji na wiosnę-lato 2020, by dać się ponieść feerii intensywnych barw, kolorowych wzorów, które raz przyjmują geometryczną, a kiedy indziej abstrakcyjną formę. A także konstrukcjom, w których nowoczesne athleisure miesza się z subtelnymi detalami. I choć Pustul nadal jest wierny swojej wizji, w kolejnej odsłonie marki na jesień-zimę 2020 hołd składa nie tylko Berlinowi, lecz także Los Angeles. Celebrując ich podobieństwa i różnice, stawia między nimi metaforyczny i transatlantycki most. – Nie będę ukrywał, że na kształt nowej kolekcji ogromny wpływ miał czas, jaki spędziłem w Los Angeles – tłumaczy projektant. I choć marka nadal bardzo mocno związana jest z Berlinem, to mam wrażenie, że styl Los Angeles sprawił, że nowe projekty są nieco łagodniejsze i przez to dojrzalsze.

MARCELL VON BERLIN jesień-zima 2020-2021 /(fot. materiały prasowe)

Podobnie jak wiele innych autorskich marek z segmentu mody luksusowej, także i MARCELL VON BERLIN musi stawić czoła nowej i podyktowanej pandemią koronawirusa rzeczywistości. Pustul jest jednak jednym z tych, którzy do sprawy podchodzą optymistycznie i zmianę stawiają na równi z rozwojem. – Musieliśmy nauczyć się działać szybciej i zerwać z dotychczasowym sposobem myślenia – mówi Pustul. – Wydaje mi się, że dzięki temu zespół odkrył w sobie nowe pokłady kreatywności. Zawsze mówię, że w naszej pracy niezwykle istotne jest nieszablonowe myślenie. A pandemia dodatkowo przypomniała nam o innym ważnym aspekcie naszego działania – elastyczności. Pustul mocno stąpa po ziemi, a zamiast bujać w obłokach, woli myśleć pragmatycznie i maksymalnie wykorzystywać możliwości, jakie się przed nim pojawiają. – Nigdy nie byłem marzycielem – zaznacza. – Na wszystko zapracowałem sam.

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę