Znaleziono 0 artykułów
12.06.2020

Marta Skovro McAdams: W Nowym Jorku wszystko jest możliwe

Marta Skovro McAdams (Fot. Fidel Vazquez)

Fotografka Marta Skovro McAdams od 10 lat mieszka w Nowym Jorku. Zaczynała od korporacji, ale postanowiła realizować swoją pasję. Teraz pracuje przede wszystkim z czarnoskórymi influencerkami. – Przy takiej samej liczbie obserwujących, za te same kampanie, dostają znacznie mniej pieniędzy niż ich białe koleżanki – mówi o systemowym rasizmie, obecnym także w branży mody.

Nowy Jork ma wiele twarzy, jest pełen kontrastów i sprzeczności. Proces asymilacji w dużym stopniu zależy od tego, jakie mamy wobec niego oczekiwania i ile jesteśmy w stanie z siebie dać – mówi fotografka Marta Skovro McAdams, która od ponad 10 lat mieszka i pracuje w Wielkim Jabłku. – Odkąd odwiedziłam to miasto po raz pierwszy, czułam, że to moje miejsce na ziemi – opowiada. Mimo ogromnego tempa życia, udało się jej znaleźć za oceanem spokój i grupę bliskich przyjaciół. Choć, jak sama przyznaje, trochę to trwało.

Marta Skovro McAdams (Fot. Fidel Vazquez)

Zanim trafiła do Wielkiego Jabłka, skończyła studia w Niemczech. Ze znajomością sześciu języków obcych pracowała jako asystentka Williego Lemke – długoletniego menedżera klubu piłkarskiego Werder Bremen oraz Specjalnego Doradcy Sekretarza Generalnego ONZ do spraw Sportu na rzecz Rozwoju i Pokoju. – Po obronie pracy magisterskiej poczułam się gotowa na kolejne wyzwania – mówi. Przeprowadzka za ocean była spełnieniem marzeń, ale jednocześnie – brutalnym zderzeniem z rzeczywistością: – Koszty utrzymania, mieszkanie w dwie osoby w kawalerce z jedną wtyczką elektryczną i kompletnym brakiem kątów prostych – to było jak zimny prysznic – opowiada Marta. – Dużo czasu zajęło mi także zrozumienie i nauczenie się amerykańskiej „otwartości”. Podkreśla, że nigdy nie była dobra w small talku. Wciąż uczy się przełamywać wrodzoną skromność.

@darling_tee (Fot. Marta Skovro McAdams)

Przylatując do NYC z dyplomem wyższej uczelni, trzema fakultetami i w miarę ciekawym CV, wydawało mi się, że jestem dobrze przygotowana na nowojorskie realia – dodaje i podkreśla, że cieszy się, że nie wszystko potoczyło się po jej myśli: – Nowy Jork pomógł mi uwolnić się od schematów. Nauczył mnie pokory, a zarazem wiary w siebie i tego, że nic nie jest niemożliwe.

Marta Skovro McAdams (Fot. Fidel Vazquez)

Zaczęła od umieszczenia swojego CV na portalu Monster.com. Szybko znalazła ją headhunterka, która szukała osoby z językiem portugalskim do funduszu hedgingowego. Marta przechodziła przez kolejne etapy rekrutacji, z bliska obserwując świat korporacji po wschodniej stronie Manhattanu. Nie chciała stać się trybikiem, wolała zająć się czymś bardziej kreatywnym. Tak trafiła do małej firmy marketingowej, ale codzienne wysyłanie setek e-maili też nie dawało jej satysfakcji. – Nie miałam żadnych znajomości ani kontaktów, więc postawiłam na Craigslist.  Branża mody zawsze wydawała mi się atrakcyjna, więc zaczęłam szukać czegoś, co mogłoby mnie do niej zbliżyć. Załapałam się na bezpłatne praktyki jako asystentka ds. marketingu w zespole reżysera Marcusa K. Jonesa – mówi Marta. W tym okresie zaczęła interesować się także fotografią.

@oneikatraveller (Fot. Marta Skovro McAdams)
@karenbritchick (Fot. Marta Skovro McAdams)

To właśnie Marcus, który nie mógł wówczas zaoferować jej płatnego stanowiska, załatwił jej pierwsze zlecenie. Tak Marta poznała blogerkę Claire Sulmers, której robiła zdjęcia na poświęcony modzie i wielokulturowej społeczności portal Fashion Bomb Daily. W międzyczasie odbywała praktyki u fotografów mody: – Nie lubiłam i nie potrafiłam o sobie mówić, nie umiałam się sprzedać. Uczono mnie, że aby zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie, trzeba mieć skończone studia, a wykształcenia fotograficznego przecież nie miałam. Z Sulmers pracowała prawie sześć lat, w międzyczasie przeprowadzając się na dwa lata do Las Vegas. Ten etap nauczył ją z kolei, że jeżeli nie masz wyrobionego nazwiska, Nowy Jork szybko o tobie zapomina: – Rynek jest przesycony. Nikt nie sfinansuje przelotu początkującemu fotografowi, skoro pod ręką ma setki innych artystów. Wykorzystałam ten czas do stworzenia studia w mieszkaniu i robienia sesji beauty, które były cennym dodatkiem w moim portfolio.

@essiegolden (Fot. Marta Skovro McAdams)

Po powrocie na Wschodnie Wybrzeże Marta kontynuowała współpracę z Claire, fotografowała eventy oraz robiła relacje zza kulis sesji, takich marek jak Cover Girl czy Garnier. Dwa lata temu postanowiła skupić się na fotografii street style i pracy z influencerkami, głównie Afroamerykankami, które usłyszały o Marcie właśnie dzięki Fashion Bomb Daily: – W 2017 r. wpadłam na pomysł założenia osobnego konta na Instagramie, skupiającego się właśnie na nich. To był strzał w dziesiątkę. Pomogła mi też fotografka Denisse Benitez Myrick, która po wyprowadzce z NYC do Arizony poleciła mnie kilku swoim klientkom. Od tamtej pory pracuję regularnie z fantastycznymi kobietami, fotografując nie tylko ich unikatowy styl, lecz także kontent dla takich marek, jak Sephora, David Yurman, H&M, Amazon, Savage Fenty, Nike itp. Dziewczyny widzą, że potrafię fotografować ich skórę (co wcale nie jest aż takie oczywiste, jakby się mogło wydawać), rozumiem ich estetykę, a one doceniają moją – opowiada. Zdjęcia z influencerskich sesji jej autorstwa ukazywały się m.in. na łamach magazynów „Teen Vogue”, „Vogue Italia”, „Glamour”, „NYLON”, „Forbes” czy „WWD”.

@taye_jay (Fot. Marta Skovro McAdams)
@ijeomakola (Fot. Marta Skovro McAdams)

Fotografka podkreśla także, że dziewczyny podchodzą niezwykle ambitnie do swojej pracy. – To świadome swojej wartości bizneswoman. Są inteligentne i potrafią walczyć o swoje, jednocześnie dzieląc się ze sobą nawzajem swoją wiedzą i doświadczeniami. Naprawdę wiele się od nich nauczyłam i wciąż uczę – dodaje.  Jednocześnie przyznaje, że ze względu na kolor skóry jej bohaterki są w branży wyraźnie dyskryminowane: – Żeby wybrano je do kampanii, muszą włożyć znacznie więcej pracy w to, co robią, niż ich białe koleżanki. Nie sposób wypowiedzi Marty nie odnieść do obecnej sytuacji w Stanach Zjednoczonych i masowych protestów przeciwko systemowemu rasizmowi. Fotografka regularnie umieszcza na swoim koncie na Instagramie informacje o tym, jak wspomóc protestujących. Otwarcie mówi o tzw. przywileju bycia białą osobą, o tym, że przed nami jeszcze bardzo dużo pracy i że mamy społeczny obowiązek edukować się na temat rasizmu. Pytam, czy była świadkiem agresywnych lub niebezpiecznych sytuacji: – Raz podczas sesji w Chinatown z czarnoskórą blogerką spotkałam się z tym, że została zwyzywana od „brzydkich, czarnych ***”.

Cardi B (Fot. Marta Skovro McAdams)
@ellasfashionfix (Fot. Marta Skovro McAdams)

Bieżące wydarzenia otworzyły Marcie oczy: – Z jednej strony mamy rasizm nieakceptowany społecznie, czyli wyzwiska, przemoc fizyczną ze względu na kolor skóry. Z drugiej strony tzw. cichy rasizm, o którym do tej pory rzadko mówiło się głośno, ale jest dla społeczności czarnoskórych codziennością. Widać to na przykładzie czarnoskórych influencerek, które za te same kampanie dostają znacznie mniej pieniędzy niż ich białe koleżanki przy takiej samej liczbie obserwujących, a często znacznie mniejszym zaangażowaniu. Regularnie są wykluczane z eventów przez marki – opowiada Marta. – Do tej pory nie skarżyły się na to na forum, ale podejrzewam, że dla nich to bardzo raniące. Dzięki ostatnim wydarzeniom zaczęły się jednak powoli otwierać i mówić o tym, jak wygląda dyskryminacja w miejscu pracy, jeżeli już tę pracę dostają, jak każdego dnia muszą się mierzyć ze spojrzeniami i stereotypowymi poglądami na swój temat, jak niesprawiedliwie traktowane są przez agencje i firmy, które przecież same chcą z nimi współpracować. To skandal. Podkreśla jednak, że nie urodziła się w USA, nie wyrosła w tym systemie i są to tylko jej obserwacje jako białej osoby. Przywołuje przypadek swojej dawnej szefowej, Claire: – Mimo że miała ogromny dorobek dziennikarski, nie mogła dostać miejsca siedzącego podczas tygodnia mody w Nowym Jorku. Zmieniło się to dopiero w momencie, kiedy zaczęła pisać do włoskiego „Vogue’a”. Wtedy branża zaczęła traktować ją poważnie. Często mówiła, że była jedyną czarną osobą na całym evencie.

@awedbymoni (Fot. Marta Skovro McAdams)
@wwwhiiitneyyy (Fot. Marta Skovro McAdams)

Wszystko to dzieje się na tle pandemii, która, podobnie jak w Europie, stworzyła w jednym z najczęściej odwiedzanych miast świata zupełnie nową rzeczywistość: – Pierwsze dni były bardzo trudne. Ta nagła pustka i cisza w mieście dotąd tętniącym życiem 24 godziny na dobę była surrealistyczna, wręcz przerażająca. Apokaliptyczny efekt wizualnie potęgowały pozaciągane kraty w sklepach i restauracjach. Dziś już jest znacznie lepiej: – Nowojorczycy zaczęli oswajać się z nową rzeczywistością. Nadzieja i optymizm są zaraźliwe.

Nie mogę nie zapytać, czy myśli o powrocie do Polski: – Planuję tylko najbliższą przyszłość. Nigdy nie planowałam wyjazdu do Stanów, a mieszkam tu już 10 lat. Podobnie było z fotografią. Dlatego staram się żyć w teraźniejszości, pozostając otwartą na to, co przyniesie los.

@seynaboucisse (Fot. Marta Skovro McAdams)

 

Katarzyna Pietrewicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę