Znaleziono 0 artykułów
12.05.2018

Martin Margiela. Ojciec założyciel

Maison Martin Margiela wiosna-lato 2008 (Fot. Karl Prouse/Catwalking, Getty Images)

Kim jest Martin Margiela? Skąd pochodzi człowiek ukryty za bielą i ciszą? Czy twórca dekonstruktywizmu w modzie w ogóle istnieje? 

Zrelizowany przez rotterdamski Mint Film Office dokument „My, Margiela” – w Polsce wyświetlany w ramach festiwalu Millennium Docs Against Gravity, który właśnie ruszył – prezentuje historię jednego z najbardziej niezwykłych domów mody w historii Europy. O Maison Martin Margiela opowiada w filmie zespół, którego członkowie do tej pory ukrywali się pod białymi kitlami, specjalistki i specjaliści, którzy tworzyli markę, zanim sprzedano ją wielkiemu koncernowi.

W obrazie nie wystąpił oczywiście założyciel domu mody – Martin Margiela. Kreator niemal od początku istnienia firmy nie udziela wywiadów i nie pozwala się fotografować. Główną bohaterką stała się Jenny Meirens, wspólniczka Martina Margieli i współtwórczyni sukcesu Maison Martin Margiela (umarła kilka miesięcy przed premierą obrazu). W „My, Margiela” nie widać jej twarzy. Gdy realizatorki rozmawiają z Meirens, na ekranie pojawia się biała pustka.

Scena z filmu "My, Margiela" (Fot. Materiały prasowe)

Biel jest nie tylko poetycką metaforą, znakiem nieobecności, ale nawiązuje także do elementów tworzących estetykę firmy: pracownicy i pracownice Margieli zawsze nosili białe kitle. Białe były też wystroje i fasady sklepów. Pierwsza metka firmy była biała, pusta i przyszyta do ubrania białą nitką. Film otwiera zdanie: Biały to ekran, na którym ludzie wyobrażają sobie samych siebie.

Portrety ekipy

Maison Margiela jesień- zima 2018-2019 (Fot. Francois Durand, Getty Images)

Film zbudowany jest z malarskich ujęć, które przedstawiają najważniejszych członków ekipy Margieli oraz kluczowe współpracowniczki domu mody. Portrety poszczególnych osób zostały wykonane w ich domach, albo w miejscach pracy. W portretach występują również psy. W ten sposób stworzono filmowe obrazy pełne atrybutów z prawdziwego życia.

Grace Fisher, modelka Margieli, jest miłośniczką szarych, czarnych, technologicznych gadżetów. Z okien domu albo biura Sophie Pay, dyrektorki handlowej Margieli, widać belgijską dzielnicę biznesu. Mieszkanie makijażystki Inge Grognard przepełnia secesyjno-artdécowski mrok. Męski Patrick Scallon, dyrektor komunikacji, filmowany jest na tle białych storczyków. Kanapa, na której siedzi Stanislas Maryshev, kierownik sprzedaży, przypomina zmodernizowaną wersję mebla Marii Antoniny.

Przedmioty określają swoich właścicieli.

Maison Margiela jesień- zima 2018-2019 (Fot. Francois Durand, Getty Images_

Skarby archiwów

Dokument „My, Margiela” tworzą także materiały archiwalne z pierwszych i najbardziej przełomowych pokazów Margieli. Debiutancką kolekcję (wiosna-lato ‘89) pokazano w Café de la Gare w Paryżu. Woody Hochswender na łamach „The New York Times” donosił: Tylko kilku osobom udało się pokonać miasto [po pokazie Thierry’ego Muglera] i wcisnąć do obskurnej, piwnicznej dyskoteki, by zobaczyć imponujące, upiorne ubrania młodego belgijskiego projektanta Martina Margieli. […] Pierwsza modelka spadła ze schodów na wybieg. Gdy doszła do siebie, przeszła w długiej, ciemnoszarej spódnicy, rękawach-getrach i kamizelce farbowanej techniką tie-dye, na której pojawiły się skrzyżowane taśmy pakowe. Wszystkie modelki miały surowe, białe makijaże, czarną szminkę i włosy, które zwisały w sklejonych pianką strąkach. Nosiły dziwaczne buty na platformie z palcami u nóg (Thierry Mugler: Nuts, Bolts and Sequins, „The New York Times”, 18 marca 1989 r.).

Maison Margiela jesień-zima 2018-2019 (Fot. Francois Durand, Getty Images)

Buty typu Tabi, które wyglądały jak rozszczepione kopyto, to jeden z najbardziej ikonicznych projektów Margieli. Hochswender wymienił też bordowy garnitur noszony jednocześnie ze spódnicą i spodniami oraz kamizelkę wykonaną z potłuczonych naczyń i siatki, z której wykonuje się klatki dla kurczaków. Ubrania z destruktów – kart do gry, kapsli, poduszek, ręczników, łańcuchów choinkowych, kuli dyskotekowej – to najważniejsze projekty Martina Margieli. Rewolucyjny charakter miały także stroje zrobione z rzeczy kupionych na pchlich targach i w sklepach Armii Zbawienia.

Scena z filmu "My, Margiela" (Fot. Materiały prasowe)

Margielowskie dzieła sztuki tworzono z rękawiczek, sandałów, tenisówek, skarpet, ścinków futer i jeansu, skórzanych pasków, wojskowych tornistrów, chusteczek do nosa, motocyklowych kasków… W 1993 roku Suzy Menkes nazwała Martina Margielę „ojcem założycielem” mody opartej na idei recyclingu. Projekty z odzysku wykonywane były ręcznie w atelier artisanale. Pracownią kierowała Lise Parmentier, która w „My, Margiela” wystąpiła ze swoim pupilem, słodko chrapiącym buldożkiem.

Kłopoty z prasą

Scena z filmu "My, Margiela" (Fot. materiały prasowe)

W pierwszej połowie lat 90. Martin Margiela nie był ulubieńcem prasy. Dziś zobaczyłem wszystko to, czego nie chciałem zobaczyć – to komentarz, który Inge Grognard usłyszała po premierowym pokazie. Bardzo prawdopodobne, że wypowiedział go jeden z krytyków. Później było jeszcze gorzej. Show wiosna-lato 90 odbył się w okolicach Bastylii na zawalonej gruzem ziemi otoczonej pomazanym murem. Na wybiegu i w pierwszych rzędach rozrabiały miejscowe dzieciaki, które na co dzień rządziły zrujnowanym skrawkiem Paryża. Dzieci zwisały też z ramion modelek, a z pobliskich murów zwisali widzowie, którym nie udało się dostać na pokaz.

Scena z filmu "My, Margiela" (Fot. materiały prasowe)

Pokazy odbyły się też w magazynie kolejowym, na stacji metra i w sklepie Armii Zbawienia. W sezonie jesień-zima 1993-94 zamiast show wyświetlono film mody, w którym wystąpiło siedem kobiet różnej narodowości i wieku, o różnych typach urody i zawodach. Rok później zrezygnowano z pokazu dla prasy. Ubrania zademonstrowano tylko klientkom. Pięciominutowe prezentacje odbyły się tego samego dnia w sklepach w Paryżu, Londynie, Bonn, Nowym Jorku, Mediolanie i Tokio. Martin Margiela zakazał również fotografowania swojej twarzy i zdecydował, że nigdy nie udzieli żadnego wywiadu. Na pytania prasy odpowiadała ekipa w białych fartuchach, która zawsze używała zaimka osobowego My (We). Oczywiście wszystkie te rebelianckie zabiegi przyniosły marce i rozgłos, i sukces.

Prawdziwe emocje

Maison Martin Margiela wiosna-lato 2009 (Fot. Karl Prouse/Catwalking/Getty Images)

Martin Margiela i Jenny Meirens ignorowali obowiązujące normy i tendencje – strzępili, dziurawili, pruli, wycierali, wybebeszali, gnietli, kruszyli, zaburzali symetrię i eksponowali elementy konstrukcyjne. Tworzyli mroczną, brudną sztukę w czasach triumfu Muglera i Versace oraz supermodelek, których istnienie kompletnie lekceważyli.

Martina Margielę, absolwenta Królewskiej Akademi Sztuk Pięknych w Antwerpii, okrzyknięto czołowym dekonstruktywistą mody. Dziennikarka Amy M. Spindler stworzyła drzewo genealogiczne modowej dekonstrukcji: Rei Kawakubo jest mamą, Jean-Paul Gaultier tatą, a Pan Margiela jest ich ulubionym synem. Chanel to daleka krewna, którą wszyscy boją się odwiedzać, ale gdy już przyjedzie do miasta, zdają sobie sprawę, że mają z nią wiele wspólnego (Coming Apart „The New York Times”, 25 lipca 1993 roku).

Maison Martin Margiela wiosna-lato 2009 (Fot. Nicky Sims/BFC/Getty Images)

*

14 maja, w ramach Millennium Docs Against Gravity, po pokazie filmu „My, Margiela” w warszawskiej Kinotece, (początek o godz. 19.00) odbędzie się debata współorganizowana przez „Vogue Polska”: Margiela: dekonstrukcja w modzie.

Jakie idee stały za nurtem dekonstrukcji w modzie? Skąd wziął się Martin Margiela i czy w ogóle istniał? Na czym polegała rewolucyjność jego projektów oraz sposobu, w jaki prezentował je światu? Jaki wpływ na rozwój globalnego rynku mody miała Antwerpska Szóstka, do której przynależał?

Film o belgijskim projektancie, który z własnej anonimowości uczynił jeden ze swoich znaków rozpoznawczych, a pokaz mody zamienił w performance, stanie się dla nas kanwą do rozmowy o związkach mody z filozofią, polityką i sztuką. Spróbujemy przeanalizować artystyczne i biznesowe strategie Margieli, nakreślić kontekst, w jakim się poruszał, ale też – będziemy szukać współczesnych twórców, którzy reinterpretują jego wizje. Czy bunt na miarę Margieli jest dzisiaj jeszcze możliwy? I przede wszystkim: czy w ogóle ma sens?

Goście:

Ewa Kowalewska-Kondrat (Harel) – autorka jednego z najstarszych polskich blogów o modzie. Miłośniczka mody polskiej i nie tylko. Od ponad dekady obserwuje i komentuje zjawiska tej dziedziny zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Marcin Różyc – kurator, krytyk mody, wykładowca. Autor książki „Nowa moda polska”. Współautor „Dźwięków i szwów”, „Chrysalis”. Kurator wystaw, m.in.: Krzyk Mody (MSN Warszawa), Warsaw Calling (IFS London), Wykrój. Miasto. Tarnów (BWA Tarnów) i Helena Bohle-Szacka. Mosty/Die Brücken (Galeria im. Sleńdzińskich). Wykładał m.in.: na Uniwersytecie Warszawskim, Katedrze Mody, London Collage of Fashion. 

Filip Niedenthal – redaktor naczelny magazynu „Vogue Polska”, wcześniej kierował dwumiesięcznikiem „Esquire”, działem mody magazynu „Harper's Bazaar” oraz redaktor naczelny miesięcznika „Podróże”. Współpracował m.in. z miesięcznikiem „Twój Styl”, dwutygodnikiem „Viva! i tygodnikiem „Newsweek Polska”.

Ewelina Dziewiela – redaktor działu moda w „Vogue Polska”, wcześniej kierowała działem moda w miesięczniku „Harper's Bazaar”, a także pracowała w magazynach „Glamour” i „Pani”. Ukończyła studia podyplomowe na London College of Fashion z dziennikarstwa mody i lifestyle’u.

Prowadząca:

Hanna Rydlewska – szefowa działu reportażu „Vogue Polska” i redaktor prowadząca Vogue.pl. Była zastępczynią dyrektora serwisów informacyjnych Gazeta.pl, wcześniej była redaktor naczelną Weekend.gazeta.pl, wicenaczelną serwisu Natemat.pl oraz „Przekroju”. Przez kilka lat kierowała magazynem „Exklusiv”.

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę