Znaleziono 0 artykułów
05.07.2019

„Na cały głos”: Władca marionetek

Kadr z serialu The Loudest Voice ( Fot. materiały prasowe HBO)

Sam był gruby i niepokorny, ale kobiety lubił szczupłe i posłuszne. Przewrotne, że to jedna z nich, gdy się wreszcie zbuntowała, ostatecznie pociągnęła go na dno. Na HBO właśnie pojawił się serial „Na cały głos” o Rogerze Ailesie, twórcy sukcesu Fox News. Główną rolę gra zmieniony nie do poznania Russell Crowe.

Na ziarnistym nagraniu widać twarz kobiety. Jest atrakcyjna, ma pełny makijaż, czarną bieliznę z pasem do pończoch. Kołysząc biodrami, idzie w stronę kamery. Wygląda na wystraszoną. Posłusznie wykonuje jednak polecenia filmującego ją mężczyzny. Kamera upada, gdy blondynka, rozpiąwszy mu rozporek, z pełnym obrzydzenia wyrazem twarzy zabiera się do fellatio. Z offu słuchać wulgaryzmy i posapywanie.

Pierwowzorem postaci granej przez Annabelle Wallis jest Laurie Luhn, była prezenterka Fox News. Ailesa poznała, gdy pracowali wspólnie przy kampanii prezydenckiej George’a H.W. Busha, a kilka lat później przyjęła od niego propozycję pracy w nowo powstającej stacji. Krótko po awansie szef zaczął ją szantażować, zmuszając do seksu, choć w tamtym czasie przygotowywał się do własnego ślubu, a Luhn, o czym wiedział, miała partnera. Miał do niej mówić tak: „Jesteś moją dziwką, moją niewolnicą. Zrobisz, co ci każę, kiedy ci każę”. Wyznała to podczas wywiadu telewizyjnego w 2016 r. Ailes zaprzeczył oskarżeniom. Jednak Luhn nie była jedyna. Falę zapoczątkowała inna prezenterka Fox News, była Miss America, Gretchen Carlson. Łącznie ponad 10 kobiet wskazało Ailesa jako seksualnego przestępcę. Fox News wypłacił Luhn ponad trzy miliony dolarów odszkodowania, Carlson dostała 20. Wszystko działo się rok przez falą #MeToo. To te oskarżenia, choć nigdy nie zakończone procesem i skazaniem, lecz serią kosztownych ugód, doprowadziły do rozstania medialnego magnata z Rupertem Murdochem, właścicielem populistycznej kablówki, News Corp.

Kadr z serialu The Loudest Voice ( Fot. materiały prasowe HBO)

Serial został napisany przez reżysera Toma McCarthy’ego (Oscar za scenariusz do „Spotlight”) i producenta Alexa Metcalfa („Ostre przedmioty”). Oparto go na nieautoryzowanej biografii Ailesa autorstwa dziennikarza „New York Timesa”, Gabriela Shermana „The Loudest Voice in the Room: How the Brilliant, Bombastic Roger Ailes Built Fox News and Divided a Country” z 2014 r. Książka powstała, zanim podpisano wielomilionowe ugody z ofiarami Ailesa. Chwalono ją za wnikliwość i obiektywizm. Serial podzielono na siedem odcinków. Każdy przywołuje ważny dla kariery Ailesa rok. 1995 r. to czas zlecenia mu prowadzenia nowego kanału, 2001 r. – zamach na World Trade Center i ustalenie obowiązującego w Foksie do tej pory agresywnego, polaryzującego sposobu komunikacji. W 2008 r. wybory wygrywa Obama. I tak dalej.

Kadr z serialu The Loudest Voice (Fot. materiały prasowe HBO)

Grający Ailesa Australijczyk Russell Crowe już dawno przestał być hollywoodzkim amantem. W roli odpychającego manipulanta wypada świetnie. Nie tylko wizualnie zbliża się do oryginału, co oczywiście jest zasługą sugestywnej charakteryzacji, ale też oddaje charyzmę i kontrowersyjny, ale bezdyskusyjny geniusz pierwowzoru. Jego mimika, język ciała, modulacja głosu wywołują gęsią skórkę, a niekiedy odruch wymiotny. Temu portretowi daleko jednak do karykatury. Roger Ailes zmarł w maju 2017 r. na skutek pourazowego krwiaka podtwardówkowego. Odszedł, nie zostawiwszy złożonego pod przysięgą zeznania odnośnie do zarzucanych mu czynów. Dlaczego ta historia, której początek datuje się właściwie jeszcze na lata 80., powinna interesować współczesnego widza z Polski?

Kadr z serialu The Loudest Voice ( Fot. materiały prasowe HBO)

Serial to przede wszystkim przepustka w głąb anachronicznego świata mężczyzn, w którym współpracę zastępuje przemoc, a równouprawnienie wypierane jest przez stosunek podległości. Ailes nie był samotną wyspą, lecz modelem pewnej postawy, przez lata akceptowanej w mediach. Modelem szefa tyrana, który w celu utrzymania autorytetu szydzi, upokarza, gra w psychologiczne gierki. Uosabia mobbing. Jako najpotężniejszy, który się go dopuścił, ale jeden z wielu. Przecież na odszkodowania dla ofiar seksualnych awansów także związanego z Foxem Billa O’Reilly’ego stacja wydała w 2017 r. 13 milionów dolarów.

Kadr z serialu The Loudest Voice ( Fot. materiały prasowe HBO)

Ailes był ideałem męskości promowanej w prawicowych mediach. Człowiek sukcesu, głowa rodziny, patriota. Krzyczący o dyscyplinie i wierze. Ale pod tym zgrabnie skrojonym płaszczykiem kryje się niewyżyty tyran, łamiący te same przykazania, których przestrzegania głośno się domaga. To nie przypadek, że Ailes doradzał Donaldowi Trumpowi przy kampanii prezydenckiej. Co prawda zrezygnował, ale tylko dlatego, że ponoć wkurzały go chaos i brak dyscypliny u przyszłego prezydenta. Obaj wpisują się w model przebrzmiałej już męskości, w której relacje z kobietami sprowadzają się do modelu Madonny – matki dzieciom – lub dziwki – atrakcyjnej, podległej, gotowej, by dać „złapać się za cipkę”.

Kadr z serialu The Loudest Voice (Fot. materiały prasowe HBO)

Należąca do Ruperta Murdocha kablówka Fox News to nazwa do zapamiętania. Jej linia – efekt przekonań i praktyk Ailesa – trwale zmieniła oblicze polityki w mediach. Poprzez populistyczny język i tabloidowe zagrywki przesunięto akcent z informowania na show, przyczyniając się też do sukcesu wyborczego Trumpa i jemu podobnych. To Fox odpowiada za włączenie w medialny strumień fake newsów, za sugerowanie terrorystycznych powiązań prezydenta Baracka Husseina („Zawsze to podkreślajcie!” – instruował Ailes) Obamy. Za dzielenie świata na „nas” i „was”, za wprowadzanie na salony oszołomów, bo dzięki temu rośnie oglądalność. To model stosowany jest do dziś także w Polsce. „Na cały głos” jest nie tylko bezkompromisową biografią demonicznego geniusza współczesnych mediów, ale też przy okazji kroniką Ameryki na drodze do stania się „Great”. Tylko definicja tej wspaniałości gdzieś po drodze zmieniła znaczenie.

Anna Tatarska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę