Znaleziono 0 artykułów
14.10.2020

Nasze ulubione miejsca w Warszawie

(Kolaż Agata Wojtczak)

Wegetariańskie restauracje i przedwojenne kamienice na Żoliborzu, paryskie kawiarnie i sklepy vintage na Saskiej Kępie – oto nasze sprawdzone adresy w różnych dzielnicach Warszawy.

Zielony Żoliborz

Po przeprowadzce do Warszawy prawie 10 lat temu od razu wiedziałam, że Żoliborz będzie moją ziemią obiecaną. Zatrzymałam się chwilę na Muranowie, w Śródmieściu i na Bemowie, by ostatecznie trafić do zielonej części stolicy, z charakterystyczną niską zabudową. Moją miłość do tej dzielnicy pogłębił czas pandemii, który pozwolił docenić to, co mam pod ręką. Pyszne brownie ze słonym karmelem i espresso tonik? Tylko w Secret Life Cafe (ul. Słowackiego 15/19). Wiosna i lato to idealne miesiące, żeby przesiadywać przy stolikach lub na leżakach w tej małej kawiarni, w której zjecie także świetne śniadania, w tym orkiszową pitę z domowym pesto, awokado i jajkiem sadzonym. A jeżeli macie ochotę na coś konkretnego, nie musicie nawet wychodzić na zewnątrz! Po sąsiedzku znajduje się wegetariańska restauracja Ósma Kolonia (ul. Słowackiego 15/19). I choć daleko mi do bycia stuprocentową wegetarianką, podpłomyk z ekologicznym kozim serem, pad thai z warzywami czy pulpeciki z bakłażana przyciągają jak magnes. Do tego pyszne wino i niezobowiązująca atmosfera. Mój żoliborski trójkąt gastronomiczny uzupełnia dobrze znany fanom pizzy Cafe Bar Havana (ul. Słowackiego 16/18), który ponad rok temu otworzył się w miejscu dawnego lokalu o tej samej nazwie. Cafe Havana w latach 60. była miejscem spotkań całego Żoliborza. Nowy lokal na piętrze budynku Domu Handlowego „Merkury” nawiązuje stylem do wzornictwa lat 60. i 70. Na klientów czeka także ogromny taras z widokiem na plac Wilsona. Jeśli nie macie akurat ochoty na pizzę, a polecam zwłaszcza te sezonowe, rano warto wpaść na pyszne śniadanie, a wieczorem spróbować autorskich drinków. Pomiędzy restauracjami, które są miejscem przyjaznym czworonogom, znajduje się nowa perełka, do której lubię zaglądać, choćby przez szybę. Najlepsza księgarnia (ul. Augusta Cieszkowskiego 1/3 lok. 147-148) nie bez powodu jest najlepsza. Znajdziecie tam nowości wszystkich czołowych wydawnictw, w tym przejmujące reportaże, a także publikacje w języku angielskim. A gdy już się najem i zapoznam z nowościami książkowymi, godzinami spaceruję po oficerskim Żoliborzu, podziwiając architekturę i modernistyczne konstrukcje, co jakiś czas zaglądając do Parku Fosa i Stoków Cytadeli – Katarzyna Pietrewicz

Havana (Fot. materiały prasowe)

Spokojna Stara Ochota

Rzut beretem od centrum, ale jednak na uboczu, z międzywojenną architekturą i parkami. Tego lata życie Starej Ochoty tętniło w działającym w budynku Teatru Ochoty OCHO (Mikołaja Reja 9) – bistro z charakterystyczną szachownicą. To pewnie zasługa wybornych lunchy, ładnej przestrzeni i przyjacielskiej atmosfery, którą udało się stworzyć zespołowi. Każdy, kto ma małe dzieci, kojarzy tę przestrzeń z Klubokawiarnią Kolonia. Drewniany pawilon z ogródkiem tuż przy Parku Wielkopolskim jest mekką rodziców, którzy przyprowadzają tu swoje pociechy na lody i zabawy z rówieśnikami. Sami znużeni w leżaku mogą oddać się rozmowie albo zanurkować w książce. Ciekawym miejscem jest też wyrastająca tuż przy gmachu Wydziału Archeologii w kampusie UW przestrzeń, do stworzenia której władze uczelni zaprosiły Katarzynę Przezwańską. Znana z zamiłowania do koloru i naturalnych form artystka stworzyła rzeźbiarskie ławki, stoliki zatopione w zieleni. Godny uwagi jest też kampus Politechniki między Nowowiejską, aleją Niepodległości i Koszykową (administracyjnie to już Śródmieście). Tu budynki z charakterystycznej szarej cegły przeplatają się ze współczesną stalą i szkłem, ale też przepychem XIX-wiecznej auli. Kompleks, do którego prowadzą niepozorne furtki w zabytkowym ogrodzeniu, to dla mnie kameralny park ze starymi platanami i magnoliami, które zjawiskowo kwitną każdej wiosny – Basia Czyżewska.

Park Skaryszewski (Fot. Julia Właszczuk)

Różnorodna Praga

Mieszkam na Pradze-Północ zaraz obok stacji metra Stadion Narodowy. Prawą stronę Warszawy pokochałam jeszcze na studiach. Chodziłam na imprezy do Hydrozagadki i Składu Butelek przy 11 listopada, na kawę na Saską Kępę, chociażby do Francuskiej 30, a na spacer do pparku Skaryszewskiego. Wynajmowałam wtedy dwa pokoje przy placu Teatralnym i nie planowałam przeprowadzki. Ale gdy podjęłam decyzję o tym, że chcę kupić mieszkanie, wiedziałam, że szukam tylko po tamtej stronie Wisły. I wsiąkłam w Pragę na dobre. Uwielbiam spacery prowadzące od Starej Pragi przez Skaryszak aż na Saską Kępę. Nie jestem w stanie przejść obojętnie obok lumpeksów przy Targowej – ceny wciąż są bardzo niskie (wiele z nich oferuje sprzedaż na wagę), a naprawdę można znaleźć wyjątkowe rzeczy: skórzane trencze, męskie marynarki, dżinsy z lat 90. Gdy zgłodnieję po rajdzie po second handach, na lunch wybieram Skamiejkę (ul. Ząbkowska 37) – rosyjską restaurację prowadzoną przez cudownie gościnną panią Tamarę (zawsze zamawiam śledzia pod pierzynką, pielmieni i kompot), albo Lokalną Bistronomię (ul. Nieporęcka 6) z najlepszymi gołąbkami na świecie. Deser oczywiście w Pallone (ul. Brzeska 29/31) – mój trzyletni syn uwielbia lody śmietankowe, a ja czekoladowe i pistacjowe. Nasyciwszy głód, ruszam do parku. Nie mogę nie zahaczyć o plac zabaw, jeden z najprzyjemniejszych w Warszawie – duży, zacieniony, ze stawem w tle. Jeśli mam jeszcze ochotę na coś słodkiego, zaglądam do cukierni Misianka. Stąd już rzut beretem na Saską Kępę, najbardziej paryską z dzielnic Warszawy. Staram się jeść coraz mniej mięsa, ale nie mogę się powstrzymać, gdy zaglądam do Mięsnego (ul. Walecznych 64). Oprócz burgerów, steków i tatara podaje się tu obłędne frytki (mój synek zawsze zamawia od razu dwie porcje), sałatkę z dressingiem jak w domu i wina wybrane przez właściciela. Kontynuując spacer, idę Walecznych w kierunku Saskiej, gdzie najpewniej czeka mnie przystanek na kolejnym placu zabaw w ogródku jordanowskim (ul. Alfreda Nobla 18). Duże boiska, ogromna piaskownica, ławki, które pozwalają rodzicom na chwilę zapomnieć, że przyszli tu dla dzieci. Kierując się dalej w stronę Francuskiej, załatwiam sprawunki. W delikatesach Piccola Italia (ul. Francuska 11) kupuję sery, gnocchi i kawę, w Artisan Boulanger (ul. Francuska 8) bagietkę, w MOD donuts (ul. Paryska 37) zapas pączków. Nie zapominam też o sklepach vintage, których w okolicy jest kilka, księgarni „Eureka”, zamieszkałej przez koty, i, już na koniec, Lukullusie (ul. Walecznych 29). Rogaliki waniliowe, drożdżówkę z serem i sernik Grand Marnier zabieram do domu. Wygląda na to, że bez przerwy coś jem? Cóż, w życiu liczą się małe przyjemności – Anna Konieczyńska

O tym, by zamieszkać na Pradze, myślałam od dawna. Fascynuje mnie jej eklektyczność – zabytkowe kamienice kontrastują z modernistycznymi blokowiskami, rodzinne zakłady rzemieślnicze sąsiadują z hipsterskimi kawiarniami, a obok parków i zielonych skwerów wyrastają industrialne kompleksy, przekształcane w knajpy i sale koncertowe. Tej jesieni w końcu udało mi się ten plan zrealizować, więc od kilku tygodni zagłębiam się w kolejne zakamarki dzielnicy, powoli tworząc mapę własnych miejsc. Jak przystało na kawoszkę, oswajanie Pragi rozpoczęłam od znalezienia sprawdzonych kawiarni. Do moich ulubionych należy Hałas Vinyl + Coffee (ul. Jagiellońska 30), w której oprócz aromatycznego przelewu można złapać czarny krążek ukochanych artystów (a jest w czym wybierać – tylko ostatnio widziałam albumy Björk, Eryki Badu czy Grace Jones). Jestem też stałą bywalczynią Trzech Kruków (pl. Hallera 8), które kocham nie tylko za pyszną kawę, ale również minimalistyczny wystrój i słodkości – w szczególności polecam tutejsze cynamonki. Gdy mam ochotę na świeże pieczywo i słodkie wypieki, nadkładam trochę drogi, by złapać te z piekarni rzemieślniczej Rano (ul. Stalowa 47). Na dłuższe spacery z psem najlepiej sprawdza się park Skaryszewski, który pozwala na moment uciec od miejskiego pędu i złapać oddech. W szare dni jesieni ukojenia szukam w kolorach. Najlepiej w postaci pięknego bukietu z Gładki Studio (ul. Walecznych 19). Później wystarczy wybrać film na wieczorny seans, złapać ulubioną książkę lub odpalić ukochaną płytę, zawinąć się w koc i regenerować siły. Jednym z moich ostatnich odkryć jest Praska (ul. Brzeska 23), którą poleciła mi znajoma, prażanka z urodzenia. Choć z ulicy lokal wygląda niepozornie, w środku panuje przytulna atmosfera, w sam raz na wieczorne wyjście z przyjaciółmi. Wyliczanka mogłaby trwać bez końca, a to dopiero początek mojej przygody z Pragą. Nie mogę się doczekać, co przyniesie nasza znajomość – Julia Właszczuk

Nonna Pizzeria (Fot. materiały prasowe)

Kameralne Powiśle

Gdy się tu przeprowadziłam, na studencką kawę i pogaduchy chodziło się do Kafki (ul. Oboźna 3),Veg Deli (Radna 14) i Falli (Oboźna 9). Dziś widzę, że okolica rozkwita. Letnimi wieczorami młodzi ludzie przesiadują z kieliszkiem wina w Va Bene (ul. Tamka 9), a pod Nonną (ul. Oboźna 11) ustawiają się tłumy po prawdziwie neapolitańską pizzę. Lubię kameralność Powiśla i to, że mam stąd blisko i nad Wisłę, i do ścisłego centrum. Nie wyobrażam sobie weekendu bez pysznej kawy w STOR (ul. Tamka 33), a po kosmetyczne nowości udaję się do GaliLu w Elektrowni Powiśle (ul. Dobra 42) – Michalina Murawska

Vogue Polska październik-listopad 2020 (Fot. Stanisław Boniecki)

* Warszawa jest przewodnim tematem październikowo-listopadowego wydania magazynu „Vogue Polska”. 

 

Redakcja Vogue.pl
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę