Znaleziono 0 artykułów
27.09.2019

„(Nie)znajomi”: Polski remake włoskiego przeboju

Kadr z filmu( Fot. Jarosław Sosiński)

Film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” z 2016 roku doczekał się aż 18 adaptacji. Teraz czas na naszą wersję komediodramatu. Przy wspólnym stole zasiadła tym razem plejada aktorów, w tym Kasia Smutniak, która zagrała też w oryginale, a teraz coraz częściej przyjmuje propozycje pracy z rodzinnego kraju.

Włoski film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” o kolacji siedmiorga przyjaciół odbił się echem, o jakim nikt z twórców nawet nie śnił. Pozornie prosty scenariusz podchwycili producenci z innych krajów. Ten słodko-gorzki dramat szybko stał się najbardziej chodliwym włoskim towarem eksportowym ostatnich lat. Polska wersja zachowuje najważniejszy element scenariusza. Punktem wyjścia jest gra towarzyska polegającą na tym, że wszyscy goście wykładają swoje telefony na stół. Następnie czytają wszystkim zgromadzonym przychodzące wiadomości i prowadzą rozmowy w trybie głośnomówiącym. Niespodzianką rodzimej adaptacji jest rola Kasi Smutniak, która wystąpiła także w oryginale. Aktorka w obu wersjach gra rolę gospodyni Ewy.

Kadr z filmu (Fot. Jarosław Sosiński)

Miałam oczywiście wątpliwość, czy jest sens wchodzić drugi raz do tej samej rzeki – mówi Kasia Smutniak w rozmowie z Vogue.pl. – Do tego eksperymentu przekonał mnie reżyser Tadeusz Śliwa. Wszystkie moje wątpliwości rozwiał scenariusz. Zrozumiałam, że mam chyba jedyną szansę zagrać tę samą rolę, tylko inaczej, w innym języku, z innymi aktorami – dodaje.

Kadr z filmu (fot. Jarosław Sosiński)

Zdjęcia do „(Nie)znajomych” kręcono w listopadzie ubiegłego roku, gdy w Polsce pogoda nie dopisywała. Ale aktorka na planie czuła się bardzo dobrze. – Zdjęcia do tego filmu zapamiętam na zawsze. Po pierwszym wspólnym czytaniu wszyscy czuliśmy, że scenariusz działa. Tekst bardzo nam pomógł w pracy grupowej. Szybko się zżyliśmy. Godziny na planie mijały nam lekko – mówi.

Motyle w brzuchu

Polski scenariusz w wielu miejscach różni się od oryginału. – Włoska wersja była dla nas bazą, ale bardzo chciałem, żeby ten film był współczesnym portretem Polaków – mówi reżyser Tadeusz Śliwa. „(Nie)znajomi” to jego pełnometrażowy debiut reżyserski. – Gdy dostałem propozycję reżyserii polskiej wersji, miałem motyle w brzuchu. Scenariusz wymusza precyzyjne prowadzenie historii. Daje także dużo miejsca dla aktorów. Dla mnie to była szansa na kino w czystej postaci – dodaje.

Kadr z filmu ( Fot. Jarosław Sosiński)

Kto polubił wersję włoską, odnajdzie w polskiej podobieństwa, ale na pewno będzie zaskoczony, bo to nie jest taki sam film – zaznacza Smutniak. Największa różnica? – W filmie nie rozmawiamy o jedzeniu. We Włoszech ludzie najczęściej spotykają się w czasie posiłków. Tam rozmowie zawsze towarzyszy jedzenie. Ono staje się też naturalnym tematem dyskusji. W polskiej wersji tematy są inne – dodaje.

Kadr z filmu ( Fot. Jarosław Sosiński)

Scenariusz filmu wydaje się prosty, ale sceny zbiorowe wymagały od reżysera i aktorów dyscypliny. Zdjęcia kręcono przez wiele dni, ale wszyscy musieli wyglądać tak samo. Zdarzały się elementy improwizacji, ale zasadniczo wszyscy trzymali się planu.

Z całą pewnością atutem „(Nie)znajomych” jest obsada. Obok Kasi Smutniak wystąpili Tomasz Kot, Łukasz Simlat, Wojciech Żołądkowicz, Michał Żurawski, Maja Ostaszewska i Aleksandra Domańska. Czuć między nimi chemię. – Podczas zdjęć chciałem, żeby aktorzy czuli się swobodnie. Myślę, że udało nam się stworzyć atmosferę spotkań rodzinnych. Wszyscy spędzali ze sobą bardzo dużo czasu – mówi Śliwa. Potwierdza to Kasia Smutniak: – Chociaż nie znałam wcześniej polskich aktorów, poczułam się na planie jak w domu. Rzadko trafiają się takie projekty.

Kadr z filmu (Fot. Jarosław Sosiński)

Życie (bez) telefonu

„(Nie)znajomi”, podobnie jak włoska wersja, pokazują, jak istotne miejsce w naszym życiu zajmuje telefon. – Trudno mi sobie dziś wyobrazić spotkanie towarzyskie, na którym ktoś nie zagląda do telefonu – przyznaje Smutniak. – Z nostalgią wspominam czasy, gdy nikt nie oczekiwał ode mnie, żebym była nieustannie dostępna pod telefonem. Po roli w „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” zrozumiałam, że zbyt często jestem przyklejona do smartfonu. Ograniczyłam używanie go praktycznie tylko do dzwonienia. Dziś nie jestem tak radykalna, ale wciąż staram się go używać świadomie – dodaje.

Kadr z filmu (fot. Jarosław Sosiński)

Dla Smutniak występ w polskiej wersji filmu był interesujący także ze względu na związki między rolą i życiem: – Moja córka ma obecnie 15 lat. Problemy, które przeżywa moja filmowa córka, przerabiam w życiu. W tym filmie jest tyle bliskich mi kwestii, że nie musiałam się za bardzo zastanawiać nad tą rolą. Wiele uczuć mojej bohaterki znam z życia.

Kadr z filmu /(Fot. Jarosław Sosiński)

Chociaż Kasia Smutniak ma na koncie wiele ról we włoskich filmach, występ w „(Nie)znajomych” jest jej pierwszym znaczącym występem w filmie nakręconym w Polsce. Niedawno widzieliśmy ją także w „Słodkim końcu dnia”, ale dramat Jacka Borcucha rozgrywa się w Toskanii. Teraz aktorka otwiera się na inne propozycje płynące z Polski. I przyznaje, że jest szczęściarą, bo mieszka na styku dwóch krajów, których kinematografie przeżywają swój najlepszy czas od lat.

Łukasz Knap
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę