Znaleziono 0 artykułów
27.01.2022

Czy skóra zimą potrzebuje zimna?

27.01.2022
Dior haute couture jesień-zima 2022 / Fot. Acielle / Style du Monde

Kriokomora, morsowanie, nacieranie ciała kostkami lodu czy masaże rollerami z lodówki – to polecane ostatnio przepisy na młody wygląd. Z drugiej strony, terapie podgrzewające tkanki to także skuteczny sposób na poprawę urody. Co wybierać: ciepło czy zimno?

Kate Moss, podobnie jak Marylin Monroe, za najlepszy sposób na piękną i świeżą skórę uznawały zanurzenie twarzy w misce z zimną wodą i kostkami lodu. Irina Shayk masuje twarz lodowymi kriokulkami, podobnie jak urodowe influencerki, które promują chłodzące masaże jako przepis na promienną cerę. Natomiast zimą – przynajmniej w Polsce – zwykle nie poszukuje się chłodu, nie wspominając o tym, że nurkowanie twarzą w lodzie może być zabójcze dla kruchych naczynek. Jednak obserwując social media, można odnieść wrażenie, że dziś bez termoterapii nie ma mowy o pielęgnacji. Co warto o niej wiedzieć?

Morsowanie na sucho: nie tylko dla królowej lodu

„Zimna woda zdrowia doda”, mawiały nasze babcie, które za sekret urody uznawały mycie twarzy, szyi i dekoltu zimną wodą, najlepiej prosto ze strumienia. Dziś dużo wygodniej jest mieć specjalne chłodzące urządzenie, np. Ufo Foreo z aplikacją w telefonie, która pomaga dopasować zabieg do potrzeb skóry. Natomiast co do zasady, trudno się z babciami nie zgodzić. Zimno poprawia ukrwienie, obkurcza naczynia i ujędrnia skórę. Może stąd bierze się niesłabnąca popularność morsowania? Jeśli już się na nie decydujesz, pamiętaj, by chronić stopy, dłonie i głowę oraz żeby nie wychłodzić przesadnie organizmu. Nigdy nie zanurzaj twarzy w wodzie, która ma jedynie kilka stopni, a w powietrzu panuje ujemna temperatura. Możesz wybrać też morsowanie na sucho. To krioterapia, która wiąże się z przebywaniem w kriokomorze (np. w -120 stopniach) przez kilka minut (w Warszawie można poddać się takiej terapii w DNA Clinics). Pobyt w niej, w zależności od rodzaju zabiegu (od ujędrniania skóry, poprzez poprawę odporności i wydolności fizycznej, na odmładzaniu kończąc), oznacza inną temperaturę, czas trwania i liczbę procedur. Podczas jednego takiego zabiegu spala się do 400 kcal, nabiera się energii, a skóra staje się gładsza, bardziej zwarta i jędrna. Podobnie jak przy klasycznym morsowaniu, należy zabezpieczyć stopy i dłonie (głowa wystaje poza komorę).

Niskie temperatury: nie dla wszystkich

Czy zimą warto z takich zabiegów w ogóle korzystać? – Jeśli wybierasz się na narty, snowboard, trekking po górach, zima to nie jest dobry czas, żeby dodatkowo chłodzić skórę twarzy. Spędzając kilka godzin na powietrzu, dawka zimna jest wystarczająca. Warto wówczas skórę chronić kremem barierowym i koniecznie filtrem, ponieważ śnieg odbija promienie słoneczne i może wywołać poparzenie, które prowadzi do przyspieszania fotostarzenia. Natomiast ciało zabezpieczone warstwami ubrań zimna nie odczuwa wcale, więc nie ma żadnych przeciwskazań do krioterapii – mówi dr Ivana Stanković, specjalistka dermatolog z Kliniki Dermea, i dodaje – Mieszkając w mieście, pracując z domu lub z biura, zimą zwykle spędza się niewiele czasu na powietrzu. Wówczas nie ma różnicy w sięganiu po zabiegi czy akcesoria chłodzące do twarzy niż w innych porach roku.

Znaczenie ma natomiast, jak podkreśla doktor – skóra. Jej rodzaj, kondycja i predyspozycje oraz reakcje na zmiany termiczne. Jest płytko unaczyniona i ma tendencję do zaczerwienienia. Rumień jest charakterystyczny dla skóry naczynkowej oraz z trądzikiem różowatym (rosacea). I jedna, i druga sytuacja, jak mówi dermatolog, wykluczają ze stosowania chłodzących zabiegów, krioterapii na twarz czy masowania rollerami z lodówki. – Chłodzące zabiegi mogą dodatkowo zaostrzyć zaczerwienienia, dlatego w obu przypadkach stanowczo je odradzam (podobnie jak zabiegi rozgrzewające czy saunę). Z kriozabiegów powinna także zrezygnować skóra z tzw. pokrzywką z zimna. Warto cerę obserwować, a jeśli jest wrażliwa na zmiany temperatury, jak najmniej z nią eksperymentować. Rumień może się też pojawić na przykład podczas kuracji substancjami aktywnymi, które podaje się w trakcie leczenia trądziku pospolitego. Wtedy chłodzące zabiegi również warto odpuścić – podpowiada dr Ivana Stanković.

Fot. Getty Images

W gabinecie: na koniec powieje chłodem

Chłodzenie ze względu na dobroczynne działanie może być wsparciem dla różnych procedur medycznych i kosmetycznych. Po zabiegach, takich jak laseroterapie, peelingi czy mikronakłuwanie Dermapen, jak podkreśla dr Ivana Stanković, nakłada się pacjentom chłodzące maski w płachcie (np. Pharmann), które koją i łagodzą zarumienioną skórę. Ale to nie wszystko. – Kriostymulacja (-25 stopni Celsjusza) jest bardzo przydatna we współczesnej medycynie estetycznej. Wzmacnia bowiem efekty wielu zabiegów – wyjaśnia dr Franciszek Strzałkowski, założyciel warszawskiej Kliniki Strzałkowski. – Stosujemy chłodzenie medyczne przy zabiegach poprawiających owal twarzy z użyciem radiofrekwencji mikroigłowej. Używamy kriostymulacji także przy zabiegach niwelowania blizn, rozszerzonych porów i przebudowy kolagenu, podczas których korzystamy z lasera CO2. Stosujemy krioterapię podczas fotoodmładzania, usuwania przebarwień i zamykania naczynek takich jak Lumeca oraz rewitalizacji skóry, jak Dermapen 4.0 lub w połączeniu z Uber Peel lub PRX-T33. Przy zabiegach średnio i głęboko złuszczających jak Jessner's Peel lub Retexture Peel stosujemy chłodzenie w celu poprawy komfortu zabiegu. Korzystamy też z niego podczas epilacji laserowej. Krioterapia poza wspomnianym wzmocnieniem efektów zabiegu wpływa także na zredukowanie odczuć bezpośrednio po nim: zmniejsza opuchliznę i odczyn zapalny, poprawia krążenie, skraca rekonwalescencję, dlatego używamy jej również przy naszych autorskich zabiegach, jak Hi-Tech Collagen Therapy czy Sexy You – dodaje dr Strzałkowski.

Domowy „face icing”

W przypadku skóry bez zaznaczonych naczynek warto wykonywać kriozabiegi w domu. W lodówkach maniaczek pielęgnacji można znaleźć chłodzące okularki oraz rollery jadeitowe, kwarcowe lub ametystowe, a także żelowe i metalowe. Sprawdzają się nie tylko latem, ale przez cały rok, jako poranna stymulacja skóry pod oczami lub całej twarzy. Chłód kamiennych lub metalowych rollerów w połączeniu z masażem drenującym m.in. obkurcza naczynia, zmniejsza sińce i worki pod oczami, zwęża pory ze względu na działanie hamujące wydzielanie sebum i poprawia ukrwienie.

„Face icing” działa! Sama nie wyobrażam sobie życia (głównie poranków) bez lodowego, zimnego, orzeźwiającego, pobudzającego krążenie masażu twarzy Easy Ice Rollerem! Krioterapia jest świetnym elementem kończącym i wieńczącym wszelkie masaże twarzy. Easy Ice Roller składa się z dwóch części. Wałeczek można odczepić i włożyć do lodówki lub zamrażarki. Znajdują się w nim żelowe kulki, które zamarzają. Zimno zmniejsza i łagodzi stany zapalne skóry, napina ją i wpływa pozytywnie na kondycję naczyń krwionośnych dzięki obkurczaniu. Zimny masaż zmniejsza obrzęki, opuchliznę, widoczność worków pod oczami, łagodzi bóle, przynosi ulgę skórze twarzy. Cera jest bardziej promienna, wygląda zdrowo – mówi Aga Wilk, makijażystka i twórczyni masażerów Easy Ice Roller.

Inny sposób na zimno w domowych warunkach to trzymanie żelowych płatków pod oczy, masek w płachcie czy maseczek nawilżających w lodówce. Nakładając je o poranku lub przed większym wyjściem – potęgujemy poprawę mikrokrążenia. Ciało doceni natomiast kosmetyki antycellulitowe z mentolem lub eukaliptusem, jak np. Cryoform Eisenberg. Genialny krem po treningu, na zakwasy, po wyczynach na stoku czy jako poranna stymulacja będzie lepszy niż podwójne espresso.

Dior haute couture jesień-zima 2022 / Fot. Acielle / Style du Monde

Ciepło, cieplej, gorąco

Co do tego, że termoterapia działa, nie ma wątpliwości, czego przykładem jest odwrotne do ochładzania, ogrzewanie tkanek. – Podgrzewanie tkanek, radiofrekwencja mikroigłowa, laseroterapia czy światłoterapia IPL opierają swoje działanie na wyższej temperaturze. Co dają? Obkurczanie (skracanie) włókien kolagenowych i stymulację fibroblastów do produkcji kolagenu i elastyny. Co w praktyce oznacza gładszą, bardziej jędrną skórę i mniej widoczne zmarszczki. Sięgając po takie metody odmładzania, warto je zakończyć kuracjami bogatymi w antyoksydanty. Ciepło wspomnianych technologii sprzyja bowiem namnażaniu się wolnych rodników tlenowych, które przyspieszają procesy starzenia się skóry. Dlatego stymulacja ciepłem – owszem, pod warunkiem stosowania antyoksydantów, na przykład preparatów z witaminami C i E oraz kwasem ferulowym – mówi dr Ivana Stanković.

Ciepło lasera niszczy melaninę we włosach na ciele, więc jest zbawiennym elementem epilacji. Podgrzewanie tkanki tłuszczowej do kontrolowanej temperatury ok. 40 stopni podczas zabiegów wyszczuplających, podobnie jak jej „zamrażanie”, powoduje uśmiercanie adipocytów (komórek tłuszczowych), jest więc pomocną procedurą w usuwaniu miejscowego tłuszczyku i modelowaniu sylwetki. Poza technologiami hi-tech najbardziej popularną termoterapią jest oczywiście sauna lub łaźnia parowa, których właściwości oczyszczające i poprawiające kondycję skóry doceniali już starożytni, korzystając m.in. z hammamu. Natomiast gorące wilgotne lub suche powietrze niekoniecznie dobrze wpływa na urodę włosów. Dlatego przed wejściem do sauny warto zabezpieczyć je specjalnym nakryciem głowy (z filcu lub wełny) albo położyć na nie maskę odżywczą i bawełniany czepek. Ciepło powoduje rozchylanie się łusek włosa i bardziej intensywne przenikanie składników aktywnych z maski, więc przy okazji przyjemności dla ciała można też wykonać zabieg na włosy jak z salonu fryzjerskiego.

W sklepach dostępne są także maseczki do twarzy ze składnikami rozgrzewającymi, jak imbir czy cynamon, które powodują rozszerzanie naczyń i efektywniejsze wchłanianie się substancji aktywnych (jednak nie dla skóry wrażliwej i naczyniowej!), a także preparaty ujędrniające do ciała z kofeiną, l-Karnityną czy kapsaicyną (pozyskiwaną z ostrych papryczek), które potęgują spalanie tkanki tłuszczowej podczas treningów i wykazują działanie antycellulitowe (np. Krem Przedtreningowy Dla Osób Aktywnych Fitlab Anka Dziedzic, który pobudza skórę do czerwoności). Rozgrzewające są także peelingi do ciała oraz zabiegi przeprowadzane z użyciem kapsuły do sauny parowej.

Zarówno składniki podwyższające temperaturę, jak i samą saunę odradza się osobom z tzw. pajączkami, bo podobnie jak ekstremalnie niskie temperatury mogą wywołać pękanie naczyń krwionośnych. W przypadku osób ze skórą normalną są one jak najbardziej wskazane. Co więc będzie lepsze dla skóry zimą: krioterapie czy rozgrzewanie? To już kwestia potrzeb i upodobań.

Maria Kowalczyk / nostressbeauty
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę