Znaleziono 0 artykułów
02.07.2019

Poznań: Tęczowa stolica Polski

Poznań Pride Week (Fot. materiały prasowe)

Marząc o homopotędze Poznania, buszuję po kulturalnej ofercie tegorocznego Poznań Pride Week. W weekend – parada i tańce. Widzimy się?

Muszę przyznać, że byłem zaskoczony. I to bardzo. Bo nie potrafiłem sobie wyobrazić, że w jakimś mieście innym niż Warszawa może powstać prężna organizacja LGBT, która swoje aktywności na lokalnym podwórku programuje z rozmachem iście stołecznym. A tak właśnie działa narodzona zaledwie cztery lata temu poznańska Grupa Stonewall, która wzięła swą nazwę od słynnego nowojorskiego klubu gejowskiego, gdzie symbolicznie narodził się ruch LGBT. Inicjatywą od samego początku kieruje charyzmatyczny Arkadiusz Kluk (rozmawialiśmy z nim w ramach naszego cyklu o społeczności LGBT), zwany na mieście po prostu Prezesem. Można więc powiedzieć, że mamy w kraju targanym dżenderową nawałą co najmniej dwóch prezesów – jednego w Warszawie, drugiego w Poznaniu. Ten z warszawskiego Żoliborza zionie do wszystkich nienawiścią, ten z poznańskich Jeżyc uprawia politykę miłości.

Poznań Pride Week (Fot. materiały prasowe)

Grupa Stonewall działa oczywiście przez cały rok, ale zwieńczeniem jej rozlicznych aktywności jest odbywający się co roku Poznań Pride Week, który zamyka wielka parada równości pod patronatem Tęczowego Jacka, jak lubią nazywać prezydenta Jacka Jaśkowiaka medialni funkcjonariusze obecnej władzy. Tysiące ludzi wędruje wówczas w wielobarwnym korowodzie przez miasto, doprowadzając do szału tutejszą konserwę, wychylającą się od czasu od czasu zza ukochanych w wielkopolskiej stolicy firan, by uronić łzę nad moralnym upadkiem ojczyzny, a potem powrócić do zaczesywania dywanów. Jednak zanim parada wyruszy znad tutejszej Wisły, jak ku rozpaczy tubylczej ludności nazywam Wartę, stonewallowcy zapraszają na coraz bardziej rozbudowywane wydarzenia kulturalne. Stały się one w ostatnim czasie bardzo ważnym elementem tutejszych queerowych bachanaliów, co mnie – człowieka kultury – cieszy ogromnie. I nie są to żadne „cuda na patyku”, ale profesjonalnie przygotowane wystawy, spektakle, pokazy filmowe czy spotkania autorskie. A wszystko to w ramach raczej skromnego budżetu, bo w Polsce organizacje LGBT mają niezwykle ograniczone możliwości pozyskiwania środków finansowych.

Poznań Pride Week (Fot. materiały prasowe)

W czasach, w których uważałem Poznań za najnudniejsze miasto na świecie (zaraz po Luksemburgu), Maciej Nowak, od kilku sezonów dyrektor artystyczny poznańskiego Teatru Polskiego, opowiadał mi, że czytał artykuł, z którego wynikało, że wielkopolska metropolia jest najbardziej gejowskim miastem w Polsce. Ta informacja wydała mi się, naturalnie, nad wyraz podejrzana, więc jako niewierny Tomasz pochodzenia gejowskiego udałem się niezwłocznie na miejsce, by organoleptycznie sprawę zbadać. I jakież było moje zaskoczenie, gdy odkryłem świat, o którym nie miałem bladego pojęcia. Okazało się bowiem, że doniesienia dyrektora Nowaka potwierdziły się w całej rozciągłości. Tęczowa ludność zasiedla Poznań niezwykle ochoczo, ceniąc sobie poziom tutejszego życia, dogodne położenie między Warszawą a Berlinem oraz przychylność magistratu. Mało tego, nigdzie nie poznałem tylu wyoutowanych lekarzy, prawników czy nauczycieli. W Warszawie chyba wszystkie osoby LGBT, jakie znam, są albo artystami, albo dziennikarzami. Była to więc dla mnie zasadnicza zmiana.

Poznań Pride Week (Fot. materiały prasowe)

Są, jak wiemy, na naszej planecie tak zwane gejowskie stolice, czyli miasta, które szczególnie przyciągają tęczową populację. Czasami są to stolice państw, jak Amsterdam czy Berlin, czasami największe miasta w kraju, jak Nowy Jork czy Toronto, a czasami po prostu duże aglomeracje – Barcelona, San Francisco czy Tel Awiw, uchodzący dzisiaj powszechnie za najbardziej gejowskie miasto świata. Dlatego niczym Carrie Bradshaw w „Seksie w wielkim mieście”, I couldn’t help but wonder, czy Poznań staje się gejowską stolicą Polski. Czy właśnie ta najbardziej porzundna i mieszczańska do bólu wielkopolska metropolia wyrasta na nasze, toutes proportions gardées, Toronto? Dzisiaj te pytania mogą się wielu wydać śmieszne lub przedwczesne, ale mnie wcale się takie nie wydają. Nabierają szczególnego znaczenia zarówno w kontekście panującego obecnie w Polsce homofobicznego reżimu (który kiedyś minie), jak i problemu wyludniania i „rozlewania się” Poznania. Społeczność LGBT jest, co wiemy z wielu mądrych lektur, szczególnie cennym elementem wielkomiejskiego ekosystemu i zamieszkuje centra miast. Go figure!

Tymczasem, marząc o homopotędze Poznania, buszuję po kulturalnej ofercie tegorocznego Poznań Pride Week. Zacząłem w sobotę od VOGUE Balu, podczas którego dzikie tłumy widzów zgromadzonych w KontenerART oglądały zmagania voguerów i voguerek w walce o nagrody w kilkunastu kategoriach (co to była za szalona noc!). Wczoraj natomiast odwiedziłem Galerię POPART, gdzie można oglądać do 12 lipca bardzo ciekawą wystawę prac Szymona Kurpiewskiego „Hand Made”, która eksploruje temat seksualności w kontekście przekraczania norm społecznych i łamania tabu. Jutro idę do Kina Muza na premierę filmu „Out” Denisa Parrota, który zebrał publikowane w internecie nagrania osób LGBT ujawniających się przed najbliższymi. A w weekend – parada i tańce. Widzimy się?

 

Mike Urbaniak
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę