Znaleziono 0 artykułów
01.12.2018

PrEP: życie bez strachu

(Fot. Getty Images)

Chroni przed zakażeniem wirusem HIV i uwalnia od paraliżującego lęku. Mała niebieska tabletka, czyli PrEP, wydaje się być równie rewolucyjna jak tabletka antykoncepcyjna. Eros pokonuje Tanatosa. 

Dla wielu z nas sztuka „Anioły w Ameryce” i film „Filadelfia” z 1993 roku były jedną z pierwszych okazji do zetknięcia się z tematem HIV/AIDS. Podejmował go również pokazywany wiosną w kinach obraz „120 uderzeń serca” opowiadający o francuskich aktywistach z lat 90., którzy działali na rzecz osób z HIV. Chociaż obecnie dzięki skutecznym lekom można żyć z wirusem, nie zakażając innych i unikając zachorowania na AIDS, w naszych głowach HIV to wciąż tabu. Dlatego cała nadzieja w PrEPie, który niczym antykoncepcja hormonalna pozwala kontrolować życie seksualne, unikając stygmatyzacji. O czymś takim prawie 40 lat temu, gdy wykryto wirusa, można było jedynie pomarzyć.

PrEP powoduje społeczne zmiany. W Wielkiej Brytanii po wprowadzeniu go na szerszą skalę odnotowano 40-procentowy spadek nowych zakażeń HIV wśród MSM (mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami) – mówi Maciej Nazarewicz, rzecznik w Społecznym Komitecie ds. AIDS i dyrektor zarządzający w Poradni Specjalistycznej Chmielna Express, w której stosowany jest PrEP. – Nie do przecenienia jest też komfort psychiczny. Nasi pacjenci przyznają, że jakość ich życia seksualnego wzrosła, bo lęk przed ewentualnym zakażeniem przestał istnieć. Wreszcie z czystym sumieniem mogą cieszyć się seksem. I wcale nie chodzi o to, że mogli zrezygnować z prezerwatyw, testowania się czy pytania o status serologiczny partnera seksualnego. Wielu z naszych pacjentów stosuje PrEP jako formę dodatkowego zabezpieczenia. Niektórzy są w związkach z seropozytywnymi osobami. I choć wiremia jest niewykrywalna dzięki lekom antyretowirusowym, a tym samym nie ma praktycznie możliwości zakażania, to jest w nas wciąż tak wielki strach przed wirusem, że ze względów psychologicznych PrEP realnie pomaga. 

(Fot. Getty Images)

Chroniąca przed zakażeniem profilaktyka przedekspozycyjna (z ang. pre-exposure prophylaxis) polega na przyjmowaniu raz dziennie jednej tabletki zawierającej dwa leki przeciw HIV (tenofowir+emtrycytabina). 

Substancje czynne PrEPu w odpowiednim stężeniu w błonach śluzowych organizmu są w stanie zatrzymać namnażanie się wirusa, czyli nie dochodzi do trwałego zakażenia. U mężczyzn to stężenie osiągane jest (w błonie śluzowej odbytu) po siedmiu dniach stosowania, u kobiet (w błonie śluzowej pochwy) – po około 20 dniach. Jeśli pominiemy jakąś dawkę, stężenie może nieznacznie spaść i wtedy lepiej powstrzymać się od ryzykownych kontaktów lub stosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci prezerwatywy. Ważne jest również, by nie przestawać brać PrEPu zaraz po ryzykownym kontakcie, należy go zażywać jeszcze przynajmniej przez dwie doby – tłumaczy Maciej Nazarewicz.

PrEP jest zabezpieczeniem, którego nie można jednak stosować na własną rękę.

– To lek na receptę, który zażywa się pod kontrolą lekarza specjalizującego się w tego typu profilaktyce, a wykaz poradni PrEP można znaleźć na stronie prep.edu.pl. Na podstawie wyników badań i wywiadu na temat stylu życia seksualnego lekarz ocenia, czy u danej osoby sprawdzi się takie zabezpieczenie. Po rozpoczęciu leczenia trzeba co kwartał sprawdzać wydolność organizmu, m.in. nerek i wątroby. Nadal testujemy się też pod kątem HIV i chorób przenoszonych drogą płciową. Jeśli zaś chodzi o skutku uboczne, to standardowo w ciągu pierwszego miesiąca może, ale nie musi, pojawić się dyskomfort związany z układem trawiennym – mdłości, ból, brzucha, biegunka, ponieważ organizm musi się przyzwyczaić do leku – mówi ekspert.

Na szerszą skalę PrEP w naszym kraju dostępny jest dopiero od końca 2017 roku, a to za sprawą radykalnego obniżenia ceny leków. Miesięczny koszt kuracji waha się od 119 do 150 złotych.

PrEP stosuje obecnie Polsce w kilkaset osób, a ich liczba wciąż wzrasta – przyznaje Nazarewicz. – Pacjentami są przede wszystkim mężczyźni, głównie homoseksualni, ale nie brakuje też kobiet. Wydaje się, trochę generalizując, że w środowisku LGBTQIA+ świadomość dotycząca chorób przenoszonych drogą płciową jest nieco wyższa. Jeśli chodzi o możliwość zakażenia wirusem, to kontakty analne są najbardziej ryzykowne. Mniej ryzykowne są stosunki waginalne. Na końcu są oralne, ale one z kolei najrzadziej bywają zabezpieczane – seks oralny w prezerwatywie to wciąż coś niewyobrażalnego w naszym kraju. Inną grupą, w której PrEP może się sprawdzić, są seksworkerki i seksworkerzy.

Mimo zalet PrEPu można się spotkać z komentarzami, że jest to „lek dla puszczalskich’.

– Na początku ludzie podchodzili nieco sceptycznie do tej profilaktyki, zastanawiając się, czy to dobrze, aby ją promować – opowiada doradca ds. HIV/AIDS. – Tymczasem my chcemy zwiększać świadomość HIV i obniżać poziom zakażeń. Warto pamiętać, że zarówno przypadkowe kontakty seksualne, jak i te w stałych związkach obciążone są ryzykiem. Niestety wiele osób „na oko” ocenia stan zdrowia drugiej osoby. Często też pod wpływem emocji czy używek, dążąc do zbliżenia, ktoś deklaruje, że jest zdrowy, bo tak mu się wydaje. Tymczasem nawet jeśli uprawiamy seks z partnerem, który nie jest przypadkowy, to nie znając jego statusu serologicznego, nie widząc aktualnych wyników badań, istnieje realne ryzyko zakażenia, niezależne od płci, orientacji czy wieku. To oczywiście nie powinno skutkować skrajną nieufnością, a jedynie skłaniać do odpowiedniego  zabezpieczania się lub wykonania testu na HIV. Tym bardziej mówienie o testowaniu się, zabezpieczaniu w taki czy inny sposób powinno być odbierane pozytywnie, bo świadczy o tym, że niezależnie, jaki jest styl naszego życia seksualnego, dbamy o zdrowie seksualne – swoje i innych osób. Poza tym łatwiej i taniej jest zabezpieczyć się przed zakażeniem niż żyć z wirusem. 

(Fot. Getty Images)

Jeśli chodzi o epidemiologię, sytuacja w naszym kraju wprawdzie nie jest dramatyczna, ale profilaktyka HIV/AIDS nie jest rozwinięta w wystarczającym stopniu. Informacje na ten temat powinny być w rzetelny sposób przekazywane już w szkołach.

– W Polsce odnotowuje się około 1500 zakażeń HIV rocznie, ale według szacunków Państwowego Zakładu Higieny (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego) dochodzi do tego około 20-30 proc. osób, które nie wiedzą o swoim zakażeniu, bo się nie testują. W 2017 roku odnotowano 1526 nowych przypadków zakażeń, głównie u mężczyzn między 20. a 49. rokiem życia. Sporo zakażeń jest też wśród kobiet w heteroseksualnych związkach – zaznacza nasz rozmówca. 

O skierowanie na badanie pod kątem HIV można poprosić lekarza lub zrobić test w prywatnym laboratorium. W Polsce działa też 30 Punktów Konsultacyjno-Diagnostycznych – wszystkie są wymienione na stronie Krajowego Centrum ds. AIDS  – gdzie testy są anonimowe i bezpłatne, a ich wykonaniu towarzyszy konsultacja z wykwalifikowanym doradcą, który pomoże oszacować ryzyko, udzieli niezbędnych informacji oraz odpowie na wszelkie pytania. 

– Test na HIV jest w pełni wiarygodny w momencie, kiedy jest wykonywany 12 tygodni od sytuacji ryzykownej, czyli potencjalnego zakażenia. Test wykonany w czasie krótszym, mimo wyniku ujemnego, może nie być do końca wiarygodny. Warto jednak pamiętać, że wykrycie zakażenia jest już możliwe w 15 dobie, ale żeby je w pełni wykluczyć, należy powtórzyć test po okresie tzw. okna serologicznego – przypomina ekspert.

W ostatnim czasie więcej osób, zwłaszcza młodych, zgłasza się do Punktów Konsultacyjno-Diagnostycznyc, przyznając, że skłoniła ich do tego lektura #SEXEDPL czy medialne wystąpienia Anji Rubik. 

Do placówki przy Chmielnej 4, gdzie pracuję, przychodzą generalnie ludzie w bardzo różnym wieku – opowiada Maciej Nazarewicz. – Ostatnio był np. 75-letni mężczyzna, który badał się w związku ze swoim aktywnym życiem seksualnym. Dużo zmieniło się na tym polu, choćby ze względu na dostępność leków wspomagających erekcję, dzięki czemu wydłuża się życie seksualne człowieka, a zarazem okres potencjalnego ryzyka zakażenia HIV czy innymi infekcjami przenoszonymi drogą płciową

Warto również wiedzieć, że oprócz PrEPu istnieje też PEP, czyli profilaktyka poekspozycyjna zakażenia HIV (z ang. post-exposure prophylaxys) stosowana po ryzykownym stosunku, czy zakłuciu igłą, która mogła mieć kontakt z krwią osoby żyjącej z HIV. 

Należy wdrożyć ją jak najszybciej – do 48 godzin od zdarzenia (w sytuacji, gdy wiemy na pewno, że doszło do ekspozycji na HIV wydłuża się ten czas do 72 godzin). Jej koszt to obecnie niecałe tysiąc złotych. PEP można otrzymać, zgłaszając się do najbliższego szpitala zakaźnego – mówi Nazarewicz.

Materiał powstał dzięki marce Cisowianka Perlage.

Maciej Nazarewicz to certyfikowany doradca ds. HIV/AIDS w Punkcie Konsultacyjno-Diagnostycznym przy ul. Chmielnej 4 w Warszawie. Prowadzi warsztaty profilaktyczne dla studentów i młodzieży. Rzecznik w Społecznym Komitecie ds. AIDS i dyrektor zarządzający w Poradni Specjalistycznej Chmielna Express. 

Paulina Klepacz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę