Znaleziono 0 artykułów
14.02.2018

RiRi: królowa ludzkich serc

Rihanna w kreacji Guo Pei na MET Gali w 2015 roku (Fot. Karwai Tang, WireImage)

Według „Forbesa” wokalistka i właścicielka marki Fenty ma na koncie 600 milionów dolarów, więcej niż Madonna, Beyoncé, Celine Dion i Taylor Swift. 

Hasztag #newrihanna działa na ludzi jak magnes. W milionach komentarzy w sieci analizują każde jęknięcie piosenkarki. Nie zawsze tak było. W wywiadzie dla MTV Rihanna przyznała, że ma nieszkolony wokal i pierwszy raz spotkała się z nauczycielem śpiewu podczas pracy nad trzecim albumem. Usłyszała: „W porządku. Teraz poproszę staccato”. Odpowiedziała: „W porządku. Ale nie wiem, co to jest”.

Trudno uwierzyć, że można zarządzać większą subkulturą niż fani Beyoncé, ale okazuje się, że można. Cesarzowa Beyoncé Knowles, która publicznie ułaskawiła niewiernego Jaya-Z, obserwuje 0 osób na Instagramie, a ją – 111 milionów. Współpracuje z innymi boginiami: Michelle Obamą i Chimamandą Adichie. Na jej pięknych udach musi przysiąść każdy, kto chce coś osiągnąć w show-biznesie. 

Z drugiej strony mamy ledwo widoczną zza oparów marihuany apodyktyczną kocicę z zielonymi, czerwonymi, czarnymi albo żółtymi (w zależności od humoru) ustami. Jest zaskakująco wysoka, posągowa, ma tendencje do tycia. Mówi dziewczęcym głosem i nie panuje nad akcentem – intonuje naprzemiennie nosową nowojorską wymowę i chaotyczną interpretację londyńskiego slangu. Jest byłą miss nastolatek Barbados. Kiedy wpadnie w szał, robi się nieruchoma jak Sfinks i cedzi przez zęby charakterystyczne: Pamiętasz mnie, cwelu? Umie nosić dres jak garnitur i zawsze wygląda jakby szła na akcję. Potrafi zrobić sobie takie selfie, że jednocześnie jej pragniesz i się jej boisz. Jest dość romantyczna. Daje się zranić, po prostu nie zapomina o wymierzeniu sprawiedliwości. Pisze do swoich chłopaków po pijaku, ale raczej planuje być obsłużona niż dać dowód miłości. W podbramkowych sytuacjach ma w sennych oczach groźbę, że wyniesie cię w kufrze Louis Vuitton na parking podziemny i tam będziecie kontynuować rozmowę o pieniądzach. Jest fanką Boba Marleya. Przysięgam, że jej nie wymyśliłam. Rihanna istnieje naprawdę, a wymyśliła się sama.

Rihanna przed pokazem Diora w 2017 roku (Fot. Christian Vierig, Getty Images)

Zdekonstruowany mem

Poza tym, że Robyn Rihanna Fenty istnieje naprawdę, wciela się też w główną postać w biznesie pod tytułem Rihanna, który reżyseruje sztab ludzi porównywalny z zespołem pracującym nad wizerunkiem amerykańskiego polityka. W grę wchodzą też porównywalne pieniądze.

Kiedy wpadnie w szał, robi się nieruchoma jak Sfinks i cedzi przez zęby charakterystyczne: Pamiętasz mnie, cwelu?

Rihanna za kulisami pokazu FENTY x PUMA (Fot. Victor Boyko, Getty Images)

Rihanna nie umie tańczyć tak dobrze jak Miss Carter, więc moda jest jej potrzebna. Jednym z głównych architektów wizerunku Rihanny jest Mel Ottenberg, stylista związany z berlińskim 032c, który wcześniej ubierał między innymi Johna Galliano, głównie w męskie spódnice i czarne T-shirty Ricka Owensa za osiemset funtów. To on zabarwił wizerunek Barbadoski drapieżnym londyńskim dekonstruktywizmem, z bomberami Schott NYC i czerwonymi lateksowymi spodniami ze stanem w połowie żeber (i marynarką z tego samego materiału). Ottenberg zaproponował Rihannie kiście biżuterii w stylu Kathy Acker, zjeżone brwi, przeskalowane jedwabne garnitury, zaczerpnięte żywcem z teledysków wczesnego Talking Heads, i żółtą suknię Guo Pei z wielometrowym trenem (kreacja przekształciła się w mem jeszcze podczas transmisji Gali Met).

Rihanna ma dobrą rękę do ogrywania abstrakcyjnych modowych kombinacji – potrafi wcielić się w postać tak wewnętrznie sprzeczną, jak kobiecy Boy George w ubraniach skejta z początku lat 2000. Reszta cyklu wydarza się już poza nią – rynek odzieżowy natychmiast zasysa i metabolizuje jej pomysły, bo się sprzedają. 

Swing Time

Początek współpracy z Ottenbergiem zbiegł się z etapem, kiedy Riri przeszła metamorfozę. W 2009 roku piosenkarka nie dotarła na galę Grammy, bo jej ówczesny chłopak Chris Brown zmasakrował jej twarz w samochodzie. Rihanna podjęła decyzję. Wyuzdane „Zamknij się i jedziemy” zmieniło się w kategoryczne „Chyba sobie żartujesz”. Nie było wyjścia. Teledyski zrobiły się mroczne. Z tekstów zniknęło pruderyjne „jeśli wiesz, co mam na myśli”. Rihanna przestała się uśmiechać do zdjęć i zawędrowała automatycznie w konwencję, w której jej odbiorcami są kobiety, a nie napaleni na nią mężczyźni.

Feministyczne przebudzenie nie wyszło za bardzo poza ramy artystycznej ekspresji, a Rihannie daleko jest do zaangażowania społecznego MIA, ale ma swój rozum

Feministyczne przebudzenie nie wyszło za bardzo poza ramy artystycznej ekspresji, a Rihannie daleko jest do zaangażowania społecznego MIA, ale ma swój rozum. Pilnuje, żeby modelki na pokazach jej firmy kosmetycznej Fenty były etnicznie zróżnicowane, a oferta marki zawiera ponad czterdzieści kolorów podkładu. Filozofia jej marki jest przyjemna: makijaż to narzędzie ekspresji, a nie obowiązek. W wywiadzie dla magazynu „Essence” z 2015 roku powiedziała: – Wiadomo, każdy ma luz z młodą czarną dziewczyną, która śpiewa, tańczy, melanżuje i wygląda seksownie. Pod górkę zaczyna się jak wchodzę do gry i zaczynam negocjować swoje sprawy. Wtedy nagle jestem upominana o tym, jak bardzo czarna jestem. Ale Riri ma też grono gwiazdorskich fanów – jest ulubienicą Toma Forda, Stelli McCartney, Leny Dunham i żywym prototypem postaci supergwiazdy Aimee, skomponowanej przez Zadie Smith w jej powieści o zawiści i tańcu – „Swing Time”. 

Rihanna przed hotelem w Londynie (Fot. Ricky Vigil M, GC Images)

Dziewczyny z gangu

Głos Rihanny to międzynarodowy narkotyk. Hasztag #newrihanna działa na ludzi jak magnes. W setkach milionów odsłon analizowane jest każde jej jęknięcie. Nie zawsze tak było. W wywiadzie dla MTV przyznała, że ma nieszkolony wokal i pierwszy raz spotkała się z nauczycielem śpiewu podczas pracy nad trzecim albumem „Good Girl Gone Bad”. Usłyszała: „W porządku. Teraz poproszę staccato”. Odpowiedziała: „W porządku. Ale nie wiem, co to jest”. Z tego, co o niej wiadomo, wynika, że nie jest diwą, bijącą swoje asystentki iPhonem po głowie. Dziewczyny z gangu Rihanny wywiadach potwierdzają krążącą o niej opinię: jest konkretna i ma do siebie dystans.

Dziewczyny z gangu Rihanny wywiadach potwierdzają krążącą o niej opinię: jest konkretna i ma do siebie dystans

Gang Rihanny to temat rzeka. Ostatnio w pierwszym rzędzie jest niszowa modelka Slick Woods, która ma dziwne zęby, ogoloną głowę, matkę w więzieniu i jest tak twarda, że nie skomentowała oświadczenia Kanye Westa, który uważa, że ją „stworzył”, bo nie lubi cwaniakowania. Demoniczna pakistańska modelka Sanam, debiutująca jako aktorka w brutalnym teledysku Rihanny „Bitch Better Have My Money”, została namierzona przez piosenkarkę przez Instagram. Coucou Chloe, francuska producentka i właścicielka wytwórni NUXXE, która robi jej muzykę do pokazów Fenty, jest jednocześnie ikoną londyńskiego piękna. Ma zmęczone oczy, mocną szczękę i namiętne usta. Dziewczyny uwielbiają Rihannę, nawet jeżeli ta trochę im podkrada pomysły. Współpracują. 

Rihanna podczas występu na pokazie kolekcji Victorias Secret w 2012 roku (Fot. Jamie McCarthy, Getty Images)

„Dwie łzy i lecę dalej”

Ci, którzy zakochali się w tym wielkim projekcie, ulegli fantazji, w której pod futrami farbowanymi w gradient i fascynacją przemocą kryje się ich przyjaciółka, wrażliwa, ale mściwa dziewczyna, która zna prawo ulicy, a niewiernych kochanków traktuje według świętej zasady „dwie łzy i lecę dalej”. Te dwie łzy za każdym razem przyjmują formę superhitów. O niektórych fani trapu i dancehallu woleliby zapomnieć. Ale Rihanna wydaje się rezolutna i najwyraźniej zna prawdę, którą zna każda twarda zawodniczka: nieważne, w jakim punkcie się zaczyna, tylko w jakim tempie się decyduje, co dalej.

Traktuję Rihannę jako dowcipną odpowiedź na kolektywne załamanie nerwowe, które nastąpiło po epoce przeciętniar. Ma w sobie punk rocka jak młoda Madonna. Riri, czy szukasz prawdziwej miłości? Oj nie, synku. Szukam iskierki, żeby puścić to wszystko z dymem.

Kaja Kusztra – projektantka, urodzona w 1985 roku. Mieszka i pracuje w Warszawie. Miłośniczka Rihanny.

Rihanna z Melem Ottenbergiem (Fot. Dominique Charriau, WireImage)
Kaja Kusztra
Sortuj wg. Najnowsze
Komentarze (2)

Wyloguj się
Monika Szmagaj
Monika Szmagaj15.02.2018, 18:32
Nie da się ukryć że dzięki niej dużo w modzie się zmieniło 😊

Wczytaj więcej
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę