Znaleziono 0 artykułów
01.11.2018

Sekret mnicha

XIV-wieczne malowane sklepienie, znajdujące się w klasztorze (Fot. Materiały prasowe)

Niektóre kosmetyki zaczynasz kochać, zanim jeszcze przetestujesz je na własnej skórze. Oczarowuje ich niesamowita historia, wyszukany wygląd, uzależniające zapachy. Tak jest z włoską marką Santa Maria Novella. A kto raz spróbuje, będzie jej wierny na zawsze. Ta miłość trwa wieki.

Założona w 1612 roku firma Officina Profumo-Farmaceutica di Santa Maria Novella jest jedną z najstarszych aptek i sklepów z kosmetykami. Ale zakonnicy żyjący w klasztorze przy kościele Santa Maria Novella zaczęli produkować swoje ziołowe specyfiki już 300 lat wcześniej. Ich mikstury pomagały walczyć z zarazami, w tym z czarną śmiercią, czyli dżumą. Taką funkcję spełniała na przykład woda różana, która powstała już 1381 roku jako środek antybakteryjny i odkażający. Dzisiejsza Acqua di Rose nie różni się niczym od swojego prototypu sprzed wieków i jest jednym z bestsellerów marki. Dziś używa się jej jako toniku lub wody odświeżającej. 

Historyczna zielarnia działająca do 1848 roku (Fot. Materiały prasowe)

Santa Maria Novella to nazwa nie tylko renesansowego kościoła, ale także dworca kolejowego we Florencji. Codziennie odjeżdżają z jego peronów tysiące podróżnych. Założony w latach 30. XX w. swoją nazwę wziął właśnie od kościoła Santa Maria, który znajduje się dokładnie naprzeciwko stacji, a został zbudowany w latach 1272-1357 przez zakon dominikanów. Przydomek „Novella”, czyli „nowy” miał go odróżniać  dawnego oratorium Santa Maria delle Vigne, które stało w tym miejscu. Dziś Santa Maria Novella jest uważany za jeden z najważniejszych gotyckich kościołów w tym mieście. Do kościoła przylegają ogrody, tajemnicze miejsce, w którym zakonnicy uprawiali swoje lecznicze i upiększające rośliny. Bazujące na nich specyfiki produkowane w Officina Profumo Farmaceutica di Santa Maria Novella powstają według receptur niezmienionych od kilkuset lat. Macie ochotę spróbować miętówek, identycznych jak te, którymi raczyli się florentyczycy 400 lat temu? A może perfum, które powstały specjalnie dla Katarzyny Medycejskiej w 1533 roku z okazji jej ślubu z Henrykiem II? To możliwe tylko z Santa Maria Novella. 

Wody kolońskie (Fot. Materiały prasowe)

Krótko o długiej historii

Reklama

Mnisi przybyli tu w XIII wieku, w wieku XV dziarsko pracowało już przyklasztorne laboratorium, w którym przygotowywano balsamy, maści i inne ziołowe środki lecznicze, ogrody pełne były ziół i roślin, sadzonych z myślą o ich zdrowotnych właściwościach. W wieku XVII Officina Profumo Farmaceutica di Santa Maria Novella otrzymała oficjalne pozwolenie na działalność. Po jej produkty mógł już sięgać każdy potrzebujący. W XX wieku firma przeszła w świeckie ręce bratanka jednego z ostatnich opatów zakonu, Cesare Augusto Stefani, i do dziś pozostaje w jego rodzinie. Dziś florencka firma ma ponad 70 sklepów na całym świecie. Nie reklamuje się nigdzie. I świetnie jej się powodzi. A florencką siedzibę Santa Maria Novella codziennie odwiedza ponad dwa tysiące turystów, zafascynowanych historią, oszołomionych zapachami i oczarowanych architekturą i estetyką opakowań bazującą na tradycji. Atmosfera samego sklepu przypomina florencki pałac z freskami, zabytkowymi obrazami, wyszukanymi żyrandolami, bogatymi zasłonami, meblami z XVIII wieku i łagodnym oświetleniem. W 2012 roku w związku z obchodami 400-lecia firmy wszystkie budynki Via della Scala zostały odrestaurowane i przywrócono im wygląd z czasów ich świetności. Do tego, we wszystkich pomieszczeniach unosi się charakterystyczny zapach ziół, kwiatów i owoców. Santa Maria Novella proponuje także relaks w herbaciarni (można tu skosztować likierów opartych na tradycyjnych recepturach, słodyczy, ziołowych herbat a także najlepszej na świecie gorącej czekolady, produkowanej z najczystszego kakao) lub wizytę w muzeum i laboratorium. W ciepłe dni można pospacerować po ogrodach lub usiąść wśród kwiatów i ziół z filiżanką kawy. Wracając do likierów, rząd butelek zawierających kolorowe trunki wygląda imponująco. Warto spróbować dwóch najstarszych: szkarłatnego o nazwie Alkermes z pikantnym aromatem goździków i cynamonu i owocowymi nutami kwiatu pomarańczy. Nie jest to jednak produkt dla wegan: „Kolor szkarłatu pochodzi z pancerzyków biedronek, które są suszone i wykorzystywane jako naturalny barwnik, zgodnie z prastarą recepturą” – wyjaśnia w jednym z wywiadów dyrektor handlowy apteki Gianluca Foa. Alkermes podawano między innymi młodym matkom, by złagodzić dolegliwości po porodzie. Zupełnie bezpieczną wegańską propozycją jest natomiast złocisty Elisir di Chiną z chininą jako składnikiem aktywnym. Początkowo miał on pomagać w leczeniu gorączki malarycznej. Dziś ten gorzkawy likier jest często podawany na ciepło, z dodatkiem cytrynowej skórki doskonale poprawia trawienie i odświeża. A podany do czekoladowych ciasteczek z cytrusami z Sycylii smakuje wprost bajecznie.

Mydła (Fot. Materiały prasowe)

Sekrety, które pokochasz

To, że magia Santa Maria Novella działa w jej rodzinnym mieście, podkręcona architekturą i atmosferą, jest dość oczywiste. Ale większość miłośników marki, nigdy tam nie była, i tak dałaby się pokroić za zestaw mydełek, oliwkę czy krem do ciała lub pot pourri, które potrafi pachnieć przez kilka lat. Podczas używania produktów Santa Maria Novella zauważysz kilka rzeczy. Na początek, są niszowe i to się widzie, czuje i wie. Mają naprawdę wysoką jakość i zostały zaprojektowane z myślą o ludziach, którzy potrafią tę jakość natychmiast rozpoznać. Produkty tej marki mają też wyjątkowe i bardzo wyrafinowane zapachy. Nie ma tu przesady, nadmiernej słodyczy, niczego czym pachną masowe perfumerie. Są delikatne dla zmysłów, a z drugiej strony, kompletnie niepowtarzalne, więc raz spróbowawszy, szukasz ich już zawsze. – Jak przystało na  entuzjastę zabytkowych i nowoczesnych samochodów, mogę porównać Santa Maria Novella do pięknego kabrioletu z lat 30. ubiegłego stulecia. Z nadwoziem wykuwanym ręcznie przez rzemieślnika i mocnym i nowoczesnym silnikiem, doskonałym zawieszeniem i hamulcami. To samochód, który sprawia przyjemność kiedy się na niego patrzy i kiedy się go używa – mówi Eugenio Alphandery, dyrektor i współwłaściciel Officina Profumo Farmaceutica di Santa Maria Novella. Trafił w samo sedno. 

 

 

Maja Mendraszek-Goser
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę