Znaleziono 0 artykułów
25.03.2018

Shrimps: futrzane krewetki z Londynu

25.03.2018
Prezentacja kolekcji na jesień-zimę 2018-2019 (Fot. Dominika Zarzycka, Getty Images)

W dzieciństwie marzyła o dołączeniu do Spice Girls, jej muzą jest brytyjska królowa, a nazwa marki znaczy tyle, co… „krewetki”. Hannah Weiland karierę w świecie mody zaczynała od jednego produktu – kolorowego, sztucznego futra. Dziś Shrimps to pełnoprawna linia ready-to-wear i jednocześnie jedna z nielicznych marek w branży, którą uwielbieniem darzy PETA.

Oferta bazująca na jednym produkcie, brak dużego doświadczenia i dziwaczna nazwa. Jeśli by spojrzeć na Shrimps (ang. krewetki) z tej właśnie perspektywy, to nie powinno było się udać. A jednak to ta marka od kilku sezonów jest jednym z najgorętszych konceptów w branży. I mimo że Hannah Weiland dużo zawdzięcza szczęściu, sukces jej marki to przede wszystkim wypadkowa talentu, konsekwencji i odwagi.

Lucy Williams w swetrze i z torebką Shrimps podczas tygodnia mody w Londynie (Fot. Kirstin Sinclair, Getty Images)
Hannah Weiland i Laura Bailey (Fot. Tim Whitby/BFC, Getty Images)

Weiland autorską markę założyła podczas studiów na London College of Fashion (wcześniej studiowała historię sztuki na uniwersytecie w Bristolu). To wtedy natknęła się na próbkę najnowszej, pochodzącej z Chin technologii wytwarzania sztucznych futer, która pozwalała na uzyskanie błyszczącego, miłego w dotyku i jednocześnie utrzymującego nasycone kolory włosia. Kolorowe, sztuczne futro zostało tym samym pierwszym – i przez pewien czas jedynym – produktem w ofercie Shrimps. Niespotykany dotąd koncept i siła marketingu szeptanego zrobiły swoje, a o „krewetkach” zrobiło się głośno.

Sztuczne znaczy lepsze

Postawienie na materiał, do tej pory niedoceniany, by nie powiedzieć wyśmiewany, a przez wielu postrzegany jako symbol kiczu, było sprytnym ruchem ze strony młodej Brytyjki. Oparcie oferty i komunikacji marki o sztuczne futra, było bowiem ewidentnym zabraniem głosu w dyskusji o szkodliwości jego naturalnych wersji.

Prezentacja kolekcji na jesień -zimę 2018-2019 (Fot. Jeff Spice, Getty Images)
Hannah Weiland (Fot. Darren Gerrish, Getty Images)

Weiland obaliła stereotyp sztucznego i kiepskiej jakości substytutu. Do produkcji włosia używała najwyższej jakości surowców (pochodzących między innymi z Litwy) i konsekwentnie trwała przy swojej ulubionej estetyce: kolorowej, nieco dziecinnej, stanowiącej mieszankę staroświeckiego szyku i luzu londyńskiej ulicy.

Okazało się, że miała „nosa” i wyprzedziła konkurencję. Ostatnio z naturalnych futer zrezygnowały również wielkie domy mody, między innymi Gucci i Versace.Z kolei San Francisco od 1 stycznia 2019 wprowadzi zakaz sprzedawania produktów wykonanych ze zwierzęcego włosia.

Krewetki spod szczęśliwej gwiazdy

Weiland nie zdążyła skończyć studiów, a wieść o jej oryginalnych, kolorowych i przyjaznych zwierzętom projektach dotarła najpierw do najbardziej opiniotwórczych kręgów w branży, a następnie na czołówki magazynów mody i… na plan filmowy. Duża w tym zasługa Laury Bailey – brytyjskiej modelki i od niedawna współpracowniczki „Vogue UK”.

Prezentacja kolekcji na jesień-zimę 2018-2019 (Fot. Gareth Cattermole, Getty Images)

Bailey odkryła futra Shrimps na Instagramie i wysłała do marki prywatną wiadomość, w której wyraziła chęć założenia ubrań Weiland na tydzień mody w Londynie. Tam przykuła uwagę pracującej jeszcze wtedy dla Net-a-Porter Natalie Massenet, która, dosłownie, śledziła ją wzdłuż ulicy, aby dowiedzieć się, co Bailey ma na sobie. Niewiele ponad pół roku później projekty Hanny Weiland pojawiły się w sprzedaży na Net-a-Porter. Laura Bailey jest odpowiedzialna również za inny przełom w rozwoju „krewetek”. O kolorowych futrach powiedziała bowiem swojemu partnerowi, Ericowi Fellnernowi, który zajmował się produkcją kolejnej części przygód Bridget Jones – „Bridget Jones’ Baby”. W filmie Renee Zelweger nosi niebieskie futro z białymi pasami przez ponad 20 minut.

Dziś, projekty z metką Shrimps sprzedawane są w ponad 90 punktach od Los Angeles po Singapur, oraz oczywiście w Internecie. Na przestrzeni kilku sezonów Hannah Weiland rozbudowała autorski koncept, który w tej chwili jest pełnoprawną linią ready-to-wear. W jej skład, oprócz kolorowych futer, wchodzą też lekkie dzianiny, luźne garnitury, dziewczęce sukienki, kurtki z lakierowanej skóry oraz akcesoria. Te ostatnie popularnością mają szansę dorównać niedługo okryciom wierzchnim – wykonane ze sztucznych pereł kuferki to jeden z najmodniejszych dodatków tego sezonu.

Torebka Shrimps (Fot. Vanni Bassetti, Getty Images)

Choć jako nastolatka Weiland asystowała swojej babci Rebecce Hale, która tworzyła kostiumy między innymi do filmu „Absolutnie fantastyczne”, nie marzyła o projektowaniu. W dzieciństwie pragnęła za to dołączyć do zespołu Spice Girls lub pracować na… farmie świń. – Zawsze kochałam zwierzęta. W domu mieliśmy ich mnóstwo – mówi w rozmowie z Vogue.pl. Jej miłość była tak wielka, że rodzina i znajomi zaczęli ją nazywać „krewetką” (ang. shrimps). Kilkanaście lat później, przezwisko z dzieciństwa stało się nazwą marki, którą po prostu trzeba znać.

Pole do popisu

Siłą Shrimps jest nie tylko umiejętne zagospodarowanie tematu, jakim są sztuczne futra, ale przede wszystkim podejście do niego w innowacyjny sposób. Hannah nie ogranicza się tylko do farbowania swoich projektów na różne kolory ani pokrywania ich wzorami. Jest ciekawa nowych, niestosowanych do tej pory technik, ciągle poszukuje nowych dostawców. Swoje futra wysadza koralikami, a nawet na nich haftuje. W przypadku innych propozycji z linii ready-to-wear sama tworzy wszystkie nadruki.

Prezentacja kolekcji na wiosnę-lato 2018  (Fot. Tim Whitby/BFC, Getty Images)
Alexa Chung podczas prezentacji Shrimps na wiosnę-lato 2015 (Fot. Rune Hellestad, Getty Images)

To, jak Weiland wygląda na co dzień, nie odbiega od estetyki jej marki: jest słodka, filigranowa, z długimi blond włosami. Nosi wszystkie swoje projekty, a w szafie ma ponad 25 sztucznych, kolorowych futer. Ubrania i dodatki Shrimps są także odzwierciedleniem stylu Królowej Elżbiety (- Jest moją muzą – mówi Weiland) i Graysona Perry’ego, na którego cześć nazwała pierwszy model torebki. - Uwielbiam jego poczucie humoru, podejście do kultury i spraw równości. Kocham sposób, w jaki rysuje, biegłość w używaniu różnych materiałów, od ceramiki po arrasy i dobór tematów, które porusza w swojej twórczości.

Hannah na pytanie o to, czym jest dla niej luksus, odpowiada: - To dla mnie coś innego, coś nie z tej ziemi. Coś, co sprawia, że czujesz się wyjątkowo. I udowodnia sceptykom, że sztuczne futro ma nad naturalnym przewagę. – Wszyscy powinni nosić sztuczne futra – mówi. - Nie wyrządzają krzywdy zwierzętom, są uniwersalne, luksusowe, ale też wygodne i przytulne. Shrimps od początku było marką o mocnej, wyrazistej estetyce. Dziś dodatkowo stało się wyznacznikiem bycia „cool”.

 

Michalina Murawska
  1. Ludzie
  2. Portrety
  3. Shrimps: futrzane krewetki z Londynu
Proszę czekać..
Zamknij