Znaleziono 0 artykułów
30.08.2021

Skarby złotnika Tomka Wichrowskiego

Archiwum prywatne

Tomek Wichrowski to warszawski złotnik zafascynowany pracą dawnych alchemików. Artysta, znawca, kolekcjoner, gromadzi biżuterię sprzed tysięcy lat, a jego nowoczesne, autorskie projekty nawiązują do zabytków z Luwru. 

W 2008 r. przerwał studia na kierunku filologia fińska, by uczyć się złotnictwa. Biżuteria stała się jego pasją, twórczością i obiektem badań. Wichrowski ze szczególnym zachwytem opowiada o stylu greorgiańskim i ozdobach z czasów starożytnych. W okresie pandemii stworzył też projekt patriotyczny: „Szkatuła królewska i inne skarby – polskie precjoza narodowe”. 

Szkatuła pełna skarbów narodowych 

Na stronie szkatulakrolewska.pl opisał smutną historię i wspaniałą zawartość najcenniejszego polskiego zbioru biżuterii narodowej. Przechowywane niegdyś w puławskiej Świątyni Sybilli precjoza to pamiątki po polskich królach, królowych i ich krewnych.

Otwarta w 1801 r. Świątynia Sybilli, nazywana również Świątynią Pamięci, uznawana jest za pierwsze polskie muzeum narodowe. Nie była jednak instytucją państwową – gdy powstawała, Polski nie było już na mapie. Prywatne muzeum założyła w Puławach księżna Izabela Czartoryska. Malowniczy budynek składający się z wkomponowanej w skarpę wiślaną krypty i stojącej na niej, otoczonej kolumnadą rotundy zaprojektował modny wówczas architekt Chrystian Piotr Aigner. 

Wewnątrz, w centralnym punkcie, na granitowym postumencie stała hebanowa szkatuła ze złotymi okuciami w formie ozdobnych ornamentów, tygrysów i lwich głów. Dekorowały ją jeszcze szlachetne i półszlachetne kamienie. 

Z wnętrza skrzyni, które szczegółowo opisał Wichrowski, zachowało się niewiele. W 1939 r. ograbiły ją wojska III Rzeszy. 

Z opisów Wichrowskiego dowiadujemy się, że w szkatule znajdował się np. „wdowi” krzyż Anny Jagiellonki ozdobiony szafirami, perłami, puttami i arabeskami. Widać go na portrecie królowej namalowanym przez Marcina Kobera. W skrzyni znajdował się dekorowany brylantami i rubinami złoty zegarek królowej Marysieńki o wieku wyłożonym jaszczurzą skórą, której Wichrowski użył też w jednym ze swoich pierścieni. Dewizka Stanisława Augusta Poniatowskiego wypleciona była z ludzkich włosów. W Szkatule przechowywano rzeczy stworzone przez utalentowanego plastycznie króla Zygmunta III Wazę. Wrażenie robi naszyjnik królowej Marii Ludwiki Gonzagi i pierścienie noszone przez Zygmunta I Starego i Władysława IV Wazę.

Zgromadzone przez Czartoryską artefakty miały wiązać przyszłą Polskę, która – jak miała nadzieję –powstanie z jej dawną świetnością, długim, dumnym trwaniem w Europie. Precjoza mogły być dowodem na istnienie nieistniejącego rzeczywiście kraju. Szkatuła powstała po III rozbiorze, który dla części polskich elit i arystokracji był wydarzeniem tragicznym. Przepełniona traumą i nadzieją skrzynia skrywała namiastkę państwowych relikwii.

Złotnik szuka kamienia filozoficznego 

Jednym z najnowszych projektów Tomka są perfumy marki Mokoto. Pięć zapachów z serii „Alchemy” to etapy prowadzące ku doskonałości, którą uosabia szósty zapach. Ich twórcami są także założyciel firmy Mokoto André Pruski i Igor Kubik, artysta, ceniony ilustrator, który zaprojektował też zachwycającą oprawę wizualną perfum. Wichrowski jest współautorem zapachów i autorem konceptu, scenariusza kreującego aurę woni. Punktem wyjścia była dla nich tytułowa alchemia i poszukiwanie kamienia filozoficznego. Kamień miał być uniwersalnym lekarstwem na wszystko i substancją zmieniającą materiały nieszlachetne w złoto. – Bazą dla stworzenia opowieści były ryciny z XV-wiecznego manuskryptu Georgiusa Auracha de Argentiny „Pretiosissimum Donum Dei”. Każdemu zapachowi odpowiada jeden z alembików, których u Argentiny było w sumie 12, a w każdym z nich znajdowała się substancja będąca jednym ze stadiów procesu tworzenia kamienia filozoficznego – tłumaczy Tomek. 

Zapach Mokoto „Natura Medicinae” odwołuje się do pierwszego etapu pracy Argentiny i pachnie ogrodem, którego wzrost nie został niczym zakłócony. „Cinis Cinerum” to popiół, z którego wszytko się rodzi. Do wejścia w ciemność zaprasza nas „Domus Tenebrosa”, a „Rosa Alba” to spotkanie z białą, nigdy niewiędnącą różą i początek doskonałości, której realizacją jest „Rosa Rubea” – czerwony eliksir przemiany i ostatni etap szaleńczego eksperymentu Argentiny. „Rosa Rubea” to ulubiony zapach Wichrowskiego. 

Początki w świecie geologii 

Miłość do biżuterii zrodziła się w Tomku w domu rodzinnym, w świecie geologów. – Moi rodzice pracowali naukowo w Państwowym Instytucie Geologicznym w Warszawie, w słynnym „żyletkowcu”, gmachu zaprojektowanym przez Marka Leykama. Mama zajmowała się chemią, a tata jest geologiem. Gdy byłem dzieckiem, często bywałem u nich w pracy. Wypełniona menzurkami i mikroskopami pracownia chemiczna była światem kobiet, a szlifiernia, gdzie przebywał ojciec, była strefą męską, światem niewybrednych żartów, hałasu i palonych papierosów – relacjonuje. W instytucie zobaczył, jak szlifuje się kamienie. Rodzice przyjaźnili się też z cenionymi złotnikami, których projekty mógł podziwiać w domu. W 2008 r. Tomek Wichrowski rzucił studia na Uniwersytecie Warszawskim i spełnił marzenie – poszedł do szkoły złotniczej. Uczył go m.in. Roman Kowalkowski, były projektant kultowej PRL-owskiej firmy ORNO. 

Tu nie ma nic krotochwilnego 

Biżuteria, którą tworzę i kolekcjonuję, musi być absolutnie wyjątkowa. Musi być perfekcyjnie wykonana i mieć głębsze znaczenie, wyrażać idee. Nie może być krotochwilna. Biżuteria, którą noszę, ma prawie 3 tys. lat, a to otwiera moje pole  wyobraźni – mówi Tomek. 

Kolekcja, którą zgromadził do tej pory, mieści się w jednej szkatułce. Małe pudełko kryje jednak nieprzebrane skarby. Pierwszym zakupem była masońska, złoto-srebrna kula z przełomu XIX i XX w. Po otwarciu masoński gadżet, jak nazywa ją Wichrowski, zamienia się w wypełniony symbolami krzyż. Zamknięty przypomina jabłko malutkiego króla. 

Archiwum prywatne

Znoszony angielski pierścionek z granatem z końca XVIII w. wyraża fascynację odkrywanymi wówczas Pompejami, czego dowodem jest wygrawerowany wieniec laurowy.

Archiwum prywatne

W szkatułce Wichrowskiego znajduje się też georgiańska broszka i pierścionek z 1820 r. – Ten pierścionek pochodzi z 1779 r., z czasów Marii Antoniny – zapewnia Tomek, wskazując na prezent, który dostał od Igora Kubika. Złotnik posiada też cyrkon, który ma 4 mld lat i rokokową portugalską zawieszkę z brylantami, którą łączy z dresami. Ekspresjonistyczny rzymski pierścień z III w. nosi na gołej piersi do cętkowanej koszuli. Scytyjska zawieszka przedstawia twarz wykonaną z repusowanego złota. Tomek szacuje, że pochodzi ona z VI w. p.n.e. 

Archiwum prywatne

W uchu mam wisiorek datowany na 1350 r. p.n.e. Pochodzi z okresu amarneńskiego, z czasu panowania faraona Echnatona – mówi pochłonięty pasją. 

Miniony świat w nowej oprawie 

Pośród zabytkowych skarbów błyszczy autorski projekt Wichrowskiego – owalny wisior stworzony we współpracy z Igorem Kubikiem, inspirowany „Zodiakiem z Dendery”. Przechowywane w Luwrze dzieło sztuki pochodzi z kaplicy Ozyrysa w Denderze i jest jednym z najstarszych przedstawień zodiaków, jakie do tej pory odkryto. 

Wisior wzorowany jest na masońskich zawieszkach robionych z tanich materiałów. - Francuscy masoni, którzy podczas wojen napoleońskich trafili do angielskiej niewoli, mogli mieszkać u angielskich masonów. Bywało, że utrzymywali się z wykonywania małych kolaży zrobionych z papieru, słomy, masy perłowej czy skrawków kości, które nabywcy oprawiali w metal – tłumaczy Tomek. 

Projekt Igora i Tomka ozdabiają przykryte kryształem drobniutkie znaki zodiaku rezonujące ze skarbem z Dendery. 

Wichrowski zaprojektował też ekspresyjny, piękny, wyrafinowany, ale agresywny pierścień, który przypomina fragment gwiazdy. Jej dwa ramiona ułożone są z hebanowej mozaiki oprawionej w srebro, a geometryczne oczko uformowane jest z kwarcu dymnego. 

Archiwum prywatne

Działania Tomka Wichrowskiego cechuje eskapizm, potrzeba ucieczki do nieistniejących światów. Artysta i kolekcjoner zawsze jednak nawiązuje do wydarzeń historycznych. Wichrowski nie kieruje się wyłącznie fantazją, lecz, tak jak Izabela Czartoryska, szuka ideału pośród istniejących skrawków minionego świata. Uwodzi nas realno-nierealną opowieścią, która zaciera ciążące granice.

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę