Znaleziono 0 artykułów
14.11.2019

Sterling Ruby: Artystyczny restart

Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. (Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)

Twórca wielkoformatowych obrazów, kolaży, rzeźb i ceramiki postanowił sprawdzić się jako projektant mody. Jego debiutancką kolekcją zachwycili się Suzy Menkes, Virgil Abloh i kolekcjonerzy sztuki. – Nie chcę naprawiać branży mody. Chcę zresetować zasady, co to znaczy być artystą – mówi. 

Takashi Murakami ozdobił torebki Louis Vuitton, a Alex Israel stworzył walizki dla Rimowy. Sterling Ruby podejmował się już podobnych zadań. Ale z czasem samo wsparcie projektanta w przygotowaniu kolekcji okazało się dla artysty niewystarczającym wyzwaniem. Sterling Ruby postanowił stworzyć własną linię ubrań. – Żaden artysta tego wcześniej nie zrobił, więc zrobię to ja – powiedział dziennikarzowi z „New Yorkera”. – Nie chcę naprawiać branży mody. Chcę zresetować zasady tego, co to znaczy być artystą.

Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. (Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)
Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. (Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)

Demokratyzacja sztuki

Po swoim przełomowym pokazie w MOCA pochodzący z Niemiec Sterling Ruby dołączył do najbardziej cenionych współczesnych artystów. Następnie jego prace znalazły się między innymi w MoMA, Centrum Pompidou, galeriach Tate, ale także w prywatnych kolekcjach na całym świecie. Gdy w 2017 roku marka American Apparel ogłosiła bankructwo i zamknęła swoją fabrykę w okolicy Vernon, czyli miejsca, w którym tworzy Sterling Ruby, artysta postanowił skorzystać z nadarzającej się okazji i zaczął rekrutować krawcowe. Wszystko wskazywało na to, że jego kolejne przedsięwzięcie będzie związane z tekstyliami, ale niekoniecznie musiała to być moda. Miękkie rzeźby, z których słynie artysta, są szyte, wypychane i dodatkowo ozdabiane na wiele sposobów, np. naszywkami z innych materiałów. Żadnego związku z ubraniami nie miały też regularne zamówienia ogromnych ilości wełny, którą wykorzystuje do tworzenia swoich dzieł.

Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. (Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)

Artysta doskonale wie, jak obchodzić się z tkaninami. Swoją krawiecką przygodę rozpoczął już w dzieciństwie. Wszystko zaczęło się od nauki szycia na starym singerze jego matki. – Ciągle łamałem igłę i giąłem szpulki – wspominał w rozmowie z „New Yorkerem”. Trudne początki go nie zniechęciły. – Moja matka szyła, babcia szyła, ciotki szyły – mówił w wywiadzie dla „New York Timesa”, więc i on to robił. Tworzenie ubrań stało się więc kolejnym etapem jego wielopłaszczyznowej praktyki artystycznej. Pierwszym projektem Sterlinga Ruby’ego była koszula uszyta na własne potrzeby. Model z zielonego dżinsu z dwiema kwadratowymi kieszeniami z czasem musiał zostać przerobiony. Gdy na rynku pojawił się pierwszy iPhone Plus, koszula okazała się niepraktyczna, więc powstała kolejna z kieszenią dostosowaną do rozmiaru większego smartfona. Osoby z otoczenia artysty zaczęły zwracać uwagę na jego ubrania i prosić o zrobienie czegoś dla nich. Ruby zaczął się zastanawiać, jak połączyć bycie artystą, którego prace są wyceniane na setki tysięcy dolarów, z projektowaniem przystępniejszych cenowo ubrań. Z początku ten artystyczny mezalians wydawał się projektem niemożliwym do zrealizowania.

Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. ( Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)

Sterling Ruby nie zamierzał jednak rezygnować z tego pomysłu. Wręcz przeciwnie, miał nadzieję, że projektowanie odzieży będzie sposobem na demokratyzację jego pracy. Projekt miał pozwolić mu dotrzeć do osób, do których nie miał szansy trafić ze swoją sztuką. Problemem, z którym się borykał, była sprzedaż. Przecież nie mógł wystawić ubrań za kilkaset dolarów w jednej z galerii, obok swoich wartych miliony prac. Chyba że wyceniłby je jak sztukę, a tego właśnie chciał uniknąć. Jak sam zauważył w rozmowie z „New Yorkerem”, ludzie po prostu myślą, że moda jest gorsza od sztuki. On jednak nie potrafił patrzeć na nią w taki sposób. Dla niego stworzenie ubrania było równoznaczne z wykonaniem kolejnego filmu, rzeźby albo obrazu. – Kocham swoje życie jako artysta i nie chcę z niego rezygnować. Jako artysta mogę robić wszystko, co tylko chcę – podsumował nowe wyzwanie.

Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. (Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)

Wszystko albo nic

Ruby wiedział, że nie przetrwa bez kapitału. Od zawsze wysoko cenił swoją pracę. Nigdy nie był zainteresowany modelem 50/50. Zamiast tego wolał jednocześnie współpracować z kilkoma galeriami i negocjować indywidualne warunki. Świat mody jednak rządził się zupełnie innymi prawami. Gdy usłyszał, że projektanci korzystają z własnych środków, przestraszył się bankructwa. Postawił jednak wszystko na jedną kartę.

Debiutancka kolekcja S.R. STUDIO. LA. CA. ( Fot. materiały prasowe Pitti Imagine)

Jego eksperymenty z modą szybko zaczęły nabierać kształtów. Jego linia zyskała logo i nazwę – S.R. Studio. LA. CA. Idealnym pretekstem do tego, by pochwalić się swoim nowym projektem, okazało się zaproszenie na Pitti Uomo. Na miejsce pierwszego pokazu wybrał Le Pagliere, starą stodołę w pobliżu ogrodu Boboli. Na wybiegu zaprezentował kolekcję pełną malowanych i odbarwianych tkanin, a nawet naniósł na materiały nadruki ze swoimi dziełami. Dla Sterlinga Ruby’ego ekscytująca była myśl, że w końcu to, co stworzył, nie zostanie zamknięte w muzealnych murach, tylko wyruszy w świat. Pozostało mu jedynie czekać na werdykt publiczności.

„To była najlepsza debiutancka kolekcja, jaką kiedykolwiek widziałam” – napisała Suzy Menkes na stronie amerykańskiego „Vogue’a”. Jeszcze tego samego dnia Ruby usłyszał od kolekcjonera sztuki, Jasona Rubella, którego dzieci zamówiły kilka wybiegowych modeli, że jego sztuka została przetłumaczona na nową publiczność. Poparcie dla jego nowej twórczości wyrazili też Dries Van Noten i Virgil Abloh. Jak się okazało, również świat sztuki zobaczył w kolekcji coś więcej niż ubrania. Jednak artysta nie zdecydował się na połączenie tych dwóch światów. Nie wstawił ubrań do galerii. Wbrew oczekiwaniom najtańsze rzeczy wcale nie sprzedawały się najlepiej. Za to warte kilkadziesiąt tysięcy dolarów unikaty natychmiast znalazły nabywców. Demokratyzacja sztuki się nie powiodła. Ale Ruby udowodnił, że artysta może zostać cenionym projektantem mody. Prawdopobnie zimą zobaczymy jego drugą kolekcję. Czy dorośnie do oczekiwań?

Agnieszka Oleszek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę