Znaleziono 0 artykułów
28.06.2020

Stylizacje, które zmieniły historię mody

Twiggy (Fot. Getty Images)

Krótkie spodenki, czarne sukienki, damskie garnitury, wzór w panterkę. Dziś nosimy, kiedy chcemy. Początkowo jednak wywoływały sprzeciw. By znalazły się w naszych szafach, ktoś musiał założyć je po raz pierwszy. Przypominamy fasony i wzory, które zmieniły historię mody. I 10 osób, dzięki którym tak się stało.  

Ava Gardner i wybuchowe bikini 

1945 r. (Fot. Silver Screen Collection/Getty Images)

Ava Gardner – ikona kina, bogini seksu, jedna z najpiękniejszych kobiet w historii Hollywood – chętnie pozowała w wyuzdanych, jak na lata 40., pozach i wybierała zmysłowe, pobudzające wyobraźnię kreacje. Nie miała nawet oporów, by fotografować się w dwuczęściowym kostiumie kąpielowym. W 1941 roku jako 19-latka pozowała w kostiumie ukazującym szczupłą talię, z czasem coraz częściej wybierała kostiumy z majtkami o niższym stanie i mocniej wykrojonymi biustonoszami. 

Gdy w 1946 roku projektant Louis Réard przedstawił pierwsze, odsłaniające pępek, bikini, wybuchł skandal. Nie tylko ze względu na krój, ale również – nazwę. Cztery dni przed premierą kostiumu, na wyspach atolu Bikini odbyły się próby broni nuklearnej. Réard uważał, że jego projekt będzie równie wybuchowy. Był na tyle kontrowersyjny, że projektant nie mógł znaleźć modelki, która zgodziłaby się pozować do zdjęć. Zgodziła się dopiero 19-letnia Micheline Bernardini.
Bikini, uznane przez Watykan jako niemoralne i grzeszne, długo nie mogło przebić się do kultury masowej. Uznaje się, że duży wpływ na to, że jednak udało się, miała właśnie Ave Gardner. I, oczywiście, Brigitte Bardot.

Marilyn Monroe szokuje szortami 

1949 r. (Fot. Imagno/Getty Images)

Monroe nie znała przesady. Tylko ona mogła zmysłowym szeptem wyznać publicznie, że śpi jedynie w Chanel no 5. Wzbudzanie zainteresowania było dla niej tak naturalne jak oddychanie. 

W 1949 roku pokazała się w bardzo krótkich szortach. Było trochę zamieszania, ale przyjęły się z miejsca – kobietom spodobał się odważny krój i wygoda. Niestety, nie spodobały się mężczyznom. Wiosną 1952 roku rada miasta Fort Worth w Teksasie otrzymała list od zaniepokojonego obywatela, który nazwał krótkie spodenki „reklamą cudzołóstwa”. W ślad za nim poszło więcej oburzonych, twierdzących, że szorty są „hańbą dla ludzkości”. Rada rozważała wprowadzenie zakazu ich noszenia. 

Do debaty włączyły się całe Stany Zjednoczone, sprawiając, że krótkie spodenki wylądowały na pierwszych stronach gazet. Dopiero w późnych latach 50., kiedy grupa The Royal Teens wylansowała przebój „Short Shorts”, szorty przestały szokować.

Jackie Kennedy odczarowuje cętki

1962 r. (Fot. Bettmann / Contributor)

Od miłości i zachwytów po obrzydzenie i niechęć – cętki przebyły w historii mody długą drogę. Były synonimem luksusu, a w latach 50. za sprawą pin–up girls, stały się symbolem bezguścia i kiczu. Żadna szanująca się dama nie chciała się w nich pokazywać. 

Tymczasem w 1962 roku w płaszczu w cętki pozowała do zdjęć pierwsza dama Stanów Zjednoczonych, Jacqueline Kennedy – niekwestionowana ikona mody. Dobrała do niego czarne czółenka, długie czarne rękawiczki i prostą skórzaną torebkę. Wyglądała obłędnie. Twierdziła potem, że zdecydowała się na taką stylizację, bo był to nieoczywisty, szczególnie dla przedstawicieli dyplomacji, wybór. Chciała zaskoczyć. 
I nie tylko jej się to udało, ale sprawiła, że cętki wróciły na salony Do współpracującego z Kennedy, projektantka Olega Cassiniego zaczęły ustawiać się kolejki. Popyt na cętki à la Jackie szybował. Na niespotykaną wcześniej skalę wzrosło niestety zapotrzebowanie na prawdziwą lamparcią skórę, przez co życie straciło aż 250 tysięcy dzikich kotów. Podobno Cassini do końca życia miał z tego powodu wyrzuty sumienia. 

Twiggy tańczy w mini

1967 (Fot. Jim Gray/Keystone/Hulton Archive/Getty Images)

– Mini spódniczka była wyrazem buntu – powiedziała sześć lat temu w rozmowie z „New York Daily News”, jej twórczyni, Mary Quant. Debiutujący w latach 60. fason od razu spodobał się młodym dziewczynom, które w ramach sprzeciwu wobec narzucanym przez starsze pokolenia zasadom, chciały, by ich spódnice były coraz krótsze.

Chciały również dlatego, że nosiła je Twiggy – pierwsza supermodelka mająca realny wpływ na sprzedaż ubrań. Nawet rzeczy, które nosiła prywatnie, sprzedawały się lepiej. Twiggy w zasadzie została ambasadorką mini. Krótka sukienka stała w sprzeczności do grzecznego i poprawnego ubioru lat 50. Była symbolem swingującego Londynu i rewolucji seksualnej. 
Nowa długość wzbudzała wiele wątpliwości. Michael Caine w filmie dokumentalnym „Moje pokolenie” opowiadał, że jego matka nie mogła uwierzyć, że kobiety na ulicach noszą się tak jak Twiggy. Poprosiła więc syna, by zawiózł ją do Londynu. 

Bianca Jagger cała na biało 

1972 r. (Fot. Syndication International/Getty Images)

Le smoking – dzisiaj tak bardzo oczywista część garderoby, że czasem ciężko zrozumieć, dlaczego w latach 60. wzbudzała aż tyle kontrowersji. Yves Saint Laurent projektując w 1966 roku damski garnitur, czerpał mocno z męskiego, niewątpliwie inspirując się też stylem Marleny Dietrich. Jeszcze rok później, kobietom, które nosiły spodnie, często odmawiano wstępu do restauracji czy instytucji kultury. Gdy w nowojorskiej restauracji Le Côte Basque zdarzyło się to Nan Kempner, celebrytka zdjęła spodnie, by przedłużona marynarka mogła posłużyć jako sukienka mini. 

Dopiero Bianca Jagger oswoiła showbiznes z garniturem. Ikona rock and rollowej bohemy kpiąc ze skostniałych reguł, stylizowała le smoking jeszcze odważniej, dodając do niego typowo męskie atrybuty, jak np. laskę lub klasyczny melonik. Była tak przywiązana do tego stylu, że na ślub z Mickiem Jaggerem, zamiast białej sukni z tiulem, wybrała marynarkę od Yvesa Saint Laurenta. 

Dopiero cztery lata później, w 1975 roku powstały słynne zdjęcia Helmuta Newtona dla paryskiego „Vogue’a”, w których modelka Vibeke Knudsen spaceruje po spowitych mrokiem ulicach stolicy Francji w czarnym le smoking, nonszalancko trzymając między palcami papierosa.

Cher pokazuje pępek 

Cher (Fot. Ron Galella/Ron Galella Collection via Getty Images)

Cher nie bała się eksperymentować, dzięki czemu jej zdjęcia z lat 60., 70. i 80. wciąż inspirują światowych projektantów. Potrafiła działać wbrew zasadom. W 1951 roku amerykańskie National Association of Broadcasters ustanowiło kodeks postępowania, w którym zakazano wyświetlania w telewizji damskich pępków. Pilnowano nawet Marilyn Monroe. Oficjalnie ten przepis obowiązywał aż do 1983 roku. 

Cher tymczasem obnażała pępek już w latach 70. Od 1971 roku w popularnym telewizyjnym show „The Sonny & Cher Comedy Hour” nosiła krótkie topy i spódnice z niskim stanem. Miała z tego powodu spore problemy, ale wytrwała. Dzięki temu kolejne pokolenia artystek mogą zacząć nosić crop topy. Britney Spears, Christina Aguilera i Shakira mają jej za co dziękować. 

Melanie Griffith, czyli poduchy do pracy

1990 r.  (Fot. Georges De Keerle/Getty Images)

W latach 80., jak i wcześniej, świat biznesu zdominowany był przez mężczyzn. Dlatego stroje do pracy, które zaproponowali kobietom m.in. 
Ralph Lauren, Giorgio Armani i projektanci Max Mary, były sfeminizowaną wersją męskich marynarek. Świetnie skrojone marynarki miały nie tylko piękne kolory, ale i poduchy, dzięki którym talia wydawała się szczuplejsza. Nazwano ten styl – power dressing, czyli ubiór siły. 

Niewątpliwą ikoną power dressing była Melanie Griffith w filmie „Pracująca dziewczyna”. Historia granej przez nią sekretarki pokazuje, jak wiele w świecie biznesu może zdziałać odpowiednia stylizacja. Kostiumografka filmu Ann Roth przyznała, że inspirowała się prawdziwymi pracującymi kobietami Nowego Jorku lat 80. 

Dzięki Griffith styl ten zaczął być kopiowany przez kobiety na całym świecie – w każdym wieku, nie tylko pracujące. Rok później, kiedy na ekranach kin pojawił się film „Heathers”, ubierały się tak nawet nastolatki.

Madonna i stożkowy biustonosz 

1990 r. (Fot. Kypros/Getty Images)

W 1990 roku Madonna potwierdziła, że czasem wystarczy jedna stylizacja, żeby gwiazda pop w mgnieniu oka została ikoną popkultury. 

Jej pomógł stożkowy biustonosz „cone bra” projektu Jeana-Paula Gaultiera, w którym występowała podczas trasy koncertowej „Blond Ambition”. Projekty tego typu nie były nowością w historii mody – pierwsze biustonosze „pociski” zaprojektowano w latach 30. XX wieku, rozsławione zostały latach 50. Madonna nadała im zupełnie nowego znaczenia – zaczęły być kojarzone z kobiecą siłą i niezależnością, a nie – jak wcześniej – jedynie pięknem. 

30 lat później stożkowy stanik nie jest wyłącznie zamkniętym za muzealną gablotą artefaktem, ale symbolem zmian jakie dokonały się w świecie muzyki i kultury. Dzięki odważnym decyzji Madonny, popowi artyści w kolejnych pokoleniach, nie mieli boją się wyrażać swojej seksualności poprzez stroje. 

Kate Moss niemal naga 

1993 r. (Fot. Dave Benett/Getty Images)

Było w historii mody kilka znanych „naked dress”. Choćby cielista kreacja z prześwitującego materiału z tysiącami wszytych kryształków, w której Marilyn Monroe śpiewała w 1962 roku urodzinową piosenkę dla Johna F. Kennedy’ego. Albo półprzezroczysta suknia Balmain, którą Carroll Baker założyła na premierę filmu „The Carpetbaggers”. Podobno kierowcy na jej widok rozbijali samochody. 

Jednak w prawdziwie „nagiej” kreacji pierwsza pojawiła się w 1993 roku Kate Moss. Miała zaledwie 19 lat, kiedy na przyjęcie zorganizowane przez Elite Model Agency w hotelu Hilton w Londynie, przybyła w srebrzystej sukience z mocno odznaczającymi się ciemnymi majtkami. Zdjęcia modelki trafiły na pierwsze strony gazet. 
– To był pierwszy raz, kiedy dosłownie rzucili się na mnie paparazzi. Nie miałam pojęcia, dlaczego wszyscy byli tak podekscytowani. W ciemnym mieszkaniu na Soho sukienka wcale nie była przezroczysta! – tłumaczyła po latach w wywiadzie dla „Vogue’a”. Po imprezie w Hiltonie paparazzi przez lata nie odstępowali Moss na krok. A naked dresses do dzisiaj pojawiają się na wybiegach i czerwonych dywanach. 

Księżna Diana w małej czarnej 

 1994 r. (Photo by Jayne Fincher/Getty Images)

Historia małej czarnej sięga lat 20. XX wieku i od początku kojarzona była z kobiecą siłą i niezależnością. W 1926 roku „Vogue” opublikował rysunek prostej ciemnej sukienki z krepy. Miała długie, wąskie rękawy, a jedyną ozdobą były sznury pereł. Publikacji nadano tytuł „Ford Chanel”. Skojarzenie z pierwszym, produkowanym masowo i dostępnym dla przeciętnej amerykańskiej rodziny, modelem samochodu T firmy Ford, było trafne. Podobnie do niego sukienka miała być prosta i dostępna dla kobiet z różnych klas. „Vogue” nazwał ją mundurkiem dla wszystkich kobiet o dobrym guście. 

Nikt jednak nie zrobił w niej takiej furory jak księżna Diana w 1994 roku. W krótkiej kreacji z opadającymi ramionami projektu Christiny Stambolian prezentowała się bezbłędnie. Do tego dobrała bardzo zdobną biżuterię, a paznokcie (niezgodne z królewskim protokołem) pomalowała na czerwono. Tego samego wieczoru książę Charles przyznał się do niewierności, stąd nazwa stylizacji –  „revenge dress”, czyli sukienka zemsty. Para oficjalnie rozwiodła się dwa lata później. 

 

 

Kara Becker
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę