Znaleziono 0 artykułów
25.12.2019

Symbole w modzie. Na przyszłość i na szczęście

Pokaz Chanel Haute Couture jesień-zima 2010-2011, którego motywem przewodnim był Lew - znak zodiaku Coco Chanel (Fot. Dominique Charriau/WireImage)

Projektantki i projektanci mody sięgają po symbole z wielkim powodzeniem. Koszulki ze znakami zodiaku sprzedają się w mig, popularne są nawiązania do ezoteryki, symboli religijnych i narodowych. W świecie, który podaje nam gotowe odpowiedzi na praktycznie każde pytanie, naturalną koleją rzeczy przychodzi pragnienie kontaktu z czymś nieodgadnionym.

Symbol potrafi w równym stopniu łączyć, jak i dzielić, zachwycać i oburzać. Do klasyki mody weszły kreacje autorstwa Gianniego Versace, Jean-Paula Gaultiera czy Karla Lagerfelda, które w latach 90. nieźle namieszały, choćby w śmiałych interpretacjach Madonny. Dziś, powielane na setki sposobów, raczej nikogo nie obrażają. Co najwyżej wywołują uśmiech nostalgii.

Marki i projektanci sięgają po więcej, próbując nadać nową jakość temu, co przecież wszyscy świetnie znamy. Efekt? Rozmaity, choć częściej zachwyt niż oskarżenia o kulturowe przywłaszczenie. Ostatnio na tapecie mamy przede wszystkim znaki zodiaku. Temat – wydawałoby się – ograny, a wciąż fascynuje i kusi.

T-shirt Veclaim Scorpio (Fot. Materiały prasowe)

Zodiakalny szał

Popularność zodiakalnych koszulek zaskoczyła nawet samą ich pomysłodawczynię, Jessikę Mercedes Kirschner. Gdy rozmawiamy w przeddzień oficjalnego otwarcia butiku Veclaim, opowiada, że chciała stworzyć coś uniwersalnego, co jednocześnie nosiłoby znamiona modnej od pewnego czasu personalizacji, ale nie wymagało tworzenia niezliczonej ilości wersji. Zodiak okazał się strzałem w dziesiątkę. Czarna lub biała, na starcie już lekko sprana i z celowo podniszczonym ściągaczem pod szyją, z prostokątnym nadrukiem, symbolem danego znaku i jego podpisem, okazała się tak świetnym pomysłem, że marka nie nadąża z produkcją, a liczba zamówień codziennie rośnie. Wiadomo, to wspaniałe rozwiązanie w sytuacji prezentowych dylematów. Ale nie bez znaczenia jest tu tęsknota za nieuchwytnym: zarówno nieuchwytnym towarem, jak i szeroką w interpretacji symboliką.

Pokaz kolekcji Diora Haute Couture wiosna-lato 2017 (Fot. Catwalking/Getty Images)

Francuska marka Sezane i kolekcja „Astro” cieszy się podobnym zainteresowaniem. Znalazły się w niej zarówno T-shirty z organicznej bawełny, jak i pozłacane wisiorki przypominające nieco kute ręcznie monety oraz aksamitne kosmetyczki z niewielką naszywką – wszystko zdobione odpowiednikami 12 znaków. Dla niezdecydowanych: wszystkie znaki zebrane w jeden kolorowy nadruk. Czy da się to jeszcze kupić? Jeśli sprzyja nam szczęście i akurat trafimy na nową dostawę, jest nikła szansa na to, że zdążymy.

Sezane kolekcja Astro (Fot. Materiały prasowe)

Astrologia zagościła także w Lilou. W nowym sezonie pojawiła się nowoczesna kolekcja pozłacanych i posrebrzanych pierścionków „Zodiac”. Linia jest tak poprowadzona, by tylko umownie nawiązywać do gwiezdnego zwierzyńca. A przy okazji dopasowywać się do grubości palca, bo każdy z projektów można dowolnie zwężać i rozszerzać.

Na jeszcze bardziej uniwersalny pomysł wpadła włoska marka Maria La Rosa. Tu już nieważny jest rozmiar, bo do czynienia mamy ze skarpetkami. Nie byle jakimi, bo jedwabnymi i produkowanymi we Włoszech. Każdy kolor to inny znak zodiaku wyhaftowany na kostce.

Pierścionek Lilou, cena 149 zł (Fot. Materiały prasowe)

Gwiazdka z nieba

Ania Kuczyńska posiłkuje się symbolami praktycznie od początku działalności. Już logo, zaprojektowane przez Karola Śliwkę, ma oddawać kształt niedoskonałej mandali. Sięga po odnośniki włoskie (sycylijska Trinacria jako punkt wyjścia kolekcji z 2005 r.) czy japońskie (Love Hotel – być może lokalnie i w tym momencie w Polsce mało romantyczny, ale w 2008 r. skojarzony raczej z Japonią i Murakamim niż politycznym skandalem), ale też całkiem uniwersalne (jak w kolekcji talerzy, powstałej we współpracy z marką Kristoff w 2013 r., gdzie wystąpiły m.in. gołąbek pokoju czy serce).

Jeszcze zanim moda zaczęła spoglądać w stronę ezoteryki, Ania organizowała kameralne spotkania z Tarotem w roli głównej. Nie jako wydarzenie komercyjne, raczej jako zaproszenie do zbudowanego przez siebie świata, w którym ubrania stanowią tylko pierwszą, wierzchnią warstwę.

Apaszka Ora Studio (Fot. Materiały prasowe)
Pokaz kolekcji Emilio Pucci jesień-zima 2015 (Fot. Venturelli/WireImage)

Z pewnością nie bez znaczenia dla Oli Ożarowskiej-Szczygielskiej, założycielki marki Ora Studio, był pobyt w Japonii. Tam możemy się zetknąć z różnoraką symboliką praktycznie na każdym kroku (nie wspominając o znaczeniu poszczególnych liter japońskiego alfabetu).

Ola całą koncepcję marki oparła na symbolach. Na jedwabiu umieszcza autorskie wzory inspirowane mitologią czy astrologią. Powstają kwadratowe apaszki, szaliczki i opaski. Projektantka ubioru z wykształcenia, a ilustratorka z zamiłowania, uważa, że często mały element buduje całą stylizację. Te elementy mówią więcej niż spotykane na każdym kroku standardowe desenie kratek czy kwiatków. Jedwabna apaszka może walczyć o pokój, wyznawać miłość albo wznosić do gwiazd.

Religia, państwo, miasto

Cała biżuteria Anki Krystyniak przypomina mi grafikę „CoeXisT" zaprojektowaną w 2000 r. przez Piotra Młodożeńca dla Museum on the Seam w Jerozolimie. To słynne logo łączące w sobie symbole trzech religii: muzułmański półksiężyc, żydowską gwiazdę Dawida i chrześcijański krzyż. Podobnie jak u Młodożeńca, u Krystyniak koegzystują różne znaki.

Projektantka sięga nie tylko do kontekstów religijnych. Dowodem na to niech będą wisiorki z polskim orłem, warszawską syrenką czy asyryjską boginią miłości, Isztar. Nikogo nie dziwi Maryjka obok ręki Fatimy albo żaby „przyciągającej kasę”. Zanim posądzimy ją o kulturowe nadużycie, zastanówmy się, czy przekaz ukryty za tymi kompilacjami nie jest istotniejszy od samej symboliki. Horoskop? Oczywiście obecny. Z dwudziestoczterokaratowego złota.

Synget Anka Krystyniak, cena 490 zł (Fot. Materiały prasowe)

W świecie, który podaje nam gotowe odpowiedzi na praktycznie każde pytanie (wystarczy się zalogować), naturalną koleją rzeczy przychodzi pragnienie kontaktu z czymś nieoczywistym, często nieodgadnionym i pierwotnym. Bywa dyskusyjne, zwłaszcza gdy szanowany symbol pojawia się w skrajnie nieodpowiednim kontekście (weźmy choćby nieszczęsną modę festiwalową i umiłowanie dla akcentów indiańskich), ale też pozwala oderwać się od ułożonej i przewidywalnej rzeczywistości. Duchowość to w modzie mocne słowo i nie ma sensu go nadużywać. Respekt – tu za to mamy słowo klucz, które powinno towarzyszyć w podejmowaniu decyzji o zakupie czy noszeniu konkretnej rzeczy. Jeśli jest naszym talizmanem i przynosi szczęście – czemu nie? Ale jeśli dotyka czyjejś kultury w sposób opresyjny – zaczyna się nowy temat.

Pokaz kolekcji Tommy Hilfiger x Zendaya wiosna 2019 (Fot. Peter White/FilmMagic)

 

Harel
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę