Znaleziono 0 artykułów
21.06.2020

Tata z Instagrama: MaTata

(Fot. Archiwum prywatne)

Po cyklu o matkach influencerkach z okazji Dnia Ojca rozmawiamy z najmądrzejszymi tatusiami w sieci. Maciej Lisowski, mama i tata w jednej osobie, samodzielnie wychowuje ośmioletnie bliźniaczki – Madzię i Małgosię. – Dzieci mogą mi zaufać, wyżalić mi się i dzielić ze mną radościami. Czują się bezwarunkowo kochane – mówi twórca profilu MaTata.

Maciej Lisowski, właściciel agencji ML Group, jest rodzicem ośmioletnich bliźniaczek – Madzi i Małgosi. Nie tatą, a jak mówi on sam i dziewczynki, MaTatą. Nie rodzicem samotnym, a samodzielnym, bo MaTata potrafi zapleść córeczkom wymyślne warkocze i ugotować obiad. Wychowywanie dziewczynek zainspirowało go do założenia profilu na Instagramie, który dziś śledzi ponad 34 tys. osób, oraz kanału na YouTubie.

(Fot. Archiwum prywatne)

Lisowski nazywa siebie żartobliwie „kurem domowym”. – Sprzątam, piorę, prasuję, gotuję, rysuję z dziećmi, maluję im paznokcie, czeszę koki i zaplatam warkocze. Od dwóch lat nie mam pomocy niani. Odnalazłem radość z tego, że ogarniam wszystko sam – wyjaśnia Lisowski.

Pojawienie się w jego życiu dwóch małych kobiet, które od początku samodzielnie wychowuje, było prawdziwą rewolucją. – Jestem rozpieszczonym jedynakiem i zawsze stawiałem siebie na pierwszym miejscu. Teraz najważniejsze są dziewczynki i ich potrzeby. Jeśli nie pokochamy stylu życia z dziećmi, to nie będziemy dobrymi rodzicami. Druga strona medalu to święty spokój. Nikt mi się nie wtrąca w wychowanie i sam jestem odpowiedzialny za wszelkie podjęte decyzje – mówi.

(Fot. Archiwum prywatne)

Przeglądanie profilu MaTaty na Instagramie i jego kanału na Youtubie przypomina seans ciepłego serialu familijnego. – Wstaję o szóstej rano, wychodzę z psem, muszę nakarmić rybki, ptaki i papugę amazonkę Halinę. O 6:45 budzę dziewczynki i robię śniadanie. Madzia i Małgosia się ubierają, oczywiście po dłuższej dyskusji i wymianie zdań na temat tego, co mają na siebie włożyć. Czeszę im włosy i wychodzimy do szkoły. Do pracy jeżdżę najczęściej na 10, więc rano mam czas jeszcze na to, aby zrobić pranie i przygotować podwieczorek dla dziewczynek. Sprzątam na bieżąco, bo jestem estetą i lubię porządek. Po pracy odbieram Gosię i Madzię ze szkoły. Zawsze staram się wymyślić jakąś atrakcję – wypad na lody albo wizytę w najbardziej magicznym miejscu dla moich dziewczyn – sklepie papierniczym.

(Fot. Archiwum prywatne)

Aby opanować chaos, MaTata wprowadził żelazne zasady. – Dzieci wychowywane w rutynie i w poukładanym świecie, są spokojniejsze i zdrowsze. Bardzo lubimy naszą codzienną rutynę, czasami, jak o czymś zapomnę, to Gosia mi przypomina: „tata, nie ogłosiłeś nam planu dnia” albo „nie wypuściliśmy Halinki z klatki o stałej porze”. Najbardziej lubię wieczorny rytuał, kiedy bliźniaczki ustawiają się w kolejce i czekają, aż zaplotę im włosy w warkocze do spania. Punktualnie o 19:30, choćby nie wiem co, dziewczynki wędrują do łazienki i najpóźniej o 20:00 są już w piżamach, gotowe na ostatnią godzinę wieczoru. Przed snem zazwyczaj tańczymy – dziewczyny przygotowują mi różne występy, czasem jest naprawdę bardzo wesoło. Na koniec oglądamy wspólnie jakiś film i o 21 zapraszam do spania,  na wycieczkę na „białą salę”. Muszę przynieść dziewczynkom wodę w szklankach, każdą wycałować i przytulić. Biada mi, jeśli o czymś zapomnę! – tłumaczy MaTata.

Bliźniaczki mają zupełnie różne charaktery. – Madzia jest bardzo uczuciowa i ma talent komediowy. W ogóle się nie wstydzi występów. W dodatku bardzo łatwo nawiązuje nowe znajomości. Czasami się śmieję, że to takie „cygańskie dziecko”. Gorzej, jeśli coś pójdzie nie po jej myśli. Przyszłemu partnerowi będę życzyć dużo cierpliwości i pokory, bo Madzia lubi rządzić. Tymczasem Małgosia to „Dzwoneczek” z bajki Disneya. Lubi słuchać i obserwować. Obdarzona jest niesamowitą szybkością i zwinnością. Gdy miała dwa lata, udało jej się bez większych problemów, ku mojemu przerażeniu, czmychnąć przez płot. Małgosia jest też wielką miłośniczką psów i wszelkich zwierząt, jej marzeniem jest zostać weterynarzem – opisuje córeczki Lisowski.

(Fot. Archiwum prywatne)
(Fot. Archiwum prywatne)

Maciej Lisowski podkreśla, że w samodzielnym ojcostwie najważniejsze jest to, by dać dzieciom poczucie, że są kochane. – Nie boję się rozmawiać o uczuciach. O tych pozytywnych, ale też negatywnych. W domu nie może być tematów tabu – przekonuje MaTata. Chce, żeby dziewczynki wyrosły na szczęśliwych ludzi. – Chciałbym, żeby były silnymi kobietami, które nie boją się wyzwań w życiu. Zawsze im mówię, że zasada jest jedna: najważniejsze, aby było wesoło! – tłumaczy Lisowski.

Bliźniaczki Macieja Lisowskiego uczestniczą w nagrywaniu filmików, które później trafiają do instagramowych relacji, robią zdjęcia, wymyślają tematy kolejnych odcinków. Bo, jak przekonuje Lisowski, MaTata to wspólny projekt całej trójki. – Dokumentujemy naszą rodzinną codzienność. Już teraz mamy pamiątkę, a co dopiero za 30 lat, gdy dziewczyny będą oglądać nasze filmy ze swoimi dziećmi. Jestem przekonany, że robię im piękny prezent na całe życie – przekonuje MaTata.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę