Znaleziono 0 artykułów
16.08.2020

Chella Man i Aaron Philip: Tokenizm przeczy inkluzywności

Aaron Philip i Chella Man (Fot. Mary V)

Najlepsi przyjaciele, Chella Man i Aaron Philip, bohaterowie inicjatywy Hope, podważają kanony piękna. – Jestem głuchym, transseksualnym pół Chińczykiem, pół Żydem z Pensylwanii. Wyzwania, z którymi muszę się mierzyć, są skutkiem społecznego postrzegania płci, seksualności, niepełnosprawności i rasy. Stając w obronie ludzi podobnych do mnie, buduję lepszy świat – mówi Man.

Najlepsi przyjaciele Chella Man (21 lat) i Aaron Philip (19 lat) opowiedzą nam o walce o tolerancję w ramach Hope – globalnej inicjatywy „Vogue’a”. Chella nic nie słyszy, bo ma uszkodzony implant ślimakowy. Alternatywą jest rozmowa z transkrypcją na żywo i tłumaczeniem na język migowy. Mogą także wysyłać esemesy, ale dla jeżdżącej na wózku Philip nie jest to wygodne. Decydują się więc na to, że Philip będzie wysyłała wiadomości głosowe, a Man odpowie na pytania mailowo.

Aaron Philip w staniku, koszuli, płaszczu, topie i butach Gucci oraz rajstopach Wolford (Fot. MaryV)

Poznali się w 2018 roku, najpierw w sieci, potem na żywo. – Było głośno, więc trudno nam się rozmawiało. Pamiętam jednak, że ją przytuliłam. Rozmowa z kimś, kto tak jak ja jest osobą koloru, niepełnosprawną i transseksualną, dało mi ukojenie, jakiego nie potrafiła mi dać żadna terapia – mówi Man. Postanowili razem zmienić świat, by inni nastolatkowie nie musieli przechodzić przez to, czego doświadczyli oni.

Zyskali popularność w 2017 roku dzięki branży, która przez wiele lat wykluczała ludzi. Philip napisała na Twitterze, że marzy o modelingu. Man wrzucił zdjęcia, które zrobili mu przyjaciele. – Zrozumiałem, że jeżeli chcę się zgłosić do agencji modelek, muszę pokazać się publicznie. Zaryzykowałem – opowiada. Od tamtej pory Man podpisał kontrakt z agencją IMG, pozował dla Calvina Kleina, Opening Ceremony i magazynu „i-D”. Z kolei Philip reprezentuje agencja Elite, a pracowała dla Sephory, Marca Jacobsa i pozowała dla magazynu „Paper”.

Z jakimi wyzwaniami musieliście się mierzyć?

Man: Jestem głuchym, transseksualnym, 21-letnim artystą, pół-Chińczykiem, pół-Żydem z Pensylwanii. Wyzwania, z którymi muszę się mierzyć, są skutkiem społecznego postrzegania płci, seksualności, niepełnosprawności i rasy. Stając w obronie ludzi podobnych do mnie, buduję lepszy świat.

Philip: Mam 19 lat, pochodzę z Bronksu i karaibskiej wyspy Antigua. Jestem modelką i artystką, którą wiele osób uważa za aktywistkę. Ludzie znają mnie z tego, że jestem czarna, transseksualna i niepełnosprawna.

Jak postrzegaliście modę, gdy dorastaliście?

Man: Patrząc na okładki magazynów i billboardy, czułem, że to nie moje miejsce. Brak niepełnosprawnych ludzi queerowych sprawiał, że moje ciało i tożsamość nie wydawały się atrakcyjne. Gdy dojrzewałem, moje krągłości zaczęły być widoczne, a ja czułem presję, by wyglądać kobieco. Od tamtej pory moda i branża beauty narzucały mi, jak być atrakcyjną i pożądaną dziewczyną. Gdybym widział wtedy w branży osoby transpłciowe albo niepełnosprawne, zrozumiałbym, że wystarczy być sobą.

Chella Man w płaszczu Valentino (Fot. MaryV)

Philip: Gdy dorastałam, chciałam być animatorką albo rysowniczką. Nie przejmowałam się modą. Jako 11- czy 12-latka oglądałam w gazetach Naomi Campbell. Wcześniej nie widziałam w branży czarnych osób. Brakowało także osób queerowych czy niepełnosprawnych. Nigdy nie widziałam tam siebie, a potrzebowałam poczuć się bezpiecznie.

Czy utożsamialiście się z kimś z branży?

Philip: Nie, bo moje doświadczenie było bardzo wykluczające. Podziwiałam gwiazdy, takie jak FKA Twigs czy Sky Ferreira. Pamiętam, jak wyszły ich albumy – „LP1” i „Night Time, My Time”. To był przełom. Potrzebowałam widzieć ludzi, którzy są autentyczni. To dało mi nadzieję, że można zaistnieć w modzie, będąc sobą.

Man: Dla mnie utożsamianie się z kimś nadal jest rzadkie. Nasze wyobrażenia na temat przyszłości zazwyczaj kształtują się w oparciu o to, co jest nam wmawiane. A co, jeśli te historie nigdy nas nie dotyczą? Na szczęście potrafię marzyć. I wymarzyłem sobie własną przyszłość, w której jestem wzorem do naśladowania dla samego siebie. Wcześniej moje postrzeganie piękna było zniekształcone przez dysmorfię płci i zachodnie standardy. Teraz rozumiem, że prawdziwe piękno pochodzi z pewności siebie, dobrego serca i siły.

Czy czujecie się teraz odpowiednio reprezentowani?

Man: Jeżeli urodziłbym się kiedykolwiek wcześniej, wątpię, abym mógł być modelem. Rewolucja technologiczna i media społecznościowe umożliwiły nam dojście do głosu. Praca aktywistów, takich jak Judith Heumann, Marsha P. Johnson, Sylvia Rivera czy Kitty Cone, otworzyła nam drzwi.

Jestem wdzięczny za to, że moja praca jest dostrzegana. Ale nie czuję się jeszcze akceptowany w wielu sferach. Najbardziej wyczerpujące są przestrzenie, gdzie dominuje sprawność cielesna. Jeżeli uczono by o tym, jak traktować niepełnosprawność, takie osoby nie musiałyby same wszystkiego tłumaczyć. Dopóki osoby niepełnosprawne, queerowe i osoby koloru nie będą reprezentowane w branży, nie dojdziemy do prawdziwej inkluzywności.

Aaron Philip w swetrze i koszuli Prada (Fot. MaryV)
Chella Man w płaszczu Valentino i spodniach Prady (Fot. MaryV)

Wciąż muszę wybierać. Jeśli jestem queer, idę w jedno miejsce, jeśli głuchy – w drugie. To rzeczywistość życia na szerokim spektrum tożsamości. Aaron jest w branży jedną z najbliższych mi osób, która odzwierciedla te same tożsamości.

Philip: Dostrzeżenie nas w takich miejscach jak „Vogue” było okupione długą walką. Czuję się reprezentowana, ale wiem, że to jeszcze nie jest to. Ta branża pomija niepełnosprawność. Poza Jillian Mercado i sobą nie znam w największych agencjach żadnych innych niepełnosprawnych modelek, na planie zdjęciowym nie widuję takich osób. To mnie rozczarowuje i wierzę, że musi nastąpić zmiana.

Dlaczego jesteśmy wreszcie gotowi na to, by rozmawiać o różnorodności i inkluzywności w branży modowej?

Man: Dzięki technologii i mediom społecznościowym nikt nie musi już czekać, aż wielka korporacja czy marka dadzą im głos. Możemy się dzielić swoimi przemyśleniami w sieci. Tego głosu nie da się już ignorować.

Dlaczego musimy podważać tokenizm?

Man: Tokenizm tworzy iluzję inkluzywności i zaniedbuje prawdziwe problemy nierówności. Ta toksyczna praktyka powoduje, że mniejszości są wykorzystywane, a nie wspierane i doceniane za swoją pracę.

Philip: Tokenizm to nie inkluzywność. Dzieje się wtedy, gdy angażujesz kogoś tylko po to, by coś udowodnić. Prawdziwa inkluzywność polega na zaakceptowaniu różnorodności.

Jakie macie nadzieje na przyszłość branży?

Man: Branża musi zacząć zatrudniać takie osoby jak my – zarówno przed, jak i za kamerą.

Philip: Chciałabym widzieć więcej ludzi takich jak ja na okładkach magazynów, na wybiegach czy w kampaniach.

Tish Weinstock
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę