Znaleziono 0 artykułów
12.07.2019

„W imię natury”: Opowieść z dreszczykiem

Okładka książki „W imię natury” (Fot. Materiały prasowe)

Nowy kryminał Jędrzeja Pasierskiego, który tym razem opowiada o Mateuszu Chabrowskim, wziętym prawniku próbującym odnaleźć zaginioną żonę, to pyszna lektura na wakacje.

Mateusz Chabrowski jest wziętym, jak się zdaje, prawnikiem, który jeszcze przed kryzysem wieku średniego zrozumiał, że wysiadywanie godzinami w kancelarii, obsługiwanie ogromnych kontraktów i szyja ściśnięta krawatem eleganckiego garnituru to szybka ścieżka do utraty smaku życia, a może i życia w ogóle. Zresztą dorwało go już jakieś podłe choróbsko, właściwe korposzczurom harującym aż do wyczerpania organizmu.

Jędrzej Pasierski (Fot. Materiały prasowe)

Tymczasem Mateusz ma po co i dla kogo żyć. Żona Maja jest malarką, a koneserzy sztuki już zaczęli rozpoznawać jej twórczość, co znaczy, że może się dorzucić do domowego budżetu. Mają dwójkę udanych dzieci, chodzących do dobrych prywatnych szkół. Rodzina mieszka w wygodnym domu na obrzeżu Warszawy, między takimi samymi jak oni ludźmi sukcesu. Jedzą zdrowo, w wychowaniu potomstwa stosują najnowsze zdobycze psychologii i starają się nie krzyczeć na córkę i syna. A pod nogami zawsze kręci się bardzo sympatyczny pies, zachęcający do długich spacerów, a więc dbający o fizyczną kondycję właścicieli.

Chabrowski rzuca więc korporację, bo nie chce już dłużej być trybikiem w wielkiej prawniczej maszynie. Zakłada małą, lecz prężną fundację „W imię natury”, by – zgodnie z jej nazwą – pracować na rzecz przyrody i czystego powietrza. Ma wokół siebie grupkę podobnych pasjonatów, którzy bez najmniejszego zawahania pójdą w bój przeciwko elektrowniom węglowym, a za fermami wiatrowymi. Ludzie lubią go, cenią i szanują.

Jędrzej Pasierski (Fot. Materiały prasowe)

Zawodowy i prywatny świat Mateusza Chabrowskiego jest jak z idealnego obrazka przedstawiającego udany los zadowolonych przedstawicieli wyższej klasy średniej. Byłoby bardzo żal, gdyby dostał jakiegoś zawału czy udaru, gdyby po prostu nie wytrzymało serducho. Aż pewnego dnia ktoś przynosi do biura fundacji Chabrowskiego zdjęcie nieznanego mu chłopaka, leżącego w głębokim śniegu. Widać, że to fotografia sprzed lat, co nie zmienia faktu, że chłopak na zdjęciu po prostu nie żyje. Mateusz przypadkiem pokazuje zdjęcie Mai. A potem zasypia na kanapie, zbyt szybko i za mocno, niż ma to w zwyczaju.

Gdy się budzi, okazuje się, że żony nie ma. Może wyszła z domu do pracowni, by skończyć zamówiony obraz, i tam przepadła bez śladu. Odnalezieniem Mai próbuje się zająć nieudolny policjant, który na dobrą sprawę powinien robić wszystko, tylko nie prowadzić śledztwa. Wygląda więc na to, że Chabrowski, jeśli chce odnaleźć żonę, musi wziąć sprawy we własne ręce. Oraz rozwikłać zagadkę tajemniczej fotografii.

Pod dwóch tomach kryminalnych przygód komisarz Niny Warwiłow z warszawskiej Pragi Jędrzej Pasierski daje czytelnikowi klasyczny thriller, czyli ten typ literatury, który kiedyś nazywał się dreszczowcem. Nie zastanawiamy się więc, jak w kryminale, kto i dlaczego zabił. Interesuje nas, jak się skończy zagmatwana i pełna napięcia historia. Chcemy wiedzieć, czy Mateusz Chabrowski da radę.

Jędrzej Pasierski (Fot. Materiały prasowe)

Jędrzej Pasierski umie opowiadać historie z dreszczykiem. Przypadki, których doświadcza Chabrowski, są równie zaskakujące i nieoczywiste, co logiczne i niejako nieuniknione. Mamy więc, odkrytą we właściwym momencie, mroczną tajemnicę z przeszłości, która naznacza na całe życie, jeśli się jej wcześniej nie wyjawiło, przynajmniej najbliższym. Mamy świat wielkich interesów i ukrytych powiązań, politykę, biznes, energię odnawialną i zrujnowaną chatkę nad mazurskim jeziorem, gdzie wszystko się zaczęło. A przede wszystkim dostajemy od autora galerię kompletnych, wiarygodnych postaci, zarysowanych precyzyjną kreską, niejednoznacznych i skomplikowanych. 

Okazuje się – bo tak po prostu bywa – że dobrzy niekoniecznie są dobrzy, a źli nie muszą być do końca źli. Bohaterowie na pozór święci i bez skazy mają na sumieniu całkiem poważne grzechy, lecz mimo to nadal można ich lubić. Nie zawsze, zupełnie jak w życiu, można być pewnym lojalności w przyjaźni i miłości, ale można czasami dostać wsparcie z całkiem nieoczekiwanej strony. No i w powieści pojawia się znakomicie opisany, psychopatyczny płatny morderca zza wschodniej granicy, który również przywozi do Polski swój mroczny sekret. A wszystko to razem oznacza, że książka Jędrzeja Pasierskiego jest pyszną lekturą na wakacyjny czas.

Jędrzej Pasierski, „W imię natury”, Wydawnictwo Czarne 

Maria Fredro-Boniecka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę