Znaleziono 0 artykułów
31.08.2020

Więcej niż ubrania

Dramat Europe / fot. materiały prasowe

Kultura, sztuka, styl życia, wspólnota – to wszystko powinno stać za marką, żeby jej projekty miały sens. Znaleźliśmy cztery polskie marki, dla których ubrania są częścią większej historii. Od kolektywu organizującego targi mody ulicznej po dziewczynę, którą pewnie wkrótce zobaczycie w klubach. Poznajcie ich.

Moda to nie tylko rzeczy, ale też kultura, sztuka i społeczności, które spaja dana estetyka, styl życia. Przedmiot musi mieć jakąś historię, dizajn odsyłać do ważnych wspomnień, w przeciwnym razie utonie w oceanie śmieci. Dziś na drukarce 3D można wydrukować prawie wszytko. Nie można jednak wydrukować aury, stylu życia, wspólnoty. Oto cztery polskie projekty, które intrygują, bo tworzą coś więcej niż ładne przedmioty.

Hypetalk: Z chaosu rodzi się dobro

 

Hypetalk zaczęło się od grupy na Facebooku. Jej członkowie sprzedawali i wymieniali ubrania i dodatki, rozmawiali też o kulturze ulicznej. Społeczność przerodziła się w różnorodny, wielowątkowy i nieustannie rozwijający się projekt, który jest dziś polskim fenomenem i na pewno będzie tematem nowego rozdziału w historii polskiego lifestyle'u.

Działalność Hypetalk krąży wokół kultury deskorolkowej, hip-hopu i dizajnerskiego streetwearu, którą tworzą Gucci i Balenciaga, ale też Adidas, Supreme i Palace, a także warszawskie 2005, trójmiejskie Mindout czy poznańskie Premiere.

Hypetalk założyli Leopold Mazurkiewicz i Maksymilian Kabara. Urodzeni w 1998 roku, pochodzą z Wrocławia, mieszkają w Warszawie, działają w całej Polsce. Organizują Hypemarket, czyli czołowe targi mody ulicznej, których ostatnia edycja odbyła się w ubiegły weekend przy ulicy Elektryków, w postindustrialnych przestrzeniach Stoczni Gdańskiej.

Leopold i Maksymilian razem ze Sławkiem Ostruszką wymyślili także Clout, imponujący rapowo-hip-hopowy festiwal w czynnej wciąż Hucie Warszawa. Zaprosili takich artystów jak Gucci Mane, Lil Keed i A$AP Ferg. – W 12 minut sprzedało się tysiąc biletów – mówi Maksymilian. Tegoroczny Clout z powodu pandemii został przełożony na 2021 rok.

Hypetalk nie unika etyczno-politycznych deklaracji. Przed ostatnimi wyborami rzeczowo zniechęcali do głosowania na aktualnego prezydenta.

Leopold i Maksymilian wspierają polskie marki mody, tancerzy ulicznych, raperów, deskorolkowców i kulturę skate. Piszą o modzie i dizajnerskich gadżetach. W portfolio mają także projekt dobroczynny. Gdy w marcu z powodu pandemii odwołano Hypemarket, to razem z 2005 stworzyli śnieżnobiałą bluzę z kapturem ozdobioną napisem „Health” i grafiką przedstawiającą dwie połączone ze sobą głowy ze znaczkiem „+”. Nadruk stał się symbolem wspólnej, mądrej, efektywnej walki z COVID-19, na nią przeznaczono część dochodów.

Hypetalk organizuje też imprezy Chaos, które odbyły się w ośmiu największych miastach w Polsce i grało na nich sporo fajnych twórców. Chaos łączy różnorodną społeczność Hypetalk. Ich najnowszym modowym projektem jest bluza pokryta portretem kosmity wykonanym w kreskówkowym stylu i napisem „Chaos”. Za jej dizajn odpowiadają Leopold Mazurkiewicz i Filip Nesterowicz, fotograf, który współpracuje także z Tee.Tat.Too.

Tee.Tat.Too: Słodko-gorzkie hafty

Tee.Tat.Too (Fot. Filip Nesterowicz)

Natalia Nesterowicz, założycielka marki Tee.Tat.Too, ukończyła Wydział Tkaniny i Ubioru Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Po studiach chciała projektować pełne kolekcje ubrań. Zaczęła jednak od tworzenia haftów, które wykonywała na zamówienie. W 2018 roku na stronie internetowej marki można była zmienić dowolny znak graficzny albo napis w haft, a następnie nanieść go na ubranie lub materiał. Na początku Nesterowicz realizowała zamówienia za pomocą najprostszej domowej hafciarki komputerowej, teraz pracują dla niej profesjonalne hafciarnie przemysłowe z Łodzi.

Natalia Nesterowicz kupuje surowe bluzy, spodnie dresowe i T-shirty od łódzkich producentów, a potem je barwi. Lubi kolory pastelowe i wzory tie-dye. Następnie naszywa na nie własne hafty, które przedstawiają motyle, stokrotki, róże, ale też dziewczęce i zadziorne hasła, np. „semi nice” (trochę miła) czy „bitter sweet” (słodko-gorzka). Tee.Tat.Too to gra słów, które sugerują, że firma wykonuje tatuaże na koszulkach – skórę zastąpiła w nich tkanina, a tusz drobne nitki.

Tee.Tat.Too (Fot. Filip Nesterowicz)

Podczas pandemii sprzedaż rzeczy Tee.Tat.Too gwałtownie wzrosła. To dlatego, że marka należy do świata internetu. Zdjęcia Tee.Tat.Too przyciągają wzrok na Instagramie. Tam wypatrzył markę globalny sklep internetowy Asos, który umieścił jej rzeczy w ofercie Asos Marketplace, czyli w dziale sprzedającym produkty małych, niezależnych firm.

Estetyka urodzonej w 1994 roku Natalii Nesterowicz odwołuje się do jej dzieciństwa, do wzorów vintage z przełomu lat 90. i 2000., do filmu „Kosmiczny mecz”, który podobno obejrzała milion razy, do stylu Pharrella Williamsa i hip-hopu z USA. Tee.Tat.Too jest nostalgiczne. Wygodne dresowe ubrania w pastelowych kolorach z atrakcyjnym haftem są jednocześnie wyjściowe i domowe. Można w nich iść na imprezę techno i oglądać seriale w łóżku.

Dramat Europe: Słowiański erotyzm

Dramat Europe (fot. materiały prasowe

Nostalgia to jedno z najbogatszych źródeł inspiracji. Tęsknota za przeszłością widzianą przez różowe okulary doprowadziła do powstania Dramat Europe. Luksus otaczający bohaterki serialu „Dynastia”. Zmysłowość pierwszych okładek wczesnokapitalistycznego polskiego czasopisma „Sukces”. Seksistowskie reklamy z półnagimi kobietami towarami. Styl Ivanki Trump. Garsonki serialowej reporterki FYI News Network – Murphy Brown. Kiczowaty i jednocześnie wyrafinowany gust pomocy domowej z serialu „The Nanny”, która dbała o dom w strojach z metkami Versace i Moschino. To wszytko mogłoby się znaleźć wśród inspiracji Dramat Europe.

Projektantki łączą jednak przeszłość z tym, co ważne dziś. Kolekcje Dramatu wyróżniają płynność i niejednoznaczność płciowa. Twarzą marki jest queerowy artysta Pat Dudek (Milkbaby). Kobiety w reklamach DE są silne, mają kontrolę nad własnym ciałem, nie boją się być dziwne. Są słowiańskimi wiedźmami i bałtyckimi stworami. Manifestem marki mogłyby być hasła nadrukowane na jednej z bluz: „Extra Romantic, Dreamy Chaos, Baltic Fantasy, Amor Forever, Slavic Witches, Prelude to Love”. Wypisano je różowymi literami na jasnoróżowej tkaninie.

Dramat Europe założyły urodzone w 1990 i 1991 roku Marlena Kiełbus i Daria Jędrzejewska. Wcześniej pracowały jako kostiumografki, już wtedy nazywały swój duet „Dramatem”. „Europe” dodały pod koniec 2017 roku, gdy zaczęły sprzedawać autorskie kolekcje. Ich pracownia mieści się w okolicach Warszawy. Dziadkowie Marleny prowadzili zakład krawiecki w Piastowie i zachowali wiele wykrojów z dawnych lat. To dzięki nim Dramat Europe tak udanie nawiązuje do przeszłości.

Aleksandra Puch: Artystka przyszłości

Aleksandra Puch (Fot. Margaret Karpenko)

Aleksandra Puch nie gra jeszcze w klubach, ale ma już profil na Soundcloudzie. Publikuje tu autorskie sety z muzyką rave. Nie jest jeszcze projektantką, ale już przerabia i ozdabia ciuchy.

Codeblack International to profil na Instagramie, za pośrednictwem którego sprzedaje ubrania tworzone metodą upcycling. Na czarną koszulę vintage nałożyła ornament tribal. Na białej koszuli namalowała smoka i czarny abstrakcyjny obraz. Na koszulkach widnieją napisy: „Night Crew”, „Rave After Death”, „Rave or Die” i „Techno Bitch”. Mroczne i neonowo-toksyczne ubrania odwołują się do kultury techno i rave.

Aleksandra Puch (Fot. Margaret Karpenko)

Puch zafascynowana jest kulturą Rosji i Ukrainy. Często używa cyrylicy, czasem publikuje ukraińską flagę. Na jednym ze zdjęć Aleksandra Puch (na Instagramie także САША ПУХ) pozuje na tle katowickiej Superjednostki w ciemnych okularach i zawiązanej na babuszkę chustce na głowie. Zdjęcie nosi tytuł „Русская мода” (Rosyjska moda).

Styl Aleksandry współtworzą tatuaże, m.in. pajęczyna na kolanie, wąż, słowo „Pain” (ból) i drut kolczasty. Dwa ostatnie motywy nawiązują do Lil Peepa, gwiazdy emo rapu. Peep umarł w wyniku przedawkowania fentanylu i xanaxu.

Aleksandra Puch mieszka w rodzinnym Oświęcimiu. Planuje jednak przeprowadzkę do Katowic. САША ПУХ tworzy wschodnioeuropejski szyk techno, a słowiańską melancholię łączy z globalną kulturą klubową.

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę